Trump szantażuje UE. Domaga się dostępu do danych Europejczyków. Eksperci biją na alarm. “Negocjacje powinny zostać wstrzymane”
Administracja Trumpa złożyła do UE wniosek o udostępnianie danych amerykańskim służbom granicznym. Politycy wprost mówią o szantażu i groźbach — w tym dotyczących zniesienia wiz. USA domagają się dostępu do informacji, w tym danych biometrycznych, takich jak odciski palców, przechowywanych w krajowych bazach danych w krajach europejskich. Budzi to poważne obawy o inwigilację — także w kontekście niedawnych tragicznych śmierci z rąk służb migracyjnych w Stanach Zjednoczonych.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Al Drago / Stringer, DanieleGay / Shutterstock / Getty Images Donald Trump, w tle Europa
Gdy Waszyngton domaga się dostępu do wrażliwych danych, w Europie narastają obawy o prawdziwe motywy Amerykanów. Unia Europejska bacznie przygląda się kontrowersyjnym obławom służb migracyjnych ICE oraz Służby Granicznej w USA i nabiera kolejnych wątpliwości.
Według dwóch osób zaznajomionych z tą sprawą, z którymi rozmawiali dziennikarze POLITICO, urzędnicy Komisji udali się w zeszłym tygodniu do Waszyngtonu na pierwszą rundę negocjacji. Komisja Europejska (KE) negocjuje umowę dotyczącą wymiany informacji o podróżnych, w tym odcisków palców i danych z rejestrów organów ścigania, aby Stany Zjednoczone mogły ustalić, czy stanowią oni “zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego lub porządku publicznego”.
Romain Lanneau, badacz, który analizuje prawo w brytyjskiej organizacji Statewatch, specjalizującej się w monitorowaniu wolności obywatelskich, ostrzega przed oddaniem danych w ręce Amerykanów. Jego zdaniem europejskie bazy danych policyjne mogą zawierać informacje o wszystkich osobach: od protestujących po dziennikarzy. Każdy może zostać przez USA uznany za “zagrożenie”.
Zgodnie z omawianą umową informacje te będą dostępne dla amerykańskich służb granicznych, które mogą odmówić tym osobom wjazdu do Stanów Zjednoczonych — a nawet je zatrzymać. A to dopiero początek wątpliwości.
Unia Europejska kontynuuje rozmowy w sprawie przyznania amerykańskim służbom granicznym bezprecedensowego dostępu do danych Europejczyków, pomimo rosnących obaw związanych z inwigilacją ze strony USA.
- Ludzie Trumpa wpadają w panikę. “Powinno nam to otworzyć oczy”. Zabrnęli za daleko i tracą kluczową bazę wyborców
Wniosek administracji Trumpa o szerszy dostęp do danych pojawił się po tym, jak w grudniu amerykańskie służby graniczne domagały się możliwości przeglądania historii mediów społecznościowych z ostatnich pięciu lat. Rozmowy toczą się w momencie, gdy amerykańska służba imigracyjna i celna (ICE) jest poddawana surowej kontroli za stosowanie technologii inwigilacji i przemocy wobec protestujących w miastach takich jak Minneapolis.
Protesty w Minneapolis, 31 stycznia 2026 r.Jen Golbeck/SOPA Images/LightRocket via Getty Images, Contributor / Getty Images
Negocjacje powinny zostać “wstrzymane” do czasu zagwarantowania bezpieczeństwa i prywatności obywateli UE i USA — powiedziała europosłanka Raquel García Hermida-van der Walle.
Europejscy regulatorzy “bardzo ostrożnie obserwują sytuację w Stanach Zjednoczonych” — mówi w rozmowie z POLITICO Wojciech Wiewiórowski, inspektor ochrony danych UE. Europa “musi być ostrożna” w kwestii przepływu danych Europejczyków do Stanów Zjednoczonych — dodał.
W styczniu Hermida-van der Walle podpisał się pod listem sześciu prominentnych prawodawców wzywającym Komisję do wycofania się ze względu na “obecny kontekst geopolityczny”, pomimo ostrzeżenia Waszyngtonu, że nieosiągnięcie porozumienia oznaczać będzie dla Europejczyków utratę dostępu do programu zniesienia wiz.
Bezprecedensowy dostęp
Według notatki przesłanej krajowym ekspertom USA ubiegają się o dostęp do informacji, w tym danych biometrycznych, takich jak odciski palców, przechowywanych w krajowych bazach danych w krajach europejskich. Dane te miałyby być wykorzystywane do “zwalczania nielegalnej migracji oraz zapobiegania, wykrywania i zwalczania poważnych przestępstw, w tym terroryzmu” — napisano w notatce.
We wcześniejszej opinii na temat umowy Europejski Inspektor Ochrony Danych (EIOD) — organ nadzorczy doradzający Komisji w zakresie polityki prywatności — zauważył, że umowa ta byłaby pierwszym tego rodzaju porozumieniem umożliwiającym “wymianę danych osobowych na dużą skalę w celu kontroli granic i imigracji” z państwem spoza UE.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Afera Epsteina zaszkodzi Donaldowi Trumpowi? "Zwolennicy nie chcą go słuchać"
Waszyngton wywiera presję na swoich partnerów z UE, wyznaczając termin zawarcia umów dwustronnych do końca 2026 r. Jeśli kraje nie osiągną porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, ryzykują wykluczenie z programu zniesienia wiz. Stany Zjednoczone nałożyły na wszystkie kraje uczestniczące w programie zniesienia wiz obowiązek posiadania umowy.
— Presja, jaką Stany Zjednoczone wywierają na nasze państwa członkowskie, groźby, że jeśli nie zgodzą się one na to, to USA cofną im dostęp do programu zniesienia wiz, to element szantażu, na który nie możemy pozwolić — mówi Hermida-van der Walle.
Inspektor ochrony danych ostrzegł, że zakres wymiany danych powinien być jak najwęższy, a każde zapytanie powinno być jasno uzasadnione; należy zapewnić przejrzystość w zakresie wykorzystania danych oraz możliwość dochodzenia roszczeń na drodze sądowej w Stanach Zjednoczonych dla każdej osoby.
- Tego Trump się nie spodziewał. Krytyka sojuszników odbija się czkawką. Ameryka traci kapitał budowany dekadami
Rzecznik Komisji Markus Lammert podkreślił podczas ostatniej konferencji prasowej, że negocjowane ramy będą obejmowały “jasne i solidne zabezpieczenia w zakresie ochrony danych” oraz zapewnią “niesystematyczny charakter wymiany informacji i ograniczenie jej do tego, co jest absolutnie niezbędne do osiągnięcia celów tej współpracy”.
Rzecznik Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych (DHS) stwierdził w oświadczeniu:
“Pod kierownictwem podsekretarz [Kristi] Noem DHS poczyniło ogromne postępy w przywracaniu integralności i rozszerzaniu programów ułatwiających bezpieczny wjazd do Stanów Zjednoczonych, takich jak program zniesienia wiz i Global Entry. Nie będziemy wyprzedzać żadnych potencjalnych ogłoszeń, które mogą nastąpić”.
Prywatność w USA pod presją
Dostęp do danych to kolejna kwestia w zakresie prywatności informacji, w której USA wywierają presję na UE, nadwyrężając i tak napięte już stosunki.
Odkąd w 2013 r. Edward Snowden ujawnił praktyki masowej inwigilacji stosowane przez Stany Zjednoczone wobec Europejczyków, UE zaostrzyła kontrolę nad sposobem, w jaki Waszyngton postępuje z danymi Europejczyków.
Od powrotu Donalda Trumpa na stanowisko prezydenta w zeszłym roku urzędnicy i organizacje praw człowieka potępiają działania administracji amerykańskiej mające na celu osłabienie kluczowego organu nadzorującego ochronę prywatności Europejczyków.
Administracja Trumpa nasiliła również masową inwigilację obywateli przez agencje federalne, takie jak ICE, m.in. poprzez umowy z izraelską firmą Paragon zajmującą się oprogramowaniem szpiegowskim, gigantem w dziedzinie inwigilacji Palantir i innymi firmami.
Capgemini, znana francuska firma informatyczna, ogłosiła w niedzielę 1 lutego, że sprzedaje swoją amerykańską działalność po tym, jak spotkała się z polityczną reakcją francuskiego rządu w związku z wykorzystywaniem jej oprogramowania przez władze ICE.
Organizacje zajmujące się prawami obywatelskimi, prawodawcy i inne organy nadzorujące obawiają się, że nowe umowy między UE a USA dotyczące wymiany danych przyczynią się do dalszego ograniczania praw do prywatności.
— Obecne inicjatywy są przedstawiane jako działania mające na celu walkę z terroryzmem, ale wiele z nich jest w rzeczywistości przyjmowanych w celu wywarcia efektu mrożącego [na aktywizm polityczny] — powiedział Lanneau z Statewatch.
Hermida-van der Walle, ostrzega, że “ludzie, którzy jadą do Stanów Zjednoczonych, muszą mierzyć się z ryzykiem autocenzury”.
- Trump wycofuje się na wszystkich frontach. Grenlandia, Minneapolis, Iran. Biały Dom powtarza jeden schemat
— Wynika to z działań administracji, która twierdzi, że jest największym obrońcą wolności słowa. Swoimi działaniami ogranicza ona tymczasem możliwość swobodnego wyrażania opinii przez obywateli, na przykład blokując im wjazd do USA — twierdzi.