10 March, 2026

Ten ruch może zmienić oblicze wojny. Trump trzyma palec na spuście. Iran znalazłby się na kolanach

Niewielka wyspa Chark w Zatoce Perskiej staje się centrum geopolitycznej gry o władzę. Położona 25 km od irańskiego wybrzeża, o długości ośmiu km — to właśnie tam bije gospodarcze serce Iranu. Według doniesień POLITICO administracja Trumpa rozważa zajęcie wyspy.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Ten ruch może zmienić oblicze wojny. Trump trzyma palec na spuście. Iran znalazłby się na kolanach Orbital Horizon/Gallo Images via Getty Images / Contributor, Kenny Holston-Pool/Getty Images / Pool, Google Maps / Getty Images Donald Trump i wyspa Chark Wyspa Chark jest wąskim gardłem irańskiego eksportu ropy — przechodzi przez nią dziewięć na 10 baryłek. Zdolność przeładunkowa znajdującego się tam terminalu wynosi do pięciu mln baryłek dziennie, a pojemność magazynowa ok. 28 mln baryłek — to jedna czwarta całkowitych rezerw Iranu. Bez wyspy Chark gospodarka kraju by się załamała. HtmlCode

“Gwarancja wzajemnego zniszczenia”

Uderzając w ten czuły punkt, Trump mógłby złamać opór Teheranu. Na drodze do realizacji tego zadania stoi jednak jedna kluczowa przeszkoda. Ellen Wald, starsza pracowniczka naukowa w dziale Global Energy Center (Centrum do spraw globalnej energetyki) w think tanku Atlantic Council, twierdzi, że Wyspa Chark od dawna postrzegana jest przez przeciwników Iranu jako słaby punkt reżimu.

  • Dotychczasowy kryzys migracyjny to przy tym nic. Wojna w Iranie może wywołać falę uchodźców na niespotykaną dotąd skalę. “W ciągu kilku dni”

Jednak, jak twierdzi, jest mało prawdopodobne, aby siły amerykańskie lub izraelskie celowo zniszczyły Chark. Według niej mogłoby to wywołać falę irańskich działań odwetowych wobec infrastruktury energetycznej w regionie, powodując wzrost cen ropy naftowej na całym świecie. — Dopóki Iran ma możliwość wydobywania ropy, nie będzie próbował odebrać tej możliwości nikomu innemu, ponieważ wie, że gdy to zrobi, jego infrastruktura naftowa zostanie zniszczona — mówi Wald. “Jest to swego rodzaju gwarancja wzajemnego zniszczenia, więc nikt nie podejmie żadnych działań”. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Iran będzie się jeszcze bardziej radykalizował". Ekspertka o następcy Alego Chameneia

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości dziennika “Bild”

Już w 1979 r. doradcy Cartera zalecali zajęcie wyspy Chark, aby wywrzeć presję na Iran podczas kryzysu związanego z porwaniem zakładników. Carter odmówił. Miejsce to nadal uznawane jest jednak za wąskie gardło irańskiej gospodarki. Według POLITICO USA mogłyby zająć najważniejszą wyspę irańskiego reżimu, na której opiera się przemysł naftowy kraju.— Jeśli Trump zamierza zintensyfikować presję na Iran poza atakami rakietowymi i bombardowaniami, zajęcie wyspy Chark pozbawiłoby reżim kluczowego źródła finansowania — mówi w rozmowie z POLITICO Michael Rubin, starszy doradca Pentagonu do spraw Iranu i Iraku w administracji George’a W. Busha.— Jeśli nie będą mogli [irański reżim] sprzedawać własnej ropy, nie będą mogli wypłacać wynagrodzeń — dodaje Rubin, który obecnie pracuje w konserwatywnym amerykańskim think tanku American Enterprise Institute.Ropa naftowa jest siłą napędową Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według Reutersa ok. połowa wartej 50 mld dol. (niemal 183 zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej) branży naftowej kraju jest kontrolowana przez tę formację. Obejmuje to flotę tankowców, które przewożą sankcjonowaną ropę naftową za granicę, głównie do Chin. W tygodniach poprzedzających ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela Iran zwiększył produkcję ropy naftowej na wyspie Chark. Ten ruch może zmienić oblicze wojny. Trump trzyma palec na spuście. Iran znalazłby się na kolanach Terminal naftowy na wyspie Chark (zdj. ilustracyjne)Fatemeh Bahrami/Anadolu Agency/Getty Images / Contributor / Getty Images Według firmy Kpler, zajmującej się danymi z branży energetycznej, produkcja w obiekcie zlokalizowanym na wyspie została zwiększona do niemal rekordowego poziomu, wynoszącego oko. 4 mln baryłek dziennie. Oznacza to gwałtowny wzrost w stosunku do poziomu bazowego wynoszącego ok. 1,5 mln baryłek dziennie.Analitycy firmy Kpler ustalili, że Iran nie eksportował tak dużej ilości ropy od 2018 r., kiedy to Trump ponownie nałożył sankcje na program nuklearny tego kraju.

“Konsekwencje dla rynku światowego byłyby katastrofalne”

Trump może mieć inny plan — na przykład zdecydować się na okupację zamiast bombardowania. Kto kontroluje wyspę Chark, ten trzyma w ręku źródło dochodów reżimu. Istnieje wprawdzie alternatywna trasa rurociągu Goreh-Jask — biegnie ona ok. 1100 km przez kontynentalną część Iranu do Zatoki Omańskiej, omijając Cieśninę Ormuz. Jednak jego przepustowość wynosi tylko ok. 300 tys. baryłek dziennie, co stanowi ułamek zwykłej ilości eksportowanej ropy. Iran straciłby większość swoich dochodów z eksportu. Jednocześnie Waszyngton kontrolowałby najważniejszy szlak dostaw ropy do Chin — bez bezpośredniego naruszania trasy tankowców zmierzających do Pekinu.Powściągliwość USA ma swoje przyczyny. Atak spowodowałby dalszy wzrost cen ropy — już teraz cena ropy naftowej wzrosła o ok. 10 proc. Dalsza eskalacja wstrząsnęłaby rynkami na całym świecie. Ponadto irańskie działania odwetowe mogłyby dotknąć infrastrukturę energetyczną państw Zatoki Perskiej — Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie byłyby podatnymi celami.

  • Zaskakujący zwrot na Bliskim Wschodzie. Iran zmienia taktykę i zadaje bolesne ciosy

Każdy przyszły rząd po zmianie reżimu w Teheranie byłby osłabiony, gdyby wcześniej zniszczono fundamenty gospodarcze kraju. W skrajnym przypadku Teheran mógłby nawet sabotować własną infrastrukturę — wysadzać rurociągi, niszczyć terminale — aby uniemożliwić jej wykorzystanie przez wroga. Konsekwencje dla rynku światowego byłyby katastrofalne.

Podobne artykuły