07 March, 2026

Tamara mówi gorzko: jesteśmy w waszym odbiorze jak kołchoźnicy

— Wiesz co, może powiem tak, jak ty to czasem pisałeś. Wyczuwam w waszym polskim stosunku do nas pogardę — przyznaje Maksim. Żal w głosie słychać też m.in., gdy rozmawiam z kierującą taksówką Tamarą.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Tamara mówi gorzko: jesteśmy w waszym odbiorze jak kołchoźnicy Jakub Kamiński / East News Warszawa, 26.08.2020. Pałac Kultury i Nauki podświetlony w kolorach wolnej Białorusi. Prezentujemy fragment rozdziału “Wytłumacz to KGB” z książki “Z widokiem na Polskę. Sąsiedzi, kciuk Stalina, czeski dług i KGB”— Mam wrażenie, że wy w ogóle nie macie jakiegoś szczególnego stosunku do nas, bo tak naprawdę nie do końca wiecie, co to jest ta Białoruś i kto to są ci Białorusini — ocenia gorzko Igor, informatyk, który emigrował ze swojej ojczyzny. — Jest jakiś taki naród, który mieszka obok, ale za bardzo nie wiadomo, czym jest. Wy, Polacy, macie jakiś określony stosunek do Rosjan, macie jakiś stosunek do Ukraińców, nawet Litwini istnieją w waszej świadomości. Czesi to są dla was Pepiki i macie ich gdzieś, ale przynajmniej nazwaliście ich jakoś. A do Białorusinów nie macie żadnego stosunku. I to nawet zresztą dobrze. Łatwiej się w tłum wtopić. Maksim, białoruski opozycjonista, który głównie z powodu właśnie tej wypowiedzi prosił mnie, żebym zmienił jego imię, stwierdza, że Polacy mają generalnie dobry stosunek do Białorusinów, ale to dotyczy tych, którzy nie mają pojęcia o Białorusinach.[Reklama] Tekst pochodzi z książki “Z widokiem na Polskę. Sąsiedzi, kciuk Stalina, czeski dług i KGB”. To okazja, by poprzez fascynujące reportaże spojrzeć na nasz kraj z nieznanej wcześniej, intrygującej perspektywy. Możesz zamówić ją tutaj! Tamara mówi gorzko: jesteśmy w waszym odbiorze jak kołchoźnicy Z widokiem na Polskę. Sąsiedzi, kciuk Stalina, czeski dług i KGBOnet — Niestety ci, którzy się nami zajmują, a już na pewno ci, którzy bohatersko z biur w Warszawie walczą o wolność na Białorusi, chyba niezbyt nas szanują. Albo wiesz co, może powiem tak, jak ty to czasem pisałeś. Wyczuwam w waszym polskim stosunku do nas pogardę — przyznaje.Pytany o przejawy tego braku szacunku czy też nawet pogardy, o której nieraz rzeczywiście pisałem, Maksim podkreśla, że nie chodzi o to, iż białoruska opozycja w Polsce dostaje dostatecznie dużo pieniędzy, żeby nie umrzeć z głodu, a jednocześnie niedostatecznie, żeby móc działać, ale o coś znacznie bardziej dla opozycji i narodowej godności ważniejszego: — Cała ta pomoc jest wydzielana tak, żeby dać nam odczuć, że jesteśmy dziadami — twierdzi. — W czasie rozmów o Białorusi bardzo często padają słowa, że Białorusini są narodem, za przeproszeniem, bez jaj, takim, który nie jest zdolny do stawiania oporu. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Z widokiem na Polskę". Witold Jurasz: przyjrzeliśmy się relacjom z sąsiadami

Poznaj kontekst z AI

Jak Polacy postrzegają Białorusinów? Czy Białorusini czują szacunek od Polaków? Co myślą Białorusini o relacjach z Polską? Jakie stereotypy istnieją na temat Białorusinów w Polsce? — A gdzie jest ten wasz opór, kiedy polscy politycy zachowują się w skrajnie nieodpowiedzialny sposób w obliczu wojny? Tak, Solidarność się wam udała, ale co wy tak naprawdę niby wiecie o obalaniu dyktatury, i to nie takiej, która zgniła i chce oddać władzę, albo z tektury, ale takiej prawdziwej? Bo nam się, owszem, nie udało, ale, do cholery, próbowaliśmy, i to kilka razy — wskazuje.Gdy odpowiadam, że chodzi o sytuację, gdy na ulice wychodzą setki tysięcy ludzi, Maksim przypomina, że Białorusini wychodzili na ulice na początku niepodległości, a następnie w roku 2020. I dodaje: — No dobrze, może to jest raz na 30 lat, ale czy wy robicie rewolucję częściej?

  • PRZECZYTAJ: Słowacy mówią wprost: robimy sobie “czartery” do Polski

“Białorusini to w polskim odbiorze tacy, nie wiem, jak to powiedzieć po polsku… kołchoźnicy. Niegodni uwagi”

Żal w głosie słychać też, gdy rozmawiam z jeżdżącą w Polsce taksówką Tamarą, która mówi, że Polacy zauważają tylko te narody, które w nich przekonaniu zrobiły Polsce krzywdę.— A z nami jest tak, że jeśli już ktoś komuś kiedyś coś złego zrobił, to na pewno nie Białorusini Polakom. Białoruś to w polskim odbiorze tacy, nie wiem, jak to powiedzieć po polsku… kołchoźnicy. Niegodni uwagi.Sugeruję, że może obraz Białorusi w oczach Polaków stworzył Łukaszenko, a precyzyjniej, fakt, że był dyrektorem sowchozu. Może przez to, że w przekonaniu polskich polityków był po prostu człowiekiem ze wsi, by nie rzec wieśniakiem, to go nie docenialiśmy i w efekcie najpierw go poparliśmy, bo uważaliśmy, że jest głupkiem, a później z kolei nieskutecznie z nim walczyliśmy. Tamara mówi gorzko: jesteśmy w waszym odbiorze jak kołchoźnicy Aleksander ŁukaszenkoALEXANDER KAZAKOV / SPUTNIK / KREMLIN POOL / PAP

  • PRZECZYTAJ: Pierwszy dom w Unii Europejskiej. “Rosjanie siedzą w krzakach i unikają Polaków”

Maksim w rozmowie na ten temat stwierdza, że cały problem polega na tym, że Łukaszenko jest człowiekiem wykształconym, który znakomicie udawał, a chwilami wciąż jeszcze udaje wiejskiego głupka. A tymczasem jest niezwykle sprytnym, owszem, w bardzo sowieckim typie, ale jednak inteligentnym człowiekiem.Gdy pytam o ten malowany przez Polaków obraz Białorusinów jako ludzi prostych i nieskomplikowanych, zastanawiam się, czy nasz stosunek do Białorusinów nie jest w jakimś stopniu pochodną pogardy, którą polska inteligencja odczuwa w stosunku do polskiej wsi.

“My jesteśmy jakby na drugim planie”

Paweł, białoruski biznesmen, zaznacza, że jego pochodzący z pogranicza polsko-białoruskiego dziadek opowiadał mu o tym, jak Polska tępiła białoruski język — przy czym nie chodzi tylko o działania II Rzeczypospolitej, ale również tak zwanych leśnych, czyli podziemie antykomunistyczne, które traktowało nauczanie języka białoruskiego jako zdradę Polski. — Był taki moment, gdy zaczęliście czcić jednego ze swoich żołnierzy wyklętych, który wymordował białoruską wioskę — wspomina Maksim. — Na szczęście w to szaleństwo nie wszedł ówczesny prezydent Andrzej Duda, który pojechał i pokłonił się ofiarom. Problem polega na tym, że nikt tego u was nie zauważył. Tak jakbyśmy nie byli godni uwagi.

  • ZOBACZ: “Raport Międzynarodowy z widokiem na Polskę”. Subskrybenci Onetu Premium odwiedzili nas w redakcji

Igor i Tamara szukają w pamięci i nie przypominają sobie takiego wydarzenia. Z ciekawości pytam kilkoro polskich przyjaciół o te czarne plamy w polsko-białoruskiej historii, kiedy to Polacy nie byli ofiarami albo równocześnie ofiarami i sprawcami, ale byli wyłącznie sprawcami. Nikt nie wie, o co w ogóle chodzi. Gdy relacjonuję to Maksimowi, ten stwierdza: — I to jest właśnie to. Gdyby rzecz dotyczyła Ukrainy, w twoim kręgu towarzyskim przynajmniej co drugi człowiek wiedziałby, o co chodzi. Ale o krzywdach wyrządzonych Białorusinom nikt w Polsce nie pamięta. My jesteśmy jakby na drugim planie.Proszę Pawła, by nakreślił ze swojej perspektywy nieco głębsze tło relacji polsko-białoruskich. Najpierw zaznacza, że wśród jego znajomych biznesmenów białoruskich jest kilku, którzy mają polskie pochodzenie. Jego zdaniem wszyscy oni traktują je jako coś całkowicie prywatnego. I dodaje, że oni, rzecz jasna, nie włączają się w żaden sposób w działania polskiej mniejszości.— Polska mniejszość, inaczej niż litewska, zaczęła się kojarzyć z opozycją, a skoro tak, to nieuchronnie stała się przedmiotem walki politycznej — podkreśla Paweł.Maksim stwierdza, że w istocie tak było od początku, a polskie władze, zamiast trzymać polską mniejszość z dala od polityki, pozwoliły, by polskość i walka z reżimem stały się niemal synonimami. — W warunkach dyktatury to się nie mogło dobrze skończyć — podsumowuje.CZYTAJ WIĘCEJ: Liza przyjechała do Polski z Królewca. Mówi, co najbardziej ją zaskoczyło

Podobne artykuły