Tak kluczowa wyspa na Bałtyku przygotowuje się na czarny scenariusz. Rosja już raz tu była [REPORTAŻ]
Ponad dwa wieki temu Rosja okupowała szwedzką wyspę Gotlandię. Dziś to samo miejsce ponownie szykuje się na najczarniejszy scenariusz. — Nie można zakładać, że USA będą bronić wszystkich — ostrzegają organizatorzy szkoleń obronnych. Korespondentka Nowej Gaziety Julia Achmedowa udała się na Gotlandię, aby zobaczyć, jak spokojne, wiejskie życie na wyspie zmienia się w obliczu perspektywy możliwego zagrożenia.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Julia Achmedowa, Google Maps / Nowa Gazieta Maszyny bojowe piechoty na wybrzeżu Morza Bałtyckiego, Gotlandia, Szwecja. W ramce mapa z zaznaczonym położeniem Gotlandii (zdj. poglądowe) Rosyjska inwazja na kraje bałtyckie może rozpocząć się właśnie od Gotlandii — szwedzkiej wyspy, na której mieszka około 60 tys. ludzi. Jest położona w samym środku Morza Bałtyckiego i pozwala kontrolować przestrzeń morską i powietrzną pomiędzy Sztokholmem, Królewcem i Petersburgiem. Oznacza to, że ewentualna okupacja wyspy stanowiłaby zagrożenie dla całego regionu bałtyckiego.Przez 200 lat Szwecja prowadziła politykę neutralności. Po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę zdecydowała się jednak wstąpić do NATO. Obecnie Szwedzi wspólnie z siłami sojuszu intensywnie militaryzują wyspę, starając się zapobiec jej ewentualnej okupacji — doświadczeniu, które Gotlandia przeżyła już w przeszłości.
“Nie myślę często o tym, do czego się przygotowujemy — to zbyt przytłaczające”
Na klifie nad Morzem Bałtyckim stoją szwedzkie bojowe wozy piechoty CV90, przypominające czołgi. Ich działa skierowane są ku niebu pokrytemu pierzastymi chmurami, przez które próbuje przebić się zimne lutowe słońce. Mniej więcej co dziesięć minut na niebie pojawia się obiekt przypominający drona — wtedy lufy pojazdów wojskowych jednocześnie obracają się w jego stronę.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Nowa Gazieta. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych rosyjskich dziennikarzy z portalu Nowa Gazieta
CV90 obsługują bardzo młodzi, rumiani chłopcy i dziewczęta — szwedzcy poborowi, którzy odbywają roczną służbę wojskową właśnie na Gotlandii. Tego dnia ćwiczą strzelanie do celów powietrznych. — Przy dobrej pogodzie samolot ciągnąłby za sobą cel treningowy — wyjaśnia oficer prowadzący szkolenie. — Ale ze względu na warunki atmosferyczne korzystamy dziś z laserowego systemu pomiarowego i wykonujemy wszystkie zadania poza oddawaniem rzeczywistych strzałów ostrą amunicją.
Maszyny bojowe piechoty na wybrzeżu Morza Bałtyckiego, Gotlandia, SzwecjaJulia Achmedowa / Nowa Gazieta Celowniczowie, którzy muszą siedzieć na dachu wozu bojowego przez wiele godzin, dopiero niedawno skończyli szkołę. Jednak o strategicznym znaczeniu Gotlandii dla obrony kraju wiedzą od dzieciństwa.Dwudziestoletnia Maja służy tutaj już ponad pół roku. Spod kamuflażu wystają rozczochrane warkocze, policzki płoną po biegu w mroźnym powietrzu — ale dziewczyna wygląda na szczęśliwą i pełną entuzjazmu.
Służba na Gotlandii jest szczególnie ważna, bo to naprawdę strategiczne miejsce, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną i bliskość Rosji. Czy czułabym się inaczej, gdybym służyła gdzieś indziej w Szwecji? Myślę, że tak
— mówi.Początkowo Maja traktowała służbę wojskową jako osobiste wyzwanie, sposób na “sprawdzenie siebie”. Dopiero kiedy trafiła na wyspę, uświadomiła sobie, że chodzi o coś więcej — o służbę dla kraju i jego mieszkańców. Dlatego zaczęła poważnie myśleć o zawodowej karierze wojskowej.O możliwej rosyjskiej inwazji na kraje bałtyckie woli jednak nie rozmyślać.
Myślę, że bardzo trudno byłoby tutaj być, wykonywać swoją pracę i jednocześnie stale o tym pamiętać. Trzeba po prostu koncentrować się na zadaniach, które od ciebie zależą, i robić wszystko najlepiej, jak się da. Szczerze mówiąc, nie myślę zbyt często o tym, do czego właściwie się przygotowujemy — bo to zbyt przytłaczające
— przyznaje dziewczyna.
“Inwazja zmieniła wszystko”
Gotlandię nazywa się czasem “niezatapialnym lotniskowcem” albo wysuniętą placówką NATO. Szwecja ma wiele wysp, ale ta jest prawdopodobnie najważniejsza z militarnego punktu widzenia.Położona niemal dokładnie w środku Bałtyku umożliwia kontrolowanie przestrzeni powietrznej, morskiej, a częściowo także podwodnej pomiędzy Sztokholmem, Królewcem i Petersburgiem.
Gotlandia na mapieGoogle Maps / Google Maps/Onet Gdyby wyspa została zajęta przez wroga — na przykład przez Rosję — mogłaby stać się kluczowym punktem operacyjnym, z którego skutecznie dałoby się utrudniać działania powietrzne i morskie NATO na Morzu Bałtyckim. Ewentualna okupacja zagrażałaby nie tylko Szwecji, lecz także innym krajom regionu — zwłaszcza Łotwie, Litwie i Estonii.W czasach pokoju Gotlandia jest natomiast ulubionym miejscem wypoczynku Szwedów szukających ciszy i spokoju. Wyspa słynie z malowniczych plaż z białym piaskiem i minimalistycznych, surowych krajobrazów skandynawskich. Wietrzne, niemal puste wybrzeże wyspy z rzadkimi sosnami — nawet w szary lutowy dzień — wydaje się idealnym miejscem dla tych, którzy chcą w samotności poszukać sensu życia.Administracyjnym centrum Gotlandii jest średniowieczne miasto Visby, otoczone murami obronnymi. Poza nimi znajdują się nowoczesne supermarkety i sieciowe sklepy z odzieżą. W środku natomiast stoją bajkowe domki, biegną wąskie uliczki i wznoszą się wzgórza, z których widać pomarańczowe dachy oprószone śniegiem i bezkresne morze.
Zachód słońca nad Visby, SzwecjaANDERS WIKLUND / TT NEWS AGENCY / TT NEWS AGENCY VIA AFP / AFP Po godzinie siedemnastej na ulicach spotyka się już tylko pojedynczych właścicieli psów i starsze osoby wychodzące z restauracji. Tę idylliczną ciszę co jakiś czas przerywa jednak ogłuszający ryk myśliwców przelatujących nad wyspą.
Myślę, że nie tylko ja, ale wszyscy mieszkańcy Gotlandii zawsze — nawet w spokojnych czasach — rozumieli, że żyjemy w szczególnym miejscu. Oprócz samego położenia geograficznego ważny jest też fakt, że jesteśmy wyspą. Można nas łatwo odizolować, odciąć od dostaw. To sprawia, że nasza sytuacja jest bardziej podatna na zagrożenia niż w regionach kontynentalnych
— mówi 54-letnia Meit Fohlin, przewodnicząca rady regionu Gotlandii. Biuro Fohlin mieści się w stylowym budynku z czerwonej cegły, który dawniej należał do wojska. Sama burmistrz mieszka na Gotlandii od szóstego roku życia i — jak mówi — już jako dziecko chciała zmieniać świat wokół siebie na lepsze.— Nigdy nie marzyłam o karierze politycznej — tłumaczy. — Wcześniej pracowałam w szkole jako dyrektorka. Ale zrozumiałam, że poprzez politykę i instytucje demokratyczne można naprawdę wpływać na życie ludzi. Moim celem jest stworzenie społeczeństwa bardziej równego i przyjaznego dla wszystkich.
- Czwarta rocznica inwazji na pełną skalę. Jakie wnioski wyciągnęła wschodnia flanka NATO? Litewski generał: wdrażamy obronę totalną
Jako członkini partii socjaldemokratycznej przez wiele lat była przeciwna wstąpieniu Szwecji do NATO. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę sytuacja jednak zmieniła się błyskawicznie — zarówno w samej partii, jak i w całym kraju.
Do 2022 r. Rosja nie była tutaj postrzegana jako bezpośredni wróg. Po zimnej wojnie wielu wierzyło, że poprzez współpracę można zbudować przyjazne relacje. Chcieliśmy być bardziej otwarci i nie zamykać się na Rosję. Ale inwazja zmieniła wszystko
— przyznaje Fohlin.
Na sprzedaż: schron przeciwbombowy. Tanio
W samym centrum Visby znajdują się ulice o nazwach Nowogrodzka i Rosyjska, a na jednym z głównych placów działa bar o nazwie Ryska Garden, zbudowany na pozostałościach rosyjskiej cerkwi prawosławnej.Kiedyś znajdowała się tam rosyjska faktoria handlowa, a obok niej cerkiew i cmentarz. To ślady dawnych kontaktów handlowych pomiędzy mieszkańcami Gotlandii a kupcami z Wielkiego Nowogrodu, które rozwijały się w ramach Hanzy już od XIII w.Jednak ze względu na swoje położenie wyspa była dla sąsiadów nie tylko partnerem handlowym, ale także atrakcyjnym celem militarnym. Próbowali ją zdobyć Duńczycy, Niemcy i Rosjanie.W 1717 r. hrabia Fiodor Apraksin, współpracownik Piotra I, przeprowadził desant na Gotlandii podczas wojny północnej. Wyspy nie udało mu się zdobyć, ale wiele budynków zostało zniszczonych. W kwietniu 1808 r. — podczas wojny rosyjsko-szwedzkiej — rosyjskie wojska pod dowództwem admirała Nikołaja Bodisko miały więcej szczęścia i zajęły Gotlandię.Rosyjskie statki handlowe wypłynęły z portu w Libawie [dzisiejsza Lipawa na Łotwie], podnosząc dla zmylenia przeciwnika szwedzkie flagi. Mieszkańcy wyspy przyjęli je bez żadnego oporu. Okupacja była bezkrwawa i trwała zaledwie miesiąc — potem rosyjskie wojska musiały skapitulować przed nadciągającymi siłami szwedzkimi.
- “Strefa zero”. Tu mogłaby przebiegać linia konfrontacji z Rosją. Minister z Estonii ostro. “Taki jest nasz plan”
Podczas zimnej wojny Gotlandia stała się pełnoprawnym obiektem strategicznym. Stacjonowało tu 25 tys. szwedzkich żołnierzy, działały liczne magazyny sprzętu wojskowego, a wszystkie plaże i porty, w których mogłyby lądować wojska, zostały zaminowane. Po rozpadzie Związku Radzieckiego wyspę zdemilitaryzowano, a dawne tereny wojskowe sprzedano prywatnym właścicielom. Na początku lat 2000 można było tu niedrogo kupić na przykład schron przeciwbombowy.Dziś jednak, gdy Rosja ponownie zagraża bezpieczeństwu Europy, szwedzkie wojska wracają na wyspę — zmieniając jej gospodarkę i strukturę demograficzną.
Żołnierze podczas ćwiczeń NATO, Gotlandia, SzwecjaNARCISO CONTRERAS / ANADOLU AGENCY / ANADOLU AGENCY VIA AFP / AFP
“Ogromna zmiana mentalna”
Przez ponad dwieście lat — od czasów wojen napoleońskich — Szwecja prowadziła politykę militarnej neutralności. Nie była to tylko strategia polityczna, lecz część narodowej tożsamości i szwedzkiego sposobu myślenia. Po traumatycznej klęsce w wojnie z Rosją w latach 1808–1809 i utracie Finlandii kraj dobrowolnie zrezygnował z ambicji mocarstwowych, skupiając się na rozwoju wewnętrznym.Pełnoskalowa rosyjska inwazja na Ukrainę w lutym 2022 r. całkowicie zmieniła podejście większości Szwedów do neutralności. Poparcie dla wejścia do NATO wzrosło z 30–35 proc. do ponad 60 proc. Nawet partie wcześniej sprzeciwiające się temu pomysłowi zmieniły stanowisko. W marcu 2024 r. Szwecja została 32. członkiem sojuszu.
- Marcin Wyrwał: Amerykanie proszą Ukrainę o pomoc. Oto jak pomoże Ukraina. I co za to dostanie [ANALIZA]
Od tego momentu kraj uzyskał gwarancje zbiorowej obrony wynikające z artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego i rozpoczął intensywniejszą integrację militarną z państwami regionu bałtyckiego.Pierwszym krokiem było wysłanie ponad 500 żołnierzy na Łotwę do wielonarodowej brygady NATO “Północ”, dowodzonej przez Kanadę.
Szwedzki żołnierz podczas ceremonii uhonorowania 500 szwedzkich żołnierzy po dołączeniu do Wielonarodowej Brygady NATO na północny wschód od Rygi, na Łotwie, 7 lutego 2025 r.Gints Ivuskans / AFP / AFP Daniels Kaulins, ekspert ds. polityki obronnej z Centrum Badań Geopolitycznych w Rydze, podkreśla, że w 2025 r. Szwecja była trzecim największym dostawcą wojsk na Łotwę — po Kanadzie (1900 żołnierzy) i Hiszpanii (około 600).Znaczenie szwedzkiej misji podkreśliła także wizyta króla Karola XVI Gustawa w łotewskiej bazie wojskowej w Adazi, gdzie stacjonują szwedzcy żołnierze.— Szwedzcy żołnierze są bardzo profesjonalni — mówi Kaulins. — Ale Łotwa jest dla nich także intensywnym poligonem szkoleniowym. Wracają stąd lepiej przygotowani, niż byli na początku. We wrześniu ubiegłego roku sojusznicze siły przeprowadziły na Łotwie wspólne ćwiczenia Namejs 2025, w których wzięło udział około 12 tys. żołnierzy, w tym także Szwedzi.
Te ćwiczenia wysłały bardzo wyraźny sygnał polityczny. Szwecja pokazuje w ten sposób, że poważnie traktuje obronę i politykę odstraszania w krajach bałtyckich
— dodaje ekspert.W ciągu ostatnich 30 lat Szwecja jako partner NATO brała udział w operacjach sojuszu w Bośni, Afganistanie i Libii — ale teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej.— W tamtych konfliktach żołnierz był w pewnym sensie “żołnierzem-dyplomatą”. Powrót do obrony terytorialnej wymaga zmiany sposobu myślenia. W Afganistanie logika była taka, żeby unikać strat. W wojnie terytorialnej, takiej jak w Ukrainie, jeśli pojawiają się straty, trzeba mimo wszystko kontynuować zadanie, a nie się zatrzymywać. To ogromna zmiana mentalna — mówi Kaulins.Według Kaulinsa wspólne działania Szwecji i innych państw NATO z byłymi republikami radzieckimi w regionie bałtyckim rozwiewają obawy, że sojusz mógłby “poświęcić” te kraje.
Przed 2022 r. takie hipotezy były częściej rozważane. Teraz istnieją realne plany obrony, rozmieszczono brygady, stworzono nowy model sił NATO. Myślę, że jeśli kraje bałtyckie będą stawiać opór tak jak Ukraina, sojusznicy je poprą
— mówi ekspert.
“Fabryka produkująca żołnierzy”
Po przystąpieniu Szwecji do NATO zmieniło się również podejście do samej Gotlandii.— Wcześniej, jako państwo neutralne, skupialiśmy się przede wszystkim na ochronie granic Szwecji. W tym kontekście Gotlandia była naszym wschodnim bastionem. Teraz jednak, gdy Szwecja jest członkiem NATO, granica NATO zaczyna się właśnie tutaj — na Gotlandii — wyjaśnia Thomas Engshammar, przedstawiciel gotlandzkiego pułku P18.
Szwedzcy żołnierze podczas ćwiczeniach szkoleniowychLeon Neal / Staff / Getty Images Zanim wyspa zaczęła się intensywnie militaryzować, jej gospodarka opierała się głównie na turystyce i rolnictwie.Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać, gdy na wyspę zaczęli licznie przyjeżdżać wojskowi. Branża turystyczna i hotelarska zaczęła się rozwijać przez cały rok. Wiele lokali przestało zamykać się zimą, co stworzyło mieszkańcom więcej miejsc pracy.
- Dziennikarze patrzyli po sobie z niedowierzaniem. Trump nie ma pojęcia, w co wciągnął USA.
Na Gotlandii trwa również intensywna rozbudowa infrastruktury, szczególnie w rejonie bazy wojskowej Tofta, gdzie mieszkają i szkolą się poborowi. Powstają tam nowe koszary, miejsca wypoczynku, stołówki, drogi, a także liczne obiekty wojskowe. W rozwój zainwestowano już ok. 300 mln euro (ok. 1 mld 290 mln zł).Na wyspie stale przebywa ok. 150 żołnierzy oraz mniej więcej tyle samo oficerów.
Poborowi służą mniej więcej rok, po czym wracają do domu — chyba że zdecydują się kontynuować służbę na kontrakcie. W czasie pokoju działamy w gruncie rzeczy jak fabryka produkująca żołnierzy. W razie mobilizacji lub realnej agresji po prostu wzywamy ich ponownie do służby
— mówi EngshammarŁącznie brygadowa grupa bojowa ma liczyć od czterech do pięciu tysięcy osób. Jej zadaniem będzie obrona Gotlandii.— Nigdzie się stąd nie wybieramy. Jesteśmy tutaj po to, aby bronić wyspy.Jak podkreśla Engshammar, mieszkańcy Gotlandii dobrze rozumieją sytuację.— Dla nich nie jest żadną nowością, że wyspa ma ogromne znaczenie militarne. Zamknięcie pułków było raczej krótkim epizodem. Teraz po prostu wracamy do normalnego stanu rzeczy. Nie wszyscy są jednak zachwyceni rosnącą militaryzacją wyspy. Niektórym mieszkańcom przeszkadza hałas podczas ćwiczeń wojskowych, inni narzekają na to, że wojsko zajmuje coraz więcej terenów i blokuje wydawanie pozwoleń na budowę.— W Szwecji jest wiele miejsc, które z punktu widzenia ćwiczeń wojskowych byłyby wygodniejsze niż Gotlandia — przyznaje Engshammar. — Ale jesteśmy tutaj z powodów strategicznych, a nie dlatego, że to najbardziej komfortowe miejsce. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Spięcie w studiu Onetu. "Jak powiem odwrotnie, to będzie się pani czuła lepiej?"
“To mrok w nas samych”
Od czasów zimnej wojny w Szwecji funkcjonuje system Totalnej Obrony — strategii, zgodnie z którą do obrony kraju przygotowuje się całe społeczeństwo:
- armia,
- instytucje państwowe,
- biznes,
- infrastruktura
- oraz sami obywatele w wieku od 16 do 70 lat.
W ramach tej strategii działa w kraju 18 ochotniczych organizacji obronnych, których zadaniem jest przygotowanie społeczeństwa na wypadek wojny lub sytuacji kryzysowych. Jedną z nich jest Svenska Lottakaren, założona w 1924 r. jako kobieca ochotnicza organizacja obronna. Formalnie jej zadaniem jest szkolenie kobiet, jednak — jak podkreśla sekretarz generalna organizacji Anna Nuback — kursy obrony cywilnej są otwarte dla wszystkich, ponieważ w Szwecji obowiązuje zakaz dyskryminacji.Obecnie uczestniczy w nich rocznie nieco mniej niż pięć tysięcy osób.— Jeśli wydarzy się coś poważnego, władze, rząd, siły zbrojne — wszyscy muszą działać przez całą dobę i wiedzieć, jak “stanąć w szeregu”, kiedy zajdzie taka potrzeba — wyjaśnia Nuback.
Nigdy nie oddamy naszej ziemi. Bardzo cenimy naszą demokrację i nasze prawa. Nie można zakładać, że Stany Zjednoczone będą bronić wszystkich. Musimy być przygotowani również na to, żeby bronić się sami
— dodaje.Organizacja prowadzi także specjalne kursy przygotowujące dziewczęta do służby wojskowej, ponieważ szwedzkie siły zbrojne chcą zwiększyć liczbę kobiet wśród zawodowych żołnierzy.Oprócz tego prowadzone są szkolenia dla dorosłych, między innymi na Gotlandii. Organizacja prowadzi także szkolenia z zakresu edukacji medialnej: uczestnicy uczą się rozpoznawać oznaki dezinformacji i sprawdzać fakty. — Ważne jest nie tylko bycie częścią demokratycznego społeczeństwa, ale również rozumienie, jak ono działa — mówi.Innym projektem przygotowującym społeczeństwo do sytuacji kryzysowych jest inicjatywa “Silne wsie”. Uczestniczy w niej większość z 92 miejscowości Gotlandii. Mieszkańcy przechodzą szkolenia dotyczące gromadzenia zapasów — wody, żywności, generatorów prądu czy drewna opałowego — na wypadek, gdyby wyspa została odcięta od kontynentu.
Nie żyję w ciągłym strachu. To byłoby nieproduktywne. Ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że żyjemy teraz w nowej rzeczywistości, której mieliśmy nadzieję już nigdy nie zobaczyć. Powiedziałabym, że to pewnego rodzaju mrok, który pojawił się w nas samych
— mówi burmistrz Gotlandii Meit Fohlin.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
Pułkownik Dan Rasmussen, dowódca gotlandzkiego pułku P18, siedzi w budynku z dużymi panoramicznymi oknami, obok stołu do ping-ponga i regału z grami planszowymi. To tutaj poborowi spędzają wolny czas. Rasmussen po raz pierwszy trafił na Gotlandię jako oficer bojowy w latach 90. XX w. W 2005 r. jego jednostka została jednak rozwiązana i musiał szukać pracy gdzie indziej. Trzy lata temu wrócił na wyspę — a wkrótce potem Szwecja wstąpiła do NATO.— Największa różnica polega na tym, że nie jesteśmy już tylko partnerami, lecz pełnoprawnymi członkami sojuszu — mówi Rasmussen. — Mamy takie samo miejsce przy stole jak inne państwa. Możemy wpływać na wspólne decyzje, szczególnie razem z krajami regionu bałtyckiego.Jak podkreśla, liczba ćwiczeń i wizyt wojskowych rośnie, a Szwecja jest coraz silniej włączona w planowanie obronne NATO — zarówno w Brukseli, jak i na poziomie regionalnych dowództw.
Członkini szwedzkiego pułku logistycznego pełni wartę w magazynie zaopatrzeniowym podczas ćwiczeń wojskowych Nordic ResponseLeon Neal / Staff / Getty Images — Poza tym teraz nie tylko dla Szwecji, lecz także dla NATO jest oczywiste, że Gotlandia odgrywa kluczową rolę w obronie Morza Bałtyckiego.Mimo gróźb Donalda Trumpa dotyczących możliwego ograniczenia zobowiązań wobec sojuszników NATO w razie ataku, Rasmussen jest przekonany o jedności sojuszu.
NATO opiera się na zasadzie »jeden za wszystkich, wszyscy za jednego«. Właśnie według tej zasady ćwiczymy i planujemy obronę. Scenariusz, w którym pozwolilibyśmy Putinowi zająć kraje bałtyckie, nie jest w ogóle uznawany za dopuszczalny. Oznaczałoby to, że artykuł piąty — mówiący, że atak na jednego członka NATO jest atakiem na wszystkich — w praktyce nie działa
— mówi.Na pytanie o to, jak realne jest jego zdaniem rosyjskie uderzenie na Gotlandię, Rasmussen odpowiada w typowo wojskowym, powściągliwym stylu: — Nie można takiej możliwości wykluczyć. Dlatego właśnie na Gotlandii muszą stacjonować siły lądowe. Gdyby niczego tutaj nie było, byłoby to w zasadzie zaproszenie dla agresora. Odbudowujemy obecność wojskową, aby być częścią systemu odstraszania, a nie ataku.W przypadku blokady wyspy lub cyberataku, który sparaliżowałby kluczową infrastrukturę, mieszkańcy — według szacunków pułkownika — mogliby przetrwać bez pomocy z zewnątrz około trzech miesięcy.— Ludzie mieszkają na Gotlandii od setek lat. Większość produkcji rolnej trafia stąd do Sztokholmu. Gdyby wyspa została odcięta, żywności wystarczyłoby, aby nikt nie umarł z głodu. Jeśli mówimy o bombardowaniach — to oczywiście zupełnie inna sytuacja. Ale w przypadku blokady przez trzy miesiące możemy polegać na sobie.— Społeczeństwo na Gotlandii jest bardzo zżyte. Ludzie są przyzwyczajeni do wzajemnej pomocy — a to jest konieczne, gdy żyje się na wyspie.