Skandal w wojskowym szpitalu. Dane żołnierzy mogły trafić w niepowołane ręce
W strategicznej dla wojska placówce medycznej na zachodzie Polski mogło dojść do wycieku danych osobowych, numerów PESEL i historii chorób pacjentów, w tym wielu wojskowych. Zostało już wszczęte postępowanie wyjaśniające po tym, jak pracownik szpitala udostępnił zalogowany do wewnętrznego systemu komputer osobie nieuprawnionej i — jak później tłumaczył — wyszedł na kawę.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
East News Szpital (zdjęcie ilustracyjne) Zdarzenie, do którego doszło w 105. Kresowym Szpitalu Wojskowym w Żarach, nie było atakiem cybernetycznym na tę placówkę, lecz zawinił tutaj czynnik ludzki.27 lutego 2026 r., pomiędzy godziną 16:20 a 17:00, pracownik szpitala zalogował się do systemu medycznego AMMS, a następnie udostępnił stanowisko komputerowe byłemu pracownikowi szpitala. Jakby tego było mało, opuścił pomieszczenie, w którym znajdował się zalogowany komputer, zostawiając nieuprawnioną osobę samą przed aktywną sesją systemu zawierającego tysiące rekordów z danymi pacjentów wojskowego szpitala. Przez 40 minut osoba postronna miała więc teoretycznie nieograniczony dostęp do imion, nazwisk, adresów, numerów PESEL oraz — co najbardziej drastyczne — pełnej historii leczenia, rozpoznań i zaleceń lekarskich pacjentów.
- Polecamy: Przemysław Czarnek nie wytrzymał po pytaniu o panele. Emocje podczas wywiadu
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Rosja prowadzi tu laboratorium testowe wojny". Ekspert o atakach hybrydowych w Polsce
Szpital wysyła informacje i uspokaja
Pacjenci, których dane mogły zostać przejrzane, zaczęli otrzymywać wiadomości oraz oficjalne pisma z informacją o naruszeniu ochrony ich danych osobowych. Czytamy w nich:
W wyniku naruszenia osoba nieuprawniona uzyskała dostęp do systemu informatycznego AMMS, w którym znajdują się Pana/Pani dane osobowe jako pacjenta, w tym: imię, nazwisko, adres zamieszkania, numer PESEL, informacje dotyczące stanu zdrowia, w tym rozpoznania oraz zaleceń medycznych
O sprawę zapytaliśmy Justynę Wróbel-Gądek, rzeczniczkę prasową 105. Szpitala Wojskowego. Przyznała, że taki incydent miał miejsce. Jednocześnie dodała, że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych, zdarzenie niezwłocznie zostało zgłoszone do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz że w szpitalu natychmiast zostało wszczęte wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. — Na tym etapie wiemy już, że zdarzenie miało charakter organizacyjny, żadne zabezpieczenia systemu medycznego i mechanizmy cyberbezpieczeństwa nie zostały naruszone. Dane osób postronnych najprawdopodobniej nie zostały pozyskane. Niemniej jednak, z uwagi na daleko idącą ostrożność, zabezpieczenie danych i prowadzone postępowanie, szpital podjął szerokie działania informacyjno-prewencyjne — przyznała Justyna Wróbel-Gądek.
- Czytaj także: Generał o skandalu wokół Marka Suskiego: apolityczność wojska to utopia
Sprawa nie jest jednak do końca jasna. Nie wiadomo, czy dane pacjentów były tylko przeglądane, czy również zostały skopiowane. Nie są też znane powody, dla których osoba postronna została wpuszczona do pomieszczeń, gdzie znajdują się komputery administratora danych szpitala, i dlaczego została zostawiona sama przed zalogowanym sprzętem.Z naszych informacji wynika, że incydent badają informatycy zatrudnieni w szpitalu. Rozmówcy Onetu twierdzą, że sprawie powinni się jednak przyjrzeć specjaliści z cyberwojsk oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego.
Strategiczny punkt na mapie Polski
Skala problemu jest spora, ponieważ 105. Szpital Wojskowy w Żarach nie jest zwykłą przychodnią powiatową. To kluczowa instytucja medyczna dla wojska na Ziemi Lubuskiej, gdzie stacjonuje m.in. 11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej, tzw. Czarna Dywizja, oraz szereg podległych jej jednostek. W tym regionie zlokalizowane są też duże poligony, gdzie ćwiczą i stacjonują nie tylko polscy żołnierze, lecz również sojusznicy, w tym Amerykanie. Szpital w Żarach pełni rolę strategicznego zaplecza dla tych wojskowych. Słynie on również z wysoko wyspecjalizowanego oddziału leczenia stresu bojowego, gdzie leczą się weterani misji zagranicznych.
- Czytaj: Zarzuty o gwałt i tuszowanie sprawy w WOT. Doszło do tajemniczego spotkania
— W tym kontekście pozostawienie aktywnego dostępu do bazy danych osobie postronnej budzi pytania o standardy bezpieczeństwa w instytucji podległej resortowi obrony, ale też o bezpieczeństwo danych żołnierzy w związku z aktywną działalnością wywiadu rosyjskiego — mówi były oficer służb specjalnych.