05 April, 2025

Polka skazana na dożywocie za wypadek drogowy. To pierwszy taki wyrok

Polka skazana na dożywocie za wypadek drogowy. To pierwszy taki wyrok

Polka skazana na dożywocie za wypadek drogowy. To pierwszy taki wyrok

Wypadek w Niemczech Źródło: Shutterstock 43-letnia Polka Ewa P. została skazana w Niemczech na dożywocie za spowodowanie wypadku drogowego, w którym zginęło dwoje małych dzieci.

Sprawa dotyczy tragicznego wypadku drogowego z 2022 roku w Dolnej Saksonii. Po dwuletnim postępowaniu sądowemu, wielokrotnych apelacjach i ponownym procesie Federalny Trybunał Sprawiedliwości Niemiec ostatecznie zatwierdził wyrok dożywocia jako prawomocny.

Sąd bez litości: Ewa P. skazana na dożywocie spowodowanie wypadku

Do tragedii doszło na jednopasmowej lokalnej drodze, na której obowiązywało ograniczenie prędkości do 70 km/h. Jednak Ewa P., wówczas 40-letnia, zdecydowała się uczestniczyć w nielegalnym wyścigu drogowym ze swoim partnerem.

Prowadząc Audi A6, rozpędziła się do zawrotnej prędkości 180 km/h. W trakcie próby wyprzedzenia innego uczestnika wyścigu – kierowcy Seata Cupry Formentor, Marco S. – straciła panowanie nad pojazdem i uderzyła w nadjeżdżającego z naprzeciwka Nissana Qashqai.

W samochodzie, w który wjechała Polka, znajdowała się czteroosobowa rodzina – rodzice i dwóch synów w wieku dwóch i sześciu lat. Jeden z chłopców zginął na miejscu, drugi zmarł po przewiezieniu do szpitala. Rodzice, choć przeżyli wypadek, doznali ciężkich obrażeń fizycznych i psychicznych, które będą ich prawdopodobnie prześladować do końca życia.

Od pierwotnych wyroków do ponownego procesu

Początkowo sąd okręgowy skazał Ewę P. na sześć lat więzienia, a Marco S. na cztery lata. Zarzuty dotyczyły głównie spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego, jednak obrońcy rodzin ofiar uznali te wyroki za zbyt łagodne. Po apelacji obojga skazanych sprawa trafiła do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, który uchylił wcześniejsze decyzje, wskazując na konieczność ponownej oceny materiału dowodowego.

W 2024 roku sprawa ponownie trafiła na wokandę sądu okręgowego w Hanowerze. Tym razem wymiar sprawiedliwości podszedł do oskarżeń ze znacznie większą surowością. W opinii sądu Ewa P. nie była jedynie uczestniczką nielegalnego wyścigu, lecz osobą, która „popełniła czyn z zamiarem pozbawienia życia innej osoby, decydując się na tak ryzykowną jazdę na drodze”.

Kobiecie postawiono więc nowe, poważniejsze zarzuty: morderstwo oraz usiłowanie morderstwa.

Wyrok dożywocia, pierwszy taki dla obywatela Polski

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, opinii biegłych oraz przebiegu zdarzeń sąd uznał, że decyzja Ewy P. o prowadzeniu pojazdu z nadmierną prędkością na nieprzystosowanej do tego drodze stanowiła „świadome i akceptujące ryzyko śmierci innych osób działanie”. Kobieta została skazana na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Marco S., który brał udział w wyścigu, ponownie usłyszał wyrok czterech lat pozbawienia wolności.

Oboje skazanych złożyli apelację, jednak Federalny Trybunał Sprawiedliwości, po szczegółowej analizie dokumentacji i procedur, nie dopatrzył się żadnych błędów formalnych ani naruszeń prawa procesowego. W związku z tym wyrok został utrzymany w mocy i uznany za prawomocny. „Sąd nie doszukał się w wyroku żadnych błędów proceduralnych ani innych naruszeń prawa i podtrzymał ten wyrok”.

Echa sprawy

Wyrok ten wpisuje się w szerszy trend w niemieckim systemie prawnym, gdzie coraz częściej za wyjątkowo nieodpowiedzialne zachowania drogowe orzekane są surowsze kary. Od 2017 roku niemieckie prawo pozwala na zakwalifikowanie nielegalnych wyścigów jako przestępstw zagrożonych karą dożywocia w przypadku skutku śmiertelnego. Przypadek Ewy P. to jeden z nielicznych, ale nie pierwszy, w którym zastosowano tak daleko idącą sankcję.

W podobnej sprawie z 2019 roku dwóch kierowców w Berlinie, ścigających się po ulicach miasta, doprowadziło do śmiertelnego potrącenia przypadkowego kierowcy. Zostali oni skazani na dożywocie, a Federalny Trybunał Sprawiedliwości potwierdził, że nielegalny wyścig może zostać uznany za zabójstwo, jeśli uczestnik godzi się na możliwość śmierci osób postronnych.

Podobne artykuły