05 February, 2026

“Są atakowani, bo są bezbronni”. Tak działa kremlowska machina nienawiści. Tu nic nie jest przypadkowe [ANALIZA]

Niezależni rosyjscy dziennikarze z “Nowej Gaziety” prześledzili aż 5 mln postów na platformie Telegram. Dokładnie udokumentowali, jak w Rosji od 2019 r. ewoluowała wrogość wobec opozycji, migrantów oraz osób o “nienormatywnych wartościach”. Wzorzec jest zawsze taki sam. Wrogość nasila się przed uchwalaniem represyjnych ustaw, osiąga szczyt w momentach politycznej niepewności i kierowana jest głównie wobec grup najmniej zdolnych do obrony.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "Są atakowani, bo są bezbronni".  Tak działa kremlowska machina nienawiści. Tu nic nie jest przypadkowe [ANALIZA] Zhenya Voevodina / Shutterstock Przemówienie Władimira Putina transmitowane na żywo na wielu ekranach. Zdjęcie ilustracyjne

Po zidentyfikowaniu grup najczęściej atakowanych przez prorządowe media, przyjrzeliśmy się bliżej, jak rosyjska państwowa propaganda nienawiści rozwijała się i w jaki sposób w kluczowych momentach była celowo przekierowywana zgodnie ze zmieniającą się sytuacją polityczną.

Przeanalizowaliśmy ponad 5 mln postów na Telegramie z lat 2019-2024, publikowanych przez blisko 100 prorządowych źródeł. Były wśród nich zarówno oficjalne agencje państwowe, takie jak TASS i RIA Nowosti, telewizyjni propagandyści pokroju Władimira Sołowiowa, jak i różne anonimowe kanały powiązane z Kremlem.

  • Armia Putina torturuje własnych żołnierzy. Zbyt wielu Rosjan ucieka z frontu. Bulwersujące praktyki mają odstraszyć dezerterów

Wzorzec jest taki sam. Wrogość nasila się przed uchwalaniem represyjnych ustaw, osiąga szczyt w momentach politycznej niepewności i kierowana jest głównie wobec grup najmniej zdolnych do obrony.

Homofobia jako narzędzie polityczne

Już w 2019 r. Rosja doświadczała nowej fali represji wobec osób LGBT. W Czeczenii organizacje praw człowieka dokumentowały masowe zatrzymania, tortury i “zabójstwa honorowe”. W Moskwie po raz ostatni odbył się festiwal filmów LGBT Side by Side, który został zaatakowany przez skrajnie prawicowe grupy działające za cichym przyzwoleniem władz. W tym samym roku po skoordynowanym ataku marka odzieży sportowej Reebok została zmuszona do wycofania feministycznej kampanii reklamowej.

"Są atakowani, bo są bezbronni".  Tak działa kremlowska machina nienawiści. Tu nic nie jest przypadkowe [ANALIZA] Transparent z tęczową podobizną Władimira Putina na Paradzie Równości w Lizbonie, 17 czerwca 2017 r.PAP

Jednak w tym czasie narracja anty-LGBT nie zdominowała jeszcze prorządowych mediów. W 2019 r. 46 proc. postów dotyczących osób LGBT lub praw kobiet miało negatywny wydźwięk. Do 2022 r. odsetek ten wzrósł do 65 proc.

Zmiana ta pokrywała się z nowelizacją prawa. W 2020 r. Rosja zmieniła konstytucję, definiując małżeństwo wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny. Według prawnika z grupy wsparcia osób LGBT “Wychod”, który pragnął zachować anonimowość, wzrost wrogiej narracji był częściowo związany z przygotowaniami do tych zmian. Państwo nadało ton, a media za nim podążyły.

  •  Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Nowa Gazieta. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych rosyjskich dziennikarzy

W latach 2020–2021 ataki na osoby LGBT stały się częścią szerszej narracji ideologicznej. Rosję coraz częściej przedstawiano jako kraj broniący suwerenności nie tylko militarnej, ale i moralnej — przeciwstawiający się “ekspansji ideologicznej” Zachodu.

Gdy w lutym 2022 r. rozpoczęła się inwazja na Ukrainę na pełną skalę, tematyka LGBT na krótko zniknęła z czołówek, zepchnięta przez obsesję mediów na punkcie wojny. Jednak mimo braku wyraźnych impulsów, odsetek negatywnych postów o osobach LGBT osiągnął w pierwszej połowie roku rekordowy poziom 72 proc.

"Są atakowani, bo są bezbronni".  Tak działa kremlowska machina nienawiści. Tu nic nie jest przypadkowe [ANALIZA] "Nie uznaję władzy, która nie pozwala mi założyć rodziny". Manifestacja społeczności LGBT po głosowaniu nad poprawkami do rosyjskiej konstytucji. Moskwa, 15 lipca 2020 r.EPA/YURI KOCHETKOV / PAP

Zaledwie kilka tygodni później parlamentarzyści rozpoczęli prace nad ustawą całkowicie zakazującą “propagandy LGBT”. — Wojna została przedstawiona jako konfrontacja z całym Zachodem — wyjaśnia ekspert z “Wychodu”. — Latem efekt flagi zaczął wygasać. Władze potrzebowały sposobu na utrzymanie poczucia zagrożenia, a ta inicjatywa doskonale się do tego nadawała.

Od 2022 r. posty informujące o ograniczeniach praw osób LGBT lub ich jawnych represjach regularnie stanowią od 60 proc. do 70 proc. wszystkich publikacji na ten temat. Działania legislacyjne mają wyraźny rytm. W lipcu 2023 r. Rosja zakazała medycznej tranzycji płci. W czerwcu 2024 r. pojawiły się propozycje zakazu “propagandy bezdzietności”. W listopadzie 2023 r. posunięto się jeszcze dalej, uznając nieistniejący “międzynarodowy ruch LGBT” za organizację ekstremistyczną.

  • “Nie mamy gejów. A jeśli są, zabierzcie ich od nas”. Historia LGBT w Rosji

Choć prorządowe media wciąż przedstawiają Zachód jako miejsce “opanowane przez dewiantów”, ich język wobec osób LGBT w samej Rosji staje się wyraźnie ostrzejszy i coraz bardziej dosadny.

Migranci na celowniku Kremla. “Jeszcze łatwiej zrobić z nich wrogów”

We wrześniu 2021 r. przełomowym momentem stało się zabójstwo w obwodzie moskiewskim. W wiosce Bużaninowo dwaj obywatele Tadżykistanu zgwałcili i zamordowali miejscową emerytkę. Informacja o zbrodni wywołała spontaniczny protest mieszkańców, którzy zażądali wydalenia wszystkich migrantów z pobliskiego hotelu pracowniczego. Władze spełniły żądania w ciągu jednego dnia — choć później okazało się, że sprawcy nigdy tam nie mieszkali.

To była jedna z wielu spraw z udziałem migrantów, które latem i jesienią 2021 r. zdominowały ogólnokrajowe media. Przestępstwa popełniane przez “niesłowian” otrzymywały nieproporcjonalnie dużo uwagi, a rosyjskich obywateli coraz częściej przedstawiano jako ofiary — nie tylko w kraju, ale i na terenie byłego ZSRR.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Raport Międzynarodowy". Pijani nacjonalizmem – o nieuświadomionym rasizmie Rosjan

W efekcie odsetek negatywnych publikacji o migrantach wzrósł z ok. 22 proc. w 2020 r. i na początku 2021 r. do 34 proc. w okresie od sierpnia do października 2021 r. Innymi słowy, co trzecia wzmianka o migrantach lub mniejszościach etnicznych miała negatywny wydźwięk.

Ta pierwsza fala antyimigranckich nastrojów zbiegła się z dyskusją na temat nowego prawa migracyjnego, przewidującego rozszerzoną cyfrową kontrolę i uproszczone procedury deportacyjne. Walentina Czupik, prawniczka udzielająca bezpłatnej pomocy migrantom, uważa, że kampania medialna miała ułatwić przyjęcie tych przepisów.

Statystyki pokazują jednak co innego. Według wspólnych badań niezależnych mediów IStories i “Nowej Gaziety” migranci popełniają przestępstwa mniej więcej dwukrotnie rzadziej niż rosyjscy obywatele. Bójki, które rzekomo wywoływały publiczne oburzenie, często dotyczyły zaledwie dwóch lub trzech osób, jak podkreśla Czupik. Zdaniem Romana Stiepanowa, innego prawnika specjalizującego się w sprawach migracyjnych, w 2021 r. zmienił się nie stan faktyczny, lecz nacisk położony przez media.

  • Czy określenie “faszystowska” pomaga zrozumieć Rosję? Putinizm rozwinął się w ostatnich latach

Druga fala nastąpiła wiosną 2023 r. — tym razem napędzana nie przez przekazy o przestępczości, lecz działania państwa. Policyjne naloty na migrantów stały się rutyną, włącznie z akcjami w meczetach, gdzie wierni byli zmuszani do leżenia twarzą do ziemi podczas kontroli dokumentów, czasem nawet w trakcie modlitwy. Podobnie traktowano drobniejsze sprawy: np. rodzinę z Tadżykistanu wydalono po tym, jak ich dzieci oskarżono o żebractwo i złe zachowanie.

We wrześniu 2023 r. negatywna narracja wobec migrantów osiągnęła nowy rekord — 41 proc. I znów czas tych wydarzeń zbiegł się z planami legislacyjnymi. Pod koniec 2023 r. władze powróciły do projektu ustawy migracyjnej łudząco podobnej do tej, którą odłożono przed wojną. — Migranci są atakowani, bo są bezbronni — mówi Czupik. — Są widoczni, postrzegani jako obcy, a przez to jeszcze łatwiej zrobić z nich wrogów.

Normalizacja represji

W sierpniu 2020 r. Aleksiej Nawalny został otruty i trafił do szpitala w Omsku. Przez chwilę wydarzyło się coś niezwykłego: prorządowe media złagodziły ton. Negatywna narracja wobec opozycji gwałtownie spadła, osiągając pod koniec miesiąca poziom 45 proc. Mimo to wrogość wobec opozycji była już od dawna zakorzeniona. Już w 2019 r. 60 proc. postów o opozycjonistach miało negatywny wydźwięk. Do 2024 r. odsetek ten jeszcze wzrósł.

Zatrucie Nawalnego przyniosło strategiczną zmianę. Wcześniej jego nazwiska często unikano lub marginalizowano. Teraz stało się nieuniknione. Media państwowe relacjonowały jego otrucie, areszt po powrocie do Rosji i kolejne procesy, pomagając tym samym znormalizować same represje.

"Są atakowani, bo są bezbronni".  Tak działa kremlowska machina nienawiści. Tu nic nie jest przypadkowe [ANALIZA] Aleksiej Nawalny łączy się z kolonii karnej podczas rozprawy w Sądzie Najwyższym. Moskwa, 22 czerwca 2023 r.EPA/SERGEI ILNITSKY / PAP

Przed 2020 r. jedynie 30–35 proc. postów dotyczących opozycji wspominało o przeszukaniach, aresztowaniach czy procesach. Nawet podczas masowych protestów w 2019 r. liczba ta rzadko przekraczała 45 proc. W połowie 2021 r., gdy organizacje Nawalnego zostały uznane za ekstremistyczne, a niezależne media zaczęto uznawać za “zagranicznych agentów”, odsetek osiągnął ok. 50 proc.

Mowa nienawiści narastała równolegle z represjami. Od końca 2020 do końca 2021 r. udział postów zawierających wyraźną wrogość — wyzwiska, pochwały represji, dehumanizujący język — niemal się podwoił, z 7,5 proc. do 13 proc. Co istotne, nie nastąpiło to od razu po otruciu, lecz po powrocie Nawalnego do Rosji.

Politolog Ilja Matwiejew sugeruje, że ta zwłoka była celowa. — Władze obawiały się wywołania silnych emocji. Otwartą nienawiścią mogli zrobić z Nawalnego męczennika.

Po inwazji na Ukrainę pojęcie “wewnętrznego wroga” poszerzono. Zwolenników Nawalnego zastąpili “zdrajcy” — Rosjanie oskarżani o wspieranie Ukrainy i Zachodu. Wiosną 2022 r. co piąty post o opozycji zawierał oskarżenia o zdradę, dehumanizację lub aprobatę represji.

  • Uważaj, co oglądasz. Oto nowa broń Kremla przeciw Europie. Ujawniamy siatkę influencerów Putina

Latem tamtego roku wrogość wobec opozycji osiągnęła szczyt — mniej więcej równolegle ze wzrostem retoryki anty-LGBT retoryki. Kolejne osoby publiczne masowo uznawano za “zagranicznych agentów”, a prorządowe media zaczęły otwarcie popierać represje personalne.

Dziś od 50 proc. do 70 proc. wszystkich postów o opozycji dotyczy zatrzymań, procesów lub innych form karania. Politolożka Jekatierina Szulmann uważa, że ta widoczność jest celowa: — Jeśli nie możesz liczyć na autentyczne poparcie społeczne, musisz publicznie pokazywać represje, gdzie tylko się da.

“Wykreowanie wspólnego wroga”

Mobilizacja nienawiści to charakterystyczna cecha systemów autorytarnych. Zdaniem Matwiejewa stała się ona kluczowa dla rosyjskiego modelu politycznego. — Wszystko opiera się na nienawiści. Poparcie buduje się poprzez wykreowanie wspólnego wroga — mówi.

"Są atakowani, bo są bezbronni".  Tak działa kremlowska machina nienawiści. Tu nic nie jest przypadkowe [ANALIZA] Władimir Putin, prezydent Rosji. Moskwa, 5 lutego 2026 r.PAP/EPA/VYACHESLAV PROKOFYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL

Skutki długofalowe mogą być poważne. Szulmann ostrzega, że wojna znormalizowała przemoc i zbiorową agresję. — Wiele osób nauczyło się posługiwać bronią, brać udział w zorganizowanej przemocy. Co się stanie z tą energią po zakończeniu wojny?

Jednym z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy, ostrzega, jest funkcjonalny rozkład systemu politycznego, połączony z ogniskami brutalizacji społecznej, w której przemoc stanie się lokalna, codzienna i coraz bardziej oderwana od centralnej kontroli politycznej Jest jednak miejsce na umiarkowany optymizm. Narracje propagandowe rzadko zakorzeniają się głęboko.

  • Rosyjska propaganda idzie na wojnę z magią i ezoteryką. “Liczba czarownic się potroiła”

Według Matwiejewa tolerancja w rosyjskich dużych miastach rośnie, ale musi być stale tłumiona. — Homofobia nie jest stanem naturalnym. Wymaga ciągłego podsycania — mówi. To samo dotyczy migrantów. Jeśli zniknie państwowo wspierana wrogość, zdaniem Czupik, nastawienie społeczne szybko się zmieni. — Bez propagandy ludzie przestają nienawidzić.

Podobne artykuły