Rosyjskie drony nad Mołdawią. Kraj znów musiał zamknąć niebo

Mołdawia Źródło: Shutterstock Kolejne naruszenie nieba Mołdawii doprowadziło do przekierowania lotów i godzinnego zamknięcia przestrzeni powietrznej. Zdaniem tamtejszej prezydent winę za zdarzenie ponosi Rosja. Mołdawia ponownie zamknęła swoją przestrzeń powietrzną po tym, jak w nocy z piątku na sobotę nad terytorium kraju wykryto rosyjskie drony. To trzeci incydent w ciągu dziewięciu dni, a władze w Kiszyniowie oceniają sytuację jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa lotniczego. Prezydent Maia Sandu oskarżyła Rosję o działania destabilizacyjne, wskazując, że atak był związany ze zmasowanym ostrzałem Ukrainy. Zamknięcie przestrzeni powietrznej obowiązywało około godzinę i — jak podkreśliło Ministerstwo Obrony — stanowiło „środek nadzwyczajny” wprowadzony po wtargnięciu dwóch dronów. Według resortu bezzałogowce „stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa lotniczego”. Mimo że mołdawskie radary nie wykryły obiektów, ich obecność potwierdziły ukraińskie służby. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że „nie zidentyfikowano żadnych obiektów, szczątków ani elementów stanowiących zagrożenie dla ludności”. Incydent wpłynął na ruch lotniczy w kraju. Dwa komercyjne rejsy przekierowano do Rumunii, a odloty z międzynarodowego lotniska w Kiszyniowie czasowo wstrzymano. Ministerstwo Obrony ostrzegło, że działania rosyjskich sił „zagroziły bezpieczeństwu lotów cywilnych i życiu ludzi”, określając naruszenia jako „wrogie akty zastraszania i destabilizacji”. Prezydent Maia Sandu ostro skomentowała wydarzenia. „Nie jest to język dyplomacji kraju twierdzącego, że negocjuje pokój” – napisała na platformie X, podkreślając, że „w drodze do zabicia cywilów rosyjskie drony ponownie naruszyły przestrzeń powietrzną Mołdawii”. Poinformowała również, że jej kraj „potępia te ataki i solidaryzuje się z Ukrainą”. W ostatnich dniach Mołdawia coraz częściej znajduje się na trasie rosyjskich bezzałogowców kierowanych na ukraińskie cele. Jak przypomina tamtejszy resort spraw wewnętrznych, wcześniej nad krajem przeleciało sześć dronów, a jeden miał się rozbić na mołdawskim terytorium. W reakcji Kiszyniów wezwał rosyjskiego wysłannika i przekazał mu notę protestacyjną.
Mołdawia alarmuje o incydentach. Niebo znów zamknięte
Rosyjskie drony znów w Mołdawii. Przekierowano loty