Rosyjski atak dronów na ukraiński pociąg stawia Elona Muska w trudnej sytuacji. Część Polski, Litwę, Rumunię i Mołdawię też

Pod koniec stycznia Rosja zaatakowała dronami cywilny pociąg w Ukrainie. Eksperci są przekonani, że było to możliwe wyłącznie dzięki zachodniej technologii. Coraz częściej rosyjskie drony są sterowane za pomocą satelitów Starlink Elona Muska. Jak dowodzą analitycy Instytutu Studiów nad Wojną, “to oznacza, że większość Ukrainy, cała Mołdawia, a także części Polski, Rumunii i Litwy znajdują się w zasięgu tych dronów”. Jednak również inny amerykański producent z branży technologicznej przysłużył się Rosjanom na polu bitwy.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
PAP/EPA/UKRAINE STATE EMERGENCY SERVICE HANDOUT / PAP Pociąg pasażerski zaatakowany rosyjskimi dronami, obwód charkowski, Ukraina, 27 stycznia 2026 r. W ramce Elon Musk
Z Ukrainy napłynęły kolejne wstrząsające obrazy: płonące wagony kolejowe stojące w zaśnieżonym zimowym krajobrazie, pasażerowie uciekający z pociągu, wyładowujący wózki dziecięce, bagaż leżący na śniegu. Po raz pierwszy rosyjskie drony dalekiego zasięgu celowo zaatakowały pełny pociąg pasażerski.
Jeden dron uderzył w jeden z wagonów, dwa kolejne eksplodowały w bezpośrednim sąsiedztwie. Według informacji ukraińskich władz zginęło co najmniej pięć osób, a kilka innych zostało rannych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostro potępił atak, do którego doszło 27 stycznia br. w północno-wschodniej Ukrainie, w pobliżu Charkowa, ponad 50 km od linii frontu, nazywając go “terroryzmem”.
Płonący w wyniku ataku rosyjskich dronów pociąg pasażerski w obwodzie charkowskim, Ukraina, 27 stycznia 2026 r.PAP/EPA/UKRAINE STATE EMERGENCY SERVICE HANDOUT / PAP
Rosyjskie drony dalekiego zasięgu z antenami Starlink
Oznacza to kolejną eskalację wojny dronowej przeciwko Ukrainie: po raz pierwszy rosyjskie drony kamikaze precyzyjnie trafiają ruchomy cel daleko poza zasięgiem zwykłych systemów. Aby piloci dronów mogli wykorzystać obrazy z kamer do namierzenia celu z takiej odległości, potrzebują systemów komunikacyjnych z Zachodu.
Według najnowszej analizy brytyjskiego think tanku Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) najnowsze rosyjskie drony dalekiego zasięgu są wyposażone we własne anteny internetowe Starlink, które umożliwiają łączność z pilotami na odległość kilkuset kilometrów. Według ISW Rosja wyposaża zarówno mniejsze drony BM35 o zasięgu 500 km, jak i drony Szahed o zasięgu ponad 2000 km w anteny satelitarne SpaceX, start-upu kosmicznego Elona Muska. “Zasięg 500 km dla dronów BM-35 wyposażonych w Starlink oznacza, że większość Ukrainy, cała Mołdawia, a także części Polski, Rumunii i Litwy znajdują się w zasięgu tych dronów, jeśli zostaną one wystrzelone z Rosji lub okupowanej Ukrainy” — ostrzegają analitycy ISW.
Po ataku na pociąg Elon Musk szybko zareagował na krytykę i sugestie, aby wyłączył system satelitarny Starlink na konkretnych obszarach: kiedy polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapytał go na X: “Dlaczego nie powstrzymujesz Rosjan przed wykorzystaniem Starlinków do ataku na ukraińskie miasta? Zarabianie pieniędzy na zbrodniach wojennych może zaszkodzić twojej marce”, Musk nazwał go “śliniącym się imbecylem” i wyjaśnił, że “Starlink jest podstawą komunikacji wojskowej w Ukrainie”. Wyłączenie usługi nie jest więc po prostu możliwe.
twitter.com
Jednak najwyraźniej Musk rzeczywiście stara się odciąć rosyjskie drony od połączenia satelitarnego. W niedzielę powiedział, że działania przeciwko “nieuprawnionemu wykorzystaniu Starlinków przez Rosję” już przyniosły efekty. Ukraińcy twierdzą, że SpaceX współpracował z nimi, aby uniemożliwić rosyjskiej armii wykorzystanie satelitów.
Firma już w 2024 r. poinformowała rząd USA, że próbuje uniemożliwić Rosjanom korzystanie ze Starlinków. Jednak rozróżnienie obu stron jest niezwykle trudne i przypomina grę w kotka i myszkę. Rosyjscy żołnierze wielokrotnie publikowali w internecie zdjęcia zachodniej technologii sieciowej wykorzystywanej na froncie po stronie rosyjskiej, w tym anten Starlink na pojazdach opancerzonych, w okopach, a nawet na koniach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Polska produkuje za mało dronów? "Jesteśmy w miejscu, w którym nie powinniśmy być"
Technologia Wi-Fi Ubiquiti w użyciu na froncie
Jednak nie tylko Starlinki są używane po obu stronach frontu: jako alternatywę dla internetu satelitarnego rosyjskie wojska coraz częściej wykorzystują tzw. sieci typu mesh, czyli łańcuchy nadajników Wi-Fi, które przekazują pakiety danych internetowych między urządzeniami. Od kilku miesięcy szczególnie popularne są urządzenia amerykańskiego producenta technologii sieciowej Ubiquiti.
Białe urządzenia tej marki są w rzeczywistości zoptymalizowane do łączenia urządzeń smart home, do skomplikowanych instalacji Wi-Fi w domach prywatnych i firmach, do łączenia hoteli lub całych uniwersytetów. Jednak technologia radiowa szczególnie spodobała się rosyjskiej armii: amerykański start-up śledczy Hunterbrook opublikował w tym tygodniu wyniki badań dotyczących wykorzystania urządzeń Ubiquiti po rosyjskiej stronie frontu do szybkiego i łatwego łączenia oddziałów na pozycjach frontowych z rosyjskimi strukturami dowodzenia za pomocą radiowych łączy kierunkowych.
Ukraiński oficer łączności oszacował w rozmowie z amerykańskimi dziennikarzami, że ponad trzy czwarte rosyjskich mostów radiowych zaobserwowanych na polu bitwy to produkty Ubiquiti. Według badań eksport urządzeń tej firmy do krajów sąsiadujących z Rosją wzrósł o ponad 60 proc., co najwyraźniej oznacza, że zewnętrzni dystrybutorzy omijają zakaz eksportu technologii sieciowej do Rosji.
Ubiquiti w dużej mierze polega na niezależnych sprzedawcach elektroniki w zakresie dystrybucji swoich urządzeń poza Stanami Zjednoczonymi. Po opublikowaniu raportu akcje firmy znacznie spadły. Firma nie wydała dotychczas żadnego oświadczenia, a pytania użytkowników na wewnętrznych forach zostały zablokowane.
Chińska cywilna technologia monitorowania inteligentnych domów również pojawia się po stronie rosyjskiej w wojnie w Ukrainie. Według badań zachodnich i ukraińskich analityków kamery Hikvision i Dahua są wykorzystywane na okupowanych terenach i pozycjach przyfrontowych — na przykład do monitorowania terenu, zabezpieczania szlaków zaopatrzeniowych i obserwacji ukraińskich ruchów.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Die Welt
Obaj producenci nadal dostarczają swoje produkty na rynek rosyjski za pośrednictwem cywilnych kanałów dystrybucji — pomimo międzynarodowych sankcji. Ze względu na możliwość wykorzystania ich połączonych systemów do celów wojskowych, kraje takie jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zakazały stosowania technologii Hikvision i Dahua w newralgicznych obszarach państwowych. Ukraiński rząd uznał obie firmy za “międzynarodowych sponsorów wojny”.
Na froncie w Ukrainie ujawnia się strukturalny problem współczesnej wojny: walka z użyciem dronów i sieci jest prowadzona przy użyciu cywilnych zaawansowanych technologii, które są ogólnodostępne na całym świecie i w dużej mierze pozostają poza kontrolą państwa. Internet satelitarny, łącza Wi-Fi, kamery i routery już dawno stały się częścią infrastruktury wojskowej, często bez wiedzy lub wpływu producentów. Atak na pociąg pasażerski pod Charkowem pokazuje, jak szybko ta technologia może przekształcić się z produktu zapewniającego komfort w narzędzie terroru.