Robert Fico się boi. I dlatego pcha się do stołu silniejszych. Jego obawy są uzasadnione. “Nikt nie wie, kiedy staniemy się czyjąś ofiarą”
Flirt Roberta Ficy z Władimirem Putinem oraz innymi światowymi dyktatorami nie wygląda już na zwykłą grę pod publiczkę. Coraz bardziej przypomina chłodno skalkulowaną strategię, w której hasła o polityce “na wszystkie cztery strony świata” są jedynie zasłoną dymną dla znacznie ambitniejszego celu: wejścia do klubu autokratów, zasiadania z nimi przy jednym stole i zabezpieczenia sobie miejsca w nowym układzie sił, zanim światowy porządek i strefy wpływów zostaną przerysowane na nowo.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy PAP/EPA/KRISTINA SOLOVIEVA / SPUTNIK /KREMLIN POOL, MATTHEW PUTNEY, MAXIM SHEMETOV/ REUTERS POOL, Rahayu footage / PAP Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, premier Słowacji Robert Fico i prezydent Rosji Władimir Putin. W tle mapa Europy (zdj. poglądowe)
Premier Słowacji Robert Fico coraz wyraźniej odsłania swoje prawdziwe intencje i w dużej mierze także to, czego mógł przestraszyć się podczas spotkania z Donaldem Trumpem — o czym, nawiasem mówiąc, dowiedzieliśmy się od Andreja Danki.
Już w czerwcu ubiegłego roku myśleliśmy, że Fico prawdopodobnie obstawia, iż w ewentualnym nowym porządku świata jego miejsce zajmie na czele prorosyjskiej guberni.
To znaczy, że Słowacja wpadnie w rosyjską strefę wpływów i zostanie tu wprowadzony system podobny do komunistycznego, w którym wybory będą jedynie formalnością, a najwyżsi urzędnicy państwowi będą nominowani przez Kreml.
Chciał siedzieć przy stole i jeść kolację z najpotężniejszymi
Dla Ficy, w jego obecnej sytuacji, byłby to scenariusz nie tylko do zaakceptowania, ale wręcz pożądany. Oznaczałby bowiem koniec obaw przed demokratycznie wybraną władzą i politykami, którzy stworzyliby realne warunki do działania organów ścigania. A te mogłyby ponownie zająć się przestępczością prowadzącą ślady także do polityków — w tym również tych z rządzącej koalicji.
Robert Fico, premier Słowacji, i Andrej Danko, lider Słowackiej Partii Narodowej, po podpisaniu umowy koalicyjnej. Bratysława, 16 października 2023 r.CTK Photo/Vaclav Salek / PAP
Tego Fico nie chce już nigdy doświadczyć. Dlatego jego rząd rozbił NAKA [wyspecjalizowaną jednostkę policji zajmującą się najpoważniejszą przestępczością], zlikwidował Urząd Prokuratury Specjalnej, uczciwych policjantów i prokuratorów poddał kryminalizacji, zmienił kodeksy karne. Państwo prawa i cały system ścigania przestępstw są systematycznie demontowane.
- “To już nie jest ten Robert, co dawniej”. Słowacją rządzą traumy premiera Ficy. Nie tylko koalicjanci mają go dość [OPINIA]
W nowej odsłonie socjalistycznej “normalizacji” państwo jeszcze za życia postawiłoby Ficy dwa lub trzy pomniki, szkoły witałyby go transparentami i chorągiewkami, jego lamenty i groźby miałyby znacznie większą siłę rażenia, a on sam mógłby bez przeszkód zamykać niewygodnych ludzi, likwidować media i delegalizować opozycję.
Trump, Putin i nowy podział Europy
Czego mógł przestraszyć się Robert Fico podczas rozmów z Donaldem Trumpem? Wszystko wskazuje na to, że mógł usłyszeć o planach amerykańskiego prezydenta zakładających, iż po podpisaniu pokoju między Rosją a Ukrainą mogą nastąpić poważne zmiany w Europie.
HtmlCode
Moskwa od lat domaga się, by NATO nie rozszerzało się w kierunku jej granic. Putin otwarcie krytykuje rozpad Związku Radzieckiego i z imperialnym sentymentem wspomina dawne socjalistyczne satelity, które realizowały polityczne cele Kremla.
- Oficjalna wersja kontra kulisy. Fico dementuje doniesienia o Trumpie. A Europa słucha coraz uważniej
I tak łatwo może się zdarzyć, że Kreml będzie chciał pokojowo zabezpieczyć część tych korzyści. Na przykład, wciągając lojalne Węgry i Słowację do strefy wpływów Moskwy, co będzie korzystne, jeśli wejdziemy do UE, ponieważ w ten sposób wspólna Europa będzie lepiej ustrukturyzowana — a reżim Ficy robi to od momentu objęcia władzy w 2023 r.
Premier Węgier Viktor Orban i prezydent Rosji Władimir Putin podczas spotkania w Kremlu w Moskwie, Rosja, 28 listopada 2025 r.ALEXANDER NEMENOV / POOL / PAP
“Nikt nie wie, kiedy staniemy się czyjąś ofiarą”
Tym, co mogło jednak naprawdę przerazić Ficę, jest alternatywny wariant: że w takim nowym układzie Słowacja zostałaby dodatkowo — i formalnie — podporządkowana kompetencjom Węgier. Wystarczy przypomnieć sobie słowa Roberta Ficy z wtorku: — Musimy być silni. Kraj musi być silny. Nikt nie wie, kiedy staniemy się czyjąś ofiarą”.
- Ryzykowna gra Orbana może dobiec końca. “Koń trojański” Trumpa i Putina kurczowo trzyma się stołka. Opozycja mówi “sprawdzam”
I to może być jeden z powodów, dla których tak nagle zaczął zabiegać o relacje z europejskimi przywódcami. Tak — po Robercie Ficy widać, że jest niespokojny.
Że naprawdę może się czegoś obawiać.