03 February, 2026

Rekordowy pik cen złota i srebra. Takiego spadku nie było od ponad 10 lat. “Całkiem możliwe, że przekroczony został punkt krytyczny”

Złoto tradycyjnie uznawane było za bezpieczną przystań dla inwestorów oraz pewny kruszec na niestabilne czasy. W ostatnim czasie zaczęło jednak rekordowo tracić na wartości — i to w błyskawicznym tempie. Jest to efekt decyzji Donalda Trumpa o mianowaniu nowego prezesa Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych. Co to oznacza dla inwestorów? Jak zauważa finansista Siergiej Romanczuk, “całkiem możliwe, że przekroczony został punkt krytyczny, a bańka [na rynku metali szlachetnych] po nieudanej próbie osiągnięcia nowych maksimów zacznie się kurczyć”. A to może jeszcze bardziej zwiększyć globalną niestabilność.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Rekordowy pik cen złota i srebra. Takiego spadku nie było od ponad 10 lat. "Całkiem możliwe, że przekroczony został punkt krytyczny" TSViPhoto / Shutterstock Sztabki złota, zdjęcie poglądowe

Co się stało?

Miniony tydzień zakończył się gwałtownym spadkiem wartości metali szlachetnych: w piątek 30 stycznia cena srebra spadła o 36 proc. (dzienny rekord wszech czasów), a złota — o ponad 9 proc. (takiego spadku nie odnotowano od ponad 10 lat). Na otwarciu sesji 2 lutego trend ten się utrzymał. W rezultacie cena złota spadła do poziomu 4400 dol. (15,7 tys. zł) za uncję, mimo że jeszcze w zeszłym tygodniu osiągnęła historyczny rekord 5600 dol. (20 tys. zł).

Dlaczego doszło do tak silnego załamania?

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, na gwałtowną zmianę nastrojów inwestorów wpłynął szereg czynników. Przede wszystkim należy zauważyć, że spadek cen okazał się tak silny ze względu na nie mniej silny wzrost wartości metali szlachetnych w poprzednich miesiącach.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Meduza. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych rosyjskich dziennikarzy z Meduzy

Po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu rynki zaczęły obawiać się niestabilności wywołanej przez prezydenta USA i zgodnie z tradycją szukać “bezpiecznej przystani” w złocie i srebrze. Chcąc zmniejszyć swoją zależność od dolara, banki centralne na całym świecie zaczęły kupować metale szlachetne, powodując wzrost ich wartości. Inwestorzy czekali na sygnał, który mógłby przełamać trend wzrostowy cen złota i srebra — i doczekali się go pod koniec ubiegłego tygodnia.

Jaki to był sygnał?

Było to mianowanie przez Trumpa Kevina Warsha na stanowisko prezesa Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych (Fed). Kandydatura doświadczonego finansisty, który w latach 2006–2011 był najmłodszym członkiem Rady Gubernatorów Fed, stała się czynnikiem, który doprowadził do załamania cen złota i srebra.

Warsh uważa walkę z inflacją za priorytetowe zadanie regulatora — i pod tym względem nie różni się zbytnio od dotychczasowego prezesa agencji Jerome’a Powella. Ten ostatni jest nieustannie krytykowany przez Trumpa za niewystarczające obniżenie stóp procentowych, co jest kluczowe dla pobudzenia wzrostu gospodarczego.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Powrót do czasów Cesarstwa Rzymskiego". "Naczelni" o USA i Grenlandii

Wielu Amerykanów oczekiwało więc od prezydenta nominacji na jego następcę kandydata o zasadniczo odmiennych poglądach na regulację amerykańskiej gospodarki. Choć Warsh popiera głowę państwa w jego krytyce nadmiernej ostrożności obecnej Rezerwy Federalnej, po objęciu stanowiska Powella raczej nie podejmie radykalnych kroków. To uspokoiło inwestorów co do perspektyw dolara. Wcześniej jego wartość spadła do najniższego poziomu od czterech lat, co było skutkiem gróżb Trumpa dotyczących rozpoczęcia wojny handlowej z Europą z powodu Grenlandii, a z Kanadą — z powodu jej projektów partnerskich z Chinami.

Dolar się umacnia, a złoto i srebro tracą na wartości?

Tak, właśnie tak to działa. Wzrost cen metali szlachetnych wynikał z poszukiwania niezawodnej alternatywy dla amerykańskiej waluty, a wzmocnienie zaufania do dolara natychmiast wywołało wyprzedaż złota i srebra. Nie można jednak powiedzieć, że załamanie, pomimo swojej głębokości, było szokiem dla rynku. Jak napisali w swojej notatce analitycy Commerzbanku (cytowanej przez agencję Bloomberg), inwestorzy czekali na pretekst do realizacji zysków po gwałtownym wzroście cen — i Trump im go dał.

Czy ktoś jeszcze zarobił na załamaniu cen kruszców?

Oczywiście, jak to zawsze bywa w takich sytuacjach. Szczególnie skorzystali na tym spekulanci z Chin, którzy rozkręcili “gorączkę złota” do tego stopnia, że w kraju pojawił się deficyt fizycznych sztabek.

  • Donald Trump dał Amerykanom złoty wiek? “Większość wyborców nie podziela tego entuzjazmu”

Jak zauważa finansista Siergiej Romanczuk, metale szlachetne “stały się głównym substytutem kryptowalut jako instrumentu spekulacyjnego i właśnie tym tłumaczy się ich obecnie obserwowaną rekordową historyczną zmienność”.

Czy te wahania cen są korzystne dla Rosji?

W symboliczny sposób. Jak zauważa The Bell, boom na rynku metali szlachetnych przyniósł Rosji jedynie “moralną satysfakcję w postaci wzrostu nominalnej wartości rezerw złota, które częściowo »odrobiły« straty wynikające z zamrożenia aktwów [w ramach zachodnich sankcji]”. W praktyce jednak Kreml bardziej obawia się ponownego spadku o 5 proc. cen ropy naftowej spowodowanego rzekomo zmniejszonym ryzykiem ataku militarnego USA na Iran.

Co będzie dalej? Czy należy spodziewać się odwrócenia trendu i nowego wzrostu cen?

Nie jest to wykluczone. Strategicznie ryzyko globalnej niestabilności pozostaje. Po “odbiciu” wywołanym nominacją Warsha ceny metali szlachetnych mogą osiągnąć dno i ponownie zacząć rosnąć. Analitycy Deutsche Banku przewidują na przykład, że w 2026 r. cena złota może osiągnąć wartość 6000 dol. (21,5 tys. zł) za uncję.

Jak jednak pisze w swoim artykule finansista Siergiej Romanczuk, “całkiem możliwe, że przekroczony został punkt krytyczny, a bańka [na rynku metali szlachetnych] po nieudanej próbie osiągnięcia nowych maksimów zacznie się kurczyć”. W perspektywie długoterminowej “wiele będzie zależało od stanowiska banków centralnych: czy zaczną one zmniejszać swoje rezerwy złota ze względu na utratę aktywów zapewniających stabilność cenową, czy też pozostaną przy złocie z braku alternatywy” — podsumowuje ekspert.

Podobne artykuły