“Regionalny gigant”. Słowaccy dziennikarze chwalą Polskę, ale Robert Fico ma zupełnie inne podejście. “Pragmatyczny chłód”
Tak złych stosunków między Bratysławą a Warszawą nie było nigdy. Kością niezgody jest wojna w Ukrainie. A gdy Grupa Wyszehradzka nie jest w stanie przemówić jednym głosem, Polska korzysta z okazji i dołącza do unijnej pierwszej ligi.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Jonathan Raa / NurPhoto / AFP Robert Fico, premier Słowacji, i Donald Tusk, premier Polski, na unijnym szczycie. Bruksela, 17 października 2024 r. To nie jest wroga relacja. Przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Ale jeśli analitycy od dawna twierdzili, że stosunki między Polską a Słowacją znajdują się obecnie w impasie, to o słuszności ich tez świadczą liczby. Polscy eksperci komentują ochłodzenie stosunków polsko-słowackich słowami: nadal jesteśmy przyjaciółmi, ale zdecydowanie nie strategicznymi sojusznikami.
- Słowacy mówią wprost: robimy sobie “czartery” do Polski
Świadczy o tym również liczba oficjalnych wizyt między Słowacją a Polską. Jednocześnie prawdą jest, że Polacy nie zachowują się wobec Słowaków wrogo — po prostu ich ignorują.
Pragmatyczny chłód
— Nie potrafię ocenić, w jakim stopniu osłabienie relacji jest świadomą decyzją polskiego rządu — wyjaśnia polski politolog Kamil Marcinkiewicz. — Mam jednak wrażenie, że rząd Ficy ma inne priorytety niż Polska. Słowacja przesunęła się w kierunku zacieśniania więzi z Węgrami i przeciwko wsparciu Ukrainy — dodaje. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Słowak gorzko o nastrojach w swoim kraju. "Sytuacja nie jest najlepsza" Liczby dotyczące oficjalnych wizyt przedstawicieli rządu Roberta Ficy mówią same za siebie. Od października 2023 r. odwiedzili Polskę zaledwie czterokrotnie. Tymczasem Czechy — 19 razy, Węgry — 12 razy, Austrię — siedem razy, a Ukrainę — pięciokrotnie.Przez wiele lat relacje między Bratysławą a Warszawą uznawano za bezproblemowe, wręcz braterskie. Obecnie jednak przechodzą one okres, który dyplomaci określają mianem “pragmatycznego chłodu”.
- Byłem ministrem, gdy Słowacja weszła do Unii. Wiem, że cierpliwość Brukseli ma swoje granice. Orban i Fico igrają z ogniem [OPINIA]
Choć między krajami nie dochodzi do otwartych aktów wrogości, głęboka rozbieżność w kluczowych kwestiach sprawiła, że oba państwa oddaliły się od siebie mentalnie i politycznie jak nigdy od powstania niepodległej Słowacji, jak twierdzą liczni analitycy.
Stosunek do Rosji i Ukrainy
W ubiegłym roku wicepremier i minister obrony Robert Kaliniak podczas konferencji prasowej z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem wygłosił kontrowersyjne zdanie: — Rosjanin zawsze kiedyś odejdzie.
Robert Kaliniak i Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremierzy i ministrowie obrony Słowacji i Polski. Warszawa, 24 lutego 2025 r.Adam Burakowski / East News Zdaniem Kaliniaka ta diagnoza “zawsze się sprawdza”. — Musimy się zastanowić, co jest ważniejsze: tysiące ludzkich istnień czy możliwość szybszego zawarcia pokoju — przekonywał słowacki minister obrony w Warszawie. Dodał, że jest zwolennikiem szybszego zakończenia wojny.— Gdyby nasi rodzice musieli walczyć z inwazją i było oczywiste, że ją przegrywamy, być może wielu z nas dziś by tu nie było — powiedział Kaliniak. — Na pewno by nas tu nie było — dodał. “Nasi południowi sąsiedzi różnią się nie tylko w ocenie zagrożenia, jakie stanowi Rosja, ale też w postrzeganiu odpowiedzialności Moskwy za atak na Kijów” — tak to wydarzenie podsumował Łukasz Grzesiczak z “Tygodnika Przegląd” w tekście dostępnym w Onecie.
- Nagranie ze słowacko-polskiej granicy zrobiło furorę. “Wiralowa droga” kryje tajemnicę
“Słowacja jest jedynym z dziewięciu uwzględnionych w badaniu państw naszego regionu, gdzie większość społeczeństwa jest zdania, że to nie Rosja ponosi winę za atak na sąsiada” — czytamy w tekście.Głównym powodem ochłodzenia relacji polsko-słowackich jest więc diametralnie odmienny stosunek do wojny w Ukrainie i bezpieczeństwa w Europie. Dla Polski, niezależnie od tego, czy u władzy jest rząd konserwatywny, czy liberalny, rosyjska agresja stanowi egzystencjalne zagrożenie. Potwierdza to politolog Marcinkiewicz z Uniwersytetu Wrocławskiego. — Odkąd Fico odwiedził Rosję i pokazał swoje dobre relacje z Putinem, jest postrzegany jako polityk skompromitowany, a poza Konfederacją Korony Polskiej, prorosyjską partią Grzegorza Brauna niewielu polskich polityków chce sympatyzować z kimkolwiek, kto chwali Putina — wyjaśnia dla Aktuality.sk.
Robert Fico, premier Słowacji, i Władimir Putin, prezydent Rosji. Pekin, 2 września 2025 r.MAXIM SHEMETOV / POOL / AFP Z drugiej strony, jak mówi, Polska jest zadowolona z dobrych relacji ze Słowacją. — Nikt nie chce, aby nasze stosunki pogorszyły się do poziomu relacji polsko-węgierskich — dodaje.W ostatnich latach Polska stała się europejskim liderem w kwestii zbrojeń i najgłośniejszym orędownikiem pomocy wojskowej dla Kijowa. Przejście do władzy Roberta Ficy, który wstrzymał państwową pomoc wojskową dla Ukrainy i forsuje retorykę “negocjacji pokojowych” zamiast rozwiązania militarnego, elity polityczne w Warszawie odbierają jako osłabienie wschodniej flanki NATO i zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa.
Czy Grupa Wyszehradzka jest martwa?
Ten geopolityczny rozdźwięk sparaliżował również współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej. O ile dawniej ta grupa potrafiła mówić jednym głosem, dziś jest podzielona na dwa obozy. Polska, pod rządami liberalnego premiera Donalda Tuska, stara się wrócić do głównego nurtu europejskiej polityki i wzmacnia więzi z Paryżem oraz Berlinem w ramach Trójkąta Weimarskiego.Słowacja pod rządami Roberta Ficy natomiast, w kwestiach suwerenności i krytyki Brukseli, znalazła wspólny język z Węgrami Viktora Orbana. Dla Warszawy Słowacja stała się partnerem, z którym należy utrzymywać dobre sąsiedzkie relacje, ale z którym nie da się już prowadzić wspólnej polityki europejskiej.Oprócz różnic strategicznych znaczenie ma także osobista chemia i ideologiczne nastawienie liderów. Donald Tusk i Robert Fico to dwa różne światy. Tusk jest twarzą proeuropejskiego liberalizmu i współpracy instytucjonalnej, podczas gdy Fico stawia na narodowo-populistyczną retorykę i krytykę unijnych elit.
- Co Polacy sądzą na temat sąsiednich narodów? Jest nowy sondaż
Nasze dane dotyczące wzajemnych wizyt najwyższych przedstawicieli obu państw z ostatnich dwóch lat pokazują, że bilateralne spotkania na najwyższym szczeblu mają raczej charakter kurtuazyjny niż realnej próby szukania wspólnych rozwiązań. W efekcie relacje polsko-słowackie funkcjonują na technicznym poziomie — w handlu czy transporcie — ale politycznie pozostają w cieniu wzajemnej nieufności.Jednak Polacy — mimo prorosyjskich postaw obecnego rządu Ficy — nie chcą całkowicie odwracać się od Słowacji.— Nie ma wzajemnej chęci do formalnych spotkań, ponieważ rząd Ficy ma zupełnie inne spojrzenie na geopolitykę niż polski rząd — przypomina Marcinkiewicz. — Z drugiej strony jednak nasze relacje są spokojne, bo ani Polacy, ani Słowacy nie chcą, żeby doszło do takiego pogorszenia stosunków, jak między Polską a Węgrami — podsumowuje.
Robert Fico, premier Słowacji, i Viktor Orban, premier Węgier, na nieformalnym szczycie UE. Bilzen, 12 lutego 2026 r.Vaclav Salek / PAP I podczas gdy Słowacja na oficjalnym szczeblu konsekwentnie ignoruje tego regionalnego giganta, Polska zmierza w stronę nowego “jądra Unii Europejskiej”, które zaczyna formować się po cichu i nieco na uboczu. Chodzi o tzw. europejską szóstkę, czyli największe gospodarki Unii Europejskiej. Oprócz Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Holandii nieformalnym członkiem tej grupy jest właśnie Polska.