Przemysław Czarnek idzie po elektorat Grzegorza Brauna. “OZE-sroze? Półchłopy? Litości!”
“Nowy premier” Przemysław Czarnek będzie ścigał się na radykalizmy, by odbić jak najwięcej wyborców, którzy od Jarosława Kaczyńskiego uciekli do Grzegorza Brauna. W Koronie nie mają wątpliwości, że PiS pod wodzą Czarnka zaatakuje ich ze zdwojoną siłą. Mówią wprost: Niektórzy chcą wejść w nasze struktury. To zwykłe krety.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Marcin Obara, Paweł Supernak / PAP Przemysław Czarnek oraz Grzegorz Braun Z różnych stron słychać narrację, że Przemysław Czarnek jako polityk z ultrakonserwatywnego skrzydła partii Jarosława Kaczyńskiego ma szansę odbić niektórych wyborców PiS, którzy odeszli do Korony. I że taki skręt PiS w prawo negatywnie wpłynie na wyniki Konfederacji.— Czemu Kaczyński postawił na Czarnka? Po pierwsze, by zatrzymać odpływ ich wyborców do Korony i do nas. Po drugie, by zabrać poparcie Koronie Grzegorza Brauna. Po trzecie, by próbować nas maksymalnie osłabić przed wyborami. Moim zdaniem nic z tego im się nie uda. Czarnek jest sztuczny z tymi swoimi groteskowymi wypowiedziami, które mają być jeszcze ostrzejsze od słów Brauna. OZE-sroze? Półchłopy i półbaby? Litości — słyszę od jednego z polityków Konfederacji z obozu Sławomira Mentzena.
- Byłem na kongresie Brauna. Nagle wypalił: “A, to pan. Niech pan jedzie z nami”
Konfederaci twierdzą, że Czarnek nie jest im straszny. Ich bardziej prawicowym wyborcom kojarzy się ze złymi rządami PiS. A dla tych bardziej umiarkowanych, którzy np. przerzucili swoje poparcie z Hołowni na Konfederację, Czarnek jest zbyt radykalny.
“Ludzie mają o tym zapomnieć, bo Czarnek powie coś ostrego?”
— Nie chcę doradzać Kaczyńskiemu, ale może lepiej byłoby dla jego partii, gdyby postawił na kogoś mniej znanego i mniej obciążonego? Taki trochę “case Nawrockiego” — mówi ten sam konfederata, przypominając wielki sukces obecnego prezydenta, który na początku kampanii w walce o najważniejszy urząd w państwie był znany praktycznie tylko w Trójmieście.W teorii Korona Grzegorza Brauna ma większy problem z Czarnkiem. “Nowy premier”, jak słyszę na prawicy, jest w stanie ścigać się na radykalizm z Braunem i odbijać pisowskich wyborców, którzy w ostatnich miesiącach uciekli właśnie do Brauna. — Czarnek nie jest dla nas niebezpieczny, bo on się kojarzy z wszystkimi błędami PiS. COVID, relacje z Unią, ściąganie nielegalnych imigrantów do Polski. No przepraszam, ludzie mają o tym zapomnieć, bo wyjdzie Czarnek i powie coś ostrego? — komentuje jeden z działaczy Korony. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Prezes chce odzyskać wyborców obu Konfederacji". Poseł PiS o kandydaturze Przemysława Czarnka na premiera Jego zdaniem “Kaczyński ma nosa do różnych nominacji, ale z Czarnkiem mógł przestrzelić”. — Gdyby Kaczyński postawił na kogoś mniej znanego, na kogoś mniej umoczonego, to może wtedy mielibyśmy się czym martwić. Czarnek to gwarancja, że PiS się nie zmieni. Nasi wyborcy to wiedzą — przekonuje.
Czarnek nie chce Brauna. Cztery opcje
Sam Czarnek nie przebiera w słowach. Obiecuje, że żadnej koalicji z Braunem nie będzie. Daje do zrozumienia, że lider Korony nie jest politykiem, którego można traktować poważnie.W Koronie takie wypowiedzi są dowodem na kilka rzeczy. Po pierwsze, jak słyszę od kolejnego działacza z partii Brauna, Kaczyński zdaje sobie sprawę, że to Korona (a nie Konfederacja) jest długofalowo większym zagrożeniem dla PiS. Po drugie, Kaczyński propagandowo skręca na prawo, bo widzi, że tam może “łowić” więcej wyborców niż w centrum.Po trzecie, jak przekonuje mnie rozmówca z Korony, Czarnek jako przedstawiciel skrajnie protrumpowskiej partii musi mówić to, co chce słyszeć amerykańska administracja.Jest jeszcze jedna możliwość, o której działacze z partii Brauna nie za bardzo chcą rozmawiać.Czarnek może rzeczywiście nie chcieć rządzić z Braunem, ale to nie musi oznaczać, że nie przyjmie do koalicji ludzi z jego partii. Po wyborach PiS może przyciągać do siebie kolejnych braunistów z Sejmu, kusząc ich stanowiskami i pieniędzmi.
“Krety”, które chcą przeniknąć do struktur
W Koronie jest niechęć do takiego scenariusza, bo kłóci się to z ich narracją, że są zjednoczeni, merytoryczni i wierni Braunowi. A jak pokazywaliśmy w Onecie, polityczna narracja to jedno, rzeczywistość w Koronie, czy szerzej, froncie gaśnicowym, to drugie. Brauniści przyznają jednak, że już teraz czują dość nietypowy oddech konkurencji.— Na nasze spotkania przychodzą różni nowi ludzie. Niektórzy chcą wejść w nasze struktury. Później się okazuje, że to zwykłe krety. Ludzie, którym zależy tylko na wyniesieniu ważnych informacji — słyszę od jednego z działaczy Korony. Mój rozmówca nie ma wątpliwości, że przynajmniej część z tych osób działa na zlecenie prawicowej konkurencji. Nie podaje jednak szczegółów: jak wygląda weryfikacja rzekomych “kretów” i jak partia ich wyłapuje.Historia z politycznymi szpiegami, którzy chcą przeniknąć w szeregi partii Brauna, brzmi dość osobliwie. Wojna na prawicy jest jednak faktem, a w niej praktycznie wszystkie chwyty wydają się dozwolone.
Braun pisze list otwarty do swoich działaczy. Dwie główne tezy
W Koronie nie mają wątpliwości, że PiS pod wodzą Czarnka zaatakuje ich ze zdwojoną siłą. Paliwa “nowemu premierowi” dostarcza jednak sam Braun. Mowa m.in. o ostatnich spotkaniach z indyjskimi przedsiębiorcami. Nawet wyborcy i działacze Brauna drapią się tutaj w głowę. Szum w dołach partyjnych był na tyle mocny, że w lutym Braun zdecydował się na rozesłanie do członków Korony listu otwartego. Jak mówi nam jeden z działaczy Korony, Braun tłumaczył w nim swoje ostatnie działania, które w oczach skrajnie prawicowego elektoratu były niezrozumiałe. Dość wspomnieć, że przez konferencję z hinduskimi przedsiębiorcami Braun stał się internetowym memem. Również i na prawicy, co skrzętnie podchwyciły i PiS, i Konfederacja.Narracja Brauna do jego działaczy jest prosta: nie zamykamy się na przedsiębiorców z żadnego kraju, którzy chcą u nas robić biznesy; Polska powinna być całkowicie neutralna.O ile wspomniana neutralność i antywojenny sentyment jest do przełknięcia dla wielu działaczy od Brauna, o tyle wątek z przedsiębiorcami już dużo mniej. Jak pisaliśmy w Onecie, koło partii Brauna kręcą się przedsiębiorcy i firmy, którym wprost zależy na sprowadzaniu do Polski taniej siły roboczej. Z drugiej strony jest też skrzydło, dla którego to sprzeciw wobec każdej migracji jest na pierwszym planie, a kwestie ekonomiczne są daleko w tyle.Właśnie w to skrzydło, jak słyszę na prawicy, będzie celował w swojej narracji Czarnek.