Prezydent Nawrocki z wizytą u Viktora Orbana. “Mocna niespójność przekazu”
— W Polsce wszyscy już wszystkich oskarżyli o działalność na rzecz Rosji, co samo w sobie jest bardziej chyba absurdalne niż rosyjska propaganda. I takie oskarżenia, kolejne zresztą, już na wyborcach nie robią wrażenia — mówi Onetowi prof. Rafał Chwedoruk, politolog. Ekspert przekonuje, że wizyta Karola Nawrockiego u Viktora Orbana nie zrobi na jego wyborcach wrażenia, a dyskusja na ten temat nawet prezydentowi służy.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Leszek Szymański, Wiktor Dąbkowski / PAP Viktor Orban i Karol Nawrocki Polski prezydent pojechał na Węgry, aby wesprzeć kulejącą kampanię węgierskiego premiera (wybory odbędą się 12 kwietnia). Jeszcze przed wylotem do Budapesztu Karol Nawrocki starł się z dziennikarzem, który zapytał o prorosyjskie działania szefa węgierskiego rządu.Od lat nie brakuje zarzutów wobec Viktora Orbana, który deklaruje, że blisko współpracuje z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Atmosferę wokół jego prorosyjskich powiązań podgrzały doniesienia “Washington Post”. Dziennik odkrył, że szef węgierskiego MSZ Péter Szijjártó miał donosić szefowi rosyjskiej dyplomacji o tym, co dzieje się w Unii Europejskiej. W efekcie Unia właśnie odcięła Węgry od wszelkich wrażliwych informacji.
- Orban się doigrał. “Jawna zdrada”. UE odcina Węgry od kluczowych informacji
Czy wyborcę oburzy spotkanie prezydenta z Orbanem? “Każdy pozostanie w swojej bańce”
— Można się oburzać, ale mówiąc szczerze, wizyta u Orbana nijak nie wpłynie na postrzeganie prezydenta Nawrockiego przez jego elektorat i w ogóle Polaków. Bo my zbyt mało interesujemy się polityką zagraniczną, aby orientować się w meandrach węgierskiej polityki i tego, kto i dlaczego jest tam zorientowany na Moskwę — mówi Onetowi prof. UW Rafał Chwedoruk, politolog. — Poza tym w Polsce wszyscy już wszystkich oskarżyli o działalność na rzecz Rosji, co samo w sobie jest bardziej chyba absurdalne niż rosyjska propaganda. I takie oskarżenia, kolejne zresztą, już na wyborcach nie robią wrażenia. I każdy pozostanie w swojej bańce, jak dotąd w niej tkwił — podkreśla.
“Dyskusja o Orbanie jest korzystna dla polskiego prezydenta”
— Powiem więcej, na swój sposób dyskusja o węgierskiej eskapadzie prezydenta jest dla niego korzystniejsza niż powracanie do sprawy tego ataku kibiców na niego, co miało miejsce w weekend. Bo uderzenie ze strony środowiska kibicowskiego jest o tyle dla głowy państwa bolesne, że atakuje go jego rdzenny elektorat, a nie wyborcy z grupy “anty-Tusk”. To znacząca różnica — dostał uderzenie z samego jądra swojego poparcia po tym, jak zawetował zmiany w procedurze karnej, które miały odejść od barbarzyńskich, zamordystycznych rozwiązań — przekonuje ekspert.— A w kwestii jego węgierskiej wizyty i spotkania z Orbanem, wyborcy PiS, choć mniej liczni niż w ostatniej dekadzie, i tak kupią suflowane im przy tej okazji wyjaśnienia, bo są niemal bezgranicznie lojalni wobec partii — mówi prof. Chwedoruk. — Nawet to nie “ruszy” wyborców, którzy zadeklarowali się popierać PiS i prezydenta — zaznacza.
“Mocna niespójność przekazu”
Jak dodaje prof. Chwedoruk, faktem jest jednak, że w narracji prezydenta wyraźnie widoczna jest mocna niespójność przekazu.— Bo niełatwo pogodzić to, że ktoś krzyczy na konferencji, że Putin to zbrodniarz wojenny, a potem jedzie się do Orbana, który z tymże Putinem robi interesy. Taka niespójność nie służyłaby żadnemu politykowi, bo nie da się nikogo przekonać, że jedzie się do Orbana, aby mu powiedzieć, że Putin jest zły. To byłoby pozbawione sensu. Ale jak mówiłem, większego odzewu wśród wyborców PiS i prezydenta ta sprawa raczej nie wywoła — podsumowuje prof. Chwedoruk.