03 April, 2025

Kolejowa rampa zgotowała im piekło. „To jest naprawdę koszmar”

Kolejowa rampa zgotowała im piekło. „To jest naprawdę koszmar”

Kolejowa rampa zgotowała im piekło. „To jest naprawdę koszmar”

Rampa kolejowa w magazynie, zdjęcie ilustracyjne  Mieszkańcy Palędzia i Dąbrówki koło Poznania skarżą się na hałas, pył i łamanie przepisów w związku z pracą kolejowej rampy. – Jak transporty były dwa razy w miesiącu, to tego nie zauważyliśmy. Ale jak mamy teraz codziennie od rana do wieczora, to jest naprawdę koszmar – opowiada pan Rafał.

Mieszkańcy Palędzia i Dąbrówki koło Poznania narzekają na kolejową rampę, na której od świtu do późnego zmroku trwa rozładunek towarów. Podkreślają, że zdawali sobie sprawę z tego, że będą mieszkać przy torach, ale nie spodziewali się, że będzie to takie piekło. Zapewniają, że w planie zagospodarowania przestrzennego nie ma informacji o rampie – relacjonuje „Interwencja” Polsatu.

– Jak transporty były dwa razy w miesiącu, to tego nie zauważyliśmy. Ale jak mamy teraz codziennie od rana do wieczora, to jest naprawdę koszmar – opowiada pan Rafał. Pan Tomasz wyjaśnia, że rampa pracuje od poniedziałku do soboty od godz. 6 rano do 22, a nawet czasami przekracza te godziny. – Jest hałas, jest pył, są spaliny – wylicza pani Iwona.

Poznań. Mieszkańcy Palędzia i Dąbrówki skarżą się na kolejową rampę. PKP płaci „opłaty”, a nie kary?

Łukasz Strażyński z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu komentuje, że po interwencjach mieszkańców w związku z przekroczeniem norm hałasu nakładane są kary. Pan Rafał komentuje, że są one tak niskie, że dla PKP to „opłaty”. – Albo państwo jest wadliwe, albo mamy taką patologię, że nikt nie jest w stanie wyegzekwować tego – dodaje.

Pomiar hałasu pokazuje ok. 90 decybeli. Taki poziom jest szkodliwy dla zdrowia człowieka. Przyjmuje się, że natężenie ok. 65 dB. jest nie do zniesienia. Pan Tomasz relacjonuje, że policja nie może interweniować, bo to teren PKP, a Straż Ochrony Kolei przyjeżdża za późno. – Bawimy się w gangsterów i w szeryfa – komentuje.

Dziennikarze chcieli pomóc mieszkańcom, zostali uwięzieni. Pomogła policja

Mieszkańcy na razie chcą załatwić sprawę na drodze postępowania administracyjnego, ale możliwy jest również pozew do sądu. Gdy ekipa „Interwencji” pojawiła się na miejscu, aby uzyskać wyjaśnienia, została uwięziona przez pracownika firmy rozładowującej tabor. Musiała interweniować policja.

Podobne artykuły