Polski wojskowy mówi, kto ma przewagę na froncie w Ukrainie. “Jasny sygnał”
— Rosjanie przygotowują się do uderzenia na nowym kierunku — ocenia w rozmowie z Onetem płk Piotr Lewandowski. “Druga armia świata” ma jednak problem z uzupełnianiem strat, a ich największe zgrupowania w dużym stopniu nie realizują celów. Ale i Ukraina ma duży kłopot. — Front u nich trzyma się obecnie głównie na operatorach dronów, a ostatecznie o sukcesie decyduje but żołnierza, który musi na terenie stanąć — obrazowo tłumaczy polski wojskowy.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
ROMAN PILIPEY / POOL, Michał Czernek / AFP Polski wojskowy mówi, kto ma przewagę na froncie w Ukrainie. "Jasny sygnał" — Rosjanie przygotowują się do kolejnego etapu swojej permanentnej ofensywy. Jednocześnie starają się nie osłabiać nacisku na siły ukraińskie na głównych kierunkach swoich działań. W ten sposób chcą Ukraińcom utrudnić uzupełnianie strat i rotację jednostek. Równocześnie Rosjanie odtwarzają swoje zdolności i przygotowują się do uderzenia. Myślę, że na nowym kierunku — mówi Onetowi płk rez. Piotr Lewandowski.
- Zobacz także: Nowy czołg wchodzi do walk w Ukrainie. Kijów postawiony przed trudnym wyborem
Rosjanie znów płacą więcej żołnierzom kontraktowym. “Jasny sygnał”.
Gdzie w następnej kolejności mogą uderzyć Rosjanie? — Zapewne zachowają kierunek na Konstantynówkę, ale w mojej ocenie uderzą też bezpośrednio na Słowiańsk i Kramatorsk — pada odpowiedź. Zdaniem wojskowego, Rosjanie spowolnili teraz swoje działania w Ukrainie. — Ataków jest nie tyle mniej, ile są one prowadzone mniejszymi siłami. Celem tych ataków nie jest przełamanie obrony, tylko permanentne wiązanie walką ukraińskich sił. Jednocześnie Rosjanie starają się uzupełnić swoje straty — komentuje polski wojskowy. Rozmówca Onetu nie ma wątpliwości, że “Rosjanie mają ewidentnie problem z uzupełnianiem swoich strat”. — Świadczy o tym fakt, że znów podnoszą stawki dla żołnierzy kontraktowych. W zeszłym roku te stawki znacząco spadły. W tym roku znowu zaczęły rosnąć, co jest jasnym sygnałem, że Rosjanie mają za mało ochotników, żeby uzupełnić straty.
- “”Baba Jaga” nad Rosją. Nagle siły Putina muszą uważać na swoim terytorium
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Fronty Wojny. Siewiera: „Możemy być zmuszeni walczyć nie z Rosjanami, ale z Ukraińcami”
Największe rosyjskie zgrupowania w Ukrainie mają problem z realizacją celów
Powyższy opis działań Rosjan dotyczy poziomu strategicznego, a więc długofalowych celów. Płk Lewandowski mówi też, jak wojna w Ukrainie wygląda dla Rosjan na poziomie operacyjnym.— Żadne z rosyjskich zgrupowań nie osiągnęło postawionych przed nim celów. Może za wyjątkiem grupy armii skoncentrowanych w obwodzie chersońskim. Ale tam nie dzieje się za wiele. W tej chwili tamta koncentracja wojsk stanowi rezerwę strategiczną i tam są przerzucane rosyjskie brygady na odtwarzanie bojowe, czyli uzupełnianie strat. Stamtąd są zbierane brygady w celu awaryjnego działania, jeżeli gdzieś na froncie sytuacja mocno się pogorszy — tłumaczy.— Grupa Armii “Wostok” nie zrealizowała zadania. Dalej nie opanowali miejscowości Orechowe. Nie zbliżyli się do stolicy obwodu i miasta Zaporoża. W wyniku ukraińskiego kontruderzenia na jakiś czas utracili też inicjatywę. Grupa Armii “Centrum” zrealizowała częściowo cele, czyli opanowała w końcu Pokrosk i Myrnohrad. Zdobyła Siewiersk, ale nie zdobyła Konstantynówki — wylicza płk Lewandowski.
Wojna w Ukrainie. Stan na 20 marca 2026 r.Michał Czernek / Onet — Grupa Armii “Zachód”, całkowita porażka. Łymań niezdobyty. Stracili Kupiańsk. Nie zlikwidowali ukraińskiego zgrupowania na wschód od rzeki Oskoł. Ta grupa armii poniosła chyba największą porażkę ze wszystkich — dopowiada.— Grupa Armii “Północ”. Maleńki sukces, bo opanowali Wołczańsk. To jest jednak sukces na poziomie taktycznym. Poza tym dla tej grupy Armii Północ, która działa na północy obwodu charkowskiego i w obwodzie sumskim, głównym zadaniem jest wiązanie sił ukraińskich. Ten cel został zrealizowany, ale jest on dość defensywny — zaznacza.
Dronami wojny nie wygrasz. “But żołnierza”.
Kto ma teraz inicjatywę i przewagę na froncie ukraińskim? — Na poziomie strategicznym cały czas bezwzględnie siły rosyjskie — odpowiada polski wojskowy.W czwartek w Onecie pisaliśmy, że w ostatnich miesiącach na niektórych odcinkach frontu Ukraińcy rozszerzają swoją dominację w powietrzu, jeśli chodzi o drony. Takie “strefy śmierci” wydłużają się nawet do 150 km w głąb rosyjskich pozycji od linii frontu. — To prawda. Ukraiński front trzyma się obecnie głównie na operatorach dronów — komentuje płk Lewandowski.Rozmówca Onetu zwraca jednak uwagę na kluczową kwestię. — Bez względu na to, czy ma się dominację, jeśli chodzi o drony czy nie, to i tak o sukcesie decyduje but żołnierza. Ten but musi na tym terenie stać bądź stanąć — mówi.— Warunkiem obrony jest obecność żołnierzy. Także w ugrupowaniu rozproszonym, w większej odległości od przeciwnika, żołnierze muszą tam fizycznie być. Musi też być odwód, bo przy skoncentrowanym ataku ugrupowanie rozproszone, nawet przy przewadze w dronach, nie zatrzyma przeciwnika. Zada mu poważne straty, ale nie zatrzyma — puentuje.