08 March, 2026

Pisał o skandalach finansowych w Watykanie, teraz mówi, co musi zrobić Europa, aby przetrwać

— Moim marzeniem jako europeisty jest Europa federalna, czyli państwa, które w pewnym stopniu przestają się skupiać wyłącznie na własnych interesach narodowych i zaczynają przekazywać władzę do Brukseli — mówi w wywiadzie dla “Tygodnika Przegląd” Emiliano Fittipaldi, redaktor naczelny włoskiego liberalno-lewicowego dziennika “Domani”.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Pisał o skandalach finansowych w Watykanie, teraz mówi, co musi zrobić Europa, aby przetrwać ETTORE FERRARI / PAP Emiliano Fittipaldi Agnieszka Zakrzewicz, “Tygodnik Przegląd”: Poznaliśmy pana jako autora książki “Avarizia” (2015, w Polsce “Chciwość”; 2023) o skandalach finansowych w Watykanie. Watykan postawił pana przed sądem wraz z Gianluigim Nuzzim, autorem książki “Via Crucis”. Obaj zostaliście uniewinnieni. Dziś jest pan redaktorem naczelnym dziennika “Domani”, założonego przez Carla De Benedettiego, fundatora “La Repubbliki”. Jak pan się czuje w tej roli?Emiliano Fittipaldi: Wywodzę się z dziennikarstwa śledczego, wcześniej pracowałem w tygodniku “L’Espresso”, zajmując się reportażami śledczymi oraz pisząc artykuły i książki. Niestety, we Włoszech dziennikarstwo śledcze nie cieszy się dużym powodzeniem. Zadanie powierzone mi przez Carla De Benedettiego nie było łatwe. To praca innego rodzaju, jednak staram się dawać z siebie wszystko. W “Domani” zachowujemy profil gazety śledczej, przykładając dużą wagę do pogłębionej analizy i publikując nowe, zweryfikowane informacje, a nie jedynie komunikaty przekazywane przez rząd czy środowiska polityczne. Tworzymy gazetę bardzo krytyczną wobec rządu. To trudny moment, ponieważ główny nurt mediów przesunął się w stronę bardziej ugodowych i mniej krytycznych stanowisk. Niektóre gazety we Włoszech, w tym nasza, są narażone na ciągłe ataki i pozwy, a nawet dochodzenia wymiaru sprawiedliwości. Dziś wszystko stało się trudniejsze, od poszukiwania źródeł po ich ochronę.

  • Czytaj: Włoski dziennikarz ujawnił finansowe tajemnice Watykanu. “Grożono mi śmiercią”

Włoska demokratura na wzór Orbana

Jak opisałby pan stan włoskiej demokracji pod rządami Giorgii Meloni?To faza przejścia od demokracji liberalnej — albo przynajmniej aspirującej do takiej formy — ku jej regresowi. Włoska demokracja jest jeszcze młoda, powstała w 1945 r. i nie ma stabilności historycznych demokracji liberalnych, takich jak Stany Zjednoczone, Francja czy Wielka Brytania. Rząd Giorgii Meloni silnie zaakcentował “demokrację wodza”. Inni nazywają to demokraturą, na wzór Orbana: systemem, w którym rząd decyduje o wszystkim, a każdy, kto mu się sprzeciwia, staje się wrogiem ojczyzny. Parlament — mimo że włoska demokracja jest parlamentarna — ma niewielkie znaczenie. Nawet posłowie i senatorowie większości mogą jedynie nacisnąć przycisk, aby zatwierdzić dekrety rządu — ich rola w praktyce jest ograniczona.

  • Czytaj także: Francis Fukuyama dla Onetu: Powraca koncert mocarstw. Polacy, szykujcie się

Tak zwany deep state, który przez lata stanowił istotny element demokracji — mam na myśli technokrację — został zepchnięty na margines. Wobec wymiaru sprawiedliwości prowadzi się bardzo ostrą politykę: jest on postrzegany już nie jako przeciwwaga dla władzy państwowej, jak w demokracjach liberalnych w duchu Monteskiusza, lecz jako struktura, którą należy ograniczyć i podporządkować władzy wykonawczej. Dokonuje się to zarówno poprzez codzienne działania wobec sędziów i prokuratorów, jak i przez próbę reformy konstytucyjnej, moim zdaniem wyjątkowo niebezpiecznej. Ostatecznym celem, niewypowiedzianym wprost, byłoby podporządkowanie prokuratury, czyli działań karnych i śledczych, kontroli rządu. Referendum dotyczące wymiaru sprawiedliwości przerodziło się w ostre starcie polityczne. Co tak naprawdę jest stawką? W grze jest trójpodział władzy. Postfaszystowska prawica zawsze uważała za fundamentalne, by rząd rozkazywał, nie tylko rządził. W języku włoskim to dwa różne czasowniki. Mam nadzieję, że włoska demokracja okaże się na tyle silna, by przezwyciężyć ten kryzys i da odpowiedź już w tym referendum. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Trzyma joystick do umysłu Karola Nawrockiego". Ostre słowa europosła KO

Poznaj kontekst z AI

Jak Emiliano Fittipaldi ocenia stan włoskiej demokracji? Jakie są plany Giorgii Meloni wobec Rady Pokoju Donalda Trumpa? Jakie są postulaty Emiliano Fittipaldi dotyczące przyszłości Europy? Co oznacza termin 'demokratura' według Fittipaldiego? Meloni chce rozkazywać, a żeby to robić, potrzebna jest niemal absolutna kontrola, tak jak w przypadku Orbána czy Erdoğana. Nie są dyktatorami, bo zostali wybrani demokratycznie, ale można w ich kontekście użyć terminu demokratura. Być może ktoś skrzywi się na to słowo, ale chodzi o pozorną demokrację. Wszystkie instytucje, jak w demokracjach liberalnych, formalnie pozostają na swoim miejscu, jednak funkcjonalnie równowaga władzy już nie istnieje.O to właśnie toczy się dziś we Włoszech gra w związku z referendum. Nie jestem przeciwny rozdziałowi ścieżek kariery sędziów i prokuratorów, ale referendum idzie znacznie dalej. Przekształca organ samorządu sędziowskiego, dzieląc go na dwa, przyznaje większą władzę politykom i wprowadza losowanie przedstawicieli sędziowskich — czego nie ma w żadnym innym systemie na świecie. Nie istnieją też modele z dwiema odrębnymi radami sądownictwa, w których prokuratorzy nie podlegają ministrowi sprawiedliwości — w innych systemach tak właśnie jest. W przeciwnym razie sędziowie mieliby nawet większą władzę niż obecnie. Czy to potrzebna reforma, czy raczej ma charakter rozliczeń między polityką a sądownictwem?W tym referendum stawką jest kluczowa część równowagi władz we Włoszech. Ma ono też wymiar polityczny i dotyczy przyszłych wyborów. Jeśli będzie przewaga “tak”, Meloni zyska ogromny impuls do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych za rok. Jeśli przeważy “nie”, niezależnie od kwestii technicznych i demokratycznych, byłby to wyraźny sygnał sprzeciwu wobec wszelkich zmian konstytucji. 22 marca głosujemy w rzeczywistości w kwestii politycznej.

  • Polecamy: Tajemnica “dziewczyny z Watykanu”. Potrójny mord pod nosem papieża

Podporządkowana Trumpowi

Giorgia Meloni zdecydowała się poprzeć Radę Pokoju Donalda Trumpa mimo wątpliwości konstytucyjnych i zastrzeżeń Europy.Interpretuję ten ruch jako sygnał wasalnej postawy Meloni i jej podporządkowania wobec Trumpa. Po pierwsze, to organ wymyślony przez Trumpa — coś w rodzaju jego osobistej ONZ, do której wszyscy przystępujący mieliby w ciągu najbliższych trzech lat wpłacić 1 mld dol. Nawet ci, którzy uczestniczą w tym jedynie jako obserwatorzy — jak Włochy — muszą się podporządkować hierarchii, na której szczycie stoi Trump jako ostateczny decydent. W praktyce wszystkie decyzje należą do niego. Nawet rada palestyńska, podporządkowana bezpośrednio Radzie Pokoju, nie miałaby realnej władzy — decyzje Palestyńczyków we własnym domu nie miałyby znaczenia. Państwa — a właściwie ich przedstawiciele — które weszły w skład Rady Pokoju, to w większości dyktatury lub demokracje nieliberalne. To nie jest miejsce dla Włoch. Meloni zastosowała jednak wybieg: prezydent Mattarella nie zgodził się na naruszenie konstytucji, bo art. 11 nie pozwala Włochom zasiadać w organach, w których nasze państwo byłoby podporządkowane innemu państwu lub władzy rządowej. Dlatego wymyślono udział w charakterze obserwatora — aby zadowolić Trumpa, nie łamiąc formalnie konstytucji. To typowy dla Meloni ekwilibrystyczny manewr, który pokazuje, że nie potrafi ona powiedzieć Trumpowi “nie”. Jeśli musi wybierać między Europą a Trumpem, zawsze wskaże Trumpa. Pisał o skandalach finansowych w Watykanie, teraz mówi, co musi zrobić Europa, aby przetrwać Giorgia Meloni, premierka Włoch, podczas konferencji prasowej. Rzym, 23 stycznia 2026 r.Roberto Monaldo /LaPresse/ABACAPRESS.COM / PAP Meloni powtarza, że buduje most między Europą a Ameryką.Most między Europą a Ameryką został zniszczony, wręcz zbombardowany przez Trumpa. Narracja Meloni jest fałszywa. Od początku premier dokonała jasnego wyboru: być sojuszniczką Trumpa. Nie rozumiem jednak, jakie są w tym włoskie interesy. Widzę za to osobiste interesy polityczne Meloni. Nie rozumiem też, jaki cel ma odgrywanie roli wasala wobec prezydenta USA, który traktuje rynek atlantycki jak teren drapieżników — bierze, nie daje, nie wymienia. Europa ma się podporządkować prawom, które Trump ustanawia na swoją korzyść. Dobrze to widać na przykładzie ceł. Europa jest zmuszana do kupowania broni, ropy i gazu z USA pod groźbą sankcji. Trump grozi Grenlandii, jest przyjacielem Putina i od pierwszego spotkania w Białym Domu systematycznie atakuje Zełenskiego. Twierdzi, że Rosja nie jest wrogiem Europy. Meloni działa podobnie jak Orban czy Fico — w interesie Trumpa, choć tamci jednocześnie działają w interesie Putina. Meloni nie jest więc neutralna.

  • Giorgia Meloni ma plan, który może wstrząsnąć Włochami. Reforma sądownictwa to element większej układanki. “Niepokojące”

Podczas konferencji monachijskiej kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że “kultura MAGA do nas nie należy”. Jakie dziś zagrożenia dla Europy wynikają z międzynarodówki suwerenistycznej i populistycznej związanej ze środowiskiem MAGA?W odpowiedzi premier Meloni od razu oświadczyła: “Nie podzielam krytyki kanclerza Merza wobec kultury MAGA”. Bycie zwolenniczką tej kultury i jej obrona oznaczają akceptację zabójstw dokonanych przez ICE oraz masowych deportacji bez procesu, a także zgodę na skrajny rasizm — doszło do tego, że Trump opublikował zdjęcie państwa Obamów przedstawionych jako małpy. To jest “kultura” MAGA. Pojawiają się również groźby wobec Panamy. Wątpliwości budzi sposób pojmania Nicolása Madura — prezydenta innego państwa, nawet jeśli można go określić jako “barona narkotykowego”. Podobnie problematyczna jest możliwa interwencja w Iranie. Nawet jeśli wydaje się uzasadniona — to naruszenie granic i zasad suwerenności. We Włoszech mamy więc premier, która prezentuje poglądy ekstremistyczne, zbliżone do przekonań Trumpa i jego administracji.

“Moim marzeniem jest Europa federalna”

Sytuacja międzynarodowa bardzo się zmieniła: wojna w Ukrainie trwająca od czterech lat, napięcia transatlantyckie, powrót nacjonalizmów. Jak powinna się zachować UE, aby nie utracić znaczenia strategicznego?Trzeba rozważać, czego byśmy chcieli w sferze marzeń, a co jest naprawdę możliwe do zrealizowania. Moim marzeniem jako europeisty jest Europa federalna, czyli państwa, które w pewnym stopniu przestają się skupiać wyłącznie na własnych interesach narodowych i zaczynają przekazywać władzę do Brukseli. Oznacza to działanie jak najszybciej, w ciągu najbliższych 30 lat, ponieważ aby Europa mogła się zjednoczyć jeszcze bardziej — nie tylko pod względem gospodarczym, ale też wartości i obrony — potrzebne są długie procesy. Nie sprzeciwiam się wzmocnionej obronie europejskiej ani inwestycjom w bezpieczeństwo. Uważam je za konieczne, zwłaszcza jeśli chcemy wreszcie być bardziej niezależni od Ameryki, która chroni nas od 80 lat. Myślenie, że prawie 500 mln Europejczyków nadal musi być chronionych przez 350 mln Amerykanów, jest szalone. Ważne, aby Europa sama się broniła, ale nie na poziomie narodowym. Czyli jak?Dziś nadal inwestujemy w obronę narodową, z systemami bardzo różnymi w poszczególnych krajach, różną bronią i odmiennymi systemami cyfrowymi. To nonsens, jeśli mamy wspólnych wrogów. Problem w tym, że wciąż istnieją podziały wewnętrzne. Mamy rząd centroprawicowy, z Ligą Mattea Salviniego uważającą Putina za wzór lepszy niż nasz prezydent Mattarella. Marine Le Pen była finansowana przez rosyjskie firmy; zobaczymy, jak potoczy się proces, ale ona lub jej “delfin” może zostać prezydentem Francji. W Niemczech partia AfD ma bliskie powiązania z Putinem, podobnie jest w Austrii.Marzeniem jest Europa, która stanie się potęgą obronną, posiadającą siłę polityczną i wartości. Dla mnie te wartości powinny być progresywne: inteligentna polityka wobec migrantów, jednolity rynek i jednolity system podatkowy. Trzeba zrobić to, co sugerują Mario Draghi i Enrico Letta: wyeliminować głosowanie jednomyślne, ponieważ w obecnym systemie niemożliwe jest podejmowanie decyzji w bardzo konkretnych sprawach. Tymczasem Meloni wykazuje tendencję odwrotną: proponuje większą władzę dla państw narodowych w Europie. Ja jestem przeciwny: więcej Europy, mniej państw narodowych.

  • W Brukseli wyłania się nowa oś wpływów. Berlin i Rzym coraz częściej grają do jednej bramki. “Gdybym był Macronem, martwiłbym się”

Włoski paradoks

Dlaczego znaczna część włoskiej opinii publicznej ma trudność z uznaniem politycznej i strategicznej groźby, jaką stanowi Władimir Putin? Jak wyjaśnić niejednoznaczne stanowisko lub sprzeciw wobec pomocy wojskowej dla Ukrainy ze strony takich ugrupowań jak Ruch Pięciu Gwiazd i Liga?We Włoszech od zawsze część opinii publicznej, intelektualistów i polityków — po prawej i po lewej stronie — prezentuje myślenie antyzachodnie, antyamerykańskie i sceptyczne wobec Europy. Nie chodzi tu o komunizm, Putin zdecydowanie nie jest postkomunistą, lecz reakcyjnym politykiem prawicy. Jego polityka to imperializm. Waszyngton nie jest już punktem odniesienia. Początkowo sądzono, że Trump przyjmie linię izolacjonistyczną i zerwie z interwencjonizmem swoich poprzedników. Stało się jednak odwrotnie. W efekcie część włoskich suwerenistów zaczęła postrzegać Putina jako model. Dziś widać wyraźnie, że istnieją dwa imperia — a może trzy, jeśli doliczyć Chiny — które rozbijają Europę i próbują uczynić ją słabą i podatną na naciski. Ta antyzachodnia kultura jest we Włoszech bardzo silna, choć obecna także w innych krajach europejskich. Paradoks polega na tym, że dawna Włoska Partia Komunistyczna, która przekształciła się w Partię Demokratyczną, jest bliższa wartościom zachodnim niż nowsze ugrupowania, które zachowują sympatię dla Putina nawet w obliczu zbrodni w Ukrainie czy zabójstw rosyjskich opozycjonistów, jak w przypadku Nawalnego, oraz wojen imperialnych, których Putin wcale nie ukrywa. Już jego przemówienie na konferencji monachijskiej w 2008 r. jasno zapowiadało imperialną politykę postsowieckiej Rosji. Pisał o skandalach finansowych w Watykanie, teraz mówi, co musi zrobić Europa, aby przetrwać Władimir PutinPAP/EPA/VALERIY SHARIFULIN / SPUTNIK / KREMLIN POOL Podejrzewa się, że niektóre partie są finansowane przez Rosję.W “L’Espresso” udowodniliśmy, że jeden z przedstawicieli Ligi Północnej próbował finansować partię poprzez ustawioną transakcję gazową. Istnieją więc bardzo bliskie powiązania, także ekonomiczne, między niektórymi środowiskami włoskimi a Rosją, a przynajmniej podejmowano takie próby. Pozostaje też silna fascynacja “mocnym człowiekiem” — czy to Putinem, czy Trumpem — który decyduje bez ograniczeń, omijając mechanizmy kontroli. We Włoszech ta fascynacja jest bardzo wyraźna. Autorytarne wzorce, takie jak model Putina, nie są wcale odległe od niektórych obecnych praktyk legislacyjnych. Do tej pory uważano, że sprawa Epsteina to potworny skandal seksualny, ale wraz z ujawnieniem nowych dokumentów wydaje się, że chodzi o coś znacznie poważniejszego.Bez wątpienia to potworny skandal seksualny, ale Epstein odgrywał również rolę polityczną w otoczeniu Donalda Trumpa. Utrzymywał kontakty ze Steve’em Bannonem, doradcą Trumpa za jego pierwszej prezydentury, który miał konkretne zadanie: wzmacniać w Europie ruchy ekstremistyczne oraz środowiska MAGA skrajnej prawicy. Epstein nie był więc jedynie finansistą funkcjonującym na marginesie polityki, on aktywnie udzielał rad i uczestniczył w określonym projekcie politycznym. Jednak najbardziej uderza mnie to, że relacje intelektualne i finansowe utrzymywała z nim część europejskiej i światowej klasy intelektualnej oraz politycznej kojarzonej z lewicą. Mam na myśli Noama Chomsky’ego, Billa Clintona, Woody’ego Allena czy Jacka Langa. Już nie mówiąc o takich postaciach jak były premier Norwegii Kjell Magne Bondevik czy były książę Andrzej. To symbol kryzysu reprezentacji i przywództwa lewicy w Europie oraz na świecie.Można to postrzegać jako zdradę wartości lewicowych przez część jej elit politycznych i intelektualnych. Z tego powodu część elektoratu przestała głosować na lewicę. I muszę przyznać, że bardziej niż sam skandal czy nawet ewentualne większe zaangażowanie Trumpa, o którym wcześniej spekulowano, wstrząsnął mną fakt systematycznych kontaktów politycznej i intelektualnej lewicy z kimś, kogo reputacja była już określona. Nie można dziś powiedzieć: “Nie wiedzieliśmy, kim był Epstein”. Wiedzieli wszyscy. I to właśnie było zdradą.Ludzie nie są naiwni. We Włoszech od kilku lat mówi się o lewicy radical chic, która reprezentuje interesy najbardziej wykształconych i często najzamożniejszych warstw społecznych. A zapomina o robotnikach i mniej uprzywilejowanych klasach, które dziś coraz częściej głosują na prawicę. W tym sensie sprawa Epsteina staje się metaforą globalnej lewicy radical chic i jej oddalenia od społecznych korzeni. Pisał o skandalach finansowych w Watykanie, teraz mówi, co musi zrobić Europa, aby przetrwać "Tygodnik Przegląd"Tygodnik Przegląd

Kryzys wolności prasy

Dziennik “La Repubblica” przechodzi zmianę właścicielską, która może wpłynąć na jego linię redakcyjną, podobnie jak to się stało z “The Washington Post” Jeffa Bezosa. Jak ocenia pan stan wolności prasy we Włoszech?Wolność prasy jest dziś na najniższym poziomie w historii Włoch — z kilku powodów. Po pierwsze, ludzie nie są już przyzwyczajeni do kupowania gazet ani do płacenia za informacje. Dziś można je mieć za darmo. W takiej sytuacji powstają nisze i są też pozytywne przykłady, jak nasza gazeta “Domani”, która rozwija się coraz lepiej. Problem w tym, że subskrypcje cyfrowe nie pokrywają kosztów pracy ani strat wynikających z szybkiego upadku prasy drukowanej. W praktyce rynek informacji drukowanej jest niemal martwy. Kiedy rynek jest tak ograniczony, gazety muszą polegać na wydawcach. Często nie są to prawdziwi wydawcy z misją medialną, lecz przedsiębiorcy mający inne biznesy, którzy wykorzystują gazetę jako narzędzie wspierające ich główne cele. Albo są to podmioty powiązane z dużymi międzynarodowymi firmami inwestującymi we Włoszech. Coraz częściej we Włoszech i na świecie te powiązania splatają się z interesami politycznymi. Problem nie jest więc tylko włoski.

  • Przeczytaj: Dziennikarze “Washington Post” załamani po fali zwolnień. “Jestem zdruzgotana”

We Włoszech kryzys jest jednak głębszy niż w wielu innych krajach europejskich.Tak, ponieważ Włosi czytają bardzo mało. Liczba osób kupujących prasę drukowaną jest dziś minimalna — mniej niż 1 mln egzemplarzy dziennie. Drugi problem to nadmierna koncentracja rządu na kontroli komunikacji. Telewizja, która wciąż stanowi najważniejsze źródło informacji dla opinii publicznej, jest w ok. 80 proc. kontrolowana bezpośrednio lub pośrednio przez rząd. RAI znajduje się pod kontrolą władzy państwowej, natomiast Mediaset pozostaje w rękach rodziny Berlusconich, która zachowuje również wpływ polityczny poprzez Forza Italia. W rezultacie sześć głównych kanałów telewizyjnych, z których korzysta opinia publiczna, ma orientację prawicową. Doszło także do czystek politycznych wśród dziennikarzy o poglądach lewicowych. Wielu z nich przeszło do La7 — stacji bardziej zrównoważonej, która daje przestrzeń opozycji, środowiskom progresywnym i głosom krytycznym wobec rządu.Mam nadzieję, że “La Repubblica” nie straci duszy, która uczyniła ją najważniejszą gazetą we Włoszech. Trzeba jednak przyznać, że część tej tożsamości została utracona już przy poprzedniej sprzedaży. Kiedy John Elkann kupił gazetę, zmienił jej charakter i istotę. Zresztą “Domani” prawdopodobnie by nie powstało, gdyby “La Repubblica” nadal była w pełni progresywnym dziennikiem. Pochodzę z tego środowiska i odszedłem, bo przestałem się identyfikować z wydawcą. Przykład Jeffa Bezosa pokazuje, jak obłaskawiono “The Washington Post”. Mam nadzieję, że nowi wydawcy “La Repubblici” nie będą myśleć tylko o zysku. Jeśli jednak głównym kryterium będą koszty, można się spodziewać poważnych cięć personelu w takich pismach jak “La Repubblica”, “La Stampa”, być może też w radiu. Mam nadzieję, że przynajmniej linia polityczna się nie zmieni, bo byłaby to katastrofa dla demokracji. Opracowanie: 

  • DWW
Podobne artykuły