07 March, 2026

Odebrana seksualność. O tych niepożądanych skutkach odstawienia antydepresantów się nie mówi

Odebrana seksualność. O tych niepożądanych skutkach odstawienia antydepresantów się nie mówi

Dysfunkcje seksualne po lekach antydepresyjnych mogą dotyczyć setek tysięcy Polaków. Dominika Tworek w “Tygodniku Przegląd” rozmawia z Julią Linke i Ewą Majcherek, autorkami badania o PSSD, czyli trwałym zaburzeniu seksualnym po odstawieniu antydepresantów z grupy SSRI.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Odebrana seksualność. O tych niepożądanych skutkach odstawienia antydepresantów się nie mówi Deposit/East News / East News Leki antydepresyjne (zdj. ilustracyjne) Dominika Tworek, “Tygodnik Przegląd”: W Polsce świadomość PSSD — zespołu zaburzeń seksualnych po lekach antydepresyjnych z grupy SSRI, takich jak Zoloft, Sertralina czy Prozac, oraz SNRI, czyli np. Duloksetynie i Wenlafaksynie — wydaje się znikoma, zarówno w społeczeństwie, jak i wśród lekarzy.Julia Linke: Gdy podczas studiów po raz pierwszy natknęłyśmy się na ten problem, byłyśmy w szoku, że kompletnie nic o nim nie wiemy. Zaczęłyśmy rozmawiać z innymi badaczami i lekarzami — okazało się, że wiedza większości z nich również jest bliska zeru.Ewa Majcherek: Pomyślałam wtedy, że musi to być jakieś niezwykle rzadkie zjawisko. Zaczęłyśmy drążyć temat i odkryłyśmy, że wcale nie jest rzadkie — po prostu jest rzadko badane. Większość pacjentów po zakończeniu leczenia psychiatrycznego nie wraca do lekarza z tym problemem, próbując poradzić sobie z nim na własną rękę. To bardzo utrudnia zbieranie danych. Warto dodać, że sam problem bynajmniej nie jest marginalny. Skala spożywania leków jest w Polsce ogromna: z oficjalnych statystyk wynika, że ok. 4 mln osób przyjmuje obecnie antydepresanty. Co oznacza, że te dysfunkcje seksualne mogą dotyczyć bardzo wielu Polaków — możliwe, że dziesiątek czy nawet setek tysięcy. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Młodzi chcą wiedzieć więcej o zdrowiu

Poznaj kontekst z AI

Jakie leki mogą powodować PSSD? Czy PSSD jest powszechne w Polsce? Jakie są objawy PSSD? Jak długo mogą utrzymywać się objawy PSSD?

PSSD, czyli trwałe zaburzenie seksualne po odstawieniu antydepresantów

Czym PSSD różni się od objawów pierwotnych zaburzeń, z którymi pacjent zgłasza się do psychiatry?Julia: PSSD pojawia się po włączeniu leków antydepresyjnych, a czasem — choć rzadziej — dopiero po ich odstawieniu. Jeśli chodzi o same symptomy chorób, z powodu których przepisuje się te leki — najczęściej depresji, zaburzeń lękowych czy zaburzeń odżywiania — to jednoznaczne rozróżnienie bywa trudne. Ewa: Dotychczasowe badania są niestety bardzo fragmentaryczne, dotyczą niewielkich populacji — bo dostęp do pacjentów jest mocno ograniczony — i nie dają jasnej odpowiedzi, jakie czynniki są tu najważniejsze. Myślę, że długo nie doczekamy się dużego, przekrojowego badania. Psychiatria nie jest dziedziną, w której z badania krwi lub za pomocą innego obiektywnego narzędzia możemy jednoznacznie zdiagnozować daną chorobę.

  • Czytaj: Miłość bez namiętności? Psychoterapeutka o rosnącej modzie “białych związków”

Czyli najważniejszy jest pogłębiony wywiad z pacjentem.Julia: Zazwyczaj to pacjent opisuje, jak się czuje: czy faktycznie ma obniżony nastrój lub inne objawy zaburzeń, czy chodzi wyłącznie o symptomy seksualne i czy podobne dolegliwości występowały, jeszcze zanim zaczął brać leki. Jeśli pojawiły się one dopiero po odstawieniu antydepresantów, niekoniecznie mamy wtedy do czynienia z nawrotem depresji czy zaburzeń lękowych, bo te choroby zazwyczaj wracają w dość podobnej formie.Ewa: Natomiast sytuacja, w której dysfunkcje seksualne występują już w trakcie przyjmowania leków, bywa szczególnie przewrotna. Problemy seksualne to tak naprawdę jedno z trzech najczęstszych działań niepożądanych. Jeśli pacjent zgłosi je lekarzowi, najprawdopodobniej usłyszy, że to normalne podczas terapii takimi lekami. Z jakimi konkretnie objawami mamy więc do czynienia?Julia: Może być tak, że ochota na seks czy inne aktywności seksualne jest mniejsza albo całkowicie znika. Do tego dochodzi cały zestaw objawów fizycznych: trudności z osiągnięciem orgazmu lub orgazmy pozbawione przyjemności — pacjent wprawdzie osiąga orgazm, ale nie czerpie z niego satysfakcji. Zgłaszane są też takie problemy, jak przedwczesny wytrysk albo brak ejakulacji, a także zmniejszona wrażliwość stref erogennych: genitaliów bądź sutków.Ewa: Chodzi o neuropatię, czyli zaburzenia czucia, tutaj — takie jakby znieczulenie. W obszarach erogennych dotyk jest odczuwany dużo silniej niż w pozostałych częściach ciała, a w PSSD pacjenci często mówią, że nie ma dla nich różnicy, czy są dotykani po łokciu czy po penisie, po dłoni czy po łechtaczce — to takie samo uczucie.

  • Przeczytaj: Social media zakazane dla nastolatków w Australii. Amy czuje się wolna po raz pierwszy od lat

Niektórzy mierzyli się z objawami przez ponad 30 lat.

Czy wasze badania rzucają nowe światło na to zaburzenie?Ewa: Do badania zakwalifikowałyśmy 76 osób. Choć mam poczucie, że ono jedynie liznęło temat, to gdy porównałyśmy je z innymi pracami, prawie setka uczestników okazała się naprawdę niezłym wynikiem. Tak jak mówiłyśmy, zdecydowana część społeczeństwa nie ma świadomości, że taki problem w ogóle może występować — i że da się go nazwać.Julia: Na przykład spodziewałyśmy się, że dłuższe leczenie psychiatryczne może zwiększać ryzyko występowania PSSD. Nasze badanie jednak tego nie potwierdziło. Około 40 proc. badanych przyjmowało leki krócej niż sześć miesięcy — czyli prawie połowa respondentów nie była na terapii farmakologicznej nawet dłużej niż pół roku. Ewa: Brak tej korelacji czasowej może budzić obawy społeczne. Według danych WHO do 2030 r. depresja stanie się najczęściej diagnozowaną chorobą na świecie. To oznacza, że spora część z nas na jakimś etapie życia może być zmuszona przyjmować leki z tej grupy choćby przez kilka miesięcy.

  • Polecamy: Ich córka jest dorosłą narkomanką. “Państwo zmusza nas do płacenia pięciu tysięcy złotych miesięcznie”

Z innych doniesień naukowych wiemy, że PSSD może się utrzymywać latami — a niewykluczone, że przez całe życie.Ewa: W naszym badaniu również były osoby, które mierzyły się z tymi objawami od ponad 30 lat. Myślę, że na tym etapie szansa na całkowite wyleczenie jest bardzo mała, jeśli w ogóle jakakolwiek. Obecnie nie ma skutecznego, sprawdzonego leczenia tej choroby.Julia: Chciałyśmy też scharakteryzować populację najbardziej zagrożoną wystąpieniem PSSD, aby wskazać, kto szczególnie powinien być uczulony na jego objawy. Okazało się jednak, że takiej grupy nie ma — a przynajmniej w naszym badaniu nie udało się jej wyróżnić. Ani styl życia, ani masa ciała, ani wcześniejsze choroby w rodzinie nie miały znaczącego wpływu. To dość szokujący wniosek: każdy, kto brał leki antydepresyjne, jest potencjalnie narażony na PSSD. Ewa: Z jednej strony, to może dawać pacjentom pewne pocieszenie: nie są w żaden sposób “winni” swojemu stanowi, bo po prostu zostali wylosowani. Z drugiej — pozostają ofiarami działań niepożądanych leków oraz całego systemu, przede wszystkim niedofinansowanego sektora badań naukowych.Jak więc wygląda dalsza ścieżka pomocy tym pacjentom?Julia: Aż 74 proc. naszych badanych zdiagnozowało się samo — dowiedziało się o problemie nie od specjalistów, ale od znajomych lub z internetu. Ci ludzie są ogromnie zmotywowani, by znaleźć rozwiązanie swoich problemów, a współczesna medycyna jest w dużej mierze bezradna: większość lekarzy i lekarek nie wiedziała, co właściwie im zalecać. Uczestnicy często pisali, że nawet gdy poszli do psychiatry z autodiagnozą PSSD, specjaliści nie byli w stanie im pomóc. Wiele osób próbowało — bardzo często bez nadzoru lekarza i w zdecydowanie większych dawkach niż zalecane — różnych konwencjonalnych metod: przyjmowania Bupropionu (leku z grupy selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu noradrenaliny i dopaminy — NDRI) czy Metylofenidatu stosowanego w ADHD. Pacjenci “leczą się” także narkotykami, np. mikrodozując LSD. Stosowane są też różne podejścia z medycyny alternatywnej. Ewa: Niestety, te osoby są potencjalnie świetnymi ofiarami dla różnego rodzaju znachorów czy wyłudzaczy pieniędzy. Kiedy tradycyjna medycyna zawodzi, ludzie szukają choćby iskierki nadziei, gdzie tylko się da. To pole działania dla osób, które chcą “leczyć” suplementami czy dużymi dawkami witamin — najzwyczajniej w świecie zarabiać na fałszywej obietnicy ozdrowienia.

  • Polecamy: Wyrzuciła syna z domu, bo ćpał i kradł. “Czuję, jakbym stała nad jego grobem”

Dla większości ludzi seksualność stanowi ważny wymiar codzienności. Nie chodzi wyłącznie o biologię, w dorosłości bywa to przestrzeń przyjemności i spontaniczności, których nierzadko nam brakuje. Wpływa na kształt romantycznych relacji, na poczucie własnej wartości i atrakcyjności.Julia: Warto zwrócić uwagę, że PSSD ma również ogromny wpływ na relacje. Cierpieć mogą obie osoby, ponieważ problem wpływa na poczucie własnej wartości i samoocenę partnera. Wyniki naszych badań były jednoznaczne: objawy PSSD miały bardzo duży wpływ na związki badanych i nieraz przyczyniły się do ich rozpadu. Ewa: To rzeczywiście bardzo ważna sfera, w naszej kulturze mocno zaniedbana. WHO podkreśla, że bez zaopiekowania się nią nie da się osiągnąć pełni zdrowia oraz dobrego samopoczucia. Tymczasem w Polsce dopiero w ostatnich kilku latach zaczął się pojawiać temat edukacji seksualnej. Na studiach medycznych wiedza o zdrowiu seksualnym i reprodukcyjnym jest traktowana po macoszemu. Temat pozostaje umniejszany i w wielu środowiskach nie traktuje się go jako poważnego problemu zdrowotnego, na równi z chorobami układu krążenia czy układu ruchu.Amerykański psychiatra dr Alexander Scharko, badacz PSSD u osób młodych, zwracał również uwagę na wyraźny dysonans między rozseksualizowaną kulturą a utrzymującym się tabu wokół problemów seksualnych, co skutkuje powszechnym unikaniem tego tematu, także przez lekarzy. Julia: To prawda. O takich tematach łatwo się mówi w sposób ogólny: o innych, o populacji. Znacznie trudniej jest wtedy, gdy rozmowa dotyczy konkretnych osób, zwłaszcza w relacji pacjent-lekarz. Pacjentom niezwykle trudno się otworzyć przed właściwie obcą osobą, a dodatkowo nierzadko spotykają się ze złym odbiorem i stwierdzeniami w rodzaju “tak po prostu jest” — bez wyjaśnienia przyczyn, czy nawet próby uważnego wysłuchania.Ewa: Nasza kultura bywa przeseksualizowana. Reklamy, chociażby środków na potencję, są wszędzie. Jednocześnie nie znam nikogo, kto bez większych oporów poszedłby do seksuologa. Mam wrażenie, że ten zawód pozostaje nieco “mistyczny”, jak zawód znachora. Poza tym same miałyśmy problem z przetłumaczeniem na język polski medycznych terminów, np. genital anesthesia. Wiemy, że lekarze mają trudność z zadawaniem konkretnych pytań o różne seksualne symptomy. Tym bardziej nie wyobrażam sobie przeciętnej pacjentki, która przychodzi i mówi: “Mam zmniejszoną wrażliwość łechtaczki”. Odebrana seksualność. O tych niepożądanych skutkach odstawienia antydepresantów się nie mówi Wizyta u psychologaKmpzzz / Shutterstock

Leki powinny być przepisywane z większą ostrożnością

Pamiętam, jak dzieliłam się swoją wiedzą z osobami przechodzącymi kryzys psychiczny, które rozważały rozpoczęcie terapii farmakologicznej. Sama świadomość istnienia PSSD sprawiała, że na moment się zatrzymywały i uważniej analizowały potencjalne korzyści oraz ryzyko.Julia: Wielu lekarzy ma dużą łatwość przepisywania antydepresantów, ponieważ zakładają tymczasowy charakter wszystkich działań niepożądanych. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że część skutków ubocznych może się utrzymywać przez całe życie. Oczywiście w większości przypadków leki są rzeczywiście potrzebne, ale każdorazowo należy rozważyć stosunek ryzyka do korzyści. Często korzyści płynące z leczenia są wyraźnie większe niż potencjalne ryzyko. Mimo to uważam, że leki powinny być przepisywane z większą ostrożnością. Jeśli tylko sytuacja na to pozwala, warto rozpoczynać leczenie od psychoterapii, traktując farmakoterapię jako kolejny etap, a nie pierwszą linię leczenia. Odebrana seksualność. O tych niepożądanych skutkach odstawienia antydepresantów się nie mówi "Tygodnik Przegląd"Tygodnik Przegląd Ewa: Ja mam pewną pozytywną konkluzję: myślę, że większość tych problemów da się rozwiązać poprzez rozwój naukowy. Oczywiście wymaga to odpowiedniego finansowania badań, których jest dziś zdecydowanie za mało. Być może potrzebny byłby specjalny instytut badawczy.Julia: Chociaż w trakcie naszego badania spotkałyśmy się także z wyraźnie narastającą wrogością — zwłaszcza ze strony polskich pacjentów — wobec lekarzy i systemu. To bardzo mocno wyselekcjonowana grupa, której zaufanie do lekarzy zostało poważnie nadwyrężone. A prowadzenie badań jest niemożliwe bez ich współpracy. W pierwszej kolejności należałoby więc odbudować zaufanie tych osób do kadry medycznej.Macie pretensje do systemu? Jako badaczki, ale też jako obywatelki?Julia: Ciężko powiedzieć, żeby to były pretensje do środowiska medycznego. Widzimy reakcje lekarzy, gdy informujemy ich o samym istnieniu problemu — zazwyczaj są zaciekawieni, chcieliby zgłębiać temat, po prostu brakuje go w edukacji medycznej. W tym przeładowanym systemie naprawdę trudno być na bieżąco. Lekarze, pielęgniarki i psycholodzy są często przepracowani, a wymaganie, aby codziennie poświęcali wolny czas na samokształcenie, jest nierealne.

  • Z depresją męczyła się 28 lat. Uratowała ją niezwykła terapia. Naukowcy mówią o przełomie

Ewa: Mam pretensje do systemu, ale w szerszym, politycznym kontekście. Tematy seksualności stały się dziś elementem politycznych sporów, w efekcie czego dzieci i dorośli nie mają dostępu do rzetelnej, kompleksowej edukacji seksualnej. Uważam, że w pewnym stopniu stanowi to pogwałcenie praw człowieka, bo każdy ma prawo do zdrowia i pełnego dostępu do informacji. Odbieranie dzieciom w szkołach możliwości zdobycia takiej wiedzy może mieć poważne konsekwencje w przyszłości — m.in. może zwiększać ryzyko wystąpienia PSSD (bo mam nadzieję, że wkrótce będziemy o nim powszechnie edukować).Julia Linke — autorka badania “Characteristics and risk factors of Post-SSRI Sexual Dysfunction (PSSD)” przeprowadzonego na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, rezydentka neurologii dziecięcej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu. Zainteresowana pograniczem neurologii i psychiatrii oraz bezpieczeństwem farmakoterapii i jej długoterminowymi konsekwencjami.Ewa Majcherek — współautorka badania “Characteristics and risk factors of Post-SSRI Sexual Dysfunction (PSSD)” przeprowadzonego na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, rezydentka położnictwa i ginekologii w Specjalistycznym Zespole Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Poznaniu, członkini zarządu Polskiego Towarzystwa Zdrowia Seksualnego i Reprodukcyjnego. Opracowanie: 

  • DWW
Podobne artykuły