12 March, 2026

Od 40 lat bada Chiny. Przewiduje, że Europa dostanie za swoje, bo śmiała się z Pekinu. “Kardynalny błąd”

Chiny są na najlepszej drodze, by stać się supermocarstwem. Kiedy Europa i USA uwikłane są w wojny, Pekin po cichu buduje przewagę. — Należało to dostrzec najpóźniej w 2015 r. — ocenia sinolog Markus Taube. Zachód jednak zlekceważył Xi Jinpinga, a nowy plan Państwa Środka budzi grozę.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Od 40 lat bada Chiny. Przewiduje, że Europa dostanie za swoje, bo śmiała się z Pekinu. "Kardynalny błąd" KEVIN FRAYER / Getty Images Przywódca Chin Xi Jinping w Pekinie, 5 marca 2026 r. Markus Taube — profesor ekonomii Azji Wschodniej na Uniwersytecie Duisburg-EssenChiński Kongres Ludowy przyjął kolejny pięcioletni plan kraju. Tym razem obejmuje również nowe trendy, a z treści dokumentu jasno wynika, że Chińczycy nie żartowali, kiedy mówili, że chcą być światowym liderem w kluczowych dziedzinach takich jak sztuczna inteligencja i komputery kwantowe. Ale to dopiero początek. Plany są bardzo ambitne, a w Europie już powodują gęsią skórkę.Klaus Geiger, “Die Welt”: Kiedy zaczął się pan zajmować chińskimi planami pięcioletnimi, takie plany istniały również w Niemczech.Markus Taube: Tak, przynajmniej w części kraju. W latach 1986–1988 studiowałem w Chinach i od tego czasu zajmuję się tą tematyką. Trzeba jednak powiedzieć, że chińskie plany zawsze funkcjonowały inaczej niż plany w Związku Radzieckim czy NRD. W jakim sensie?Nigdy nie regulowały one wszystkiego, co do najdrobniejszego szczegółu. Nawet w czasach maoistowskich planowano tylko kilkaset podstawowych towarów. Reszta była przenoszona na szarej strefie poprzez korupcję i kontakty. To właśnie było zalążkiem nowoczesnego modelu gospodarki rynkowej w Chinach. Którą, jak wiadomo, wprowadził były przywódca Deng Xiaoping. Jednak trzymał się on planów pięcioletnich. Wprowadzenie pierwszych elementów rynkowych było raczej sednem szóstego planu pięcioletniego pod rządami Denga, który obowiązywał w latach 1981–1985. Proces ten przebiegał stopniowo: po raz pierwszy rolnicy mogli uprawiać własne działki na ziemi kolektywnej i sprzedawać nadwyżki na rynkach.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości dziennika “Die Welt”

Również w przemyśle menedżerowie państwowi mogli teraz sprzedawać część produktów po cenach rynkowych. Ponieważ rynek wynagradzał rolników i menedżerów za ich pracę i oferował zazwyczaj lepsze ceny, w kolejnych latach gospodarka rynkowa rozprzestrzeniła się lawinowo. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Pekin szykuje "beautiful deal" dla Donalda Trumpa Czy w związku z tym plany pięcioletnie nie stały się w pewnym momencie zbędne?Od około 2000 r. faktycznie nie ma już stałych wytycznych planowych. Nie mówi się już: “przedsiębiorstwo X musi wyprodukować x tysięcy ton stali i sprzedać ją po cenie Y”. Już 20 lat po rozpoczęciu reform Deng takie wytyczne stały się nieaktualne. Ale plany pięcioletnie pozostały.Po co?Państwo, a więc Krajowa Komisja Planowania i Reform odpowiedzialna za plany pięcioletnie, od tego czasu wyznacza bardziej ogólne cele. Na przykład: “chcemy, aby za pięć lat Chiny miały silny sektor elektromobilności”. Dodatkowo informuje się, jakie będą zachęty państwowe: infrastruktura, gwarancje odbioru lub premie dla regionalnych funkcjonariuszy partyjnych.

  • Niepokojące milczenie Chin w sprawie Iranu. Ekspertka: ukryty cel Xi Jinpinga

W ten sposób rozpoczyna się wyścig. 2000 chińskich gmin zastanawia się, czy mogą wnieść swój wkład w osiągnięcie celu i skorzystać z okazji. Być może 400 z nich powie: “spróbujemy i wyślemy nasze firmy do boju”. W 400 miejscach w Chinach rozpocznie się praca nad elektromobilnością. 350 z nich prawdopodobnie nie osiągnie sukcesu, ale 50 pozostanie do końca. Reszta to konkurencja.

Najnowszy plan pięcioletni Chin. Pekin chce poprawić gotowość bojową i przyspieszyć rozwój “zaawansowanych zdolności bojowych”, co może mieć duże znaczenie w kontekście Tajwanu. Obiecując “społeczeństwo przyjazne dzieciom”, Xi Jinping zareagować na starzenie się i kurczenie populacji.

W latach 2026–2030 produkcja zbóż ma wzrosnąć do ok. 725 mln ton. W ten sposób komuniści chcą zapewnić długoterminowe bezpieczeństwo żywnościowe. Chiny liczą również na zmniejszenie swojej emicji dwutlenku węgla. W ten sposób 30 mln ton węgla ma zostać zastąpione energią odnawialną. Pekin zobowiązuje się także do tego, by emisje kraju osiągnęły swój szczyt przed 2030 r.

Czy Niemcy i ich firmy zwracały w przeszłości wystarczającą uwagę na plany pięcioletnie?Na początku tak. Pierwsze niemieckie inwestycje w Chinach, np. Volkswagena lub BASF, miały charakter wysoce polityczny. Ale jednocześnie wkrótce zaczęła dominować zasada “zmiany poprzez handel”. Wykluczono wymiar polityczny i wierzyło się, że postęp gospodarczy automatycznie prowadzi do demokracji.

  • Stracona szansa Europy. Auta znikają bez śladu. “Mamy dość”

Ryzyko polityczne odkryto na nowo dopiero dziesięć lat temu, kiedy to wiele przedsiębiorstw znalazło się w sytuacji zależności, w której nigdy nie chciało się znaleźć. Nie chcę powiedzieć, że niemiecki przemysł był naiwny lub krótkowzroczny. Działał on zgodnie z ówczesnym światopoglądem.

Europa wyśmiewała Chińczyków. Teraz dostanie za swoje

Chiny ogłaszają swoją politykę z pięcioletnim wyprzedzeniem — a mimo to byliśmy zaskoczeni?

Często nie wierzyliśmy, że ambicje Chin są realistyczne. Dostrzegaliśmy tylko, że Chiny są silną lokalizacją, z niskimi kosztami pracy i niezwykle wydajnymi klastrami przemysłowymi. Nie wierzyliśmy jednak, że kraj ten może dokonać skoku do wysoce innowacyjnej gospodarki. Tym, czym są dziś Chiny i przez co niemiecka gospodarka straciła swoją przewagę konkurencyjną.

Kiedy należało to dostrzec najpóźniej?Prawdopodobnie w 2015 r. Pięcioletni plan, który obecnie jest uchwalany, jest tylko planem flagowym. Istnieją tysiące planów pochodnych, dotyczących poszczególnych sektorów i regionów. Istnieją również nadrzędne plany długoterminowe, które sięgają dziesięciu lub piętnastu lat w przyszłość.

  • Ryzykowne porachunki Trumpa z Chinami. “Droga prowadzi przez Teheran”

W 2015 r. ogłoszono ważny długoterminowy plan “Made in China 2025”. Zostały w nim jasno zdefiniowane branże przyszłości. Był to pierwszy z trzech dziesięcioletnich planów, które zgodnie z wolą Pekinu mają doprowadzić do tego, że w 2045 r. Chiny będą najsilniejszym krajem na świecie.Czego dokładnie Niemcy nie dostrzegły w 2015 r.?Że przemysły przyszłości zdefiniowane przez Chiny są bardzo podobne do naszych. Jednocześnie można było dostrzec, że za ambitnymi celami stoi silna koncepcja polityki przemysłowej. Zamiast tego wyśmiewaliśmy to: “Jakież to ambitne cele mają Chińczycy. Zawsze chcą od razu zdobyć Mount Everest”.

Wierzyliśmy, że w zakresie innowacji zawsze będziemy nieco lepsi i szybsi od Chińczyków. To był kardynalny błąd. Obecnie Chiny wyprzedzają nas w dziedzinie badań i rozwoju.

O jakich branżach konkretnie pan myśli?Odebrali nam energię słoneczną i wiatrową. Motoryzacja przeniosła się do Chin. Chiny wyprzedziły Niemcy w dziedzinie nowoczesnej technologii akumulatorów. W ciągu najbliższych pięciu lat spodziewam się wielu zmian w dziedzinie technologii kwantowej oraz lotnictwa i kosmonautyki, w których Chiny są bardzo silne. Patrząc na najbliższe pięć lat, co mogą zrobić Niemcy?Żyjemy w nowym świecie. Nasze stosunki z Chinami uległy radykalnej zmianie. Mamy teraz chińskiego gracza, który jest bardzo, bardzo dobrze przygotowany. Plany pięcioletnie do 2020 r. zmierzały w kierunku budowy silnego ośrodka przemysłowego. W ostatnim planie pięcioletnim na lata 2021–2025 po raz pierwszy na pierwszym planie znalazła się innowacyjność.

Nowy plan pięcioletni łączy te dwa elementy: należy systematycznie wzmacniać powiązania między innowacjami a przemysłem. Jest to bardzo logiczne i konsekwentne podejście. Jeśli się sprawdzi, Chiny rzeczywiście będą mogły stać się supermocarstwem gospodarczym.

Co to oznacza dla Niemiec?Dla Niemiec oznacza to, że musimy zapomnieć o idei “odłączenia się” od Chin. Musimy pomyśleć o wyjątkowo inteligentnym “de-riskingu”, czyli zmniejszeniu ryzyka związanego z Pekinem. Oznacza to pełne zaangażowanie w Chinach — tam, gdzie to możliwe, aby wykorzystać duże atuty, jakie ma obecnie ten kraj: system innowacji i bardzo wydajne klastry przemysłowe. Musimy w tym uczestniczyć, aby zachować i dalej rozwijać naszą globalną konkurencyjność. Nie wydaje się zbyt “inteligentne” całkowite zaangażowanie się w Chiny.Inteligentnym elementem jest równoległe zmniejszenie zależności. Musimy zbudować silne struktury w Europie i ewentualnie w innych regionach świata, aby zmniejszyć jednostronną zależność od Chin. Nie możemy po prostu opuścić tego kraju, ale musimy podjąć ryzyko: pełne zaangażowanie w Chinach, a jednocześnie budowanie silnych Niemiec i Europy.A więc odwrócić historyczny rozwój i uczyć się od Chin?Tak. Spotkałem wiele firm, które opowiadały mi, jak uczą się od Chin i swoich konkurentów w tym kraju i jak to napędza niemiecki i europejski biznes.

Patrzmy na Chiny. Tak będzie wyglądał świat

Wróćmy jeszcze raz do aktualnego planu pięcioletniego. Jakie sektory będą konkretnie wspierane do 2030 r.?Po pierwsze, jazda autonomiczna. Chce się dalej rozbudowywać przewagę, jaką ma się w sektorze mobilności. Następnie sektor niskich wysokości, czyli na przykład taksówki powietrzne.

  • Dylemat Europy. Czy Chiny zajmą miejsce USA? Ekspert ostrzega: to ryzykowne

Chiny są również silne w dziedzinie biotechnologii, na przykład w badaniach nad mRNA. A także w zakresie interfejsu między mózgiem a maszyną, czyli technologii interfejsu mózgowego. Stosuje się to zarówno w rozwoju sztucznej inteligencji, jak i w zastosowaniach medycznych. Powstają tu ogromne rynki.Brzmi to jak złota przyszłość w kraju, który nadal jest naszym systemowym rywalem, czyli dyktaturą.Jak już powiedziałem, musimy zrobić wszystko, aby nie pozostać zależnymi. Nie możemy też być naiwni, jeśli chodzi o innowacje. Obecnie wszystko jest sprawdzane pod kątem przydatności wojskowej. To zawsze ma znaczenie w tle.Również w odniesieniu do Tajwanu?Obecnie zbytnio skupiamy się na Tajwanie. Chiny patrzą teraz na cały świat. Wiele osób w Niemczech dostrzega to dopiero teraz, gdy Stany Zjednoczone próbują militarnie ograniczyć chińskie wpływy na przykład w Wenezueli lub Iranie.

Podobne artykuły