Nowa taktyka Iranu. Zmienił cieśninę Ormuz w śmiertelną pułapkę. Stany Zjednoczone są praktycznie bezsilne
Irańskie drony i nowoczesne miny morskie sprawiają, że cieśnina Ormuz stała się niezwykle niebezpieczną pułapką dla wszystkich przepływających przez nią tankowców, kontenerowców i gazowców. Iran zmienił taktykę i sięgnął po doświadczenia, które Rosja zdobyła w czasie walk na Morzu Czarnym. Płonące tankowce pokazują, jak niebezpieczne dla światowego handlu stało się to wąskie gardło Zatoki Perskiej.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Anadolu / Contributor / Getty Images Statek handlowy w okolicach Dubaju w Cieśninie Ormuz, 2 marca 2026 r. U wybrzeży Iraku płoną dwa tankowce — Zefyros i Safesea Vishnu. Zostały trafione przez bezzałogowe drony powierzchniowe wystrzelone z pobliskiego Iranu. Doszło do tego w szczególnie wrażliwym momencie — podczas transferu produktów naftowych z jednego statku na drugi.Sam Safesea Vishnu — tankowiec przewożący ropę naftową pod banderą Wysp Marshalla — ma nośność około 73 tys. 900 ton, co odpowiada pojemności około połowy miliona baryłek ropy. Jeśli tankowce zatoną, powstanie ryzyko ogromnej katastrofy ekologicznej. Ostatnie dane dotyczące pozycji obu statków pochodzą sprzed 13 godzin. Po tym sygnał o ich pozycji zaginął. Oba tankowce to tylko dwa z sześciu statków handlowych, które od środy zostały uszkodzone lub zniszczone przez siły irańskie w Zatoce Perskiej lub podczas próby przepłynięcia do Oceanu Indyjskiego. Jednocześnie Agencja Reutera donosi, że Iran miał rozpocząć minowanie cieśniny Ormuz. Zatoka Perska staje się tym samym pułapką dla wszystkich tankowców, kontenerowców i gazowców — co pociąga za sobą daleko idące konsekwencje dla światowej gospodarki. Tym samym twierdzenie prezydenta USA Donalda Trumpa, że marynarka wojenna USA może zabezpieczyć ruch handlowy przez cieśninę Ormuz i Zatokę Perską, okazuje się bezpodstawne. Iran nie stawia bowiem na klasyczną wojnę morską — wykorzystuje doświadczenia, które Rosjanie musieli zdobyć na Morzu Czarnym i które najprawdopodobniej przekazali Irańczykom. Sprawiają one, że jednostki nawodne i statki handlowe są bardzo podatne na ataki wolno i nisko latających dronów oraz zdalnie sterowanych pojazdów nadwodnych i podwodnych z ładunkami wybuchowymi. Również nowoczesne miny bardziej przypominają podwodne drony niż pociski z ładunkiem wybuchowym znane z filmów o II wojnie światowej. Mogą one samodzielnie namierzać i atakować wykryte cele.
- Tekst powstał dzięki uprzejmości “Die Welt”
Cieśnina Ormuz szczególnie nadaje się do prowadzenia tego rodzaju działań wojennych. Najwęższy punkt przesmyku między irańską wyspą Larak a wyspą Great Quoin w Omanie ma zaledwie 38 km szerokości, a tor wodny jest ograniczony do 3 km. Wybrzeże Iranu wznosi się tam stromo, a góry nadbrzeżne za miastem portowym Bandar Abbas idealnie nadają się do wystrzeliwania stamtąd w ukryciu latających dronów.Według własnej propagandy w latach poprzedzających wojnę Iran wykopał dziesiątki tuneli w pobliżu linii brzegowej, z których mogą wypływać zdalnie sterowane łodzie. Już w 2025 r. opublikował filmy propagandowe pokazujące takie łodzie — każda z nich przenosi jedną lub dwie miny. Wątpliwe jest, czy podawane przez Iran liczby setek jednostek są prawdziwe. Nie wiadomo też, ile ich tuneli zostało już wykrytych i zniszczonych. Wystarczy kilka trafień w minę, aby przerwać ruch statków na tygodnie lub miesiące.
Trudne do wykrycia
Zdjęcia irańskich dronów nawodnych pokazują małe, długie na zaledwie 7 m jednostki z kadłubami z włókna szklanego, bezzałogowe i z najniższą możliwą nadbudówką. Są one trudne do wykrycia radarem. Mogą bez problemu przewieźć pół tony materiałów wybuchowych z prędkością przekraczającą 40 węzłów (czyli ponad 74 km na godz.).To, jak trudno jest nawet uzbrojonym jednostkom marynarki wojennej bronić się przed tymi łodziami, pokazują udane ataki Ukrainy przy użyciu niemal identycznych dronów nadwodnych na jednostki rosyjskie na Morzu Czarnym. Fregaty i korwety NATO wykorzystują szybkostrzelne lekkie działa morskie do obrony przed takimi atakami, ale statki handlowe są całkowicie bezradne.Nawet eskortujący niszczyciel miałby trudności z odparciem skoordynowanego ataku kilku dronów, a marynarka wojenna USA i tak nie ma wystarczających zdolności, aby eskortować wszystkie statki towarowe w Zatoce Perskiej. Jeśli zdalnie sterowana łódź trafi w statek, frachtowiec nie zatonie od razu, ale stanie się niezdolny do manewrowania. Pierwszą ofiarą takiego ataku był tajski frachtowiec Mayuree Naree. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Wojna na Bliskim Wschodzie. Witold Jurasz o planach USA, których tak naprawdę nie było Obrona staje się jeszcze trudniejsza, gdy drony są wykorzystywane do autonomicznego stawiania min morskich w cieśninie. Według raportów amerykańskich najniebezpieczniejszą miną w irańskim arsenale jest chińska mina EM52. Może ona znajdować się na głębokości do 200 m. Jeśli wykryje cel w zasięgu swoich czujników akustycznych i magnetycznych, może wystrzelić ładunek wybuchowy za pomocą podwodnej rakiety z prędkością ponad 100 węzłów (koło 185 km na godz.), a jej zasięg wynos 3 km. Pojedyncza taka mina może więc zablokować cały tor wodny.Oprócz modeli chińskich Iran może również stosować rosyjskie miny denne UDM oraz swoje własne odpowiedniki. Są one przeznaczone do stosowania na płytszych wodach i specjalnie zabezpieczone przed nowoczesnymi metodami rozminowywania. Mogą być zrzucane z powietrza przez małe jednostki, a nawet duże drony, po czym osiadają na dnie i są prawie niewidoczne dla sonarów. Są one wyposażone w czujniki pola magnetycznego oraz sterowanie komputerowe, które — w zależności od oprogramowania — uruchamia się dopiero po przepłynięciu kilku statków. Dzięki temu są one w pewnym stopniu odporne na nowoczesne metody rozminowywania, w których zdalnie sterowane łodzie symulują pole magnetyczne większej jednostki, aby spowodować przedwczesną detonację min. x.com
Ograniczone możliwości
Stany Zjednoczone mają stosunkowo niewiele narzędzi, by temu przeciwdziałać. Ostatnie niszczyciele min klasy Avenger o drewnianym kadłubie, stacjonujące w Zatoce Perskiej od dziesięcioleci, zostały wycofane ze służby we wrześniu ubiegłego roku i trafiły na złomowisko.Pozostają więc nowsze wielozadaniowe okręty bojowe typu Littoral Combat Ship (LCS). W przeciwieństwie do starych łodzi specjalistycznych nie wpływają one same na pole minowe, ale wykorzystują bezzałogowe łodzie, podwodne drony i helikoptery z urządzeniami do wykrywania min. Koncepcja ta jest uważana za nowoczesną, ale podatną na awarie. W testach przeprowadzonych w 2024 r. dyrektor ds. testów operacyjnych i oceny (DOT&E) — niezależna jednostka kontrolna Departamentu Obrony USA odpowiedzialna za ocenę gotowości operacyjnej nowych systemów uzbrojenia — wielokrotnie krytykował wysokie wskaźniki awaryjności i wady techniczne używanych dronów.
- Trump miał w Iranie cztery cele. Boleśnie zderza się z rzeczywistością
Szczególnie problematyczne są urządzenia podnoszące na rufie, za pomocą których wypuszczane są drony. Jeśli mechanizm ten ulegnie awarii, okręt nie będzie mógł prowadzić operacji przeciwminowych. Udokumentowano również przypadki uszkodzenia uchwytów holowniczych, utratę połączenia ze zdalnym sterowaniem oraz problemy z sonarem w mętnych, płytkich wodach — dokładnie takie warunki panują w Zatoce Perskiej. Co więcej, okręty te mają silniejszą sygnaturę magnetyczną niż wcześniejsze drewniane łodzie.Marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych stawia zatem całkowicie na złożone technicznie systemy zdalnego sterowania — jeśli jeden z nich nie działa, cała obrona przeciwminowa zostaje wstrzymana.Podczas operacji NATO w czasie zimnej wojny Stany Zjednoczone tradycyjnie polegały na zdolnościach europejskich sojuszników w zakresie rozminowywania — mieli oni w tym znacznie większe doświadczenie dzięki usuwaniu min pozostałych na Morzu Północnym i Bałtyckim po II wojny światowej. Jedną z pierwszych misji niemieckiej marynarki wojennej poza obszarem sojuszu NATO było usuwanie irackich min w Zatoce Perskiej w 1991 r. Misja trwała kilka tygodni i już wtedy pokazała, jak czasochłonne jest to zadanie.W tym kontekście obietnica Donalda Trumpa, że utrzyma cieśninę Ormuz otwartą dla międzynarodowego ruchu morskiego, wydaje się coraz bardziej bezsensowna. Wąskiego przejścia, zabezpieczonego technicznie podatnymi na awarie systemami przeciwminowymi, zagrożonego przez trudne do wykrycia drony, Szahidy i nowoczesne miny morskie, nie da się kontrolować wyłącznie za pomocą determinacji politycznej. Wystarczy kilka ukierunkowanych ataków lub trafień niewykrytymi minami, by zmusić ubezpieczycieli do anulowania polis, a w konsekwencji również firmy żeglugowe do wycofania się z umowy.