“Nie możemy sobie pozwolić na złudzenia”. Ukraina zmienia strategię obronną. Politolog wyjaśnia, co się za tym kryje
2 lutego na oficjalnej stronie prezydenta Ukrainy opublikowano dekret zatwierdzający strukturę nowego planu obrony kraju. Jego opracowanie powierzono rządowi, przy współudziale służb. Plan ma zastąpić poprzedni, przyjęty w 2020 r., który — w realiach trwającej od czterech lat wojny — przestał odpowiadać rzeczywistości. O tym, jak zmieniająca się dynamika wojny mogła wpłynąć na treść tego dokumentu i jakie jest jego znaczenie, serwis Nowa Gazieta rozmawia z Olegiem Saakjanem, ukraińskim politologiem i współzałożycielem Platformy na rzecz Odporności i Spójności.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy EPA/OLEG MOVCHANIUK / PAP Ukraińscy żołnierze w obwodzie donieckim, 23 stycznia 2026 r.
Kiedy dowiadujesz się, że proponowany jest nowy plan obrony, zamiast planu zatwierdzonego w 2020 r., pierwsza myśl, która przychodzi do głowy to: “O rany… pełnoskalowa wojna trwa już cztery lata. Dokument ten jest prawdopodobnie już dawno przestarzały, mimo że w 2022 r. dokonano jego aktualizacji”.
Moim zdaniem nie chodzi tylko o to, że plan jest przestarzały. Charakter wojny zmienił się nie tylko pod względem technicznym, ale także technologicznym, co jest ważne. Zmieniło się otoczenie polityczne i sytuacja bezpieczeństwa, w której znajduje się nasz kraj. I oczywiście zmieniła się równowaga sił i środków. W takich warunkach poprzedni plan obrony jest nieadekwatny pod każdym względem. Jest to dokument nie na poziomie taktyczno-operacyjnym, ale strategicznym!
“Poprzednia wizja przestała być aktualna”
Zrozumiałe jest, dlaczego podczas pełnej inwazji nie zajęto się planem strategicznym. Znajdujemy się w sytuacji intensywnych działań wojennych. A plan obrony jest determinowany przez sytuację na froncie, przez operacje wojskowe, których zamierzenia mieszczą się w zakresie stałego dowodzenia wojskami. Jednak przy planowaniu długoterminowych kontraktów na zaopatrzenie armii, przy zmianie modelu zarządzania (wprowadzono na przykład system korpusowy i nie tylko), trzeba mieć wizję tego, co jest nam potrzebne. Stało się oczywiste: poprzednia wizja przestała być aktualna.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Nowa Gazieta. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych rosyjskich dziennikarzy z portalu Nowa Gazieta
Myślę, że stworzenie nowego planu obrony wiąże się z tym, że zaczęliśmy już dostrzegać ramy strategiczne na tle dynamiki wojny. Cały szereg procesów musi zostać przeprowadzony w szerszej perspektywie niż tylko konfrontacja z Rosją tu i teraz.
Oba plany, zarówno ten, który był, jak i ten, który będzie, są tajne, co jest zrozumiałe. Ale jesienią 2024 r. prezydent Zełenski publicznie, w parlamencie, przedstawił plan zwycięstwa Ukrainy. Składał się on z pięciu punktów: geopolitycznego, wojskowego, związanego z bezpieczeństwem, gospodarczego i powojennego. Czy zatem należy rozumieć, że plan zwycięstwa zostaje anulowany? Czy znów wracamy do terminu “obrona”?
To rozsądne pytanie. Wymaga wyjaśnienia: co jest dokumentem politycznym, a co państwowym.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Fronty Wojny. Spór o brak strategii bezpieczeństwa. Siewiera: „Planujemy cztery lata” Dziennikarz: „To wstyd, że jej nie ma”
Czy plan zwycięstwa jest dokumentem politycznym?
Tak, jest to deklaracja polityczna, która może mieć dowolną formę i stanowi część polityki prowadzonej przez władzę. Natomiast plan obrony jest całkowicie formalnym dokumentem państwowym, opartym na ścisłych zasadach i nie jest produktem koniunktury politycznej. Chociaż oczywiście ma ona na niego wpływ. Dlatego plan obrony nie ma żadnego związku z planem zwycięstwa i odwrotnie. Dokumenty te funkcjonują niezależnie od siebie.
- Panika wśród rosyjskich blogerów. Musk zadał decydujący cios armii. “Powrót do gołębi pocztowych”
Plan obrony ma charakter wiążący, a plan zwycięstwa — jest politycznym oświadczeniem i deklaracją władzy, za którą stoi odpowiedzialność polityczna.
“Nie możemy sobie pozwolić na złudzenia”
Trudno nie zauważyć i nie połączyć kropek: dekret prezydenta Zełenskiego o nowym planie obrony pojawił się dosłownie w przeddzień wizyty sekretarza generalnego NATO Marka Rutte w Kijowie i jego wystąpienia w ukraińskim parlamencie. Wystąpienie zostało znacząco zignorowane przez większość deputowanych. Wcześniej coś takiego byłoby nie do pomyślenia! Czy można interpretować to, co się dzieje, jako zaakceptowanie przez Kijów gorzkiej rzeczywistości? Nadzieje na wystarczającą ilość broni z NATO, zamknięcie nieba nad pokojowymi miastami i wreszcie członkostwo w sojuszu w dającej się przewidzieć przyszłości nie spełniły się — i w związku z tym pojawiła się konieczność skorygowania ukraińskiej strategii?
Całkowicie się zgadzam. Powiedziałbym, że w ciągu ostatniego roku w Ukrainie nastąpiła pełna jasność co do możliwości społeczności międzynarodowej. Nie powinno to demotywować. Kraje zachodnie pomagają nam, według własnych miar, niesamowicie dużo. Nawet więcej, niż się spodziewaliśmy. Ale w świetle wyzwań i potrzeb dzisiejszych czasów — to za mało. Zrozumiałe jest, że jesteśmy częściowo sfrustrowani tą sytuacją. Jest to jednak kwestia nieadekwatnej oceny świata i jego możliwości w sprawach, w których nie można mieć takich złudzeń.
- Pomoc tak, ale z kalkulatorem w ręku. Polska zmienia ton wobec Ukrainy
Bardziej właściwe jest wyjście z niekorzystnego scenariusza. Niestety, wychodziliśmy ze scenariusza “świat pomoże Ukrainie, ochroni ją, powstrzyma agresora”, za każdym razem podnosząc poprzeczkę oczekiwań. I rozbijając własne oczekiwania o rzeczywistość. Dzisiaj, kiedy mówimy o nowym planie obrony kraju, nie wiemy, co on zawiera, i nie dowiemy się — dokument ma charakter poufny. Ale najwyraźniej powinien on opierać się nie na tym, czego chcemy, ale na tym, co mamy.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas konferencji prasowej w Kijowie, 3 lutego 2026 r.EPA/STRINGER / PAP
Spróbujmy zatem to uporządkować. Według prezydenta Zełenskiego tuż przed nowym rokiem porozumienie pokojowe w sprawie Ukrainy było gotowe w 90 proc. Ostatnio komentatorzy informowali, że jedyną przeszkodą pozostała kwestia związana z obwodem donieckim. Pamiętamy jednak, że Rosja nigdy nie wycofała z agendy tezy o neutralnym i niezaangażowanym statusie Ukrainy. Czy można założyć, że w nowym planie obronnym kurs na NATO zostanie porzucony — jako główny bolesny kompromis?
Nie, nie zostanie porzucony. Ale byłbym pierwszym, który aktywnie skrytykowałby plan obronny, który przedstawiałby członkostwo Ukrainy w sojuszu jako bliski cel. Nasz kurs na NATO ma charakter polityczny, za nim stoi wybór cywilizacyjny. I ostatecznie zasady, których Ukraina nie zmienia — po której stronie ma stać.
Jeśli chodzi o charakter praktyczny, to istnieją poważne wątpliwości co do zdolności samego NATO do reagowania zgodnie z własnymi zasadami, a nawet dokumentami traktatowymi.
- Zełenski idzie na wyniszczenie Rosjan. Ceniony ekspert wojskowy ostrzega przed “diabelską spiralą”: kto tylko liczy ciała, przegrywa wojnę
W przeciwnym razie kraje bałtyckie i inne nie byłyby tak zaniepokojone obecną sytuacją i nie byłoby dyskusji o utworzeniu armii europejskiej.
W kwestii obrony nie możemy sobie pozwolić na złudzenia. Zamiast tego potrzebny jest maksymalny pragmatyzm, a nawet pesymizm. Oczywiście, jeśli Ukraina zostanie przyjęta do NATO, dokument ten będzie trzeba przepisać, i to nie tylko ten.