11 March, 2026

“Największa akcja tuszowania w moim życiu”. Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO]

Badania krwi, nagrania z kamer, zeznania dziesiątek oficerów wywiadu i “liczba dowodów, którymi można zapełnić bibliotekę” — nic nie przekonało dowódców z osławionego siódmego piętra CIA, że syndrom hawański sieje spustoszenie w jej własnych szeregach. Potężne śledztwo ujawnia, jak najlepsza agencja szpiegowska świata postarała się, by wykreować z niego “masową histerię”.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "Największa akcja tuszowania w moim życiu". Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO] Charles Ommanney/Getty Images / Getty Images Logo CIA na podłodze w siedzibie agencji w Langley w stanie Wirginia, USA, 9 lipca 2004 r. W 2024 r. serwis śledczy The Insider wraz z partnerami z programu telewizji CBS “60 Minutes” i gazetą “Der Spiegel” ujawnił dowody wskazujące, że “nietypowe incydenty zdrowotne” (ang. anomalous health incidents, AHI), znane również jako syndrom hawański, były prawdopodobnie wynikiem użycia przez członków rosyjskiej jednostki GRU 29155 celowanej broni emitującej energię elektromagnetyczną.Po kolejnych dwóch latach badań zbiór dowodów stał się jeszcze większy i bardziej przekonujący. Jednak w wyniku wewnętrznego śledztwa CIA, które wygląda na celowo zaprojektowane tak, aby nie brać pod uwagę żadnego z tych dowodów, najbardziej prestiżowa agencja wywiadowcza na świecie jest rozdarta konfliktem między pracownikami, którzy chcą sprawiedliwości dla swoich kolegów dotkniętych syndromem hawańskim, a innymi, którzy nadal twierdzą, że “nie ma czegoś takiego”. Szesnastego grudnia 2020 r. John Thorne, oficer operacyjny oddelegowany do kraju Azji Środkowej, przybył do ambasady Stanów Zjednoczonych o zwykłej porze, około godziny 7:15 lub 7:30 rano. Był zaskoczony, widząc swojego szefa i zastępcę szefa biura już zgromadzonych w sali konferencyjnej biura CIA na terenie ambasady. Thorne wkrótce dowiedział się, jaki był tego powód. Zastępca, Sam, był poważnie chory, miał kompletnie przekrwione oczy, jakby pękły mu wszystkie naczynia krwionośne. Był “nieobecny umysłowo, jakby był we mgle” — wspomina Thorne. Sam dzień wcześniej pracował ciężej niż zwykle i postanowił pospać dłużej. Obudził się w głównej sypialni swojego domu, podczas gdy jego żona i dziecko byli piętro niżej, w kuchni. Nagle poczuł “uderzenie subwoofera w głowie i klatce piersiowej”. Miał niesamowite zawroty głowy. Gdy jego żona i trzyipółletni syn wchodzili po schodach, oboje doświadczyli tego samego dziwnego uczucia. Chłopiec powiedział, że “dziwnie czuje uszy”. Mężczyzna kazał żonie wrócić na dół z synem, a sam próbował ustalić źródło tego, co powodowało fizyczny dyskomfort jego i jego rodziny. Złamał podstawową zasadę szkolenia taktycznego: wrócił do “X”, czyli miejsca ataku, czego oficerowie wywiadu nie powinni robić, jeśli w terenie pojawią się jakieś dziwne objawy sugerujące, że są celem wrogiego przeciwnika. Sam stanął przed oknem swojej sypialni, która dzieliła ścianę z pokojem syna, i spojrzał na rząd mieszkań po drugiej stronie ulicy. Następnie wszedł do pokoju syna i poczuł się, jakby znów stanął przed subwooferem. Kierowca rodziny zawiózł żonę i syna do szkoły. Sam został w domu, a następnie pojechał własnym samochodem do ambasady, gdzie zdał sobie sprawę, że cokolwiek się wydarzyło, jeszcze się nie skończyło. Nie był w stanie pracować ani jasno myśleć, a do tego wyglądał okropnie. Martwił się też o żonę i syna.Thorne opuścił stację CIA i udał się do domu Sama po konsultacji ze swoimi kolegami, uzbrojony w aparat cyfrowy, aby poszukać w domu czegokolwiek niezwykłego. — Byłem z naszym oficerem wsparcia. Nie znaleźliśmy nic w środku, ale zauważyliśmy, że z budynków mieszkalnych z czasów radzieckich znajdujących się za domem widać było okno sypialni i okno sypialni ich dziecka — mówi Thorne, który następnie zawiózł żonę Sama i ich syna do ambasady, gdzie lokalna jednostka medyczna rozpoczęła badanie całej rodziny. — Wtedy zaczęli robić badania krwi — wspomina oficer. Badania wykazały coś niezwykłego: Sam i jego żona mieli (w osoczu) nietypowe biomarkery, łańcuch lekki neurofilamentu i kwaśne białko włókienkowe, czyli dwa białka specyficzne dla mózgu, które wyciekły z komórek mózgowych, ominęły barierę krew-mózg i dostały się do krwiobiegu, co jest diagnostycznym znakiem, że każde z nich doznało urazu mózgu, takiego jak udar lub uraz głowy. Biomarkery Sama były o około trzy odchylenia standardowe powyżej średniej, a jego żony o dwa. Wyniki Sama były zgodne z tym, czego lekarz mógłby się spodziewać u osoby, która doznała pośrednio skutków wybuchu improwizowanego urządzenia wybuchowego — jak u ofiary wojny.Zewnętrznie ciało Sama było w porządku. Jednak tego ranka w jego organizmie, a w mniejszym stopniu także w organizmach członków jego rodziny, zadziało się coś katastrofalnie gwałtownego. Sam i jego rodzina zostali ewakuowani transportem medycznym z kraju Azji Środkowej. Nigdy nie wrócił do pracy w tej ambasadzie. Próbki krwi zabrał do domu, zapakowane w lód. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Sam otrzymał e-mail od kubańskiego urzędnika, którego poznał, z pytaniem, czy wszystko z nim w porządku. — W ten sposób CIA stworzyła standardową procedurę postępowania w przypadku osób dotkniętych AHI — mówi Thorne, odnosząc się do “nietypowych incydentów zdrowotnych”, które od 10 lat są rejestrowane przez pracowników rządowych USA na całym świecie i których początkowe objawy są podobne do tych, których doświadczyli Sam i jego rodzina.Przewlekłe bóle głowy, zawroty, szumy uszne, bezsenność, nudności i trwałe zaburzenia poznawcze czasami utrzymują się bez końca; w innych przypadkach ofiary straciły wzrok lub słuch po jednej stronie ciała lub rozwinęły się u nich objawy tzw. zespołu Minora, rzadkiej choroby, w której dochodzi do perforacji kości w uchu wewnętrznym, wymagającej operacji.AHI jest bardziej znane pod potoczną nazwą syndrom hawański ze względu na skupisko przypadków zgłoszonych na Kubie w 2016 i 2017 r., niedługo po ponownym otwarciu ambasady USA w Hawanie podczas zbliżenia administracji Obamy z reżimem Castro. "Największa akcja tuszowania w moim życiu". Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO] Budynek ambasady USA w Hawanie, Kuba, 14 stycznia 2025 r.MAYLIN ALONSO / AFP / AFP Syndrom ten jest jedną z najbardziej zagadkowych kontrowersji w zakresie bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, tematem niezliczonych wiadomości, śledztw kongresowych i oświadczeń rządowych, a sceptycy twierdzą, że to albo jeden z najbardziej uporczywych przypadków “zakażenia społecznego” — tj. masowej histerii — albo że jest wywołany przez warunki środowiskowe, takie jak świerszcze lub niesprawne systemy ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji. Jednak konkretne biomarkery (obiektywnie mierzalne wskaźniki informujące o procesach zachodzących w organizmie) nie mogą pojawić się w krwiobiegu danej osoby z powodu jej stanu psychicznego.Kilka ofiar syndromu hawańskiego, które przedstawiły wiarygodne historie i weryfikowalną dokumentację medyczną, pracowało wcześniej jako szpiedzy, oficerowie wojskowi lub dyplomaci za granicą. Większość z nich wykonywała zadania dla swojego kraju, mające na celu przeciwdziałanie zagrożeniom ze strony Rosji. Łączy ich jeszcze jedna rzecz: mówią o urazach moralnych, które są bardziej dotkliwe niż fizyczne, ponieważ te pierwsze zostały wyrządzone nie przez wyszkolonych rosyjskich agentów, tylko przez amerykańskich.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu The Insider. Prosimy o wsparcie niezależnych rosyjskich dziennikarzy z Insidera

John Thorne (to nie jest jego prawdziwe imię) nie jest ofiarą AHI, ale był jednym z pierwszych oficerów CIA, którzy zareagowali w terenie na to, co w społeczności dotkniętej syndromem hawańskim jest znane jako pierwotny przypadek. Ze względu na swoje doświadczenie zgłosił się na ochotnika do zespołu śledczego, który CIA zebrała na początku administracji Joego Bidena, aby zbadać te niewyjaśnione zjawiska.GHIC, czyli Global Health Incident Cell (Globalna Komórka ds. Incydentów Zdrowotnych), jak nazwano ten zespół według innego byłego oficera CIA zaznajomionego z jego składem i metodologią, nie znalazł dowodów sugerujących, że urazy te są prawdziwe lub że stoi za nimi jakiś wrogi zagraniczny przeciwnik. Do tej pory CIA jest jedną z kilkunastu amerykańskich agencji wywiadowczych, które utrzymują, że jest “bardzo mało prawdopodobne”, aby za AHI stał wróg. GHIC był pomysłem Billa Burnsa, długoletniego dyplomaty Departamentu Stanu i byłego ambasadora USA w Rosji. Wkrótce po zatwierdzeniu go przez prezydenta Bidena na stanowisko szefa CIA w marcu 2021 r., Burns upoważnił grupę zadaniową do zbadania AHI.

Jestem przekonany, że to, czego doświadczyli nasi funkcjonariusze i niektórzy członkowie ich rodzin, a także inni pracownicy rządowi USA, jest prawdziwe i poważne

— ogłosił cztery miesiące po objęciu stanowiska.Jednak Thorne powiedział Insiderowi, że dochodzenie GHIC nie było oparte na rygorystycznym gromadzeniu faktów i bezstronnej analizie, tylko na planie, którego celem nie było odkrycie prawdy, a nawet poważne potraktowanie zadania. Obecnie emerytowany pracownik CIA po raz pierwszy wystąpił publicznie, aby zakwestionować oficjalną ocenę własnej organizacji i mówić o amerykańskich służbach wywiadowczych jako o podzielonej rodzinie. — Około 50 proc. pracowników budynku wierzyło, że [AHI] jest prawdziwe. Pozostałe 50 proc. uważało, że to fałszywa sprawa. Stała się bardzo kontrowersyjna. Wywołało to wiele wewnętrznych sporów w centrali i w środowisku wywiadowczym — opisał. Thorne dodaje, że GHIC była pełne osób o wielkim ego i dbających wyłącznie o własne interesy, a dwie liczne warstwy kierownictwa wyższego i średniego szczebla odrzuciły AHI jako mistyfikację niegodną zasobów CIA, jednocześnie charakteryzując ofiary jako fantazjujących oszustów. Rzeczywista praca GHIC trwała zaledwie kilka miesięcy, a w większość dni Thorne poświęcał tylko na (badanie AHI) pół godziny rzeczywistego wysiłku. — Zajęło nam dekadę, aby dotrzeć do Osamy bin Ladena, ale tylko kilka miesięcy, aby dotrzeć do sedna sprawy Hawany, czyli tego, że nie ma żadnego sedna, ponieważ nie ma Hawany (syndromu hawańskiego) — mówi Thorne, podsumowując mentalność GHIC. Prawdziwym celem jednostki, jak dodaje, było “obniżenie temperatury wokół AHI w siedzibie CIA… Hasło brzmiało: »nie ma żadnego czegoś«”. — Za cholerę nie ma — ripostuje Thorne.— Uważam, że za AHI stały rosyjskie służby wywiadowcze. To był ukierunkowany atak — stwierdza. "Największa akcja tuszowania w moim życiu". Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO] Były agent CIA John Thorne podczas wystąpienia w programie "60 Minutes" stacji CBSŹródło: Screen z programu "60 minut" / 60 minutes

“Największa akcja tuszowania, jaką widziałem w życiu”

The Insider, “60 Minutes” i “Der Spiegel” spędziły ostatnie trzy lata, badając sprawę AHI i uparte twierdzenie rządu USA, że brakuje dowodów łączących te obrażenia z rosyjskimi podmiotami. W 2024 r. znaleźliśmy dowody związane z dwoma przypadkami: jednym we Frankfurcie w Niemczech w 2014 r., a drugim w Tbilisi w w 2021 r., w które zamieszani byli członkowie jednostki 29155 GRU. To rosyjski wywiad wojskowy, odpowiedzialny również za serię dobrze udokumentowanych otruć i zamachów bombowych w całej Europie, a także za nieudany zamach stanu.

  • Miliony na koncie, piękne życie i nagła “likwidacja”. Jak tajni agenci Putina z jednostki 29155 siali postrach w całej Europie [ŚLEDZTWO]

Insider rozmawiał z kilkudziesięcioma byłymi lub aktywnymi funkcjonariuszami amerykańskiego wywiadu zaznajomionymi z tym śledztwem, które jeden z wysokich rangą urzędników CIA nazwał “największym tuszowaniem, jakie widziałem w swoim dorosłym życiu“. Dr David Relman, mikrobiolog ze Stanford University, który kierował dwoma badaniami dotyczącymi AHI — pierwszym dla Narodowej Akademii Nauk Ścisłych, a drugim dla amerykańskiej społeczności wywiadowczej — a następnie był doradcą w Białym Domu za czasów Bidena, zgadza się, że doszło do zatuszowania sprawy. — Jeśli istnieją [jakieś inne zatuszowane sprawy] większe niż ta, wolę nie widzieć, jak wyglądały — powiedział Relman. "Największa akcja tuszowania w moim życiu". Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO] Dr David Relman z Uniwersytetu Stanforda w 2014 r.ALBERTO E. RODRIGUEZ/GETTY IMAGES VIA AFP / AFP Z tego wszystkiego wyłania się ponury obraz reakcji CIA na kryzys zdrowotny, który dotknął co najmniej kilkudziesięciu jej pracowników, a prawdopodobnie nawet setki. Niektóre ofiary z potwierdzonymi schorzeniami przeszły na emeryturę znacznie przed naturalnym zakończeniem kariery, a utrzymujące się objawy są tak wyniszczające, że nie mogą już pracować w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, a nawet funkcjonować w codziennym życiu. Niektórzy byli leczeni z powodu klinicznej depresji lub rozważali samobójstwo jako jedyne wyjście. Co najmniej jedna ofiara, pracownik CIA, podobno popełniła samobójstwo. Inni zmarli na tajemnicze nowotwory lub rzadkie choroby zwyrodnieniowe, które według ich rodzin były spowodowane atakami energią skierowaną, do których doszło wiele lat wcześniej w terenie.W przypadku schorzenia, które rzekomo nie istnieje, CIA podjęła nadzwyczajne wysiłki, aby uciszyć lub zdyskredytować osoby niezadowolone z oficjalnego wyjaśnienia dotyczącego syndromu hawańskiego. Według poufnych źródeł, kierownictwo wyższego szczebla upoważniło nawet jednego ze swoich pracowników do infiltracji sieci wsparcia ofiar, prowadzonej na zaszyfrowanych platformach komunikacyjnych, w celu prowadzenia nielegalnej inwigilacji swoich byłych współpracowników, którzy w tym czasie byli już prywatnymi obywatelami. Co więcej, ci, którzy przyjęli podejście “nie widzę zła” w CIA, zostali nagrodzeni awansem w ramach agencji, w niektórych przypadkach na legendarne siódme piętro siedziby CIA w McLean w stanie Wirginia, gdzie kierownictwo wykonawcze podejmuje decyzje i wydaje wyroki, które mogą doprowadzić Stany Zjednoczone do wojen, takich jak ta, która obecnie toczy się z Iranem. Były szef GHIC jest obecnie zastępcą dyrektora ds. analiz w CIA.Inni sceptycy w CIA przeszli na emeryturę i rozpoczęli współpracę w lukratywnych firmach konsultingowych lub prywatnych agencjach wywiadowczych.Były zastępca dyrektora ds. analiz nazwał śledztwo w sprawie syndromu hawańskiego “jednym z najbardziej kompleksowych i dokładnych dochodzeń w historii” swojej 37-letniej kariery, dodając, że choć cierpienie ofiar jest bez wątpienia prawdziwe, to są one skupione na udowodnieniu, że to obca siła jest odpowiedzialna za ich osobiste i zawodowe cierpienia. — Analitycy i ofiary nie mają takiego samego sposobu myślenia — twierdzi ten funkcjonariusz. — To było demoralizujące widzieć, co się dzieje za kulisami GHIC i co mówią ludzie — mówi Thorne Insiderowi i “60 Minutes”.A to są ludzie, którzy powinni wspierać ofiary, wspierać sprawę, badać ją. — To było po prostu ohydne — dodaje.— Nie wiem, jak mogą spokojnie spać w nocy — komentuje Marc Polymeropoulos, były zastępca szefa operacyjnego Centrum Misji CIA w Europie i Eurazji, który po raz pierwszy doświadczył objawów syndromu hawańskiego podczas oficjalnej podróży do Moskwy i Sankt Petersburga w 2018 r. — Zrobili to swoim własnym kolegom. Dla mnie ma to w sobie coś ze zdrady — mówi. Polymeropoulos, podobnie jak Sam, jest jednym z kluczowych przypadków. "Największa akcja tuszowania w moim życiu". Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO] Marc Polymeropoulos podczas wywiadu dla CBS News w 2021 r.Źródło: CBS Newspath / YouTube / @CBSNews/YouTube Inna ofiara, uważana za jedną z najbardziej przekonujących spośród kluczowych przypadków, stwierdziła, że kierownictwo GHIC składało się z “garstki osób odpowiedzialnych za doprowadzenie organizacji do utraty znaczenia oraz zaufania i wiary amerykańskiego społeczeństwa”. CIA odmówiła komentarza w tej sprawie.

Niewiarygodna broń

To, co ujawnia Thorne, dzieje się w przełomowym momencie trwającej debaty na temat syndromu hawańskiego, w której coraz więcej dowodów wskazuje, że to on ma rację, a jego byli koledzy się mylą: syndrom hawański istnieje naprawdę, a Rosjanie rzeczywiście są za to odpowiedzialni.

  • Oto cała tajemnica “syndromu hawańskiego”. Największe “strategiczne zwycięstwo Władimira Putina w walce przeciwko Stanom Zjednoczonym” [ŚLEDZTWO]

W listopadzie 2024 r. Maher Bitar, zastępca asystenta prezydenta i starszy dyrektor ds. programów wywiadowczych w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, powiedział grupie sześciu ofiar AHI (wśród nich Polymeropoulosowi i Samowi): “Wierzymy wam“. Miesiąc później Stała Komisja Wywiadowcza Izby Reprezentantów (HPSCI) opublikowała niepoufny raport, w którym ostro skrytykowała pracę służb wywiadowczych, twierdząc, że brakowało jej “integralności analitycznej i była wysoce niekonsekwentna w swoim brzmieniu”, przy czym większość krytyki skierowano pod adresem CIA w bardziej dosadnej, poufnej wersji raportu HPSCI, zgodnie z informacjami osób zaznajomionych z tą sprawą. “Wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że za niektórymi przypadkami AHI stoi zagraniczny przeciwnik” — stwierdzono w wersji publicznej. Istnieje nawet przenośne urządzenie, które rzekomo powoduje uszkodzenia neurologiczne podobne do tych obserwowanych w przypadku AHI.Jak po raz pierwszy poinformowali w styczniu bloger zajmujący się wywiadem Sasza Ingber oraz stacja CNN, tajni agenci z Homeland Security Investigations, oddziału Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych, kupili to urządzenie na czarnym rynku w 2024 r., korzystając ze środków Pentagonu.Insider i “60 Minutes” dowiedziały się, że transakcja została dokonana w ramach misji, której koszt wyniósł ponad 15 mln dol. (prawie 55 mln zł według aktualnego kursu) Trzy źródła potwierdzają, że zostało ono kupione jako zminiaturyzowana broń mikrofalowa od złożonej rosyjskiej sieci przestępczej.

Jest zaprojektowane tak, by można je było ukryć i nosić przy sobie, a także, by zużywało stosunkowo mało energii. Działa cicho i nie wytwarza ciepła jak kuchenka mikrofalowa. Urządzenie można zaprogramować na różne sposoby i można nim sterować za pomocą pilota. Zasięg wiązki wynosi kilkaset stóp (jedna stopa to 30 cm) i może ona przenikać przez okna i płyty gipsowo-kartonowe. Jego kluczowe komponenty zostały wyprodukowane w Rosji.

Nasze źródła twierdzą, że kluczem nie jest sam sprzęt, tylko jego oprogramowanie. Kształtuje ono unikalną falę elektromagnetyczną, która gwałtownie rośnie i opada oraz szybko pulsuje. Ta wciąż tajna broń była testowana w laboratorium wojskowym USA przez ponad rok na szczurach i owcach. Wyniki pokazują obrażenia podobne do tych obserwowanych u ludzi. Mikrofale impulsowe są dokładnie tym rodzajem energii kierunkowej, który panel ekspertów zebrany przez amerykańskie służby wywiadowcze (pod przewodnictwem cytowanego wyżej mikrobiologa ze Stanford Davida Relmana) uznał za “wiarygodne” wyjaśnienie AHI.Energia mikrofalowa to energia elektromagnetyczna, która odpowiada określonemu zakresowi częstotliwości i może być przekazywana w postaci krótkich impulsów energii. Może też elektrycznie aktywować tkanki w mózgu i sercu, aby wysyłać sygnały elektryczne poprzez ich własne naturalne procesy. — Innymi słowy naśladuje to, co normalnie robi mózg, ale teraz sterujesz nim za pomocą impulsów z zewnątrz — tłumaczy Relman. Inne źródło zaznajomione z testami przeprowadzonymi w Stanach Zjednoczonych na zakupionym urządzeniu stwierdziło, że wyniki “obalają fałszywą ocenę, że energia nietermiczna nie może powodować obrażeń”. Inni poinformowali Insidera i “60 Minutes”, że amerykańskie służby wywiadowcze zebrały nagrania z kamer bezpieczeństwa w Stambule i Wiedniu, na których widać Amerykanów cierpiących na gwałtowne reakcje fizyczne zgodne z objawami syndromu hawańskiego.Te nowe dane, które nie były wcześniej publikowane, mogą wyjaśniać, dlaczego dwie amerykańskie agencje wywiadowcze, Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) i Narodowe Centrum Wywiadu Lądowego Armii Stanów Zjednoczonych (NGIC), zmieniły w 2024 r. swoje oceny dotyczące tego, czy zagraniczny podmiot mógłby opracować taką broń lub użyć jej do wyrządzenia szkody Amerykanom. Jedna z agencji stwierdziła, że istnieje “mniej więcej równa szansa”, że takie urządzenie zostało opracowane; druga podała takie samo prawdopodobieństwo odnośnie do tego, że mogło ono już zostać użyte. Jeśli tego rodzaju “niewidzialna” broń jest dostępna w sprzedaży na rosyjskim czarnym rynku, co to mówi o potencjale jej rozprzestrzeniania się wśród podmiotów państwowych i niepaństwowych? I dlaczego CIA nadal upiera się w tej kwestii, a siódme piętro nadal twierdzi, że, zgodnie ze słowami zleconych przez nią śledczych, “nie ma żadnego czegoś”?

“Modernizacja” CIA

Byli funkcjonariusze zaznajomieni z GHIC i prowadzonym przez nią dochodzeniem powiedzieli Insiderowi, że problem nie ogranicza się do syndromu hawańskiego jako pojedynczego zjawiska; sięga głębiej, do sposobu, w jaki ta organizacja zrestrukturyzowała się w ostatniej dekadzie w ramach kontrowersyjnego programu znanego jako “modernizacja”. Wprowadzony przez dyrektora CIA Johna Brennana w marcu 2015 r., pod koniec kadencji administracji Obamy, program ten zasadniczo zmienił sposób gromadzenia i przetwarzania informacji wywiadowczych przez CIA — i nie zawsze na lepsze, jeśli wierzyć osobom, z którymi rozmawialiśmy w ramach tego śledztwa. "Największa akcja tuszowania w moim życiu". Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO] Były dyrektor CIA John Brennan zeznający przed Komisją Wywiadu Izby Reprezentantów w sprawie śledztwa dotyczącego rosyjskiej ingerencji w kampanię prezydencką w 2016 r. na Kapitolu w Waszyngtonie, DC, USA, 23 maja 2017 r.EPA/SHAWN THEW / POOL Dostawca: PAP/EPA. / PAP Przed modernizacją gromadzenie danych wywiadowczych przez CIA należało do wyłącznej kompetencji Dyrekcji Operacyjnej, w ramach której oficerowie operacyjni i szefowie placówek zagranicznych pracowali w amerykańskich misjach zagranicznych pod przykrywką dyplomatyczną lub nieoficjalną, rekrutując i kierując zagranicznymi agentami. Informacje te, wraz z danymi wywiadu sygnałowego, stanowiły podstawę analiz przeprowadzanych przez Dyrekcję Analityczną, która opracowywała również zalecenia dotyczące polityki dla Rady Bezpieczeństwa Narodowego w Białym Domu.Jak w każdej rozbudowanej biurokracji, Dyrekcja Operacyjna i Dyrekcja Analityczna często nie zgadzały się ze sobą i wzajemnie się podejrzewały, co czasami mogło przerodzić się w otwartą wrogość. Jednym z obszarów odpowiedzialności, w którym zdarzało się to dość często, była Rosja. — Brennanowi nie podobało się, że jego zespół operacyjny ds. Rosji i zespoły analityczne ds. Rosji przedstawiały informacje, które czasami były całkowicie niespójne w odniesieniu do danego tematu — powiedział Ed Bogan, były szef bazy CIA w Azji Południowej i Europie Wschodniej, który przez dziesięciolecia zajmował się zwalczaniem terroryzmu. Nawet w dobie modernizacji Dyrekcja Operacyjna i Dyrekcja Analityczna rzadko zgadzają się w kwestii długoletniego przeciwnika Ameryki z czasów zimnej wojny. Różniły się one m.in. w ocenie tego, jak przebiegnie pełna inwazja Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. Dyrekcja ds. Analiz sformułowała ocenę, że wojna zakończy się szybko, a siły rosyjskie zajmą Kijów w ciągu trzech dni i dotrą do granicy polskiej w ciągu dwóch tygodni. — Całkowicie się pomylili. Każdy, kto spędził choćby pięć minut w Ukrainie przed 2022 r., powiedziałby, że Ukraińcy będą walczyć jak lwy, bo robili to już od 2014 r. — stwierdził były oficer CIA przydzielony do stacji w Kijowie. Jak dodał, Dyrekcja Operacyjna od 10 lat odpowiadała za szkolenie ukraińskich paramilitarnych i oficerów wywiadu, co dało jej bardziej dogłębną wiedzę na temat funkcjonowania ukraińskiej obrony — w przeciwieństwie do tych, którzy nigdy nie postawili stopy w tym kraju.Odpowiedzią modernizacji na rywalizujące ze sobą feudalne struktury było połączenie ich w tak zwane centra misji, których kierownictwo mogło pochodzić albo z Dyrekcji Operacyjnej, albo z Dyrekcji Analitycznej. Pracownicy operacyjni mogli więc znaleźć się w sytuacji, w której odpowiadali przed duchownymi spoza własnej parafii. — Modernizacja to głupia nazwa, którą wymyślili doradcy z McKinsey i podsunęli Brennanowi, bo uznali, że brzmi fajnie — powiedział Insiderowi były wysoki rangą funkcjonariusz Dyrekcji Operacyjnej. — Została ona zaprojektowana w celu usunięcia z zajmowanych stanowisk wysokich rangą kierowników Dyrekcji Operacyjnej i zastąpienia ich wysokimi rangą kierownikami Dyrekcji Analitycznej. Nic dziwnego, że spotkało się to z powszechną niechęcią w Dyrekcji Operacyjnej.— W Agencji panuje znacząca arogancja, zwłaszcza wśród analityków — mówi Thorne w wywiadzie dla Insidera. — A to właśnie oni… mają informować decydentów. Zbyt często jednak uważają, że ich zadaniem jest tworzenie polityki — dodaje.Modernizacja nie naprawiła dysfunkcji; w wielu przypadkach ją pogłębiła. Najbardziej radykalną zmianą, jaką spowodowała, było to, że Dyrekcja ds. Analiz miała teraz dostęp nie tylko do gotowych raportów wywiadowczych zatwierdzonych przez Dyrekcję Operacyjną, jak to miało miejsce wcześniej, ale także do operacyjnego ruchu telegraficznego, który obejmował potencjalną identyfikację źródła i informacje o tym, jak oficer operacyjny ocenił wiarygodność tego źródła. Uważano, że analitycy mogli teraz ingerować w niegdyś niedostępną dla nich sferę operacji, m.in. poprzez zlecanie zadań oficerom operacyjnym w terenie ze swoich odległych centrów misji. Obcy duchowni nie tylko węszyli wokół parafii, ale teraz pisali kazania.

Dla praktyków modernizacja oznaczała przekazanie gotówki konsultantom, aby powiedzieli dyletantom z Langley, że mogą prowadzić sieci szpiegowskie i tajne operacje tak samo skutecznie, jak doświadczeni profesjonaliści. Nie byli w stanie tego zrobić

— twierdzi John Sipher, były szef stacji CIA w Moskwie i znawca Rosji.Poprzedni dyrektor CIA, Robert Gates, martwił się, że analityczna ingerencja w operacje będzie podsycać tę rozdwojoną i antagonistyczną kulturę w organizacji. W przemówieniu wygłoszonym w marcu 1992 r. przed audytorium pełnym analityków CIA powiedział, że “muszą oni szukać wiedzy specjalistycznej w DO [Dyrekcji Operacyjnej], w tym w obszarach związanych z tajnymi działaniami, gdzie oficerowie operacyjni i raportujący mają duże doświadczenie, wiedzę specjalistyczną i wgląd w codzienną pracę”. Gates dodał, że “szczególny ciężar” spoczywa na liderach hybrydowych centrów, “którzy muszą zapewnić, że ani postrzeganie, ani upolitycznienie nie zyskają przyczółka [w CIA]”.

Podzielona CIA

Jednak to właśnie jedno i drugie powstrzymało CIA przed ujawnieniem prawdy o AHI, jak twierdzą John Thorne, dr David Relman i byli funkcjonariusze CIA zaznajomieni z GHIC, którzy stali się anonimowymi informatorami Insidera. Jednostką kierowali analitycy, mimo że prawie wszystkie kluczowe sprawy AHI, które badali, dotyczyły funkcjonariuszy operacyjnych. Źródła te twierdzą, że stronniczość Dyrekcji Analiz była widoczna od samego początku. W GHIC wszystkie najwyższe stanowiska zostały obsadzone analitykami. Jednym z nich był Dan Miller, który służył w Centrum Misji Bliskiego Wschodu, a później został starszym analitykiem w Centrum Misji Kontrwywiadowczej CIA. Jedna z osób aktywnych w środowisku wywiadowczym opisała go jako “wzorcowy przykład analityka, który napisze lub powie wszystko, co zapewni mu awans zawodowy” i dostosuje się do tego, co jego zdaniem chcą usłyszeć decydenci.Dr David Relman powiedział Insiderowi, że znał Millera jako osobę, która podjęła decyzję w sprawie syndromu hawańskiego na długo przed poznaniem faktów, a nawet przed oddelegowaniem go do GHIC. “Dan wydawał się odgrywać nadmierną rolę w dostarczaniu podstawowych informacji dla zewnętrznych grup, które zostały zaproszone do przedstawienia swoich ocen”, takich jak panel ekspertów społeczności wywiadowczej, któremu Relman współprzewodniczył, zajmujący się prawdopodobnymi wyjaśnieniami AHI. — Miller uparcie twierdził, że nie ma nic w prawach fizyki, co pozwoliłoby nam uznać technologię mikrofalową za prawdopodobne wyjaśnienie. “Możecie robić, co chcecie” — mówił — “ale mówimy wam, że nie ma tu nic do oglądania. Na podstawie teorii i zasad” — relacjonuje dr Relman. Dla naukowca nie miało to żadnego sensu, zwłaszcza że jego panel ekspertów odkrył mnóstwo dowodów, w tym tajne informacje wywiadowcze, wskazujące, że Sowieci eksperymentowali z pulsacyjną energią mikrofalową przez pół wieku. Fizyka była rzeczywiście prawdopodobna, zarówno w teorii, jak i w praktyce. — Odkryli, że skutki mogą obejmować utratę przytomności, drgawki, zaburzenia poznawcze, luki w pamięci, niezdolność do koncentracji, bóle głowy, a nawet znacznie poważniejsze objawy, takie jak silne ciśnienie, ból, dezorientacja i trudności z utrzymaniem równowagi — wiele z tych rzeczy słyszeliśmy od ofiar syndromu hawańskiego — mówi dr Relman.Norweski naukowiec pracujący dla rządu, który był sceptyczny wobec AHI, przypadkowo potwierdził rację Relmana w tej kwestii. W zeszłym miesiącu “The Washington Post” poinformował, że skonstruował on emiter mikrofal pulsacyjnych i przetestował go na sobie, aby obalić tezę, że takie urządzenie może powodować objawy neurologiczne syndromu hawańskiego. Zamiast tego rozwinęły się one u niego. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Rosja prowadzi tu laboratorium testowe wojny". Ekspert o atakach hybrydowych w Polsce Tymczasem według byłego wysokiego rangą funkcjonariusza CIA, zaznajomionego z jednostką i jej metodologią “nikt dotknięty AHI nie mógł pracować w jednostce (GHIC), ani wnosić do niej wkładu, ani w ogóle zajmować się tą kwestią. Zasada brzmiała: »Nie chcemy rozmawiać z wami, ofiarami, i nie chcemy widzieć waszych dokumentacji medycznych«”.Znów pojawiło się wrażenie, że Dyrekcja Analiz ingeruje w działania Dyrekcji Operacyjnej i ogranicza jej rolę w ujawnianiu przyczyn zjawiska, które budziło poważne obawy jej pracowników, ponieważ wysoko wykwalifikowani agenci zostali wycofani z gry.GHIC nakazało nawet personelowi operacyjnemu w zagranicznych placówkach, który samodzielnie zbierał informacje o podejrzanych atakach, zaprzestanie działań. Szefowa Thorne’a powiedziała mu kiedyś, że jednostka nie wspiera działań terenowych w sprawie AHI, ponieważ kwestia ta zbytnio rozpraszała funkcjonariuszy, którzy, jak to ujęła, “musieli wrócić do prawdziwej pracy szpiegowskiej”. — To jakby policja kazała detektywom nie wychodzić na ulice i nie zbierać dowodów w sprawie zabójstwa policjanta, ponieważ to stratą czasu — komentuje Thorne.Według starszego oficera wywiadu znającego kierownictwo GHIC Kaplan, zastępca dyrektora jednostki, lubił mawiać: “Naszym zadaniem jest obalenie wszystkiego, co trafia do tego biura“, co brzmi raczej jak przeciwieństwo podejścia śledczego, a bardziej zatwierdzanie z góry ustalonych wniosków. Poproszony o komentarz do tej historii Kaplan, obecnie dyrektor wykonawczy Aardwolf Global Solutions, firmy doradczej z siedzibą w Wirginii specjalizującej się w wywiadzie strategicznym, odpowiedział w e-mailu: “Nie chcę brać w tym udziału”.Mianowanie Thorne’a do GHIC było samo w sobie pewnego rodzaju anomalią. Miał praktyczne doświadczenie w sprawie będącej kamieniem węgielnym AHI, co sprawiało, że naturalnie rozumiał, co ofiary syndromu opowiadały o swoich przeżyciach. — Myślę, że po prostu ze względu na charakter mojej pozycji potrzebowali ludzi i może był to odpowiedni moment… Ale byli świadomi i wiedzieli, że mam doświadczenie w tej dziedzinie. Wiedzieli też, skąd pochodzę — mówi były agent.

W ciągu pierwszych kilku dni po przybyciu do centrali zauważyłem, że panowała tam mentalność, zgodnie z którą skupiano się na kwestiach środowiskowych i atmosferycznych, a nie na podmiocie państwowym. Było to powszechne nastawienie, które zauważyłem w jednostce [zajmującej się] AHI

— relacjonuje.Do takiego sposobu myślenia przyczynił się fakt, że GHIC miało za zadanie badać nie tylko niewielką podgrupę przypadków AHI, w których doświadczenie zawodowe i historia medyczna ofiar nie pozwalały na łatwe wyjaśnienie zaburzeń psychosomatycznych lub nagłego wystąpienia objawów spowodowanych wcześniej istniejącymi schorzeniami. Grupa musiała przeanalizować wszystkie zgłoszone przypadki AHI, około 1500, z których większość można było łatwiej wyjaśnić znanymi schorzeniami lub warunkami środowiskowymi. Thorne uważa, że wiele z nich było owocem strachu przed tym, co krążyło w środowisku wywiadowczym — przed niewidzialnymi wiązkami energii, które mogły “usmażyć mózg”, skrzywdzić bliskich i uniemożliwić służbę.Ironią losu jest to, że to CIA wytworzyła w masowej świadomości takie “wyjaśnienie” syndromu hawańskiego, otwierając zbyt szerokie pole dla tych, którzy wyobrażali sobie objawy u samych siebie albo po prostu chcieli dołączyć do rosnącej grupy osób dotkniętych chorobą, czy to z empatii, czy z chęci zwrócenia na siebie uwagi, czy z innych powodów. GHIC pozwoliła sobie na przetworzenie tak wielu fałszywych przypadków, że nawet poważne, kluczowe przypadki, których było mniej niż sto, zaginęły w tej kakofonii nonsensów. Z tego powodu o wiele łatwiej było również bagatelizować lub ignorować odpowiedzialność Rosji. Centrum Działań Specjalnych CIA, jednostka odpowiedzialna za prowadzenie tajnych i paramilitarnych operacji, stwierdziło, że po prostu nie ma możliwości, aby 1500 osób zostało zaatakowanych bronią kierunkową, z tego prostego powodu, że samo Centrum nie mogłoby tego zrobić bez ryzyka wykrycia swoich agentów.

Ale co, jeśli rosyjska jednostka wywiadowcza nie ścigała 1500 osób na całym świecie ani nikogo w Stanach Zjednoczonych? A co, gdyby w ciągu 10 lat zaatakowała tylko kilkudziesięciu amerykańskich agentów zajmujących się Rosją, w miejscach, gdzie historycznie wykazywała zarówno zdolność, jak i chęć prowadzenia bezkarnie operacji kinetycznych, od Wielkiej Brytanii po kraje byłego Układu Warszawskiego?

W marcu 2024 r. poinformowaliśmy, że ofiara znana jako “Joy”, amerykańska pielęgniarka i żona attache Departamentu Sprawiedliwości w ambasadzie USA w Tbilisi, pozytywnie zidentyfikowała Alberta Awerjanowa, syna dowódcy i założyciela jednostki GRU 29155, kręcącego się w pobliżu jej domu 7 października 2021 r. Tego samego dnia Joy poczuła przeszywający, ostry dźwięk w lewym uchu i silny ucisk w głowie, gdy robiła pranie. W wyniku wspólnego śledztwa placówka CIA w Tbilisi odkryła dowody potwierdzające, że Awerjanow podróżował do Gruzji w tym okresie. Telegram wysłany z placówki do centrali CIA trafił do GHIC. GHIC odrzuciło go, co potwierdza trzech byłych funkcjonariuszy CIA. Według jednego z nich Dan Miller widział depeszę i odpowiedział: “No i co z tego?”. "Największa akcja tuszowania w moim życiu". Jak siódme piętro CIA zdradziło świadków i ofiary syndromu hawańskiego [ŚLEDZTWO] Albert Awerjanow (w środku)The Insider Dla Thorne’a było to powtarzające się stwierdzenie dotyczące wszystkich informacji, które potwierdzały zeznania ofiar syndromu hawańskiego lub sugerowały udział rosyjskiego wywiadu. — “To wszystko są poszlaki”. Słyszałem to setki razy — mówi.Z wyjątkiem tego, że obecność agentów jednostki 29155 nie jest poszlakowa, ponieważ zajmuje się ona operacjami wojskowymi, a nie czystym szpiegostwem. Jej obecność oznacza zatem, że planuje ona przeprowadzić lub właśnie przeprowadziła jakiś rodzaj ataku.

Ciągle zmieniali zasady dotyczące dowodów. Najpierw było: “Pokażcie nam, jak ludzie są atakowani”. Zdobyliśmy nagranie z kamer przemysłowych, które to pokazuje. Potem było: “Zdobądźcie urządzenie”. Zdobyliśmy urządzenie. Potem było: “Udowodnijcie, że urządzenie działa”. Udowodniliśmy to. Teraz jest: “Udowodnijcie, że wiązka mikrofalowa przebije dziewięć betonowych ścian, osiem kawałków stali, kuloodporne szkło — a wszystko to zakopane 20 m pod ziemią

— opowiada o oczekiwaniach CIA “Adam”, oficer operacyjny, który był częścią grupy reagującej na serię ataków zgłoszonych w Hawanie pod koniec 2016 r. — W tej sprawie można by zapełnić Bibliotekę Kongresu dowodami, że Rosjanie to robią, a i tak nigdy nie byłoby to wystarczające dla analityków — dodaje.

Nieszczęśliwa godzina

Ostateczną zniewagą dla Thorne’a nie było nawet odrzucenie dowodów tego rodzaju, ale jawna pogarda, jaką jego koledzy żywili wobec osób takich jak jego kolega Sam.

Nigdy nie zapomnę, jak pewnego razu do mojego biura przyszła starsza rangą członkini jednostki AHI. Mieliśmy mieć happy hour. Ta funkcjonariuszka weszła i powiedziała: “Tak, będziemy mieli happy hour. Wszyscy będziemy symulować AHI i pić razem”. I po prostu zaczęła udawać, że ma udar, wyśmiewając ofiary. Dla mnie było to żałosne i obrzydliwe. Zachowywała się, jakby była porażona prądem

— wspomina były agent.Kiedy Polymeropoulos się o tym dowiedział, natychmiast zadzwonił na siódme piętro, a także do Rady Bezpieczeństwa Narodowego, aby wyrazić swoje oburzenie. Nie zgłoszono żadnych działań podjętych wobec urzędnika GHIC.Po tym, jak u Polymeropoulosa zostało zdiagnozowane przez National Intrepid Center of Excellence Waltera Reeda urazowe uszkodzenie mózgu spowodowane incydentem w Moskwie, on i inne ofiary utworzyli wirtualne grupy wsparcia w szyfrowanych aplikacjach do przesyłania wiadomości, takich jak Signal i Wickr, które zostały opracowane przez CIA. — Rozmawiamy o tym, jak się czujemy. Wielu moich kolegów, którzy byli ofiarami, miało myśli samobójcze, pomagali sobie nawzajem. Rozmawiamy o możliwościach leczenia — mówi Polymeropoulos. Dodaje też, że kierownictwo CIA z siódmego piętra próbowało infiltrować te grupy wsparcia dla ofiar, szpiegując Amerykanów na terenie Stanów Zjednoczonych, do czego nie ma właściwie uprawnień (należą one do FBI). — Wszelkie działania CIA mające na celu potajemną infiltrację i dosłowne szpiegowanie grup ofiar AHI nie tylko przekraczają granice etyki, ale mogą również pociągać za sobą odpowiedzialność prawną dla osób zaangażowanych — mówi Mark S. Zaid, prawnik z Waszyngtonu reprezentujący Polymeroupolosa i inne ofiary syndromu hawańskiego.Kolejną tragiczną ironią w sposobie prowadzenia przez CIA śledztwa w sprawie syndromu jest to, że potężnie zwielokrotniło ono wpływ programu, który mógł być tylko niewielką inicjatywą specjalnej jednostki rosyjskiego wywiadu wojskowego skierowaną przeciwko amerykańskim żołnierzom. — Ta sprawa rozdarła budynek [CIA] na pół. Widziałem przypadki, w których szefowie baz nie chcieli zatrudniać ofiar AHI ze względu na to, jak ich poglądy mogłyby wpłynąć na morale w stacji. Widziałem też przypadki, w których szefowie nie chcieli, aby ktokolwiek, kto pracował w jednostce AHI, przychodził do ich bazy z tego samego powodu — mówi Thorne. Jeszcze inne ofiary odmawiają ujawnienia się, nawet wewnątrz CIA, z obawy, że może to wpłynąć na ich możliwości awansu w organizacji, której wiernie służą.Były oficer CIA na stanowisku kierowniczym, który miał dostęp do wszystkich tajnych informacji wywiadowczych dotyczących syndromu hawańskiego, powiedział Insiderowi, że ocena wywiadu z 2024 r., w której CIA i inne agencje stwierdziły, że jest “bardzo mało prawdopodobne”, aby za tym zjawiskiem stał zagraniczny przeciwnik, “nie miała nic wspólnego z zebranymi przez nas informacjami wywiadowczymi na ten temat”. — Byłem zaskoczony tą rozbieżnością. Jedynym wnioskiem, jaki mogę wyciągnąć, jest to, że analitycy kierujący GHIC manipulowali systemem — mówi. Ten sam informator zauważa, że CIA nie koordynowała działań z żadną inną agencją wywiadowczą USA i już w styczniu 2022 r. opublikowała tymczasową ocenę wywiadowczą dotyczącą syndromu hawańskiego, w której odrzuciła zarzuty dotyczące odpowiedzialności zagranicznych podmiotów, uruchamiając przy tym narrację medialną, że syndrom hawański nie istnieje. GHIC nadal funkcjonowało, gdy ocena ta została upubliczniona.Co dalej z całą sprawą? Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego, które nadzoruje 18 amerykańskich agencji wywiadowczych, poinformowało program “60 Minutes”, że nowa analiza danych wywiadowczych dotyczących AHI będzie “kompleksowa i kompletna… pozostajemy zaangażowani w dostarczanie prawdy, na którą zasługują Amerykanie”.Od czasów Jamesa Jesusa Angletona, szefa wydziału kontrwywiadu CIA, który po tym, jak jego przyjaciel i kolega z pracy, Kim Philby, okazał się szpiegiem MI6, rozpoczął wszechobecne, paranoiczne polowanie na radzieckich szpiegów w organizacji, w świątyni amerykańskiego wywiadu nie panowała taka atmosfera wrogości i wzajemnej podejrzliwości. — Nawet jeśli ucierpiała jedna osoba, wywołało to niesamowitą reakcję łańcuchową. To prawie idealna operacja: ofiar było niewiele, ale zniszczyliśmy całą CIA.

Podobne artykuły