Na zachodzie Iranu tyka polityczna bomba. A jej wybuch mógłby szybko przerodzić się w poważny problem
Kurdowie to jeden z największych narodów na świecie, który nigdy nie stworzył własnego państwa. Dziś znów znaleźli się w centrum geopolitycznej gry — bo ich ziemie leżą na styku interesów Turcji, Iranu, Iraku i Syrii. A bunt w tym regionie mógłby szybko wymknąć się spod kontroli władz w Teheranie.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
NANNA HEITMANN/The New York Times Agency/East News / East News Kurdyjscy bojownicy (zdj. poglądowe) Waszyngton i Tel Awiw od miesięcy zabiegają o to, by Kurdowie podnieśli bunt przeciwko Teheranowi. Chociaż w niedzielę 8 marca Donald Trump ogłosił, że wykluczył ich udział w ofensywie przeciwko Iranowi, to jednak wcale nie musi oznaczać, że sprawa jest zamknięta.Od mniej więcej roku Izrael utrzymuje kontakty z organizacjami irańskich Kurdów, próbując skłonić je do wystąpienia zbrojnego przeciwko Islamskiej Republice Iranu. Taką informację przekazali agencji Reutera dwaj rozmówcy z Kurdystanu oraz jedno źródło w Izraelu.Wcześniej amerykańskie media — powołując się na informatorów z amerykańskich służb specjalnych — informowały, że podobne działania prowadzi również CIA. Celem nie jest obalenie władz w Teheranie, lecz osłabienie ich kontroli nad zachodnią częścią kraju. Kurdowie mieliby zająć kilka przygranicznych miast i zmusić irańskie władze do przerzucenia tam części swoich sił. A dla Teheranu oznaczałoby to poważny problem.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu Meduza. Prosimy o wsparcie pracy niezależnych rosyjskich dziennikarzy z Meduzy
Chodzi o paramilitarne ugrupowania irańskich Kurdów, które mają swoje bazy poza granicami Iranu, przede wszystkim na terenie autonomicznego Kurdystanu w Iraku. Należą do nich m.in.:
- Partia Wolnego Życia Kurdystanu (PJAK),
- Demokratyczna Partia Irańskiego Kurdystanu
- oraz Partia Wolności Kurdystanu.
W lutym, tuż przed amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, ogłosiły one powstanie wspólnego sojuszu. Szacuje się, że łącznie mogą wystawić od około pięciu do ośmiu tysięcy bojowników. Zakłada się, że celem ewentualnego powstania byłoby opanowanie kilku przygranicznych miast w Iranie zamieszkanych głównie przez Kurdów, takich jak Piranszahr czy Osznewije w prowincji Azerbejdżan Zachodni. HtmlCode Izraelskie i amerykańskie lotnictwo bombarduje w tym regionie pozycje irańskiej armii oraz Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, przygotowując w ten sposób grunt pod potencjalną ofensywę kurdyjskich oddziałów. Miejscowi Kurdowie przekazują również USA i Izraelowi informacje wywiadowcze dotyczące celów dla nalotów w rejonach przygranicznych.
- Ta ofensywa może zmienić losy wojny. Jeśli Kurdowie wykonają brudną robotę dla Trumpa, Iran stanie w płomieniach [ANALIZA]
Nie chodzi przy tym o obalenie Islamskiej Republiki siłami Kurdów. Celem jest raczej osłabienie kontroli Teheranu nad peryferyjnymi regionami kraju oraz odciągnięcie części sił Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej na inne kierunki. Stany Zjednoczone i Izrael mają obiecywać Kurdom wsparcie lotnicze, natomiast Kurdowie domagają się dostaw broni strzeleckiej, dronów oraz systemów obrony przeciwlotniczej. Przed wycofaniem się ze swojego pomysłu, prezydent USA Donald Trump publicznie wezwał irańskich Kurdów do powstania. Według doniesień odbył też rozmowy telefoniczne z kilkoma kurdyjskimi przywódcami — nie tylko z Iranu, lecz także z Iraku. Władze Irackiego Kurdystanu deklarują jednak, że nie zamierzają angażować się w wojnę między USA i Izraelem a Iranem. Jednocześnie Iran przeprowadza uderzenia na terytorium irackiego Kurdystanu, gdzie znajduje się amerykańska baza wojskowa.
Kurdowie: historia niespełnionych obietnic
Kurdystan — czyli obszar zwartego zamieszkania Kurdów — obejmuje głównie górzyste tereny podzielone pomiędzy Turcję, Syrię, Irak i Iran. W każdym z tych państw kurdyjski separatyzm stanowi jedno z najważniejszych wyzwań politycznych. Jedyną oficjalnie uznaną kurdyjską autonomią jest ta w Iraku.
Kurdyjski bojownik pilnuje punktu kontrolnego na granicy z Iranem w górzystym północnym regionie Kurdystanu, 30 września 2024 r.Giles Clarke / Contributor / Getty Images W praktyce funkcjonuje ona w dużej mierze niezależnie od władz centralnych w Bagdadzie i utrzymuje z nimi skomplikowane relacje — częściowo partnerskie, częściowo konfliktowe.Jeszcze do niedawna faktyczna autonomia kurdyjska, znana jako Rożawa, istniała również w Syrii. Reżim Ahmada asz-Szaraa zlikwidował ją siłowo w styczniu, wcześniej uzyskując na to “zielone światło” od administracji Donalda Trumpa.W świetle losów Rożawy wielu irańskich Kurdów z dużą ostrożnością podchodzi do deklarowanej pomocy ze strony USA i Izraela. Syryjscy Kurdowie również otrzymywali amerykańskie wsparcie, gdy byli potrzebni jako siły lądowe w walce z tzw. Państwem Islamskim. Kiedy jednak przestali być niezbędni, Waszyngton postawił na Szaraa — a Rożawa została w praktyce pozostawiona sama sobie.
Słabe punkty Iranu
Irański Kurdystan — obejmujący w całości lub części prowincje Azerbejdżan Zachodni, Kurdystan, Kermanszah, Ilam, Lorestan i Hamadan — rozciąga się wzdłuż ok. połowy zachodniej granicy Iranu. Jest to w większości region stosunkowo ubogi, w którym w ostatnich latach stosunkowo łatwo wybuchały protesty przeciwko władzom Islamskiej Republiki, najczęściej na tle ekonomicznym. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Gen. Polko o działaniach Iranu. "Zachowanie szczura zapędzonego pod ścianę" Poza Kurdami w Iranie żyją także inne grupy etniczne, wśród których pojawiają się nastroje separatystyczne. Przykładem są Ahwazi — główna ludność południowo-zachodniej prowincji Chuzestan, bogatej w złoża ropy naftowej. Posługują się językiem arabskim i wyznają szyicki islam, podobnie jak mieszkańcy sąsiedniego południowego Iraku. Gdy w 1980 roku iracki dyktator Saddam Husajn zaatakował Iran, jednym z oficjalnych celów tej wojny było przyłączenie Chuzestanu do Iraku.
- USA mają na celowniku sojusznika. Jeden ruch może pomóc Donaldowi Trumpowi zaszachować reżim w Teheranie
Na północnym zachodzie Iranu większość ludności stanowią Azerowie — naród turecki pod względem językowym i również szyicki pod względem religijnym. W latach 80. istniał silny ruch domagający się utworzenia autonomii azerbejdżańskiej w ramach Islamskiej Republiki, jednak został on stłumiony, a dziś Azerowie są w dużej mierze zintegrowani z irańskim społeczeństwem. Zresztą zabity najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei miał po ojcu azerbejdżańskie pochodzenie.
- Ryzykowny plan Donalda Trumpa na Iran. Przygotowania CIA trwały już od miesięcy. Wszystko układa się w jedną całość
Na południowym wschodzie kraju mieszkają Beludżowie — w większości sunnici, podobnie jak znaczna część ludności sąsiedniego Pakistanu. Beludżcy separatyści co jakiś czas przeprowadzają w Iranie zamachy terrorystyczne — głównie eksplozje oraz ataki na posterunki policji i bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Premier Izraela Benjamin Netanjahu w swoim wystąpieniu wygłoszonym po rozpoczęciu wojny z Iranem nie zwrócił się z apelem o obalenie reżimu ajatollahów do całego narodu irańskiego jako jednej wspólnoty. Zamiast tego skierował swoje słowa osobno do poszczególnych grup etnicznych:
- Persów,
- Kurdów,
- Azerów,
- Beludżów
- oraz Ahwazi.