11 March, 2026

Mroczny sojusz autokratów. Rosja i Iran chcą wstrząsnąć światowym porządkiem. Analityk: ofensywa USA może mieć drugie dno

Iran i Rosja mają różne interesy i darzą się wzajemną nieufnością. Łączy je jednak podobny cel: chcą podkopać powojenny ład międzynarodowy. — Obecną wojnę w Iranie można w pewnym stopniu odczytywać jako dążenie Amerykanów do tego, by powstrzymać próbę obalenia zachodniego systemu, w tym przypadku poprzez osłabienie Iranu — mówi dr hab. Robert Czulda z Uniwersytetu Łódzkiego.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Mroczny sojusz autokratów. Rosja i Iran chcą wstrząsnąć światowym porządkiem. Analityk: ofensywa USA może mieć drugie dno Contributor / Contributor / Getty Images Masud Pezeszkian i Władimir Putin, 17 stycznia 2025 r.

Dr hab. Robert Czulda pracuje w Katedrze Teorii Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Łódzkiego. Wykładowca wizytujący Islamic Azad University w Teheranie (2016) oraz National Cheng-chi University w Tajpej (2013). Analityk do spraw Iranu i Zatoki Perskiej współpracujący z IHS Jane’s oraz Atlantic Council.

W Iranie panuje obecnie stan najwyższej mobilizacji — reżim owładnięty jest pragnieniem zemsty na Izraelu i USA za atak i zabójstwo najwyższego przywódcy Alego Chameneiego. Jakie emocje wydarzenia te wywołują na Kremlu?Podejrzewam, że głównie negatywne. Z jednej strony chaos na Bliskim Wschodzie odwraca uwagę świata od wojny w Ukrainie — to, co dzieje się w Europie, tuż za naszymi granicami, siłą rzeczy zeszło w ostatnich dniach na dalszy plan.Najbardziej symbolicznym przykładem była decyzja Francji o wycofaniu lotniskowca Charles de Gaulle i jego grupy uderzeniowej z Morza Bałtyckiego i skierowaniu go na wschodnią część Morza Śródziemnego. To niewątpliwie zwiększy niepokoje w naszej części Europy, szczególnie wśród państw bałtyckich, najbardziej podatnych na różne działania ze strony Moskwy. Rosji jest to zdecydowanie na rękę. Co widać chociażby w działaniach Litwy, która wyraziła chęć wsparcia Amerykanów w wojnie z Iranem. Wszystko po to, aby utrzymać zainteresowanie Białego Domu Europą Środkowo-Wschodnią.

  • Klucz do zrozumienia Iranu. Iranista wytyka błąd Zachodu. “Teheran zyska argument”

Z drugiej jednak strony fakt, że co prawda nie sojusznik, ale dość bliski partner Rosji stał się celem ataku, jest dla niej mocno niepokojący. W ostatnich latach Rosjanie zainwestowali we współpracę z Irańczykami mnóstwo czasu, energii i pieniędzy. Fakt, że mogą to stracić — czy to przez działania wojenne, czy przez zmiany, które mogą dokonać się w Iranie — niewątpliwie mocno niepokoi władze na Kremlu. Ale gdy rosyjski partner jest mocno obijany, Moskwa zachowuje bierność. To zły sygnał dla wszystkich rosyjskich partnerów. Szczególnie, jeśli dodamy do tego inne elementy układanki, na przykład narastające problemy z dżihadystami w Mali, które również postawiło na współpracę z Rosją. Rośnie także presja wobec Kuby. Ostateczne wnioski dopiero przed nami, bo wojna wciąż trwa. Jej rozstrzygnięcie wpłynie na to, kto ostatecznie będzie mógł uznać ją za sukces — czy Amerykanie, czy Rosjanie.Wspomniał pan, żeby nie nazywać Rosji i Iranu sojusznikami. Dlaczego? Z formalnego punktu widzenia nie jest to sojusz, w tym sensie, że państwa nie mają obowiązku wspierania się nawzajem w razie ataku na jedno z nich. Widać to choćby w obecnej reakcji Rosji na atak na Iran — i widać było w zeszłym roku podczas trwającej 12 dni wojny Iranu z Izraelem. Wtedy również Moskwa nie przyszła Teheranowi na pomoc.A nawet odmówiła mu dostawy systemów przeciwlotniczych S-400.Informacje są sprzeczne, natomiast faktem jest, że Iran miał przez lata problemy z zakupem S-300. Na poziomie emocjonalnym mogło to wywołać pewne rozczarowanie — Irańczycy mogli oczekiwać, że Rosja przybędzie im z pomocą, stanie w ich obronie. Z politycznego punktu widzenia było jednak oczywiste, że Rosjanie tego nie zrobią. I irańscy decydenci mają tego świadomość. Po pierwsze dlatego, że nie musieli — nie mają z Iranem żadnego sojuszu. A nie mają, bo nie widzą potrzeby, by zacieśniać te relacje. Nie tylko by im to w niczym nie pomogło, co wręcz mogłoby zagrozić ich interesom w tym regionie. Kremlowi bardzo zależy na dobrych relacjach z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi — tradycyjnymi wrogami Iranu. Dozbrajanie go mogłoby nadszarpnąć te relacje, osłabić perspektywy współpracy.

  • Eksperci o przyszłości Iranu. “Bombardowania nie skłaniają ludzi do wyjścia na ulice”

Poza tym Rosjanie mają swoje problemy. Sami walczą w Ukrainie, potrzebują broni. Dlaczego mieliby dzielić się nią z Iranem? Nie wspominając już o tym, że nawet gdyby wysłali Irańczykom sprzęt wojskowy, zostałby on zniszczony przez siły izraelskie — a to raczej nie byłaby dobra reklama rosyjskiej broni, która już i tak od kilku lat ma złą opinię. Tak samo jest teraz. Na poziomie emocjonalnym Irańczycy mogą liczyć, że Rosjanie przybędą bronić czy wyzwalać Iran. Ci jednak nie mają najmniejszego interesu w tym, by to robić. Koszty takiej pomocy przewyższałyby polityczne zyski. Irańczycy wsparli militarnie Rosję w jej wojnie z Ukrainą, przekazując Moskwie choćby drony Szahid, których siły rosyjskie tak często używają w atakach na ukraińskie miasta. To prawda. Trzeba tu jednak na wstępie zdementować głosy pojawiające się czasem w mediach — że przez wojnę w Iranie Rosjanom zabraknie tych dronów. To nieprawda. Owszem, Teheran dostarczał je Moskwie na początku wojny, ale ta już od jakiegoś czasu produkuje je sama, na swoim terytorium. Obecnie współpraca między państwami w tym zakresie ogranicza się do modernizacji, udoskonalania tych maszyn. Nawiasem mówiąc, prawdopodobnie Teheran wcale nie przekazał ich Moskwie do wsparcia jej wysiłku zbrojnego.Irańczycy nieoficjalnie mówią, że zawarli z Rosjanami porozumienie, w którym ci zobowiązali się, że nie będą używali Szahidów w konflikcie zbrojnym. Złamali jednak tę umowę i zaczęli wykorzystywać je do przeprowadzania ataków na ukraińskie miasta, co było bardzo nie po myśli Irańczyków. Wielu z nich skarżyło się, że zostali wciągnięci w wojnę wbrew swojej woli. Pojawiały się gorzkie porównania, że Iran został wepchnięty pod autobus — nagle stał się stroną konfliktu, którego nie chciał, przynajmniej na początku. Współpraca militarna Rosji i Iranu nie ogranicza się chyba tylko do kwestii dronów. Zdecydowanie nie. Ona sięga właściwie już lat 90. ubiegłego wieku — w 1995 r. ówczesny minister spraw zagranicznych Rosji Andriej Kozyriew po raz pierwszy otwarcie przyznał, że chciałaby wejść w strategiczne partnerstwo z Iranem. I ta współpraca powoli się rozwijała, także w kwestii militarnej. Tak naprawdę sprzęt, który obecnie widzimy w Iranie — okręty podwodne, czołgi, częściowo samoloty — to w dużej mierze efekt dostaw z lat 90. Działało to też w drugą stronę — Iran dostarczał swego czasu Rosji małokalibrową amunicję artyleryjską, prawdopodobnie także rakiety balistyczne. Mroczny sojusz autokratów. Rosja i Iran chcą wstrząsnąć światowym porządkiem. Analityk: ofensywa USA może mieć drugie dno Masud Pezeszkian i Władimir Putin w Moskwie, 17 stycznia 2025 r.Contributor / Contributor / Getty Images Oprócz tego państwa zainicjowały też współpracę jądrową. W tym okresie, po upadku Związku Radzieckiego, dla Rosji najważniejsze było jednak nawiązanie relacji z Zachodem, z Amerykanami. Tym też przez długi czas kierował się Putin. To osłabiło współpracę między Rosją a Iranem — Moskwa odmówiła przykładowo dostarczenia Teheranowi zakupionych przezeń rakietowych systemów przeciwlotniczych S-300. Potem jednak relacje Kremla z Zachodem się pogorszyły i kraje wróciły na wcześniejszą ścieżkę współpracy — po 2022 r. wręcz się ona zacieśniła. Przykładem tego może być choćby podpisany 17 stycznia ubiegłego roku przez prezydenta Rosji Władimira Putina i prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana Traktat o Wszechstronnym Partnerstwie Strategicznym. Jest on obliczony na 20 lat i zakłada pogłębioną współpracę między państwami w różnych obszarach.Jakich? Co jeszcze łączy Rosję i Iran poza współpracą wojskową?Ta współpraca rozwija się w wielu różnych, często mniej oczywistych kierunkach, które na pierwszy rzut oka nie budzą żadnych podejrzeń. W grę wchodzi m.in. współpraca gospodarcza — jej przykładem jest Międzynarodowy Korytarz Transportowy Północ-Południe (INSTC) łączący Rosję z Iranem przez Kaukaz, a potem dalej przez Pakistan aż do Chin. Pozwala on transportować wszystko, od pistacji i ryż, po systemy uzbrojenia. Pomaga on uczynić z Rosji główny węzeł tranzytowy między Europą a Bliskim Wschodem i Indiami, a z drugiej strony, a jednocześnie zwiększyć jej wpływy w regionie Zatoki Perskiej. Innym przykładem jest współpraca bankowa — Rosja i Iran próbują jeszcze mocniej zintegrować swoje systemy płatności wewnętrznej, Mir i Szetab, by skutecznie omijać sankcje. Do tego służy również tworzenie firm wydmuszek w różnych państwach — w Dubaju czy w Hongkongu — po to, by pozyskiwać nielegalnie środki finansowe. Do tego współpraca w dziedzinie cyberbezpieczeństwa, dezinformacji, propagandy, sztucznej inteligencji. Ważne znaczenie ma również współpraca w dziedzinie chemikaliów. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jakie będą dalsze losy Iranu? Ekspert wskazuje kluczową decyzję Na pierwszy rzut oka nie ma w niej nic podejrzanego — ot, Rosja produkuje pewne substancje chemiczne i wysyła je do Iranu. Kluczowym elementem tej współpracy jest dostawa nadchloranu amonu do produkcji paliwa rakietowego. Według doniesień mediów Rosja, za pośrednictwem państwowego przedsiębiorstwa ANOSIT, w 2024 r. potroiła produkcję nadchloranu amonu. Chloran sodu, a więc tak zwana substancja prekursorowa, jest produkowany w Chinach i eksportowany do Rosji, gdzie następnie wykorzystuje się go do wytwarzania nadchloranu amonu. Nadchloran sodu jest kluczowym składnikiem w produkcji stałego paliwa rakietowego. Takich przykładów jest więcej. Pod przykrywką pozornie nieszkodliwych działań państwa te rozwijają współpracę wojskową i realizują swoje ukryte cele.Co spaja to partnerstwo? Czy można mówić o względach strategicznych, czy to bardziej pragmatyczna współpraca wynikająca z izolacji międzynarodowej obu państw?Zdecydowanie przeważają względy pragmatyczne. Od wielu lat eksperci nazywają to partnerstwo małżeństwem z rozsądku. Iran i Rosja utrzymują pewne relacje, ale miłości między nimi nie ma. Wręcz przeciwnie — Rosjanie nie za bardzo lubią Irańczyków i z wzajemnością. Istnieje między nimi duża nieufność.Z czego ona wynika?W dużej mierze ma ona podłoże historyczne. Sięga już XIX w. i licznych wojen rosyjsko-perskich. Potem przyszła II wojna światowa, podczas której połączone siły brytyjskie i sowieckie napadły na neutralny wówczas Iran. Po jej zakończeniu Związek Sowiecki opóźniał wycofanie swoich wojsk z północnego Iranu i wspierał powstanie komunistycznych republik przeciwko władzy w Teheranie, co doprowadziło do kryzysu irańskiego, jednego z pierwszych poważnych konfliktów rodzącej się zimnej wojny. Dopiero presja Amerykanów zmusiła Sowietów, by opuścili północny Iran.

  • Duża nerwowość na Bliskim Wschodzie. Kraje arabskie boją się scenariusza irackiego

Przez lata miał on na pieńku z ZSRR, choćby ze względów ideologicznych — komunizm był z natury antyreligijny, w Iranie od 1979 r. jest władza religijna. Do historii przeszedł list ajatollaha Chomejniego, który w 1989 r. wysłał do Michaiła Gorbaczowa. Przestrzegał on go wówczas, by Rosja nie myślała o kapitalizmie, lecz wybrała drogę islamu. Nie bez znaczenia jest fakt, że podczas wojny iracko-irańskiej w latach 1980-1988 Kreml wspierał Saddama Husajna. Takie zaszłości historyczne w tamtej części świata odgrywają istotną rolę. Potem doszło do tego otwarcie Rosji na Zachód — a Iran jest otwarcie antyzachodni — czy jej relacje z Izraelem. Dla Teheranu jest to jeden z największych wrogów, podobnie jak państwa arabskie, z którymi Moskwa utrzymuje relacje. Mimo to państwa te rozwijają współpracę. Tak, jak wspomniałem, jest ona z natury bardzo pragmatyczna. Oba kraje łączy przede wszystkim to, że są objęte zachodnimi sankcjami — i muszą je jakoś obchodzić, by przetrwać. Oba też pozostają w konflikcie z Zachodem — nie bez powodu od rosyjskiej agresji na Ukrainę ta współpraca się zacieśnia. Tak Iran, jak i Rosją mają też podobne motywacje — chcą zmienić reguły rządzące światem. Kremlowskie elity otwarcie mówią, że zasady rządzące porządkiem międzynarodowym należy napisać jeszcze raz. Irańczycy też od wielu lat powtarzają, że obecny świat zdominowany przez Amerykanów jest niesprawiedliwy i należy go zmienić — najlepiej w radykalny sposób. To są oficjalne wypowiedzi irańskich decydentów, w których mówią o “globalnej arogancji” i amerykańskiej hegemonii. Nie bez znaczenia jest fakt, że oba kraje mają systemy autorytarne. A coś je dzieli?Zdecydowanie. Poza wzajemną nieufnością są to przykładowo kwestie energetyczne — oba te państwa są potencjalnymi rywalami na rynku energetycznym. Iran ma bardzo potężne pokłady gazu ziemnego, skąd w branży surowcowej Rosja jest dla niego dużym zagrożeniem i odwrotnie — rozwój irańskiego przemysłu gazowego byłby dla niej mocno problematyczny. A do tego oba te kraje objęte są sankcjami, a mimo to muszą sprzedać gaz i ropę — rywalizują więc o to samo. Oba starają się nielegalnie ją sprzedać, obniżają cenę, by ominąć sankcje. Konkurują o tego samego odbiorcę. Gdy Iran kilka lat temu wszedł na drogę otwarcia, pojawiły się plany współpracy gazowej z Katarem. Gdyby się ziściła, Rosji wyrósłby poważny konkurent. Mroczny sojusz autokratów. Rosja i Iran chcą wstrząsnąć światowym porządkiem. Analityk: ofensywa USA może mieć drugie dno Binjamin Netanjahu i Władimir Putin w Jerozolimie, 23 stycznia 2020 r.Mikhail Svetlov / Contributor / Getty Images Dzieli też je podejście do Izraela. Iran ma z nim skrajnie napięte relacje, delikatnie mówiąc. Stosunki rosyjsko izraelskie są dużo bardziej wyważone, co najmniej dobre. Przykładem tego była choćby pełna współpraca między Izraelem a Rosją w Syrii przeciwko Iranowi. Problematyczne jest też podejście do państw arabskich. Przykładowo, Rosja wsparła Zjednoczone Emiraty Arabskie, a nie Iran w emiracko-irańskim sporze terytorialnym. Mimo to oba państwa są pragmatyczne. Wiedzą, że nie mają za bardzo innych możliwości i zacieśniają współpracę, ale bez większej sympatii.Komu ta współpraca jest bardziej potrzebna? Czy któraś z tych stron jest silniejsza w tym partnerstwie? Niewątpliwie Rosja, jest większym, potężniejszym państwem, ma dużo szersze wpływy w regionie. Z pewnością więc to ona odgrywa w tym partnerstwie pierwsze skrzypce. Owszem, Rosja otrzymała istotne wsparcie od Iranu na początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, bardzo jej ono pomogło. Iran często narzeka, że nie ma z tej współpracy aż tak wiele korzyści. Obecnie bowiem dostawy rosyjskiej broni do niego są względnie małe — media pisały o tajnych dostawach odrzutowców Su-35, ale były to pojedyncze egzemplarze. Podobnie jest z innym sprzętem — więcej Rosja dostarcza go choćby do Algierii. Współpraca gospodarcza się zacieśnia, ale też jest ona względnie mała — 5 mld dol. (18,5 mld zł) wymiany handlowej rocznie, podczas gdy między Rosją a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi jest to 12 mld dol. (44,3 mld zł).

  • Rozpaczliwe głosy z Iranu. Są gotowi zginąć, by obalić reżim. “Nie ma wyboru”

Irańczycy to widzą i nie raz narzekają. Pretensje mają do niej także o program jądrowy — zdaniem Irańczyków nie rozwijał się on zbyt dynamicznie z powodu opieszałości Rosjan w budowie kolejnych elementów elektrowni nuklearnych. Sami jednak mówią, że odkąd Trump wycofał się z porozumienia jądrowego w 2017 r., Iran nie miał innego wyjścia, jak tylko spojrzeć na Wschód. Nie został mu praktycznie nikt poza Rosją i Chinami.Jaką rolę odgrywa w tym Pekin?Jest jednym z elementów czterostronnej osi obejmującej Chiny, Rosję, Iran i Koreę Północną. Współpraca między nimi bardzo mocno się rozwija, każdy z tych państw wnosi w nią swój wkład. Chiny dostarczają m.in. komponenty do programu rakietowego Iranu. Obecnie zaś prawdopodobnie zapewniają mu też wsparcie wywiadowcze, dostarczając informacji potrzebnych do przeprowadzania precyzyjnych ataków na cele w regionie. Bez zdjęć satelitarnych, które dostarczają Chińczycy, Iran miałby z tym dużo większe trudności — nie ma tak rozbudowanych zdolności do rozpoznania i wykrywania obiektów. Oddzielnie też Chiny mocno współpracują z Rosją. Mroczny sojusz autokratów. Rosja i Iran chcą wstrząsnąć światowym porządkiem. Analityk: ofensywa USA może mieć drugie dno Spotkanie delegacji Iranu i Chin w Kazaniu, 23 październik 2024 r.Anadolu / Contributor / Getty Images Wszystkie te cztery państwa mocno koordynują swoje działania i zacieśniają współpracę — Korea Północna najmniej, ale również dodaje swoje trzy grosze. W ten sposób antyzachodni blok autokratów rośnie w siłę. Dla Chin kluczowe są jednak relacje z Rosją, nie Iranem, który jest rozczarowany względnie niewielkimi inwestycjami chińskimi w swoim kraju. Podobnie jak i Rosja, Chiny mają szersze spojrzenie i nie chcą antagonizować sobie państw arabskich, od których kupują surowce i z którymi mają dużą wymianę handlową.Na ile ten sojusz autokratów jest niebezpieczny? Czy może zachwiać porządkiem międzynarodowym?W zasadzie już to robi. Wojna w Ukrainie destabilizuje naszą część Europy, determinuje działania całego kontynentu. Upadek Baszszara al-Asada w grudniu 2024 r. zachwiał pozycją Iranu i Rosji na Bliskim Wschodzie. Chiny prowadzą asertywną politykę w rejonie Morza Południowochińskiego, prowokując państwa w tamtym regionie, szczególnie Filipiny. Wszystkie te państwa na miarę swoich możliwości i sił próbują podkopać powojenny ład stworzony na amerykańskiej potędze i instytucjach. Obecną wojnę w Iranie można więc w pewnym stopniu odczytywać jako dążenie Amerykanów do tego, by powstrzymać próbę obalenia zachodniego systemu — w tym przypadku poprzez osłabienie Iranu.

  • Irańczycy w pułapce. “Módlcie się, żebyśmy przeżyli tę noc”

Jakie jest prawdopodobieństwo, że ataki USA i Izraela doprowadzą do zmiany reżimu w Iranie?Raczej niewielkie, Islamska Republika jest dość stabilna wewnętrznie. Gdyby mieszkańcy faktycznie stawili teraz mocny opór, wtedy ryzyko byłoby dużo większe. W tym momencie reżim wydaje się dość silny, czego dowodem jest choćby fakt, że podjął rękawicę i odpowiedział na atak Amerykanów i Izraelczyków. Nie wezwał do zawieszenia broni, nie skapitulował. Oczywiście w dłuższej perspektywie problematyczna będzie sytuacja gospodarcza. Ta już od jakiegoś czasu jest w Iranie bardzo trudna, działania wojenne tylko ją pogorszą. Powody, dla których Irańczycy wychodzili wcześniej na ulice, nie znikną — po wojnie wrócą ze zdwojoną mocą.Trump wzywa Irańczyków do tego, by wzięli sprawy w swoje ręce i postawili się władzy. Czy spodziewa się pan, że to zrobią? Wyjdą znów na ulice? Za jakiś czas znów wyjdą. Robili to od dawna, nie tylko w tym roku, ale także w poprzednich latach. Nie przyniosło to żadnej zmiany — zwykle spotykało się z brutalną odpowiedzią. W tym roku była ona wyjątkowo okrutna — do protestujących dołączyły obce siły, prawdopodobnie prowokatorzy izraelscy, po to, by zwiększyć chaos. Reżim miał tego świadomość. Do tego przeczuwał, że po nalotach z 2025 r. Amerykanie mogą stwierdzić, że jest to okazja do kolejnej interwencji w Iranie. Dlatego władze chciały je zakończyć najszybciej, jak się dało. Możliwie brutalnie, żeby zadziałało to odstraszająco. Co w pewnym sensie się udało.Myślę więc, że Iran jako republika islamska przetrwa — ale mocno poobijany i jeszcze biedniejszy. Irańczykom będzie żyło się w nim jeszcze gorzej niż dotychczas. Nie wiadomo, kiedy nadejdzie ten moment, że desperacja wybuchnie na nowo i okaże się większa niż strach przed służbami porządkowymi.

Podobne artykuły