Miał być asem, okazał się amatorem. Rosyjskiego szpiega zdradził… internetowy translator. Historia jak z komedii [ŚLEDZTWO]
Centrum 795 działa poza oficjalnymi strukturami rosyjskiego państwa. Jego głównym celem jest likwidacja niewygodnych celów na całym świecie. Według założeń do tej elitarnej jednostki nie przyjmuje się byle kogo. W praktyce każdemu zdarzają się błędy. Jednego z oficerów zgubiła nieznajomość języków obcych i internetowe niedbalstwo.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Stworzone przy użyciu AI / Copilot Aresztowanie na lotnisku. Zdjęcie ilustracyjne wygenerowane przy użyciu AI Kiedy Denis Alimow przechodził przez halę przylotów międzynarodowego lotniska El Dorado w Kolumbii rankiem 24 lutego 2026 r., sprawiał wrażenie typowego rosyjskiego turysty w średnim wieku, uciekającego przed ostrą moskiewską zimą: siwiejąca kozia bródka, lekka torba podróżna, przesiadka w Stambule i rezerwacja w nadmorskim kurorcie w Kartagenie.W ciągu zaledwie kilku minut kolumbijscy funkcjonariusze migracyjni skuli go kajdankami. Czerwony alert Interpolu — uruchomiony na wniosek nowojorskiej prokuratury — czekał już przy bramce. Alimow był oskarżony o zorganizowanie zamachu na dwóch czołowych czeczeńskich dysydentów mieszkających w Europie, za których głowy wyznaczył nagrodę po 1,5 mln dol. (ok. 5,6 mln zł) — wypłacaną niezależnie od tego, czy cel trafi do Rosji martwy, czy — jak to określa suchy żargon rosyjskiego wywiadu — “legalnie deportowany”. Mimo swojego wyglądu 42-letni Alimow nie był zwykłym turystą. Odznaczony weteran elitarnej jednostki Alfa FSB, od 2023 r. służył jako starszy operator w Centrum 795 — najnowszej i najbardziej utajnionej rosyjskiej agencji zabójstw, powołanej, jak wynika z przecieku rosyjskich dokumentów wywiadowczych, w taki sposób, by była niemożliwa do wykrycia. Alimow był jednym z jej kluczowych nabytków i przez dwa lata kierował globalną siatką agentów odpowiedzialnych za likwidacje politycznych wrogów Kremla. Gdy jednak agenci zawiedli, a jeden z nich został aresztowany, Alimow postanowił działać osobiście.
- Sankcje? Jakie sankcje? Tysiące firm śmieje się Zachodowi w twarz. To przez nie putinowska machina wojenna wciąż się kręci [ŚLEDZTWO]
Wyposażony w świeżo wydany paszport bez biometrii na fałszywe nazwisko, wybrał datę szczególnie cenioną przez rosyjskich żołnierzy i szpiegów — Dzień Obrońcy Ojczyzny — na swój pierwszy wyjazd pod przykrywką za granicę. Około ósmej wieczorem, gdy jego koledzy wznosili toasty za nieuchwytne zwycięstwo, on odprawiał się na lotnisku Wnukowo do przed lotem do Stambułu. W jego mieszkaniu na biurku wibrował iPhone 16, pełen wiadomości z życzeniami. Niecałą dobę później Alimow był już w areszcie i najprawdopodobniej miał zostać przekazany “głównemu rywalowi” — jak amerykańskie służby nazywa rosyjski wywiad. FBI śledziło Alimowa od ponad roku — m.in. analizując rozmowy, które prowadził przez Google Translate z jednym z potencjalnych zagranicznych zabójców.
Zaczęło się od kompromitacji. I na kompromitacji się skończy
Historia powstania Centrum 795 zaczyna się od porażki. W latach 2018–2022 rosyjski wojskowy wywiad GRU zaliczył serię wpadek związanych z Jednostką 29155 — tajną dyrekcją odpowiedzialną za atak nowiczokiem w Salisbury (Wielka Brytania), próbę zamachu stanu w Czarnogórze oraz kolejne zamachy i eksplozje w Europie. Śledczy, dziennikarze i specjaliści od wywiadu open source zidentyfikowali dziesiątki oficerów tej jednostki z imienia, zdjęcia i numerów paszportów — wydawanych, w rażącym naruszeniu podstawowych zasad konspiracji, w kolejności po sobie. Funkcjonariusze przywłaszczali sobie fundusze służbowe na utrzymanie rodzin i kochanek w luksusie. Co gorsza, zostali tak kompletnie zdekonspirowani, że ich dane biometryczne trafiły do każdego komputera celnego poza Rosją. Jak głosił jeden z ujawnionych raportów wewnętrznych, jednostka stała się “balastem”
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu The Insider. Prosimy o wsparcie niezależnych rosyjskich dziennikarzy z The Insider
Założyciel Jednostki 29155, gen. Andriej Awierianow, nie został jednak usunięty. GRU nie mogło sobie pozwolić na utratę kadr podczas eskalującej wojny Kremla z Ukrainą i Zachodem. Przeciwnie, powierzono mu kierowanie nową Służbą Zadań Specjalnych — nazwą nawiązującą do legendarnej jednostki KGB odpowiedzialnej m.in. za zamordowanie Lwa Trockiego i liderów ukraińskiego ruchu narodowego w czasach sowieckich. Jednak w Moskwie zmieniła się kalkulacja — uznano, że jednostce Awierianowa nie potrzeba “odbudowy”, lecz konkurencji.Nowa formacja została powołana rozkazem rosyjskiego Sztabu Generalnego w grudniu 2022 r. i oznaczona jako Jednostka Wojskowa 75127 (wykorzystując numer po rozwiązanej jednostce rozmieszczonej niegdyś przy granicy z Chinami), wewnętrznie znana jako Centrum 795. W przeciwieństwie do Jednostki 29155, będącej częścią struktury GRU, Centrum 795 stało się całkowicie osobnym bytem, podlegającym bezpośrednio szefowi Sztabu Generalnego, Walerijowi Gierasimowowi. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jakie są predyspozycje do zostania agentem? Ekspert tłumaczy metodę MICE Zakres uprawnień nowej jednostki był szeroki: nie tylko zabójstwa, ale — jak określają to rosyjscy planiści wojskowi — “operacje pełnego cyklu”: wywiad, obserwacja, sabotaż, a gdy potrzeba — likwidacja, wszystko w ramach jednej, autonomicznej komórki. Centrum 795 miało działać niczym armia-widmo. Do czerwca 2023 r. było już niemal w pełni obsadzone.
Pod przykrywką Kałasznikowa
Aby zapewnić jednostce przykrywkę, jej twórcy zdecydowali, że nie będzie ona formalnie częścią struktur GRU. Zamiast tego osadzono ją wewnątrz koncernu Kałasznikow — legendarnego rosyjskiego producenta broni, będącego spółką prywatną z pakietem blokującym należącym do państwowego giganta zbrojeniowego Rostiech. Oficerowie figurowali na liście płac Kałasznikowa, a ich baza operacyjna mieściła się w kompleksie przemysłowo-wojskowym Park Patriot pod Moskwą, gdzie Kałasznikow utrzymuje dwupiętrowy budynek administracyjny o nazwie TMU-1. Szkolenia nowej, tajnej jednostki oficjalnie maskowano jako “strzelanie testowe” — pozornie legalną działalność związaną z produkcją broni. Jak ustalili dziennikarze The Insider, architektem ideowym i głównym protektorem Centrum 795 był według dwóch dobrze poinformowanych źródeł Andriej Bokariew — miliarder, handlarz bronią, znany jako właściciel i prezes Transmaszchołdingu, jednego z największych rosyjskich holdingów kolejowo-zbrojeniowych. Mniej znane są jego powiązania z koncernem Kałasznikow.W 2014 r. Bokariew wraz ze wspólnikiem przejął 75 proc. udziałów w Kałasznikowie, który do tej pory należał do państwowego giganta Rostiech. Cztery lata później, w obliczu groźby zachodnich sankcji, Bokariew oficjalnie wycofał się ze spółki. Co stało się z jego udziałami po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r., nie jest publicznie wiadome, ale ślady finansowe wskazują, że po prostu przekształcił swoje zaangażowanie kapitałowe, by ukryć faktyczne posiadanie. Zeznania podatkowe Bokariewa z lat 2019–2021 pokazują nieprzerwany strumień dochodów z Kałasznikowa. Obecnie figuruje również na liście płac spółki kontrolowanej przez Ałana Łusznika, nominalnego prezesa Kałasznikowa i oficjalnego akcjonariusza większościowego. Łusznik to częsty gość na pokładzie prywatnego odrzutowca Bokariewa — ostatnie wspólne loty odbyli pod koniec 2025 r. Można więc śmiało uznać, że wpływy Bokariewa na strategię Kałasznikowa nie zmalały.
- “Pepperoni z dostawą poproszę”. Wielka porażka asów Putina. Zamówili pizzę i zdradzili swą tajną tożsamość
Model finansowania Centrum 795 przypomina schemat znany z działalności Jewgienija Prigożyna — magnata kateringu, który został przywódcą najemników i zginął w podejrzanej katastrofie lotniczej w sierpniu 2023 r. Według państwowych kontraktów zawartych przez Kałasznikowa i Transmaszholding Bokariew przekazuje część dochodów obu firm na specjalne projekty państwowe. O ile fortuną Prigożyna sfinansowano prywatną armię, Grupę Wagnera, i słynną “farmę trolli” w Petersburgu, o tyle Bokariew sponsoruje Centrum 795. Początkowo taki układ odpowiadał Siergiejowi Czemiezowowi, szefowi Rostiechu — jednej z najpotężniejszych postaci rosyjskiego aparatu bezpieczeństwa i najbardziej zaufanemu doradcy Putina. Ich bliskość sięga wspólnej służby w KGB w Dreźnie w latach 80. — więź ta przetrwała upadek Związku Radzieckiego i dziesięciolecia zmian w Kremlu.Dzięki Centrum 795, powstałemu pod przykrywką Kałasznikowa, Czemiezow zyskał to, czego dotąd nie miał: własną prywatną armię, dowodzoną przez zaufanego byłego operacyjnego FSB, który przyszedł do Kałasznikowa w 2019 r. Dwóch oligarchów utrzymuje bliskie relacje — Czemiezow bywa stałym gościem na urodzinach Bokariewa, ich rodziny wspólnie podróżują prywatnymi odrzutowcami.Ten symbiotyczny układ wkrótce jednak się skomplikował. Gdy pod koniec 2022 r. Centrum 795 rozpoczynało działalność, jego zadania określono jako wsparcie rosyjskiej wojny w Ukrainie — wywiad polowy, operacje specjalne i sabotaż za liniami wroga. Nie było to nic niezwykłego — każdy duży beneficjent państwa rosyjskiego miał wspierać “specjalną operację wojskową” Putina, a na każdy duży koncern — od Gazpromu po Łukoil i Rusał — naciskano, by budował własne zdolności bojowe. Wspomaganie ojczyzny w czasie wojny po prostu wpisywało się w koszt prowadzenia biznesu. Zamachy polityczne w Europie Zachodniej to jednak zupełnie inny kaliber. Według źródła zbliżonego do Czemiezowa, tego typu operacje — wymierzone w krytyków Kremla za granicą — nigdy nie były w jego rozumieniu celem jednostki, ale gdy akcja, która skończyła się aresztowaniem Alimowa, była już w toku, nie dało się jej zatrzymać. Dla Czemiezowa, który latami pracował na wizerunek umiarkowanego technokraty w strukturach bezpieczeństwa, działalność Centrum 795 na Zachodzie stała się potencjalnym zagrożeniem — podatnym na wykorzystanie przez wrogów lub konkurencję biznesową na rosyjskim rynku.
“Może być świetnym menedżerem i snajperem, ale nie ma doświadczenia w prowadzeniu operacji”
Na czele nowej jednostki nieformalne “politbiuro” złożone ze Sztabu Generalnego i dwóch miliarderów zbrojeniowych postawiło Denisa Fisienkę — 52-letniego weterana jednostki Alfa, którego biografia to skondensowana historia rosyjskiej potęgi wojskowej po rozpadzie ZSRR. Trzykrotny kawaler Orderu Odwagi, mistrz Rosji w strzelaniu bojowym wśród agentów służb oraz autor programu szkoleniowego FSB do spraw operacji specjalnych.
Władimir Putin, wówczas rosyjski premier, podaje rękę Denisowi Fisience, funkcjonariuszowi FSB, podczas wizyty w Gudermesie, drugim co do wielkości mieście Czeczenii, 20 grudnia 2011 r.PHOTO/ RIA-NOVOSTI/ALEXEI NIKOLSKY / AFP Tym, co wyróżniało Fisienkę na tle innych dowódców specnazu, była jego późniejsza kariera korporacyjna: w latach 2019–2023 był zastępcą dyrektora generalnego Kałasznikowa do spraw projektów specjalnych, nadzorując 1200 pracowników, w tym dział ZALA Aero, produkujący drony używane obecnie przez rosyjską armię w Ukrainie. Fisienko latał razem z Bokariewem prywatnym samolotem. Miliarder znał go i mu ufał. Był dokładnie takim oficerem, jakiego wymagała nowa jednostka: człowiekiem zaufanym, mającym instynkt komandosa i korporacyjne obycie menedżera.Te umiejętności w pełni pokazał podczas prezentacji PowerPoint przedstawiającej strukturę jednostki Kremlowi. Pełna infografik, schematów organizacyjnych, prognoz rozwoju i ikon czołgów oraz dronów — nieodróżnialna od korporacyjnej prezentacji Kałasznikowa. Paradoksalnie, okazała się niezwykle przydatna: już po kilku miesiącach byli jej w posiadaniu agenci zachodnich wywiadów i dziennikarze śledczy (w tym autorzy niniejszego tekstu), co pozwoliło prześledzić całą anatomię i strukturę organizacyjną nowej, ściśle tajnej grupy likwidacyjnej Putina. Centrum 795 liczy ok. 500 oficerów podzielonych na trzy dyrekcje: Wywiadowczą, Szturmową oraz Wsparcia Bojowego. Dyrekcja Wsparcia obejmuje oddział pancerny, jednostkę obrony powietrznej i sekcję przeciwpancerną, co pokazuje, że jednostka została zaprojektowana jako samodzielna formacja wojskowa wyposażona m.in. w czołgi T-90A i wyrzutnie rakiet Smiersz. Od początku miała prowadzić także operacje cybernetyczne, walkę radioelektroniczną i operacje informacyjne — czyli dysponować kompletem nowoczesnych zdolności do “wojny hybrydowej” pod jednym dowództwem.Organizacyjny schemat Centrum 795, widoczny na arkuszu kadrowym ze stycznia 2023 r. zdobytym przez The Insider, odsłania “pełnocyklowy” mandat mający omijać biurokrację i słabości w dziedzinie bezpieczeństwa, które pogrążyły wcześniejsze operacje GRU. Zatrudniając wyselekcjonowanych weteranów z elitarnych jednostek Alfa i Wympieł FSB — jak Fisienko czy Nikołaj Zriaczew — Kreml stworzył hybrydową strukturę zdolną do płynnego przechodzenia od pracy agenturalnej (12. wydział) do uderzeń kinetycznych dużej skali (wydziały 1-6).
Wydziały Centrum 795 w prezentacji multimedialnej przygotowanej dla Władimira Putina w 2023 r.Źródło: The Insider
Podział zadań w prezentacji multimedialnej Centrum 795 dla Władimira Putina z 2023 r.Źródło: The Insider Wprowadzenie własnej artylerii i pancerza — z wyrzutniami Smiersz, haubicami D-30 i czołgami T-90A — oznacza, że jednostka była przygotowana nie tylko do sabotażu, ale także do samodzielnych działań wojskowych bez wsparcia z zewnątrz. Przecieki korespondencji członków Centrum potwierdzają ten zakres: w pierwszych miesiącach wojny w Ukrainie jednostka zdobywała informacje o pozycjach ukraińskich wojsk elitarnych, instruktorów zagranicznych i koncentracji wyrzutni HIMARS, by następnie atakować je rakietami lub dronami.Również struktura organizacyjna i dobór kadr nie pozostawiają wątpliwości, że zadania jednostki były ściśle powiązane z transnarodową represją i celowym neutralizowaniem przeciwników pod płaszczykiem korporacyjnej niejawności. Przydzielenie specjalistów od rozpoznania radioelektronicznego (13. wydział) i dronów (14. i 15. wydział), a także snajperów (19. wydział) sprawia, że jednostka może namierzać, śledzić i eliminować wybrane osoby. Osadzenie tych funkcji w koncernie Kałasznikow pozwala wykorzystać cywilną infrastrukturę produkcyjną do maskowania szkoleń i logistyki, a siedzibę Parku Patriot zamienić w bezpieczny, odizolowany węzeł zarówno dla wojny w Ukrainie, jak i operacji likwidacyjnych na całym świecie.
- Dyrektor firmy z kontraktem dla Pentagonu doradza rosyjskim producentom broni. W tle nowy kaliber snajperski dla armii Putina [ŚLEDZTWO]
Nie wszyscy w środowisku rosyjskiego wywiadu byli pod wrażeniem. — Nie da się upchać wszystkich specjalności GRU i FSB w strukturę 500 ludzi. To tak nie działa. Jest powód, dla którego dyrekcja Sztabu Generalnego zatrudnia tysiące osób. Bez skali nie utrzymasz prawdziwych specjalizacji, nie podołasz naprawdę złożonym zadaniom. Fisienko może być świetnym menedżerem i snajperem, ale nie ma doświadczenia w prowadzeniu operacji specjalnych na terenie wroga — powiedział nam jeden z oficerów GRU.Ani Fisienko, ani Bokariew nie odpowiedzieli na prośby o komentarz do tego artykułu.
Od wywiadu po operacje wojskowe
Centrum 795 liczy ok. 500 oficerów podzielonych na trzy dyrekcje. Schemat organizacyjny — potwierdzony arkuszami kadrowymi i osobnym wykresem uzyskanym przez The Insider — ukazuje w pełni autonomiczną formację, zdolną do prowadzenia, przynajmniej w teorii, samodzielnych operacji wojskowych i wywiadowczych bez wsparcia z zewnątrz. Dyrekcja Wywiadu, największa w jednostce, składa się z dziewięciu wydziałów odpowiadających za cały zakres współczesnej inwigilacji. Jej 11. wydział obsługuje rozpoznanie ze źródeł otwartych — monitoring mediów społecznościowych, zdjęcia satelitarne, bazy publiczne. Najbardziej wrażliwy 12. wydział prowadzi agenturę za granicą; pracują w nim niemal wyłącznie weterani Jednostki 29155, odpowiedzialnej m.in. za otrucie Siergieja Skripala w Salisbury. 13. wydział zajmuje się przechwytem sygnałów, obsługując pełne zaplecze sprzętu radioelektronicznego, w tym stacje nasłuchu satelitarnego. Wydziały 14 i 15 realizują rozpoznanie optyczne na poziomie operacyjnym i taktycznym, wykorzystując drony Orłan i Eleron jako platformy dla rozpoznania obrazowego.
- Jazda po pijaku i prostytutki. Jak rosyjscy agenci wywiadu donoszą na swoich kolegów
Trzy zespoły naziemne — wydziały 16, 17 i 18 — odpowiadają za fizyczne potwierdzenie celu przed uderzeniem, korzystając z identycznego sprzętu, by każda z grup mogła działać niezależnie od pozostałych. Wydział 19, snajperski, podlega dyrekcji wywiadu, a nie szturmowej — co sugeruje, że jego głównym zadaniem nie jest wsparcie ogniowe na polu bitwy, lecz precyzyjne likwidacje celów.Dyrekcja Szturmowa (20) obejmuje cztery “wydziały bojowego zastosowania”, w których każda z czterech grup uderzeniowych działa całkowicie autonomicznie. Cała architektura opiera się na zasadzie ścisłej konspiracji: żadna z grup nie zna szczegółów zadań pozostałych, dzięki czemu ewentualne wpadki nie spalą innych operacji. Obecność funkcjonariuszy FSO — specjalistów od ochrony VIP i skoków spadochronowych — oraz weteranów wojsk powietrznodesantowych GRU w trzecim wydziale wskazuje na ambicje operacji powietrznodesantowych przewyższające wszystko, czym dysponowała Jednostka 29155. Jednocześnie część przywódców komórek szturmowych to byli członkowie tej właśnie jednostki. Dyrekcja Wsparcia Bojowego ujawnia klasyczne ambicje wojskowe. Jej pięć wydziałów — pancerny, artyleryjski, medyczny, saperski i przeciwlotniczy — uzupełnia pięć sekcji specjalistycznych zajmujących się walką przeciwpancerną, obsługą techniczną, fortyfikacją i logistyką. Na wyposażeniu figurują czołgi T-90A i systemy rakietowe Smiersz 300 mm. Kieruje nią były współpracownik Jednostki 29155 — wojskowy lekarz po akademii w Petersburgu, specjalista od urazów po nurkowaniu, studiujący razem z Aleksandrem Miszkinem znanym z akcji w Salisbury.
Centrum 795 widziane od środka
Selekcja była bardzo surowa — ok. jednej trzeciej kandydatów odrzucono jako “niewystarczająco wyróżniających się”. Wybrani mogli liczyć na wynagrodzenie niespotykane w rosyjskiej armii: kierownicy wydziałów zarabiali ok. 7800 dol. (ok. 29 tys. zł) miesięcznie, podczas gdy dochód Fisienki sięgał blisko 40 tys. dol. (ok. 150 tys. zł) miesięcznie, czyli pół miliona rocznie, jak wynika z ujawnionych danych podatkowych. Jednocześnie Centrum 795 otrzymało uprawnienia do “podkupywania” oficerów z innych jednostek armii, GRU, FSB, Rosgwardii, a nawet FSO — elitarnej służby ochrony Kremla — nierzadko bez zgody macierzystej służby. To daje Centrum 795 wysoki status w hierarchii rosyjskich służb specjalnych.Ścieżka cywilna w tej rekrutacji nie była przypadkowa. Pozwalała wprowadzać do jednostki najwyższe kadry bez zostawiania śladu wojskowego w papierach. Drozdow (szef sztabu) i Radkiewicz (szef wywiadu) przeszli przez Kałasznikowa, ale nigdy nie byli formalnie związani z wojskiem czy służbami bezpieczeństwa Rosji. Obydwaj to weterani oddziału Alfa białoruskiego KGB — prawdopodobnie celowy nabór ze służb sojuszniczych, których kadra nie figuruje w rosyjskich rejestrach ani w bazach zagranicznych kontrwywiadów.
- Nielegałowie w wersji light i “psychooperacje”, czyli jak działa GRU w Europie. “W ciągu ostatnich kilku lat ich dział był bardzo aktywny”
Kadra Centrum 795 pochodziła głównie z Centrum Operacji Specjalnych FSB (nie mylić z jednostką Awierjanowa o podobnej nazwie), a nie spośród oficerów wywodzących się z ministerstwa obrony. Większość rekrutów stanowią byli operatorzy Alfy, ale poszukiwano też innych. Wśród kadry kierowniczej są także weterani jeszcze bardziej egzotycznego pochodzenia: oddziału Alfa białoruskiego KGB. Zastępca Fisienki Dmitrij Drozdow służył w wywiadzie Białorusi pod pseudonimem “Dmitrij Zapławniew”, a szef wywiadu Siergiej Radkiewicz jako “Siergiej Baschimdziew”. Obaj zakończyli kariery na Białorusi ok. 2017 r. i przeszli przez stanowiska korporacyjne w Kałasznikowie, zanim trafili do Centrum 795.Jednym z głównych zastępców Fisienki, jak ujawnia arkusz kadrowy, jest gen. lejtnant Aleksiej Iljuszyn. Jego CV, dołączone do prezentacji PowerPoint, przedstawia go jako erudytę: zna cztery języki (w tym duński i norweski), napisał podręczniki dla rosyjskich akademii wojskowych, słownik terminologii wojskowej, opracował program naboru przyszłych kadr GRU na rosyjskich uniwersytetach, prowadził wiele “misji wywiadowczych i informacyjnych” podczas pracy w ambasadach. Jego kariera zagraniczna zakończyła się, gdy francuski wywiad DGSE przyłapał go na przekroczeniu granic dyplomatycznej działalności wywiadowczej: w 2014 r., będąc w Paryżu, próbował przekupić osobę z otoczenia prezydenta Francois Hollande’a, by uzyskać na niego kompromitujące informacje. Iljuszyn został natychmiast uznany za persona non grata. Od tego czasu aż do powołania do Centrum 795 przedstawiał się jako ekspert od nanotechnologii i twierdził, że nadzorował projekty rozwoju “magazynów energii opartych na nowych ogniwach litowo-jonowych” oraz “źródeł promieniowania terahercowego do wykrywania i neutralizacji ładunków wybuchowych”.Pomostem między jednostką zdominowaną przez FSB a instytucjonalną siecią GRU jest 12. wydział — sekcja agenturalna kierowana przez Anatolija Kowaliewa, oficera GRU o udokumentowanej pracy w Jednostce 29155. Pod nim pracują Andriej Isajenko, Jewgienij Mamedow i Denis Biełow, wszyscy związani z główną siedzibą GRU przy Szosie Choroszowskiej w Moskwie. Denis Alimow, dziś przetrzymywany w Kolumbii, koordynował swoje działania właśnie w ramach 12. wydziału. Jego korespondencja wskazuje jednak, że miał status specjalnego agenta, raportując bezpośrednio do Nikołaja Zriaczewa — prawdziwego “Forest Gumpa” rosyjskiego wywiadu, który służył w specnazie powietrznodesantowym GRU, potem przeszedł do Alfy FSB, a następnie do Kałasznikowa. W 2023 r. Zriaczew otrzymał nową, hybrydową rolę zastępcy dowódcy Centrum 795.
Kariera Alimowa. Z Bałaszychy do Bogoty
Na początku lat 2000. Alimow służył w OMON-ie w Stawropolu na południowym zachodzie Rosji, a ok. 2008 r. przeszedł do jednostki Alfa FSB w Centrum Zadań Specjalnych w Bałaszysze pod Moskwą. To właśnie tam przeszedł szkolenie Wadim Krasikow, zabójca czeczeńskiego dysydenta Zelimchana Changoszwilego w berlińskim Tiergarten w 2019 r., później zwolniony z Niemiec do Rosji w ramach wymiany więźniów wynegocjowanej przez USA. W Alfie Alimow podlegał zastępcy szefa Jurijowi Wasiliewiczowi Poliszczukowi, skupiał się na zadaniach krajowych, współpracując ściśle z Drugą Służbą FSB (kontrwywiad). Utrzymywał też silne kontakty z dyrekcją zwalczania terroryzmu, zwłaszcza na Kaukazie Północnym. Z przecieków na Telegramie wynika, że Alimow należał do kręgu Alfy — regularnie obchodził nieoficjalny dzień jednostki, świętowany przez aktualnych i byłych operatorów. Utrzymywał też osobisty kontakt z Ramzanem Kadyrowem, prezydentem Czeczenii.
Ramzan Kadyrow, przywódca Republiki Czeczeńskiej, i Władimir Putin, prezydent Rosji, witają się na lotnisku w Groznym, 20 sierpnia 2024 r.EPA/VYACHESLAV PROKOFYEV/SPUTNIK/KREMLIN POOL / PAP W 2023 r. po transferze do Centrum 795 Alimow początkowo zajmował się rutynowymi krajowymi operacjami — np. pomocą Kadyrowowi w poszukiwaniach zaginionego bratanka w Moskwie i wykorzystywaniem kontaktów w FSB do przepuszczania transportów przez granicę z okupowaną Ukrainą. Wypełniał dni obsesyjnym treningiem i przyjmowaniem sterydów. Jego numer telefonu figurował w kilku czatach na Telegramie dotyczących rozbudowy sylwetki przy użyciu anabolików, co nie obyło się bez problemów: pytał m.in. “Jak dalej budować masę mięśniową, pozbywając się skutków ubocznych, takich jak ginekomastia?”. W 2024 r. jego zainteresowania znacznie się poszerzyły. Alimow budował sieć rekrutacyjną do działań w Ukrainie i równocześnie szukał agentów za granicą. Głównym źródłem kandydatów byli Czeczeni, których sam wcześniej aresztował za rzekome przynależności do zbrojnych grup na Kaukazie. Wielu miało zawieszone lub niewygasłe wyroki, co w logice rosyjskiego wywiadu czyniło ich idealnymi kandydatami do wysyłki za granicę i nadania im statusu uchodźców politycznych.
- “Raport Międzynarodowy”: Żyjemy w szpiegomanii. Awłasewicz: zagrożenie jest bliżej, niż myślimy
Z przecieków wynika, że niektóre z tych prób się powiodły: jeden z byłych bojowników mający kontakty z antykadyrowską diasporą czeczeńską w Europie, Szamsudin A., otrzymał paszport i wyjechał z Rosji do Stambułu. Jego ślad urywa się w tym miejscu. The Insider nie ujawnia nazwiska, bo nie wiadomo, czy znał prawdziwy cel misji. Pod koniec 2024 r. Alimow skupił się na eliminacji dysydentów uznanych za wrogów państwa rosyjskiego. Wykorzystując doświadczenie w ściganiu czeczeńskich separatystów, koncentrował się głównie na członkach czeczeńskiej diaspory w Europie, niezależnie dążących do niepodległości i krytykujących Kadyrowa. Centralnym celem stała się rodzina Zakajewów, której głowa, Ahmed Zakajew, pełni funkcję premiera na uchodźstwie nieuznawanej Czeczeńskiej Republiki Iczkerii i jest czołowym wrogiem Kadyrowa.
Zabójczy deficyt językowy. “To nawet lepsze niż podsłuch, bo od razu spisane”
Aby zrealizować zamach na Zachodzie, Alimow potrzebował miejscowego wykonawcy, osoby swobodnie poruszającej się po Europie, niepowiązanej jawnie z rosyjskim wywiadem. Znalazł takiego w Darko Duroviciu, serbsko-chorwackojęzycznym mieszkańcu USA (jego dokładne pochodzenie nie zostało ujawnione w aktach sądowych). Z aktu oskarżenia wynika, że oba główne cele pochodziły z “republiki” w Rosji, co w praktyce oznacza m.in. Czeczenię. Prokuratura federalna twierdzi, że Alimow zwerbował Durovicia jako głównego wykonawcę operacji. Warunki finansowe były jasne. Podczas spotkania w Moskwie w październiku 2024 r., zuchwale zorganizowanego w restauracji w pobliżu siedziby FSB na Łubiance, Alimow wręczył Duroviciowi zaliczkę 60 tys. dol. (ok. 225 tys. zł) i obiecał jeszcze 1,5 mln (ok. 5,6 mln zł) za “deportację do Rosji” każdego celu. W przypadku powodzenia i wskazania kolejnych osób, Durović miał otrzymać za trzecią osobę — “żywą lub martwą” — nagrodę przekraczającą 10 mln dol. (ok. 37,4 mln zł).Centrum 795 zostało zaprojektowane przy wielkich nakładach, by być “odizolowane” — zabezpieczone przed elektroniczną infiltracją, która pogrążyła wcześniejsze operacje GRU. Dowódcy przestrzegali środków ostrożności: szyfrowane komunikatory, pseudonimy, konspiracyjna komunikacja. Ale nie przewidzieli jednej przeszkody — bariery językowej między własnymi agentami. Alimow mówił po rosyjsku. Durović po serbsku. Żaden nie znał języka partnera na tyle, by komunikować się sprawnie operacyjnie. Rozwiązanie wydawało się proste — i okazało się katastrofalne: używali Google Translate, tłumacząc raporty z terenu Durovicia z serbskiego na rosyjski i odpowiedzi Alimowa z rosyjskiego na serbski.
Google Translate. Zdjęcie ilustracyjneBINK0NTAN / Shutterstock Same wiadomości przesyłali przez szyfrowane aplikacje, przekonani, że są bezpieczni. Ale Google używa serwerów w USA, a te są w zasięgu nakazu sądowego FBI. Śledczy, mając nakaz, uzyskali dostęp do logów tłumaczeń bezpośrednio od dostawcy usługi, czytając na bieżąco cały wątek operacyjny, nawet gdy Alimow i Durović byli pewni, że chroni ich szyfrowanie end-to-end.Dzienniki podsłuchu, częściowo ujawnione w nowym akcie oskarżenia przed amerykańską ławą przysięgłych, brzmią chwilami jak czysta groteska: dwóch agentów najtajniejszej rosyjskiej jednostki zabójczej prowadzi korespondencję o zleceniu morderstwa przez ogólnodostępny translator, a każda instrukcja i raport trafia w czytelnej formie na serwery amerykańskiej firmy. — To nawet lepsze niż podsłuch, bo od razu spisane — przyznało jedno z naszych źródeł. Na przykład 28 listopada 2024 r. Durović pisał do Alimowa w sprawie jednego z “projektów”: “Na ten moment nie mogę potwierdzić lokalizacji w Nowym Jorku, bo jestem w Czarnogórze. Wrócę do Nowego Jorku mniej więcej 20 grudnia i spróbuję go tam znaleźć… [On] stara się sprawiać wrażenie, że jest ciągle w Unii Europejskiej, by zamaskować ślady, ale tak naprawdę większość czasu spędza w USA. Takie mam informacje od swoich kontaktów”.Wcześniej w tym miesiącu Durović szukał w internecie broni, najpewniej na potrzeby zamachu: “Glock 17”, “Glock 21”, “Glock 22”, a także gdzie można zdobyć Glocka 22 w Podgoricy (Czarnogóra).W osobnym “projekcie” (z 19 grudnia) Durović raportował Alimowi o celu, który przebywa “w białej willi nad morzem, otoczonej białym murem, z muzułmańskim symbolem na bramie”. Problemem było ustalenie, o którą willę chodzi, bo było ich kilka. “Wierzę, że ją znajdziemy, nie może wiecznie się przemieszczać. W końcu się rozluźni i wpadnie w pułapkę”. Durović zabiegał też o pomoc u innego wspólnika w USA. W Wigilię 2024 roku pisał: “Mam ludzi, którzy zapłacą ogromne pieniądze, żeby ktoś taki jak on został aresztowany i przekazany im. Na razie mam 3 lub więcej osób poszukiwanych do aresztowania… Za każdą osobę dostajemy 1,5 mln dol. Potrzebujemy współpracownika, który nie będzie zadawał pytań, tylko poda informacje, a po potwierdzeniu lokalizacji (sam ją sprawdzę) dostajemy pieniądze”. Potencjalny agent oczekiwał od Alimowa zaliczki na “drużynę łowiecką”.Do współpracownika Durović pisał o Alimowie: “Jest bardzo dobrze ustawiony… jeden z najbliższych ludzi ważnego urzędnika rządowego”. Najpewniej chodziło o bliskość Alimowa z Kadyrowem, co potwierdzały jego wcześniejsze zadania dla czeczeńskiego klanu.
- Putin tańczył na weselu swojej austriackiej ulubienicy, dziś nie żałuje na jej utrzymanie. W Rosji Karin Kneisll została milionerką
Według nowego aktu oskarżenia USA Alimow przekazał Duroviciowi pakiet informacji wywiadowczych, w tym adresy IP i europejskie numery telefonów jednego z celów.Google Translate nie był jedyną wpadką Durovicia. Dwa razy — w lipcu i październiku 2024 r.— leciał do Rosji, próbując ukryć cel podróży przez rezerwowanie pozornych wakacji w Turcji i kontynuowanie lotu do Moskwy na swoje prawdziwe nazwisko. Po każdym powrocie do USA był przesłuchiwany przez agentów FBI, którzy znali jego trasy z rejestrów linii lotniczych. Zaprzeczał, że był w Rosji. Kłamstwa były oczywiste i pogarszały jego sytuację prawną. FBI jednak czekało — nadal śledząc go i czytając jego “dziennik” w Google Translate — aż w końcu zatrzymało go w marcu 2025 r.
Tajna jednostka już nie taka tajna
Aresztowanie Alimowa na lotnisku El Dorado 24 lutego 2026 r. było efektem splecenia kilku wątków śledczych. W akcie oskarżenia FBI wspomina się o europejskiej służbie, która współpracowała z kolumbijskimi organami ścigania. Tropem może być lista kontaktów Alimowa, gdzie figurowali Dejan Berić i Davor Savićić, serbscy rekruterzy najemników dla rosyjskiej armii na Ukrainie, od lat będący pod lupą zachodnich wywiadów. Możliwe, że to oni poznali Alimowa z Duroviciem (mającym obywatelstwo Serbii i Czarnogóry), a Durović został wplątany w istniejącą już operację obserwacyjną. Mniej jasne jest, dlaczego rok po aresztowaniu Durovicia Alimow uznał podróż międzynarodową za bezpieczną.
Samolot i kajdanki. Ilustracja poglądowaPla2na / Shutterstock Z akt śledczych wynika, że próbował kupić jednorazowy telefon na kartę dzień przed wyjazdem z Rosji, jakby zakup komórki na ostatnią chwilę mógł odwrócić miesiące wcześniejszej ekspozycji. Podróżował pod przykrywką urlopu, z dalszą rezerwacją w Kartagenie — typowy sposób działania oficerów Centrum 795. To nie wystarczyło. Kolumbijscy urzędnicy migracyjni działający z Interpolem zatrzymali go tuż po przylocie ze Stambułu.Poza zarzutami udziału w spisku na tle zabójstw i porwań Alimow odpowiada też za wspieranie organizacji terrorystycznej oraz udział w finansowaniu terroryzmu. Za każdy z głównych zarzutów grozi mu dożywocie. Nadal przebywa w kolumbijskim areszcie, oczekując na ekstradycję.Ujawnienie Centrum 795 to problem dla rosyjskich służb, którego nie da się rozwiązać przez zwykłe przetasowania czy zaprzeczenia. Struktura organizacyjna — zakorzenienie w Kałasznikowie, zależność od infrastruktury Rostecu, baza w Parku Patriot — została szczegółowo opisana w amerykańskich aktach sądowych i raportach open source. Do tej pory Fisienko i inni dowódcy Centrum 795 nie byli znani publicznie. Obecnie ich nazwiska, kariery zawodowe i role operacyjne — udokumentowane przez The Insider na podstawie wycieków, rejestrów handlowych, dokumentacji wojskowej i przechwyconych komunikatów — bardzo utrudnią dalszą działalność w tej samej formule. Cała jednostka została zdekonspirowana przez niechlujną konspirację jednego agenta.
- “Raport międzynarodowy”. Jak werbuje się szpiega? Odcinek specjalny [WIDEO]
Dla Czemiezowa ujawnienie to również osobiste ryzyko. Po latach pielęgnowania wizerunku pragmatycznego technokraty sceptycznego wobec wojny z Ukrainą (i prób zabiegów o zdjęcie z listy sankcji USA) jego nazwisko pojawia się dziś przy operacji wymierzonej w dysydentów mieszkających w Europie Zachodniej — dokładnie takiego rodzaju, do którego, według własnych słów, miał się nie mieszać. Wrogowie Czemiezowa w rosyjskim systemie świetnie rozumieli tę słabość. Czy jednak przecieki, które umożliwiły to śledztwo, pochodziły z atmosfery instytucjonalnej zazdrości otaczającej Centrum 795 od początku — z otoczenia Awierianowa lub innej części aparatu bezpieczeństwa, gdzie ambicje jednostki wzbudzały tyle samo zawiści, co podziwu? To już przedmiot spekulacji.
Siergiej Czemezow i Władimir Putin na Kremlu. Moskwa, 30 lipca 2024 r.Gavriil GRIGOROV / POOL / AFP / AFP Od czasu kompromitacji Jednostki 29155 Rosja dwukrotnie próbowała stworzyć kolejną infrastrukturę zabójstw działającą poniżej progu zachodniej kontroli. Każda z tych prób upadła z tego samego powodu: nie przez wyrafinowanie przeciwnika, lecz przez wygodnictwo własnych agentów. Jednostka 29155 poległa, bo jej oficerowie nie dbali o podstawy — prawdziwe paszporty, autentyczne nazwiska, rejestry hoteli zgodne z biletami lotniczymi. Centrum 795 miało być inne: korporacyjna przykrywka, podział na sekcje, nowe fałszywe tożsamości. Ale nie dało się wyeliminować ludzkiej słabości związanej z barierami komunikacyjnymi, a najwygodniejszym rozwiązaniem okazały się serwery w Kalifornii.Fiasko pierwszego wyjazdu Alimowa nie jest — i nie będzie — ostatnią wpadką świadczącą o niemożności trwałego “odcięcia się” przez najbardziej tajną rosyjską jednostkę wojskową. Niedawno istnienie tej jednostki stało się w Rosji jawne za sprawą procesu byłego członka Centrum przeciwko Fisience o bezprawne zwolnienie. Sąd przywrócił go do pracy i zasądził “odszkodowanie za krzywdę moralną”. Chociaż akta sprawy przed sądem wojskowym w Odincowie (gdzie mieści się jednostka) szybko wykreślono z systemu, nadal można je znaleźć na rosyjskich portalach zbierających dokumenty sądowe. Gdy Alimow czeka na ekstradycję w Bogocie, cała maszyna, którą pomagał budować — czołgi, drony, zespoły snajperów, starannie przemyślana przykrywka Kałasznikowa — została obnażona. Ironia losu w historii upadku Centrum 795 nie umyka tym, którzy ją śledzili: jednostka wymyślona jako najtrudniejszy do wykrycia instrument Kremla została zdekonspirowana nie przez lata żmudnej kontrwywiadowczej pracy, nie przez dezertera czy zwerbowaną wtyczkę, ale dlatego, że dwóch ludzi musiało się porozumieć, a nie znało wspólnego języka. Rosja zbuduje kolejną jednostkę. Będzie ostrożniejsza, jeśli chodzi o narzędzia tłumaczeniowe. Ale czy będzie równie ostrożna przy doborze ludzi — to już zupełnie inna historia.
Artykuł powstał we współpracy z “Der Spiegel”. Przy jego pisaniu wykorzystano dodatkowe materiały reporterskie. Dokumenty sądowe, na które się powoływano, zostały zarchiwizowane przez The Insider. Niektóre szczegóły zostały pominięte na prośbę organów ścigania.