Majtczak i Żak unikną kary za zabójstwo drogowe. Patrykowi F. grozi za to dożywocie
Trzy niewyobrażalne tragedie, trzy zrujnowane rodziny i trzech kierowców, dla których opinia publiczna domaga się jak najsurowszych wyroków. Choć sprawy Sebastiana Majtczaka, Łukasza Żaka i Patryka F. są bardzo podobne, to tylko ten ostatni będzie sądzony za zabójstwo i grozi mu dożywocie. Dlaczego? Zdecydowało jego zachowanie chwilę przed tym, jak wjechał w małżeństwo z dwojgiem dzieci.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Marian Zubrzycki, Radek Pietruszka, Marcin Bielecki / PAP Łukasz Żak (z lewej) i Sebastian Majtczak, w tle miejsce tragicznego wypadku w Międzyzdrojach, którego sprawcą jest Patryk F. Wszystkie trzy wypadki wydarzyły się w ciągu roku, między wrześniem 2023 a wrześniem 2024 r. Procesami Majtczaka i Żaka cała Polska żyje od kilkunastu miesięcy. Aroganckim zachowaniem i brakiem skruchy na salach sądowych ci dwa mężczyźni nieustannie o sobie przypominają.Nieco przycichła za to sprawa tragedii z grudnia 2023 r., gdy dzień przed wigilią Patryk F. pędził po ulicach Międzyzdrojów. “Głos Szczeciński” ustalił, że postępowanie prokuratorskie trwało tak długo, bo prokurator prowadzący sprawę czekał na opinię biegłego z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie. A ta jest kluczowa dla oskarżenia o zabójstwo. Poza tym 38-letni obecnie Patryk F. był poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo kierowcy o przepisach Prokuratura z pomocą biegłych dokładnie odtworzyła ostatnie sekundy wydarzeń przy ul. Dąbrówki, na którą F. wjechał swoim audi pędzącym z prędkością 130 km na godz. Gdy zauważył idące chodnikiem małżeństwo W. wraz z dwojgiem dzieci… zamknął oczy i zaczął hamować. Prokuratura zwraca uwagę, że mimo iż przejechał oś jezdni, to nie podjął żadnych prób korekty toru jazdy i wjechał w pieszych. Małżeństwo W. i ich 7-letni syn w wyniku uderzenia doznali rozległych urazów wielonarządowych. Zginęli na miejscu. Przeżyła jedynie 12-letnia dziewczynka, która doznała lekkich obrażeń ciała.
Miejsce tragicznego wypadku przy ul. Dąbrówki w Międzyzdrojach w grudniu 2023 r.Marcin Bielecki / PAP Te trzy sprawy mają sporo podobieństw:
- Nadmierna prędkość — Majtczak pędził autostradą A1 ponad 315 km/godz., Żak na Trasie Łazienkowskiej osiągnął 226 km na godz., a Patryk F. pędził 130 km na godz.
- Tragiczny bilans — na A1 (Majtczak) zginęła trzyosobowa rodzina (rodzice i 5-letni syn spłonęli w aucie); w Warszawie (Żak) śmierć poniósł 37-letni ojciec, a cztery osoby zostały ciężko ranne (żona ofiary, dwoje ich dzieci oraz pasażerka sprawcy); w Międzyzdrojach (Patryk F.) zginęli rodzice wraz z 7-letnim synem, a 12-letnia dziewczynka została ranna.
- Zachowanie sprawców przed wyodakiem i po nim — Majtczak uciekł z kraju i ukrywał się w Dubaju; Żak był pijany, miał zakaz prowadzenia pojazdów i uciekł z miejsca zdarzenia; a F. był pod wpływem ectasy, a tuż po wypadku odmówił ubrania się i do prokuratury został doprowadzony w samych majtkach i kasku ochronnym na głowie.
- Reakcja społeczeństwa — po każdym z tych wydarzeń opinia publiczna wydała wyrok: to nie wypadek, lecz zabójstwo.
Jednak tylko F. jest za to sądzony, a dwaj pozostali odpowiadają za spowodowanie wypadku. Żak ze względu na swój stan w momencie wypadku, ucieczkę i recydywę może trafić do więzienia nawet na 30 lat. Z kolei Majtczakowi grozi 8 lat, choć początkowo pełnomocnik rodziny ofiar mocno zabiegał, by sprawca tragedii na A1 był sądzony za zabójstwo.Dlaczego, mimo podobieństw, tak różna jest kwalifikacja tych czynów?
Prokuratura musi wykazać, że sprawca chciał zabić
W polskim prawie o tym, czy mamy do czynienia z zabójstwem, nie decyduje sam tragiczny skutek, lecz zamiar sprawcy. Aby mówić o przestępstwie z art. 148 Kodeksu karnego, konieczne jest wykazanie, że sprawca chciał pozbawić życia albo co najmniej godził się na taką możliwość. Nawet bardzo niebezpieczna, skrajnie nieodpowiedzialna jazda co do zasady kwalifikowana jest jako nieumyślne spowodowanie wypadku, jeśli kierowca próbował uniknąć tragedii
— tłumaczy adwokat Szymon Suchcicki z kancelarii KAASS.Decyzja Prokuratury Okręgowej w Szczecinie o oskarżeniu Patryka F. o zabójstwo opiera się na zamiarze ewentualnym. Oznacza to sytuację, w której sprawca nie chce bezpośrednio wywołać skutku (śmierci pieszych), ale przewidując możliwość jego wystąpienia, godzi się na to.
Służby na miejscu śmiertelnego wypadku przy ul. Dąbrówki w MiędzyzdrojachMarcin Bielecki / PAP Kluczowe dla takiej kwalifikacji były ustalenia z rekonstrukcji zdarzenia w Międzyzdrojach. Zgodnie z komunikatem prokuratury, Patryk F. widząc pieszych, nacisnął hamulec, ale jednocześnie zamknął oczy i nie korygował toru jazdy, zjeżdżając z osi jezdni na chodnik. Dla śledczych ten konkretny moment — zamknięcie oczu i zaniechanie manewrów obronnych kierownicą — stanowi dowód na przejście od lekkomyślności do obojętności. Z prawnego punktu widzenia prokurator uznał, że oskarżony w tamtej chwili zrezygnował z próby uniknięcia skutku i pogodził się z tym, że auto uderzy w rodzinę.Przed prokuraturą stoi wielkie wyzwanie: obrona aktu oskarżenia przed sądem, a jej centralnym punktem będzie wspomniana kwestia naciśnięcia przez F. pedału hamulca i zamknięcia oczu.
Orzecznictwo — w tym Sądu Najwyższego — od lat podkreśla, że samo rażące naruszenie przepisów nie przesądza jeszcze o zabójstwie. Kluczowe znaczenie ma to, co można udowodnić w zakresie świadomości i nastawienia sprawcy w chwili zdarzenia. Innymi słowy, trzeba wykazać nie tylko to, co się stało, ale też to, co sprawca przewidywał i na co się godził w chwili zdarzenia
— podkreśla Anna Kulińska-Suchcicka z kancelarii KAASS.
W Polsce skazywano już za zabójstwa na drogach
Choć oskarżenie Patryka F. budzi ogromne emocje, bo w Polsce dożywocia za zabójstwo drogowe jeszcze nie było, to nie jest to absolutny precedens w polskim wymiarze sprawiedliwości. Prokuratury i sądy w wyjątkowych sytuacjach już wcześniej sięgały po paragraf o zabójstwie w sprawach komunikacyjnych. Najgłośniejszym przykładem z ostatnich lat jest prawomocny wyrok 16 lat więzienia dla kierowcy miejskiego autobusu w Katowicach, który w 2021 r. wjechał w grupę awanturujących się na jezdni ludzi, ze świadomością, że doprowadzi do śmierci 19-latki.
Łukasz T., kierowca autobusu, który śmiertelnie potrącił 19-latkę w Katowicach, na sali sądowejJarek Praszkiewcz / PAP Podobne wyroki za zabójstwo z zamiarem ewentualnym zapadały również wobec nietrzeźwych kierowców, którzy uciekając przed policją, z pełną świadomością taranowali inne pojazdy (np. głośna sprawa Leszka G. spod Nowego Tomyśla).Prawnicy w rozmowie z Onetem podkreślają, że prawo karne opiera się na zasadzie udowodnienia winy ponad wszelką wątpliwość.
Sama intuicja czy społeczne oburzenie nie wystarczą, konieczne jest wykazanie zamiaru. Nie oznacza to jednak, że przy ocenie konkretnego zdarzenia można abstrahować od jego realiów. Ocena prawna nie może ograniczać się wyłącznie do skutku, ale powinna uwzględniać również stopień lekkomyślności i całkowitego zignorowania podstawowych zasad bezpieczeństwa
— mówi Szymon Suchcicki.
Sprawa Patryka F. to wielki test dla polskich sądów
To oznacza, że w procesie Patryka F. prokuratura, opierając się na opiniach biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Sehna, będzie musiała udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że w specyficznych okolicznościach tragicznego zdarzenia z 23 grudnia 2023 r. naciśnięcie hamulca miało charakter pozorny i nie negowało ostatecznej akceptacji tragicznego skutku przez kierowcę. Obrońcy oskarżonego z pewnością będą argumentować, że naciśnięcie hamulca wyklucza zamiar ewentualny, a zamknięcie oczu było jedynie odruchem bezwarunkowym, wynikiem paniki, potęgowanej przez działanie środków odurzających.Ważną kwestią jest też ogromna różnica w społecznym odbiorze takich tragedii spowodowanych przez lekkomyślnych kierowców a ich ostateczną kwalifikacją prawną.
Pojawia się więc pytanie, czy obowiązujące regulacje w pełni odpowiadają skali zagrożeń i oczekiwaniom społecznym — i czy nie jest to moment na ich doprecyzowanie oraz ewentualną korektę legislacyjną, która powinna stanowić przedmiot realnej reakcji ze strony ustawodawcy
— zastanawia się Anna Kulińska-Suchcicka.Akt oskarżenia w sprawie Patryka F. trafił do sądu w Szczecinie na początku marca, proces jeszcze nie ruszył. Wyrok z pewnością stanie się jednym z najważniejszych testów dla polskiego orzecznictwa w kontekście definiowania i udowadniania tzw. zabójstw drogowych.