Ks. prof. Andrzej Kobyliński: Łódź dla kard. Konrada Krajewskiego to może być bolesny etap
— Łódź to jedna z najtrudniejszych diecezji w Polsce — wskazuje ks. prof. Andrzej Kobyliński, kierownik Katedry Etyki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W rozmowie z Onetem ocenia nominację kard. Konrada Krajewskiego na arcybiskupa metropolitę łódzkiego.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Piotr Kamionka/REPORTER / East News Kardynał Konrad Krajewski Magdalena Rigamonti: Dla kard. Krajewskiego stanowisko arcybiskupa w Łodzi to jest degradacja?Ks. prof. Andrzej Kobyliński: Emocjonalnie — być może tak. W szarej i smutnej Łodzi można tęsknić za rzymskim słońcem i włoskim dolce vita.A merytorycznie? Przecież to był jeden z najbliższych współpracowników papieża Franciszka. W Watykanie był papieskim jałmużnikiem. I nagle zesłanie do Łodzi. Normalna roszada kadrowa. Czy przed pontyfikatem Franciszka słyszała pani kiedykolwiek o jakimś innym jałmużniku papieskim?Nie.No właśnie. Funkcja całkowicie marginalna.To papież Franciszek tak mocno wypromował to stanowisko i samego kard. Krajewskiego. Polityka personalna Franciszka polegała również na tym, żeby pokazać troskę Watykanu o ludzi bezdomnych, biednych, wykluczonych. W ten sposób Krajewski stał się medialną twarzą działalności charytatywnej papieża z Argentyny. Taka była strategia medialna pontyfikatu Franciszka. Niektórzy twierdzą, że jednym z najważniejszych autorów tej strategii był włoski pisarz, polityk i dziennikarz Eugenio Scalfari, założyciel lewicowego dziennika “La Repubblica”.
- Czytaj też: Kard. Krajewski nowym metropolitą łódzkim. To część większej zmiany w polskim Kościele
Rozmawiałam z kard. Krajewskim w listopadzie zeszłego roku w Watykanie. Miał ręce pełne roboty, wysyłał konwoje do Ukrainy, organizował pomoc do Strefy Gazy, zajmował się biednymi, bezdomnymi.Czy takie rzeczy powinien robić członek Świętego Kolegium Kardynalskiego? To był raczej eksperyment papieża z Argentyny, który dążył do stworzenia częściowo nowego Kościoła katolickiego. Do tego rodzaju działalności mamy przecież przygotowanych wiele innych osób. Do pracy z bezdomnymi nie są potrzebne święcenia kapłańskie czy biskupie, a tym bardziej nie trzeba być kardynałem. Kard. Krajewski nie ma poważania u papieża Leona?Na pewno była ogromna chemia między Krajewskim a Franciszkiem. Wiadomo, że bardzo wiele spraw dla Polski — także w sensie nominacji, z pominięciem oficjalnych urzędów i procedur — załatwiał w Watykanie kard. Krajewski. Miał bezpośredni dostęp do Franciszka. Natomiast Leon ma inną osobowość, chociaż doktrynalnie całkowicie utożsamia się z nowym modelem Kościoła katolickiego, wprowadzonym w życie przez swego poprzednika. Robert Prevost na pewno nie będzie promował w działalności nowego jałmużnika papieskiego spektakularnych i czasami kontrowersyjnych działań medialnych, które były oczkiem w głowie papieża z Argentyny. Leon XIV ciągle zmienia zespół swoich współpracowników, tworzy nową drużynę.
- Zobacz też: “Kardynał elektryk” nowym metropolitą łódzkim. Kim jest Konrad Krajewski?
Co dla kard. Krajewskiego oznacza przeniesienie do Łodzi?
Kard. Grzegorz Ryś to jest kolega papieża Leona. Zdaniem księdza to on miał wpływ na przeniesienie kard. Krajewskiego z Watykanu do Łodzi?Może tak, a może nie. W czasie pontyfikatu Franciszka kard. Krajewski był swego rodzaju “konsulem, namiestnikiem rzymskiego cesarza w naszej słowiańskiej prowincji”. Owszem, mieliśmy oficjalnego ambasadora papieskiego w osobie nuncjusza apostolskiego w Warszawie, ale była także bardzo ważna osoba decyzyjna w Rzymie, czyli Konrad Krajewski. Tak o tym ćwierkały wróble na dachach od Rzymu po Warszawę. Ich zdaniem to Krajewski otworzył wrota Rzymu dla Rysia. W ten sposób w 2020 r. stał się on członkiem niezwykle ważnej Kongregacji (obecnie Dykasterii) Biskupów, która przygotowuje nominacje biskupie dla całego świata. W tym samym roku członkiem tej watykańskiej “fabryki biskupów” został także Robert Prevost. Czyli, podsumowując, to kard. Krajewski poniekąd “poznał” kard. Rysia z przyszłym papieżem.
- Zobacz też: Stanowczy apel papieża do kapłanów. “Mózg potrzebuje być używany”
A papież Leon pozbył się kard. Krajewskiego i wysłał go do Łodzi.Jest pani okrutna… Normalna polityka personalna. Jak w każdej innej korporacji czy firmie. Dla Roberta Prevosta funkcja jałmużnika papieskiego nie ma tak wielkiego znaczenia jak dla papieża z Argentyny. A Łódź dla kard. Krajewskiego to może być bolesny etap — to jedna z najtrudniejszych diecezji w Polsce.Przecież on pochodzi z archidiecezji łódzkiej.Dokładnie tak, ale prawie 30 lat spędził w Watykanie. A w Łodzi z jednej strony jest przerażająca katastrofa demograficzna — Łódź się wyludnia, wymiera w tempie zastraszającym — z drugiej zaś mamy tam najgłębszy poziom sekularyzacji w naszym kraju, np. najniższy poziom praktyk religijnych, najmniejszą liczbę uczniów szkół średnich uczestniczących w lekcjach religii itp. W tym kontekście nowy metropolita łódzki będzie pewnie realizował swoje liberalne poglądy dotyczące imigrantów, homoseksualizmu czy zagadnień bioetycznych. A jeszcze dodatkowo wielkim wyzwaniem może się okazać przeszłość, czyli skandale obyczajowe, które w najbliższych latach może odsłonić narodowa Komisja niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce.
- Zobacz: Znamy decyzję papieża Leona XIV w sprawie polskiego biskupa
Dlaczego? Przecież kiedy kard. Ryś rządził w Łodzi, to powołał diecezjalną komisję do spraw pedofilii.Ale ta komisja jeszcze nie rozpoczęła pracy. W czasach komunistycznych Łódź, będąc miastem robotniczym i głęboko zsekularyzowanym, nie miała zbyt wielu własnych powołań kapłańskich i zakonnych. W związku z tym do seminarium duchownego często przyjmowano kandydatów, którzy byli usuwani z innych seminariów w naszym kraju — najczęściej z powodów osobowościowych lub obyczajowych. W związku z tym można przypuszczać, że przypadków pedofilii klerykalnej w archidiecezji łódzkiej może być więcej niż w innych regionach Polski.
- Przeczytaj też: Biskupi boją się komisji ds. pedofilii? Mamy poufny projekt
Nowy metropolita dokona przewrotu w archidiecezji? Kardynał mówi wprost
Kard. Krajewski może być czyścicielem archidiecezji łódzkiej?Nie, ponieważ stanowi jej istotny element, nie jest kimś z zewnątrz. Dlatego będzie miał związane ręce, ponieważ pochodzi z tej diecezji i z pewnością ma ogromną wiedzę na temat jej realnych problemów. Gdy mieszkał i pracował w Rzymie przez prawie trzy dekady, cały czas utrzymywał ścisły kontakt ze swoją macierzystą diecezją. W ten sposób na bieżąco był informowany przez swoich przyjaciół i znajomych o sukcesach i porażkach archidiecezji łódzkiej. Mam nadzieję, że z perspektywy Rzymu podejmował w ważnych sprawach mądre i sprawiedliwe decyzje.Przewiduje ksiądz profesor zamiatanie pod dywan spraw pedofilskich przez Krajewskiego? Skądże znowu. Mam nadzieję, że w przeszłości z jego strony nie było żadnych zaniedbań w tym obszarze. Najbardziej interesuje mnie rok 2001. Wówczas Watykan wprowadził rewolucyjną zmianę, która polegała na tym, że zobowiązano biskupów na całym świecie do tego, by przesyłali do Rzymu wszystkie wiarygodne przypadki pedofilii klerykalnej, czyli różnych form molestowania seksualnego dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia przez niektórych biskupów, księży i zakonników. W ten sposób Watykan chciał zerwać lokalną omertę, czyli zmowę milczenia, tuszowanie przestępstw pedofilskich oraz przenoszenie sprawców z parafii do parafii.
- Polecamy: Jakie tajemnice skrywa kardynał Stanisław Dziwisz? “Może to straszne, co powiem”
Niestety, ten przełomowy dokument do Polski jakby nie dotarł, prawie nikt go w naszym kraju wówczas nie zauważył. Zaczął on funkcjonować tak naprawdę dopiero kilka, a nawet kilkanaście lat później. W zasadzie od 2019 r., kiedy wszyscy obejrzeliśmy film braci Sekielskich “Tylko nie mów nikomu”.A przecież w Warszawie już 2001 r. ambasadorem papieża był Polak. Dodatkowo w Rzymie mówiono wówczas o niezwykle wpływowym “polskim otoczeniu”, tak zwanym entourage polacco, Jana Pawła II, do którego należał także Konrad Krajewski jako ceremoniarz papieski. To Polska powinna była wówczas pokazywać światu, jak należy właściwie reagować na dramat pedofilii klerykalnej. A stało się zupełnie inaczej. Mam nadzieję, że obecnie powołana przez biskupów komisja udzieli odpowiedzi także na tego rodzaju pytania.