21 March, 2026

Kraków może stać się poligonem dla prawicy. “Tylko czekać na sygnał z Nowogrodzkiej”

Kraków może stać się poligonem dla prawicy. "Tylko czekać na sygnał z Nowogrodzkiej"

Nad Krakowem wisi widmo przedterminowych wyborów prezydenckich. Taki wyścig na rok przed wyborami parlamentarnymi może stać się poligonem doświadczalnym dla prawicy. Na razie konfederaci różnych maści i PiS ucinają dywagacje o potencjalnych kandydatach na prezydenta, ale w krakowskich kuluarach słychać, że gotowy do startu jest Grzegorz Braun. Bój prawicowych partii na trudnym krakowskim terenie będzie testem lojalności ich wyborców.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Kraków może stać się poligonem dla prawicy. "Tylko czekać na sygnał z Nowogrodzkiej" Mateusz Kotowicz/REPORTER, Marysia Zawada/REPORTER, Artur Szczepanski/Reporter / East News Od lewej: Mateusz Małodziński, Grzegorz Braun, Bartosz Bocheńczak Komisja wyborcza nie ogłosiła jeszcze oficjalnie, że referendum w Krakowie się odbędzie. Ale w mieście nawet sprzyjające władzy kręgi towarzyskie dywagują, co się stanie, jeśli za kilka miesięcy pod Wawelem odbędą się przedterminowe wybory prezydenckie.Te dywagacje nie są całkowicie niezasadne. Zwłaszcza że jeszcze trzy miesiące temu wydawało się, że organizatorom referendum trudno będzie zdobyć wymagane 58 tys. podpisów pod wnioskiem do komisji wyborczej. Tymczasem przed tygodniem inicjatorzy akcji dostarczyli do jej biura ok. 160 tys. takich podpisów.

  • Czytaj także: KO nie liczy na cud z referendum. W Krakowie lecą pierwsze głowy. “Dwa elementy są groźne”

Żeby organizować przedterminowe wybory, najpierw referendum, które odbędzie się najpewniej w maju, musi być wiążące. Historia pokazuje, że o to trudno, ale burzliwe nastroje, które błyskawicznie z sieci przeniosły się na krakowskie ulice, są czymś nietypowym.Dlatego partie polityczne już teraz kreślą scenariusze na wypadek, gdyby musiały wystawić w Krakowie swojego kandydata. W kuluarach krążą kolejne nazwiska, ale najciekawiej sytuacja wygląda na prawicy, dla której krakowskie wybory będą poligonem doświadczalnym przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r.

W dalszej części tekstu piszemy o tym, dlaczego prawica upatruje swoich szans w wyborczym wyścigu w Krakowie, jak wewnętrzna rywalizacja w Konfederacji i konflikty w PiS wpływają na wybór kandydata i budowę wyborczej strategii na oraz jaki plan na wybory ma Grzegorz Braun.

Bosak i Mentzen rywalizują o wpływy

W Konfederacji Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena nikt jeszcze oficjalnie nie został namaszczony na kandydata na prezydenta Krakowa. Konfederaci jak mantrę powtarzają formułkę, że “sprawa referendum nie jest jeszcze pewna”. Prawdą jest, że zarówno narodowcy, jak i mentzenowcy, mają w swoich szeregach potencjalnych kandydatów, którzy mogą zawalczyć o fotel prezydenta Krakowa. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo PiS przegrywa już 0:7. "Trudno będzie odwrócić ten trend" — Nie wyobrażam sobie, byśmy jako Konfederacja wystawili dwóch kandydatów. Kogoś od Mentzena i kogoś od Bosaka. Musimy się dogadać do jednego kandydata — słyszę od jednego z narodowych polityków Konfederacji.

  • Polecamy: “Kraków miastem dla krezusów”. Dlaczego gród Kraka wypada blado w rankingu dobrych miejsc do życia

Oficjalnie układ sił w Konfederacji wygląda następująco: w Radzie Liderów, organie, który decyduje o najważniejszych sprawach partii, ludzie Mentzena mają tyle samo władzy, co ludzie Bosaka.Mniej oficjalnie, partia Mentzena i partia Bosaka rywalizuje ze sobą o wpływy, co zrobi się szczególnie widoczne przy tworzeniu przyszłych list do Sejmu. Kraków może stać się poligonem dla prawicy. "Tylko czekać na sygnał z Nowogrodzkiej" Aleksander Miszalski, prezydent KrakowaAlbert Zawada / PAP

Narodowcy liczą na “odczarowanie stereotypów”

Obie partie różnią się przynajmniej w niektórych kwestiach (m.in. ekonomicznych), ale w czasie wciąż silnego PiS są na siebie skazane przynajmniej do wyborów.Nasi rozmówcy z Konfederacji są zdania, że w sprawie kandydata na prezydenta Krakowa uda się dojść do porozumienia i że ostatecznie Mentzen i Bosak namaszczą jednego kandydata.Kto nim może zostać? W środowisku narodowym Konfederacji największe szanse ma Piotr Bartosz.

  • Czytaj: “Kolesiostwo”, zadłużanie miasta, SCT. Ruch w sprawie odwołania prezydenta

Ten polityk, startujący bez powodzenia w 2023 r. do Sejmu, jest teraz bardzo aktywny lokalnie. W Krakowie, co potwierdzają nam inni konfederaci od Bosaka, stał się twarzą Konfederacji, jeśli chodzi o zbiórkę podpisów za przeprowadzeniem referendum. — Pracowity, ambitny. Naturalnie, że ma szansę być naszym kandydatem w Krakowie — słyszę od jednego z polityków Konfederacji ze skrzydła narodowego.Sam Bartosz w rozmowie z Onetem podkreśla, że o kandydacie Konfederacji w Krakowie zdecyduje cała partia. Zaznacza, że byłby gotowy wystartować. Jego zdaniem ewentualne wybory prezydenckie w Krakowie będą szansą na “odczarowanie nieprawdziwych stereotypów o Ruchu Narodowym”, a co za tym idzie szansą na pozyskanie nowych wyborców.

“Poseł od patelni” i faworyt liberalnej sekcji

W środowisku liberalnym Konfederacji spore szanse na zostanie kandydatem na prezydenta Krakowa ma Bartosz Bocheńczak, swego czasu szef sztabu Sławomira Mentzena w wyborach prezydenckich.Sam Bocheńczak nie chce komentować swojej ewentualnej nominacji, ale w jego głosie czuć zadowolenie, że partia mogłaby go w taki sposób wyróżnić. Bocheńczak to jeden z najbardziej zaufanych ludzi Mentzena, który ma ambicję, by zasiadać obok swojego szefa w parlamencie. Nieoficjalnie w Konfederacji słyszymy, że dla Bocheńczaka ewentualny start w krakowskich wyborach byłby dobrym testem przed wyborami w 2027 r. do Sejmu.Teoretycznie środowisko liberałów w Konfederacji ma jeszcze opcję, by postawić tutaj na krakowskiego posła Konrada Berkowicza.

  • Polecamy: “Ten SAFE to jakieś kombinatorstwo”. Pojechaliśmy tam, gdzie żyją ze zbrojeniówki

W ostatnim czasie Berkowicz stracił jednak mocno na znaczeniu w liberalnym skrzydle Konfederacji. W partii nie ma już jego mentora, Janusza Korwin-Mikkego, którego Mentzen się pozbył. Sam Berkowicz zajął się tworzeniem memów i jest znany bardziej z sytuacji à la “incydent w IKEI”, który — delikatnie rzecz ujmując — chluby jemu i całej Konfederacji nie przynosi. Trudno sobie wyobrazić, by w ewentualnych wyborach prezydenckich Konfederacja, która walczy także o wyborców z centrum, postawiła na mocno wyśmiewanego w sieci “posła od patelni”. W partii nie wszyscy mają zaufanie do Berkowicza, choć jego wyraźnie antyukraiński przekaz jest konfederatom potrzebny w politycznym starciu z Grzegorzem Braunem. Kraków może stać się poligonem dla prawicy. "Tylko czekać na sygnał z Nowogrodzkiej" Od lewej: Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak, Konrad BerkowiczWojciech Olkusnik/EN / East News

Kraków huczy od plotek o Braunie. “Ważne, by przypomnieć o sobie”

O samym liderze Konfederacji Korony Polskiej w Krakowie też huczy od plotek, że nie przegapi takiej okazji i wystartuje w wyborach prezydenckich. Dla większości Krakowian znanych raczej ze swoich liberalnych i lewicowych poglądów taka wiadomość może zabrzmieć jak żart. Ale wyścig prawicy pod Wawelem nie będzie miał swojej mety w krakowskim magistracie. Będzie testem na to, jaką strategię obrać, by w przyszłym roku wrócić do władzy w kraju lub nim współrządzić.

  • Czytaj: Braun planuje marsz przed Muzeum II Wojny Światowej. Ostry sprzeciw dyrektora

Co przemawia za tym, że pogłoski o starcie Brauna nie są przesadzone? Ten polityk rzeczywiście lubi lokalne i przedterminowe wybory prezydenckie. W 2019 r. startował w Gdańsku i zdobył wtedy blisko 12 proc. głosów, zajmując miejsce na podium. Miał jednak ułatwione zadanie, bo po śmierci Pawła Adamowicza PiS nie wystawił swojego kandydata. Realnym przeciwnikiem była dla niego wówczas jedynie następczyni Adamowicza, Aleksandra Dulkiewicz. Kraków może stać się poligonem dla prawicy. "Tylko czekać na sygnał z Nowogrodzkiej" Grzegorz BraunPiotr Nowak / PAP W 2021 r. w wyborach prezydenckich w Rzeszowie poszło mu już gorzej — Braun zdobył nieco ponad 9 proc. głosów i uplasował się na czwartym miejscu.— Wynik nie był ważny. Dla Brauna było ważne, żeby zaistnieć w mediach i przypomnieć o sobie — słyszymy na prawicy.

“Lepiej, żeby w Krakowie był inny kandydat”

Braunowi, który z powodzeniem tworzy swój krąg wyznawców, każda reklama się przyda. Ale w 2026 r. Braun jest w dużo lepszej politycznej sytuacji niż w momencie wyborów w Gdańsku czy Rzeszowie. Wyrzucony przez Mentzena z Konfederacji Braun zdołał się odbudować przed prezydenckimi wyborami, a teraz z powodzeniem buduje poparcie dla swojej partii — Korony. — Po co Braun miałby startować w Krakowie? Nie dość, że ma dziesiątki innych obowiązków, to lepiej dla niego, by przed wyborami poparcie budowali też inni politycy Korony. Samym Braunem do Sejmu się nie wejdzie. Lepiej, żeby w Krakowie był inny kandydat — słyszymy jednak w Koronie Brauna. — Nie wiem, czy akurat Kraków jest dobrym miejscem na start dla Brauna — komentuje jeden z konfederatów.Zwraca uwagę na słabszy wynik Brauna w ogólnopolskich wyborach prezydenckich właśnie w Krakowie (nieco ponad 4 proc.). Z kolei Mentzen zdobył tutaj trzy razy więcej głosów.Potencjalnym kandydatem może być np. Daniel Grelak, przewodniczący krakowskiego okręgu Korony. Niektórzy pół żartem, pół serio wskazują na twarz partii Polexit, Stanisława Żółtka, który wprawdzie nie jest w Koronie, ale krąży w orbicie Brauna. W ostatnich wyborach prezydenckich Żółtek oficjalnie poparł Brauna i teraz Braun może odwdzięczyć się tym samym.

  • Czytaj: Wojna o SAFE i polską armię. “Decyzja prezydenta dała paliwo rządowi”

Żaden z naszych rozmówców z Korony nie wierzy, że Braun wystartuje w wyborach w Krakowie. Nie wierzą w to również rozmówcy z Konfederacji. Nikt nie jest jednak tego absolutnie pewny.

Symboliczne starcie skłóconej prawicy

Zarówno w Koronie, jak i w Konfederacji przyznają, że wybory w Krakowie mogą stać się symbolicznym starciem sił na skłóconej prawicy.PiS, Konfederacja i Korona zaciekle walczą o prawicowych wyborców. Dobry wynik kandydata danej partii w Krakowie mógłby być czytelnym sygnałem dla mniej zdecydowanych, że na prawicy zmienia się układ sił.Ale przedterminowe wybory w Krakowie przyprawiają o ból głowy także PiS.Po pierwsze dlatego, że to trudny dla partii teren i kolejni kandydaci w wyścigach o fotel prezydenta przegrywali je z kretesem. Teraz — słyszymy w PiS — problem jest jeszcze większy, bo partii coraz trudniej namówić polityka bądź postać z mocnym nazwiskiem do takiego startu. Na giełdzie pojawia się już kilka osób, które mogłyby być kandydatami, ale — jak wynika z naszych rozmów z lokalnymi działaczami — gdy przyjdzie taką osobę wybierać, znów uruchomią się walki frakcji.

  • Polecamy: Odkrywamy karty Grzegorza Brauna. Szara eminencja, “ochroniarz Putina” i “koń trojański”

Nie chodzi tu już o słynny konflikt maślarzy z harcerzami Morawieckiego, ponieważ podziały w małopolskim PiS nie są takie oczywiste. Część działaczy trzyma stronę posła Łukasza Kmity, który szefuje strukturom, ale część należy do obozu byłej premier Beaty Szydło. Na razie obie strony wzajemnie się sondują, podrzucając raz nazwisko Mateusza Małodzińskiego (z frakcji Kmity), a innym razem Michała Drewnickiego (z ekipy Szydło).

Ból głowy w PiS. “Tylko czekać na sygnał z Nowogrodzkiej”

— Na razie nie jest to w partii, nawet tu lokalnie, temat numer jeden, ale każdy ma świadomość, że jeśli dojdzie do wyborów w Krakowie, to wszystkie oczy będą zwrócone na nas — mówi jeden z lokalnych działaczy PiS.Kolejny dodaje: — Czy mamy szansę na wygranie wyborów prezydenckich w Krakowie? Raczej nie. Ale możemy się na nich zbudować, zwłaszcza że to tematy podnoszone przez nas i Konfederację doprowadziły do tego referendum. — Konfederacja też nie będzie chciała dzielić się tym tortem — mówię.— Dlatego z punktu widzenia celów, jakie wyznaczył partii Jarosław Kaczyński, i patrząc na to, kogo wskazał na kandydata na premiera, tylko czekać, aż Nowogrodzka da sygnał, że mamy się tu z prawicą bić o wszystko — odpowiada działacz PiS.

Podobne artykuły