07 February, 2026

Jedność NATO kontra ambicje Kremla. Czy Europa byłaby gotowa, gdyby Rosja zaatakowała? Oto GRA WOJENNA

Wtorek, 27 października 2026 r., Berlin. Do dzielnicy rządowej wjeżdżają czarne limuzyny. Kanclerz Niemiec zwołał najbliższych ministrów i doradców. Europa zmierza ku nowemu kryzysowi. Z krajów bałtyckich napływają doniesienia o różnych incydentach. NATO naciska na podjęcie konkretnych działań. Rząd musi zareagować. To nie jest prawdziwa sytuacja. To scenariusz tego, co może się zdarzyć, jeśli Ukraina zostanie zmuszona do zawarcia niekorzystnego pokoju, a Europa nie zareaguje na czas. Przedstawiamy to w poniższej grze wojennej.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Jedność NATO kontra ambicje Kremla. Czy Europa byłaby gotowa, gdyby Rosja zaatakowała? Oto GRA WOJENNA Contributor/Getty Images, Vitalii Stock/Shutterstock / Getty Images Prezydent Rosji Władimir w Moskwie, 19 grudnia 2025 r. w Moskwie. W tle grafika uwzględniająca flagi NATO (po lewej) i Rosji (po prawej)

Oto scenariusz gry wojennej przygotowany przez redakcję “Die Welt” — tu znajdziesz cały projekt w języku niemieckim, w wersji do posłuchania. Przeczytaj, czym jest gra wojenna i na czym polega ta konkretna symulacja oraz jaki jest jej cel. Dowiedz się, kto kim jest w tej grze — przedstawiamy sylwetki jej uczestników.

Co by było gdyby?

Załóżmy, że Ukraina zostaje zmuszona do podpisania porozumienia pokojowego, które jest równoznaczne z kapitulacją. Niedługo po tym rosyjskie wojska wkraczają na granicę z Litwą — tysiące żołnierzy, którzy po manewrach na Białorusi nie powrócą do kraju, mimo że Moskwa zapowiedziała, że tak się stanie.

W sieci pojawia się sfałszowane wideo, na którym widać niemieckich żołnierzy na Litwie: najwyraźniej znęcają się nad rosyjskojęzyczną młodzieżą. Cyberatak na kasy oszczędnościowe w Niemczech paraliżuje wiele bankomatów. Rząd w Wilnie ostrzega: rosyjskie wojska mogą wkroczyć do kraju. To będzie atak na NATO.

  • Kij i marchewka z Kremla. “Pokój można utrzymać tylko dzięki sile i determinacji”. GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 2]
  • W NATO zapadają ostateczne decyzje. Rosja chce uwieść trzy kraje. GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 3]

Eksperci uważają taki scenariusz za prawdopodobny. W kręgach służb bezpieczeństwa i politycznych elit Rosja ponownie postrzegana jest jako mocarstwo, które chce zdominować Europę. Aby tego dokonać, Kreml “nie cofnie się nawet przed bezpośrednią konfrontacją militarną z NATO” — powiedział jesienią ubiegłego roku Martin Jaeger, prezes Federalnej Służby Wywiadowczej. Z kolei Mark Rutte, sekretarz generalny NATO, ostrzegał: “jesteśmy kolejnym celem Rosji”.

Jak zareagują Niemcy, jeśli po Ukrainie Rosja zaatakuje kraj członkowski NATO? Gdzie leżą ich słabe punkty? To pokazuje ta gra wojenna. Przejdźmy wszystko krok po kroku.

***

Grudzień 2025 r., poniedziałkowy poranek. W uczelnianej sali na stołach ustawionych w kształcie litery U znajduje się dziewięć mikrofonów, a przed nimi tabliczki z nazwiskami i stanowiskami: kanclerz, minister obrony, minister spraw wewnętrznych, szef służb specjalnych.

Tylko że gabinet jest udawany. Na jeden dzień byli wojskowi, politycy i eksperci przejmują role niemieckiego rządu — i jego przeciwników. Peter Tauber, były sekretarz generalny CDU i sekretarz stanu w ministerstwie obrony, wciela się w rolę kanclerza. W grze wojennej stoi na czele drużyny niebieskich.

Wąski korytarz oddziela salę od sąsiedniego pomieszczenia. Tam siedzi trzech mężczyzn z drużyny czerwonych, czyli Kremla — prezydent, minister spraw zagranicznych i szef sztabu generalnego. Obie strony nie słyszą się nawzajem, jednak organizatorzy gry informują ich o ruchach przeciwnika.

Powiedzmy, że jest 27 października 2026 r., godzina 6.47…

Berlin

Nad dzielnicą rządową niebo powoli się rozjaśnia. W urzędzie kanclerza federalnego pali się światło. Od wielu godzin napływają raporty z Wilna, Warszawy i Brukseli. Litwini zgłaszają obecność rosyjskich wojsk na granicy z Białorusią. Stoją w szyku bojowym. Tymczasem na Litwie stacjonują żołnierze Bundeswehry z 45. brygady pancernej. Gdy ministrowie i doradcy zajmują miejsca przy stole, kanclerz otwiera posiedzenie. — Mamy wspólny cel, aby powstrzymać Rosję, wesprzeć naszych sojuszników i dać jasno do zrozumienia, że Niemcy są gotowe na aktywny udział w działaniach — mówi.

Jedność NATO kontra ambicje Kremla. Czy Europa byłaby gotowa, gdyby Rosja zaatakowała? Oto GRA WOJENNA Konferencja prasowa kanclerza Niemiec. Zdjęcie ilustracyjneKrzysztof Juruś, EPA/CLEMENS BILAN / PAP

Niemcy i ich sojusznicy obserwują, jak Rosja gromadzi wojska na granicy z Litwą. Pod względem militarnym Kreml jest gotowy. Pytanie brzmi, czy odpowiada to również jego intencjom politycznym. Czy prezydent Rosji wydał rozkaz wkroczenia? A jeśli tak, co chce osiągnąć? Drużyna niebieskich nie zadaje sobie jeszcze tego pytania. Jak się później okaże, jest to błąd.

Zamiast tego Niemcy zajmują się przygotowaniem struktur państwowych do kryzysu. — Mamy narzędzia i radzę je wykorzystać — mówi prezes Federalnego Urzędu Ochrony Ludności. Jego urząd ostrzega, planuje i koordynuje działania mające na celu ochronę ludzi przed wojną i katastrofami, na przykład cywilne planowanie alarmowe.

  • “Straciliśmy wiele lat”. Niemiecki historyk wojskowości przewiduje, co się może wkrótce stać

Każda służba — aż po małe administracje powiatowe — postępuje zgodnie z ustalonymi procedurami. Sztaby administracyjne zbierają się, służby dyżurne przechodzą w stan gotowości, uruchamiają się systemy ostrzegawcze. Rząd zwołuje Radę Bezpieczeństwa Narodowego, w której mogą uczestniczyć również przedstawiciele krajów związkowych i przedsiębiorstw. Decyzje podejmowane za zamkniętymi drzwiami to jedno. Kanclerz chce, aby państwo sprawiało wrażenie zdolnego do działania również na zewnątrz. Żołnierze, policjanci i zespoły technicznej służby ratowniczej mają wzmocnić obecność na ulicach i pokazać się w mundurach.

Moskwa

— Chcemy rozbić jedność NATO — mówi prezydent Rosji.

— Ostatecznie nie chodzi nam o kraje bałtyckie — dodaje szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej — ale o ustanowienie w Europie architektury bezpieczeństwa, która bardziej odpowiada naszym interesom niż ta obecnie istniejąca.

Ta logika odpowiada rzeczywistemu stanowisku rosyjskich władz. Kreml chce cofnąć porządek europejski do stanu z 1997 r. Wtedy Polska, Czechy, Węgry, Rumunia i kraje bałtyckie nie należały jeszcze do NATO. Tuż przed rozpoczęciem wielkiej ofensywy na Ukrainę prezydent Władimir Putin wymienił trzy główne cele. — Po pierwsze: zaprzestanie rozszerzania NATO. Po drugie: brak rozmieszczenia amerykańskiej broni ofensywnej na granicach Rosji. Wreszcie: wycofanie sił zbrojnych i infrastruktury sojuszu w Europie do pozycji z 1997 r., kiedy to podpisano podstawowy akt NATO-Rosja.

W takim porządku Rosja mogłaby ponownie decydować o losie mniejszych krajów.

W grze zespół rosyjski podłapuje ten sposób myślenia. Konstruuje sytuację kryzysową w Królewcu, rosyjskiej eksklawie nad Morzem Bałtyckim. Zaopatrzenie dostarczane jest przez Litwę i Białoruś. Moskwa domaga się tzw. konwoju pomocowego przez Litwę — oficjalnie z żywnością i lekami. Wilno postrzega to jako pretekst do ataku. Słusznie.

— Prezydent chce, abyśmy utworzyli korytarz humanitarny — mówi rosyjski szef sztabu.

— Przedstawił pan już kilka opcji. Czy możemy je krótko omówić? — pyta prezydent.

— Jedną z opcji — odpowiada szef sztabu — z czysto geograficznego punktu widzenia, byłby faktycznie korytarz biegnący wzdłuż linii kolejowej i głównych dróg łączących Litwę między wschodem a zachodem.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Chaos po decyzjach Donalda Trumpa. Marcin Wyrwał: kluczowe jest jedno pytanie

Opisuje on przedarcie się przez środek Litwy. Od granicy białoruskiej do stolicy Litwy, Wilna, jest tylko 30 km. Znajdują się tam dobrze rozbudowane drogi. Pojazdy wojskowe mogłyby szybko się poruszać. — Dużą wadą jest znaczny potencjał eskalacji z militarnego punktu widzenia — mówi najwyższy rangą oficer.

Główna arteria Litwy znalazłaby się pod kontrolą Rosji, a Wilno — w zasięgu rosyjskich wojsk. Szef sztabu ostrzega jednak, że gdyby żołnierze Kremla ruszyli na południe od stolicy, najprawdopodobniej natknęliby się na niemiecką brygadę. Jest to sprzeczne z rosyjskim celem, jakim jest tworzenie faktów bez większej eskalacji. Zespół rosyjski chce bowiem za wszelką cenę uniknąć aktywacji art. 5 traktatu północnoatlantyckiego.

  • Mocne słowa byłego ambasadora. “Sojusz transatlantycki jest martwy” [WYWIAD]

Potrzebna jest alternatywa. Szef wojskowy proponuje przesmyk suwalski. To wąskie gardło. Na południu Polska, na północy Litwa, na zachodzie Królewiec, na wschodzie sprzymierzona z Rosją Białoruś. Granica między Polską a Litwą ma 65 km długości — niewiele więcej niż krótka podróż autostradą. Ten pas jest jedynym lądowym połączeniem NATO z jego bałtyckimi członkami. Gdyby Rosja zamknęła tę lukę militarnie, Estonia, Łotwa i Litwa znalazłyby się w izolacji.

HtmlCode

Rosyjski minister spraw zagranicznych chce wiedzieć, czy niemiecka brygada może stanąć na drodze żołnierzom Kremla. Szef wojska uspokaja go: brygada nie osiągnęła jeszcze pełnej zdolności bojowej. — Nie ma wystarczającej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej — mówi. — Według naszych raportów wywiadowczych brygada nie dysponuje wystarczającą ilością amunicji, aby oczekiwać dłuższego oporu.

Rosjanie nie spodziewają się, że niemiecka brygada będzie w stanie ich powstrzymać.

Berlin

Dla Niemców eskalacja konfliktu nastąpiłaby w nieodpowiednim momencie. Brygada na Litwie będzie się rozwijać do 2027 r. Ostatecznie ma liczyć ok. 5000 żołnierzy. Trzy formacje bojowe: dwie niemieckie i jedna złożona z żołnierzy różnych krajów NATO pod dowództwem niemieckim. Takie brygady stacjonują również na Łotwie i w Estonii. Nawet w pełnym składzie nie byłyby w stanie samodzielnie bronić sojuszu. Służą one jako zabezpieczenie. Każdy atak na kraje bałtyckie automatycznie dotknąłby innych sojuszników. Wzrosłaby presja na sojusz, aby zareagować wspólnie. Ta obecność ma powstrzymać Rosję przed atakiem.

Niemiecki minister obrony chce jednak pokazać zdolność obronną. Inspektor generalny Bundeswehry proponuje kampanię: “Wzmocnione ćwiczenia na Litwie”. Żołnierze z Niemiec mają zostać przeniesieni na Litwę w celu przeprowadzenia ćwiczeń wojskowych. Statkiem. I lądem przez Polskę — przez przesmyk suwalski.

  • Niemcy obiecywali przełom, a znów wyszła klapa. “Przygotowują się na wojnę przeszłości”. W kuluarach sojusznicy nie ukrywają rozczarowania

Reaguje również marynarka wojenna. Niedługo potem wypływają okręty wojenne. Wszystkie jednostki zdolne do żeglugi morskiej kierują się na Morze Bałtyckie, między innymi fregaty rakietowe klasy “Sachsen”. Niemcy mają trzy takie szare giganty. Ich radary monitorują przestrzeń powietrzną. Mogą one zestrzeliwać samoloty, rakiety i drony. Rząd nakazuje również służbom wywiadowczym zintensyfikowanie działań rozpoznawczych. Rosja nie powinna już robić żadnego kroku bez obserwacji. Jednocześnie Polska i Litwa wzmacniają swoje siły zbrojne w przesmyku suwalskim.

W tym samym czasie niepokój budzi częściowa awaria niemieckich kas oszczędnościowych. Minister finansów chce zapewnić dostawy gotówki, aby zapobiec panice. — Musimy szybko wyjaśnić, jakie rezerwy są dostępne w Bundesbanku i czy można ewentualnie sprowadzić gotówkę z sąsiednich krajów — mówi.

Moskwa

Mężczyźni na Kremlu śledzą działania Niemiec.

— Nie spodziewają się niczego z tego, co zrobimy — mówi prezydent.

— Pański szacunek dla Niemców był kiedyś większy, panie prezydencie — odpowiada minister spraw zagranicznych.

— Tak, kiedyś. Ale to już przeszłość.

Minister spraw zagranicznych wyjaśnia, że w przeszłości Niemcy były często zaskakiwane przez rosyjskie ofensywy. Teraz NATO stoi praktycznie na krawędzi wielkiej wojny… i ledwo reaguje. — Po prostu niczego się nie nauczyli — mówi szef dyplomacji. — To niewiarygodne.

Jednak coś skłania tę trójkę do refleksji. Chodzi o decyzję Berlina o wysłaniu statków na Morze Bałtyckie w celu obrony przeciwlotniczej oraz dodatkowych żołnierzy na Litwę. Jednocześnie Wilno i Warszawa postanawiają wzmocnić swoje siły na Suwalszczyźnie. Szef rosyjskiego sztabu szacuje, że zajmie to dwa do trzech dni. — Musimy działać szybko — mówi.

Jak powiedział, tak zrobił.

Południowa Litwa

Środa, 28 października 2026 r., godzina 3:00. Operacja Kremla przypomina ruch nożycowy: rosyjscy żołnierze wkraczają z Białorusi na Litwę. W tym samym czasie wojska z przekraczają granicę z Królewca. W ciągu 24 godzin spotykają się w Mariampolu, mieście o strategicznym znaczeniu. Tam zbiegają się ważne połączenia komunikacyjne.

HtmlCode

Moskwa mówi o “siłach pokojowych”, które mają chronić konwój humanitarny do Kaliningradu. Ale wkracza ciężka armia pancerna. Litwini zaczęli kopać rowy przeciwczołgowe i zakładać miny lądowe. Ale ich kraj jest mały. Ma 3 mln mieszkańców i nie dysponuje własnymi myśliwcami. Nie byli przygotowani na atak o takiej sile i szybkości — zwłaszcza bez pomocy z zewnątrz. Zostają zaskoczeni.

Rosyjskie wojska kontrolują teraz jedyne połączenie lądowe między krajami bałtyckimi a terytorium NATO na południu. Tworzą strefę zagrożenia — z minami, wyrzutniami rakiet, dronami i obroną przeciwlotniczą. Nikt nie powinien być w stanie wyprzeć ich z podbitych terenów. Rosja wkroczyła na terytorium kraju należącego do NATO.

Berlin

W nocy rząd dowiedział się o ataku. — Oznacza to w każdym razie, że poza konsultacjami musimy rozmawiać o ataku na sojusz — mówi minister obrony. Wymaga to zgody wszystkich partnerów w NATO. Przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, których kurs stał się nieprzewidywalny. Minister spraw zagranicznych naciska na kanclerza, aby natychmiast porozmawiał z Waszyngtonem: — To teraz sprawa najwyższej wagi.

Rzeczniczka rządu myśli o wpływie na opinię publiczną. Sugeruje, że kanclerz powinien wygłosić wieczorem przemówienie telewizyjne. — Z jednej strony, aby zbudować zaufanie społeczeństwa, z drugiej strony, by jasno powiedzieć, że sytuacja jest bardzo poważna, ale jesteśmy przygotowani i zareagujemy odpowiednio — mówi.

Moskwa

Kreml również szuka kontaktu ze Stanami Zjednoczonymi. — Musimy dążyć do oddzielenia USA i Europy od siebie w tej krytycznej chwili — mówi minister spraw zagranicznych.

Szef wojska dodaje: — W kontaktach dwustronnych podkreśliłbym przede wszystkim, że postrzegamy Stany Zjednoczone jako mediatora, a nie jako instrumentalną część NATO.

Jedność NATO kontra ambicje Kremla. Czy Europa byłaby gotowa, gdyby Rosja zaatakowała? Oto GRA WOJENNA Rozmowa telefoniczna rosyjskiego prezydenta. Ilustracja symbolicznaKrzysztof Juruś, EPA/ALEXANDER KAZAKOV / SPUTNIK / KREMLIN POOL / PAP

Prezydent USA nie może odebrać telefonu, aby odebrać telefon, ale sekretarz stanu chce wysłuchać, co ma do powiedzenia Kreml. Moskwa dąży do zawarcia porozumienia z Waszyngtonem ponad głowami Europejczyków. Najlepiej podczas dużego szczytu, na którym spotkają się obaj prezydenci. — Agenda będzie oczywiście dotyczyła nowej architektury pokoju w Europie, ale także dwustronnych stosunków gospodarczych — mówi władca z Kremla. Podnosi słuchawkę. Słychać sygnał. Ktoś odbiera.

— Witam, panie sekretarzu

— Mówi prezydent, prawda?

— Tak — odpowiada prezydent Rosji. — Ze względu na poważną sytuację postanowiłem sam zadzwonić.

— Obecność pańskich wojsk na Litwie budzi duże zaniepokojenie — mówi Amerykanin. — Nie możemy tego zignorować.

Decydujące znaczenie ma to, czego sekretarz stanu nie robi. Nie wyznacza czerwonych linii. Nie żąda natychmiastowego wycofania wojsk. Nie grozi konsekwencjami…

Koniec części pierwszej scenariusza. Poniżej kolejne części

  • Kij i marchewka z Kremla. “Pokój można utrzymać tylko dzięki sile i determinacji”. GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 2]
  • W NATO zapadają ostateczne decyzje. Rosja chce uwieść trzy kraje. GRA WOJENNA [CZĘŚĆ 3]
Podobne artykuły