23 March, 2026

Jak Polska mogłaby wyjść z Unii Europejskiej? “Start procesu trwałby mniej niż tydzień”

Wystarczy zwykła większość w Sejmie oraz podpis prezydenta, by Polska ruszyła z procedurą wyjścia z Unii. W wyniku zmian z 2023 r. polexit można dziś uruchomić w kilka dni. Ekspert ostrzega: to realny scenariusz, a jego skutki odczulibyśmy natychmiast.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Jak Polska mogłaby wyjść z Unii Europejskiej? "Start procesu trwałby mniej niż tydzień" Leszek Szymański / PAP Posłowie na sali obrad Sejmu Coraz częściej, nie tylko od polityków skrajnej prawicy usłyszeć można, że Unia tak naprawdę wcale Polsce nie służy. Prawo i Sprawiedliwość jeszcze nie posunęło się do tego, by wzorem Brauna Unię nazywać “eurokołchozem”, ale antyunijna retoryka wśród polityków partii Jarosława Kaczyńskiego staje się coraz mocniej obecna.Przemysław Czarnek, wyznaczony przez Jarosława Kaczyńskiego jako kandydat na premiera, zasłynął swoim “OZE-sroze” i zdejmowaniem paneli fotowoltaicznych z dachu. Ostatnie dni jego koledzy wypełnili szarżą na unijny program SAFE. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Wiceminister obawia się polexitu? "Jestem przerażony słowami Przemysława Czarnka" Rywalizacja PiS z obiema Konfederacjami — jedną Sławomira Mentzena i drugą Grzegorza Brauna — nieuchronnie prowadzi na grunt eurosceptyczny oraz wymusza retorykę antyunijną. Karol Nawrocki nie raz podkreślał, że choć chce Polski w strukturach Wspólnoty, to nie podoba mu się jej kształt. “To nie jest Unia naszych marzeń” — mówił prezydent. A unijny program SAFE zawetował, bo jego zdaniem ma zagrażać naszej suwerenności.

  • ZOBACZ: “Stan Wyjątkowy”. Tusk straszy, że Kaczyński planuje polexit. Czarnek walczy z panelami

Wystarczy zwykła większość w Sejmie i podpis prezydenta

Czy i w jaki sposób wyjście z Unii Europejskiej mogłoby zostać teoretycznie przeprowadzone?— To proces, który rozpoczyna się od decyzji politycznej. Najpierw musiałby zostać zainicjowany projekt ustawy. Nie o samym wyjściu z UE, lecz ustawy wyrażającej zgodę na podjęcie przez Prezydenta RP decyzji o wystąpieniu z niej. Ta decyzja uruchamiałaby procedurę z art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli formalny proces wyjścia państwa członkowskiego — wyjaśnia prof. Robert Grzeszczak, ekspert prawa UE z Uniwersytetu Warszawskiego, członek Team Europe. Potrzebna byłaby więc ustawa uchwalona w krajowej procedurze przy zwykłej większości parlamentarnej oraz podpis prezydenta. Od tego momentu procedura wychodzenia z Unii zostałaby formalnie uruchomiona — zaznacza.

  • PRZECZYTAJ: “Bardzo niepokojące”. Bruksela reaguje na informacje w sprawie Węgier

— Mnie to przeraża, ponieważ to przyszłość, którą bez trudu można sobie wyobrazić. Proces zainicjowania wyjścia z Unii może potrwać nawet niepełny tydzień, jeśli populistyczne siły polityczne się uprą — wskazuje ekspert.— Wystarczy grupka polityków, którzy zechcą sobie pompować słupki poparcia w imię populistyczno-nacjonalistycznych haseł i idei, że “po nas choćby potop”. To by nas pchnęło wstecz w rozwoju cywilizacyjnym na długie pokolenia — dodaje prof. Grzeszczak.

Skąd pomysł? PiS przygotowało grunt. “Polexitowe pendolino”

Jak wyjaśnia, pomysł na legislacyjny ekspres przy wyjściu z Unii powstał pod koniec rządów PiS, w 2023 r.— Oni wtedy przegłosowali ustawę z dnia 28 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o współpracy Rady Ministrów z Sejmem i Senatem w sprawach związanych z członkostwem Polski w UE. W tej ustawie metodą wrzutki zmienili szereg innych, kluczowych ustaw, w tym ustawę o umowach międzynarodowych. I w tym właśnie akcie prawnym w dodanym art. 22a przemycona została zmiana o kolosalnym znaczeniu, że wystarczy zwykła większość w parlamencie i zgoda prezydenta, aby nas wyprowadzić z Unii — wyjaśnia prof. Grzeszczak.— To polexitowe pendolino. Krajowy proces wyjścia z Unii zamknie się w ciągu paru dni — podkreśla.

Co dalej? “Z dnia na dzień staniemy się w Unii obcy”

Prof. Grzeszczak mówi, że w takim scenariuszu, choć formalnie Polska jeszcze przez co najmniej dwa lata pozostałaby w strukturach Unii, ponieważ trwać będą negocjacje polexitowe, to dla obywatela skutki decyzji o opuszczeniu Wspólnoty byłyby odczuwalne natychmiast. — To jak przy rozwodzie, złożenie pozwu definitywnie niszczy atmosferę w domu. Tu byłoby to samo, ponieważ z dnia na dzień stalibyśmy się w Unii obcymi, stojącymi w korytarzu do wyjścia. Nikt by nas o nic nie pytał, nikt by nas nie słuchał… Pariasi wciąż siedzący przy wspólnym stole. Wstalibyśmy z kolan, ale z hukiem upadlibyśmy na twarz — wskazuje.— Polska rozbroiłaby się sama. Wystąpienie z rynku wewnętrznego, który daje nam realne bezpieczeństwo, to wyjście z europejskiego systemu naczyń połączonych i postawiłoby nas w sytuacji, jak przed rozbiorami. Bylibyśmy znów średnim państwem między Niemcami a Rosją. Sojusze z Wielką Brytanią, o których mówi prawica, to pisanie na piasku, myślenie życzeniowe, ponieważ Wielka Brytania sama ma problemy po brexicie i ani jej w głowie nas ratować i wspierać — wyjaśnia.

Czy to można odkręcić? “Z trudem”

Prof. Grzeszczak podkreśla, że po podjęciu przez prezydenta decyzji o wystąpieniu Polski z Unii Europejskiej uruchomiona zostałaby procedura z art. 50 Traktatu o UE. To oznaczałoby wejście w żmudne negocjacje dotyczące rozdzielenia wszystkich sfer, które dziś Polska współtworzy jako państwo członkowskie.— Notyfikacja trafia do Rady Europejskiej, ta wyznacza negocjatora i zaczyna się formalny proces wyjścia. Zwykle trwa to około dwóch lat. Do tego momentu decyzję dałoby się jeszcze cofnąć. Polska mogłaby się wycofać. To pierwszy i najważniejszy bezpiecznik — zaznacza.

  • PRZECZYTAJ: Sąd zdecydował w sprawie nieruchomości Ziobry. Chodzi o błąd prokuratury

— Drugi, na gruncie krajowym, istnieje obecnie tylko w teorii. Chodzi o możliwość zakwestionowania ustawy zmienionej przez PiS w 2023 r. przed Trybunałem Konstytucyjnym. Tyle że tu wracamy do zasadniczego problemu: PiS wcześniej sam Trybunał ustrojowo zrujnował. Gdyby udało się go kiedyś rzeczywiście odbudować i przywrócić mu niezależność, można byłoby próbować podważyć tę ustawę jako niezgodną z konstytucją, chociażby poprzez naruszenie konstytucyjnego podziału władzy. Obecnie to zabezpieczenie jest w dużej mierze iluzoryczne. Krótko mówiąc, formalnie jeszcze są hamulce, ale politycznie i ustrojowo mamy ich bardzo niewiele — podsumowuje.

Podobne artykuły