Zgrzyt w relacjach polsko-niemieckich. „Nie wygląda to dobrze”

Olaf Scholz i Donald Tusk Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera, Krystian Maj/KPRM W niedzielę 1 września będziemy obchodzić 85. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W oficjalnych uroczystościach na Westerplatte zabraknie najważniejszych niemieckich polityków. Część polityków nie otrzymała zaproszeń a inni tak jak np. szefowa Bundesratu Manuela Schwesig odwołali swój przyjazd. Niemcy będzie reprezentować tylko i wyłącznie pełnomocnik niemieckiego MSZ ds. współpracy z Polską Dietmar Nietan. Na łamach „Sueddeutsche Zeitung” przypomniano, że przed pięcioma laty w Gdańsku pojawili się zarówno prezydent Frank-Walter Steinmeier, jak i kanclerz Angela Merkel. Dziennikarze zwrócili uwagę na fakt, że przy okazji 80. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w Polsce pojawił się niemiecki prezydent, który zwrócił się z prośbą o wybaczenie. Logiczne byłoby, aby Olaf Scholz reprezentował Niemcy na obchodach 85. rocznicy niemieckiej inwazji na Polskę. Zwłaszcza, że od momentu, gdy Donald Tusk został premierem, nastąpiło zauważalne złagodzenie napięć w relacjach polsko-niemieckich – czytamy. Jednocześnie w Sueddeutsche Zeitung przypomniano, że dalej na agendzie pozostaje sprawa reparacji. PiS wystawił Niemcom rachunek w wysokości 1,3 biliona euro. Dziennikarze napisali, że zarówno niemieckie władze, jak i obecny polski rząd, nie widzą ku temu podstaw prawnych, dlatego trwają prace nad opracowaniem planu zadośćuczynienia za krzywdy i straty poniesione przez Polskę w czasie II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Korespondentka Viktoria Grossmann stwierdziła, że nie wygląda to dobrze, że Berlinowi i Warszawie nie udało się uzgodnić wspólnego planu obchodów rocznicy niemieckiej inwazji na Polskę. Jej zdaniem wspólne uroczystości oznaczałyby także uznanie dla tych, którzy przez dziesięciolecia pracowali po obu stronach w stowarzyszeniach lub instytucjach na rzecz dobrych stosunków polsko-niemieckich. Według dziennikarki nie oznacza to, że relacje polsko-niemieckie się pogarszają. Jako dowody wymieniła m.in. internetową bazę danych „Losy Polaków 1939-1945”, w której znajdują się blisko trzy miliony nazwisk czy też Muzeum Pracy Przymusowej w Weimarze. Prawicowo-nacjonalistyczny rząd PiS domagał się 1,3 biliona euro reparacji. Nowy premier odłożył te żądania ad acta. Teraz chodzi o znacznie bardziej uzasadnione wsparcie dla polskich ofiar narodowego socjalizmu – ale i w tym wypadku Donald Tusk nie chce być oskarżany przez PiS o to, że został oszukany zbyt małą kwotą – skomentowała dziennikarka. 