09 March, 2026

Ich bliscy zginęli w wypadku Majtczaka. Dziś zabierają głos

— To był nasz jedyny syn, jedyny wnuk, jedyna synowa. Ja ją traktowałam jak córkę, którą zawsze chciałam mieć. Oni byli dla nas tak dobrzy — mówi w rozmowie z o2 matka Patryka, który zginął w wypadku na A1.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Ich bliscy zginęli w wypadku Majtczaka. Dziś zabierają głos Marian Zubrzycki / PAP Sebastian Majtczak i mec. Katarzyna Hebda

W skrócie:

  • We wrześniu 2023 r. na autostradzie A1 doszło do wypadku, w którym zginęły trzy osoby. W sprawie oskarżony jest Sebastian Majtczak
  • Po raz pierwszy od czasu tragedii głos zabrali rodzice zmarłych
  • Bliscy relacjonują moment, kiedy dowiedzieli się o śmierci swoich dzieci, mówią o rozprawach sądowych i żalu do służb
  • Wspominają także zmarłych. — Oni byli dla nas tak dobrzy. Wozili nas po lekarzach. Umawiali mnie do okulistów, bo mam chore oczy — mówią
  • Podkreślają, że ich wspólnym celem jest teraz doprowadzenie do sprawiedliwego wyroku

W czwartek 12 marca przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbędzie się ostatnie zaplanowane przesłuchanie świadków w sprawie tragedii na A1. O spowodowanie wypadku, w którym zginęły trzy osoby, oskarżony jest Sebastian Majtczak. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Przełomowa decyzja prokuratury ws. Sebastiana Majtczaka!

Poznaj kontekst z AI

Kiedy odbywa się ostatnie przesłuchanie świadków w sprawie wypadku? Kim jest oskarżony w sprawie? Jak zareagowały rodziny ofiar na wiadomość o tragedii? Jakie emocje towarzyszą rodzicom zmarłych dzieci?

Ich dzieci zginęły na A1. Teraz zabrali głos

Głos w sprawie tragedii po raz pierwszy zabrały rodziny ofiar wypadku. Matka Patryka, Elżbieta, relacjonuje w rozmowie z o2, że dzień po tragedii do jej drzwi zadzwoniła policja. Jak dodaje, dokładnie nie pamięta, co działo się dalej. — Stali policjanci, nie wiem, co do mnie mówili. Czekałam na nich, na dzieci, na kochanego wnuka, na telefon od nich. Ktoś powiedział, że oni nie zadzwonią. Nie wierzyłam, że to prawda — mówi portalowi kobieta. Dodaje, że już dzień wcześniej słyszała o wypadku, ale nie skojarzyła, że to droga, którą wracali jej bliscy.

  • Zobacz: Pięć najważniejszych momentów z procesu Sebastiana Majtczaka. 315 km na godz., Dubaj i pytanie, które przebiło wszystko

Rodzice drugiej z ofiar, Martyny, dowiedzieli się o tragedii od pani Elżbiety. — Zadzwoniła do mnie Ela. Rozmowa? Ja bym tego tak nie nazwał. Ona krzyczała, że nie mamy dzieci — relacjonuje ojciec zmarłej. Matka podkreśla, że była w szoku, a informacje do niej nie docierały.

Żal do służb pozostał

Rodziny spotkały się w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie mieli złożyć zeznania na policji. Jak relacjonują portalowi, policjanci nie mówili wówczas jeszcze nic o tym, że doszło do zderzenia z BMW Majtczaka. Pytali za to, co ich zmarli wieźli w aucie, że samochód się zapalił. — Boże kochany, co oni mogli wieźć? — pyta matka Martyny. Portal podaje, że rodziny o Majtczaku dowiedziały się z mediów oraz od swojego pełnomocnika. Kierowca BMW po wypadku wyjechał z kraju, do Polski trafił dopiero po skomplikowanej procedurze ekstradycyjnej.

  • Zobacz: Tragedia na A1. Sebastian Majtczak podważa opinie biegłych. Wystąpił z oświadczeniem

Zdaniem matki Patryka, ta ucieczka została mu umożliwiona. — W ogóle nie był ujęty. Powinno się go zamknąć do wyjaśnienia, na 48 godz. […] Od razu ich powinni przesłuchać. A teraz nagle dostali amnezji — mówi za to portalowi ojciec zmarłego, dodając, że Majtczak miał czas na uzgodnienie zeznań z bliskimi. Obie rodziny mają żal do służb.

“To było zabójstwo”

Jak relacjonuje portal, podczas jednej z rozpraw obrończymi Majtczaka wskazała, że na A1 nie doszło do wypadku, a do kolizji. — Zgadzam się z panią mecenas, która powiedziała, że to nie był wypadek. Bo to nie był wypadek. To było zabójstwo. Tak powinien być sądzony — komentuje to ojciec Patryka. Obie rodziny zgadzają się, że w tym przypadku Majtczak powinien zostać skazany na dożywocie. — Tamtego wieczoru ten człowiek tak naprawdę to zabił trzy rodziny — mówi matka Martyny. Matka Patryka mówi w rozmowie z portalem, że Majtczak podczas rozpraw “upokarza ich dzieci” i “lekceważy ich pamięć”. Ojciec Martyny dodaje, że mężczyzna ciągle manipuluje. — Ja myślałem, że jestem gruboskórny, że widziałem dużo strasznych wypadków, to sobie potrafię to poukładać, przeżyć. Ale tego się nie da — podkreśla ojciec Patryka.

  • Czytaj: Tragedia na A1. Matka jednej z ofiar po raz pierwszy wygłosiła oświadczenie

Bliscy wspominają zmarłych. “Oni byli tak dobrzy”

Matka Patryka wspomina w rozmowie z o2 zmarłych. — To był nasz jedyny syn, jedyny wnuk, jedyna synowa. Ja ją traktowałam jak córkę, którą zawsze chciałam mieć. Oni byli dla nas tak dobrzy. Wozili nas po lekarzach. Umawiali mnie do okulistów, bo mam chore oczy. Oliś zawsze mówił: “Babuniu, jak nie będziesz dobrze widziała, to ja ci pomogę” […] Byliśmy tacy szczęśliwi — mówi. Kobieta pokazuje pokój dziecka, który jest dokładnie taki, jak przed wypadkiem. — Zostawiliśmy wszystko. On w sypialni miał taki areszt, w dużej szafie. Przymykaliśmy babcię, bo babcia była złodziejem — wspomina zabawy z wnukiem dziadek. Para dodaje, że synek był dla zmarłych “całym światem” i “najukochańszym, jedynym promyczkiem”. — Odeszli od nas, bez pożegnania, tak blisko domu — mówią.

  • Sprawdź: Obrończyni Sebastiana Majtczaka pokazała wstrząsające wiadomości. Pilna reakcja sądu

Jak podaje o2, rodzice Patryka są na lekach, a rodzice Martyny również stale pozostają pod opieką psychiatry. Ich wspólnym celem jest jednak sprawiedliwe zakończenie procesu. — Musimy to wytrzymać, dla naszych dzieci — mówi matka zmarłej. Bliscy ofiar mówią, że chcieliby spojrzeć Majtczakowi w oczy, ale ten ciągle spuszcza głowę. — Nie ma w sobie krzty odwagi — podkreśla matka Patryka. Jej mąż dodaje dalej, że o tragedii nie rozmawiają z ludźmi. — Człowiek zaraz zanosi się płaczem — wyznaje. Opracowanie: 

  • Lucyna Lecyk
Podobne artykuły