Więzienie, gwałty i tortury. Miażdząca opinia po horrorze w Gaikach

Gaiki. Stodoła, w której więziona była kobieta Źródło: Newspix.pl / Piotr Wierzbick Biegli psychiatrzy wydali jednoznaczną opinię dotyczącą Mateusza J.: oprawca był poczytalny w chwili popełniania zbrodni. Mężczyzna przez ponad pięć lat, na terenie swej posesji w dolnośląskiej wsi Gaiki pod Głogowem, więził, gwałcił i torturował swoją byłą partnerkę, Małgorzatę. Opinia sądowo-psychiatryczna dostarcza również przerażającego obrazu osobowości oskarżonego, który – zdaniem ekspertów – wykazuje cechy psychopatyczne, skrajny egoizm oraz całkowity brak empatii wobec ofiary. Śledztwo w tej sprawie trwa, a dramatyczne szczegóły ujawniane przez prokuraturę i media odsłaniają kulisy jednej z najbardziej porażających zbrodni w Polsce ostatnich lat. Według informacji zgromadzonych przez śledczych wszystko zaczęło się od pozornie niewinnej relacji. Mateusz J. i Małgorzata poznali się i, jak opowiadają świadkowie, „miało wybuchnąć między nimi wielkie uczucie”. Niestety, szybko okazało się, że była to relacja toksyczna, w której mężczyzna stopniowo przejmował pełną kontrolę nad kobietą. Kobieta przez lata była brutalnie gwałcona, bita i psychicznie niszczona. Jej oprawca całkowicie odciął ją od świata, pozbawiając kontaktu z rodziną. Śledczy nie wykluczają, że przez cały ten czas Małgorzata była także głodzona i zmuszana do posłuszeństwa pod wpływem przemocy fizycznej i emocjonalnej. Przełom nastąpił w sierpniu 2024 roku, kiedy po jednym z ataków Mateusza J. kobieta doznała poważnego urazu barku. Trafiła do szpitala w Głogowie z potwornym bólem. To tam, po rozmowie z lekarzami, zdecydowała się po raz pierwszy opowiedzieć o piekle, które przeszła. Personel medyczny natychmiast powiadomił policję, a ta – prokuraturę. Mateusz J. został zatrzymany i trafił do aresztu, gdzie przebywa do dziś. Jak podkreślają śledczy, kobieta znajdowała się w stanie skrajnego wycieńczenia psychicznego i fizycznego. Wymagała hospitalizacji i natychmiastowej pomocy psychologicznej. Obecnie przebywa w jednym z ośrodków pomocowych, gdzie pod opieką specjalistów próbuje wrócić do normalności. „Gazeta Wrocławska” ujawniła treść opinii biegłych sądowych, która rzuca światło na stan psychiczny oskarżonego w momencie popełniania przestępstw. Zgodnie z ustaleniami specjalistów, Mateusz J. był całkowicie poczytalny – nie cierpiał na chorobę psychiczną ani nie był upośledzony umysłowo. — Biegli stwierdzili też, że Mateusz J. ma cechy psychopatyczne o głęboko zaburzonej osobowości. Wykazuje postawę skrajnie egocentryczną i egoistyczną, a pokrzywdzoną traktował całkowicie przedmiotowo i instrumentalnie. Oskarżony zupełnie nie liczy się uczuciami innych osób – poinformowała o wynikach opinii specjalistów Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy w rozmowie z Onetem. Ekspertyza potwierdza najgorsze przypuszczenia: sprawca nie tylko działał z pełną świadomością swoich czynów, ale był przy tym bezwzględny i pozbawiony skrupułów. Traktował kobietę jak przedmiot, wykorzystując ją seksualnie i psychicznie, nie odczuwając żadnego współczucia ani żalu. Mateusz J., mimo postawionych mu zarzutów, nie przyznał się do winy. Prokuratura oskarżyła go m.in. o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad 30-letnią kobietą. Grozi mu kara do 25 lat pozbawienia wolności. Proces w tej sprawie jeszcze się nie rozpoczął, ale już teraz wiadomo, że jednym z kluczowych dowodów będzie opinia biegłych psychiatrów. Zgodnie z Kodeksem karnym, za przetrzymywanie osoby wbrew jej woli, gwałty i znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem grożą surowe kary, sięgające nawet 25 lat więzienia. Biorąc pod uwagę brutalność czynów i ich długotrwałość, sąd może uznać je za zbrodnie o szczególnym stopniu społecznej szkodliwości. W sprawie pojawiają się również pytania o odpowiedzialność instytucji – czy żadne sygnały nie trafiły wcześniej do służb społecznych, policji lub sąsiadów? Jak możliwe było przetrzymywanie kobiety przez blisko sześć lat w centrum niewielkiej wsi bez wzbudzenia podejrzeń? Małgorzata zdecydowała się współpracować z prokuraturą i złożyła wyczerpujące zeznania. Jej relacja, pełna przerażających szczegółów, stanowi podstawę aktu oskarżenia. Kobieta, jak informują osoby zaangażowane w pomoc, powoli wraca do zdrowia, ale proces ten jest długi i wymagający. Trauma, jakiej doznała, może mieć trwałe skutki psychiczne. Obecnie przebywa w bezpiecznym miejscu, pod opieką terapeutów.Horror pod Głogowem. Oto co ustalili biegli psychiatrzy
W 2019 roku, po kilku miesiącach znajomości, Małgorzata została przez niego uwięziona w ciemnej, pozbawionej okien komórce na terenie posesji w Gaikach. W tym samym domu mieszkali jego rodzice, którzy – jak twierdzą – nie mieli pojęcia o tragedii rozgrywającej się zaledwie kilka metrów od ich drzwi.Dramat ujawniony przez przypadek
Wstrząsające wnioski biegłych psychiatrów
Brak skruchy i odrzucenie winy
Ofiara walczy o powrót do życia