Tysiące martwych ryb. Zabiła je woda

Martwe ryby w Grecji Źródło: canva.com, Reuters W porcie w centrum turystycznego greckiego miasta Wolos w Tesalii trwa zbieranie martwych ryb. Co doprowadziło do ich masowego śnięcia? Grecy mierzą się z masowym śnięciem ryb. Trafiły one do Zatoki Pagasyjskiej, nad którą leży Wolos, wskutek cofających się wód powodziowych. Wszystko przez potężny medikan Daniel, który nawiedział kraj w ubiegłym roku. Spowodował on liczne zniszczenia i powodzie w regionie. Medikany to śródziemnomorskie zjawiska pogodowe o sile zbliżonej do łagodnych cyklonów. Tworzą się szybko z powodu układów niskiego ciśnienia, przynosząc gwałtowny spadek temperatury oraz obfite opady. W ten sposób wymiecione ze swoich słodkowodnych siedlisk ryby w jeziorze Karla nie miały szans w kontakcie ze słoną wodą w Zatoce. Mieszkańcy Grecji mogli zobaczyć makabryczny widok zwierząt, które w ostatnich dniach utworzyły na wodach „srebrzysty koc”. W porcie i okolicach unosi się intensywny odór. Nie tak dawno również w Polsce mieliśmy problem śniętych ryb. Z jeziora Dzierżno Duże i Kanału Gliwickiego wyłowiono ponad 50 ton zwierząt. Przyczyną był rozkwit złotej algi. Podobna sytuacja miała miejsce w czerwcu w Lubczynie (Zachodniopomorskie). Wówczas strażacy otrzymali pierwsze informacje o śniętych rybach. Z wody wyłowiono 1600 kilogramów martwych ryb. Złotą algę wykryto również przy wejściu do żwirowni w Bielinku. Poddano wówczas próbki wody badaniom, co zlecił wojewoda zachodniopomorski. Potwierdziły one obecność złotych alg. Złote algi są bardzo niebezpieczne dla stanu wody. Była minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, przy okazji badań obecności mikroorganizmów w Odrze, wyjaśniała, że ich „zakwit może spowodować pojawianie się toksyn zabijających ryby i małże”. „Nie są szkodliwe dla człowieka”. 
Problem śniętych ryb również w Polsce