30 January, 2026

Gospodarkę Rosji czeka już tylko droga w dół. Putin musi znaleźć nową ofiarę [OPINIA]

Na początku inwazji na Ukrainę wydawało się, że Władimir Putin doskonale radzi sobie z wojenną gospodarką. Po czterech latach zgromadzone zasoby się jednak wyczerpały. Rosyjskie dochody są absurdalnie niskie i jedynie branże przydatne dla wojska są w stanie iść do przodu. “Wojnę tę można kontynuować tylko poprzez otwarte ograbianie jakiejś kategorii poddanych lub wszystkich naraz” — pisze rosyjski analityk Siergiej Szelin. I, jak podkreśla, 2026 r. może doprowadzić gospodarkę Rosji do ostatecznej katastrofy.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Gospodarkę Rosji czeka już tylko droga w dół. Putin musi znaleźć nową ofiarę [OPINIA] Nuture, Contributor / Contributor / Getty Images Prezydent Rosji Władimir Putin, w tle: rosyjskie ruble

Aby zrozumieć dramatyczną sytuację finansową, w jakiej znajdzie się reżim w 2026 r., należy dostrzec, że jest ona kontynuacją dramatu z 2025 r.

Miniony rok był pierwszym rokiem wojny, w którym technokraci za zgodą przywódcy zatrzymali wzrost wydatków państwowych. W połączeniu z bardzo wysoką stopą procentową miało to na celu obniżenie inflacji i doprowadzenie rosyjskiej gospodarki do harmonijnej równowagi.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Czy Rosjan stać na prowadzenie wojny?

Coś się nawet udało. Wydatki federalne w 2025 r. wyniosły 42,9 bln rubli (według aktualnego kursu 2 bln zł) i były nominalnie tylko o 6,8 proc. wyższe niż wydatki w roku poprzednim. Po uwzględnieniu inflacji faktycznie nie wzrosły.

Po raz pierwszy od czterech lat wojny.

Jednak rzeczywiste wydatki wojskowe i tak poszły w górę. Widać to w rozwoju branż, które zapewniają prowadzenie wojny. W branżach cywilnych produkcja spadała, a łączny PKB wzrósł o ok. 1 proc. Tak przynajmniej wynika ze sprawozdań. W rzeczywistości mamy do czynienia z wyraźną stagnacją.

  • Tekst publikujemy dzięki uprzejmości The Moscow Times

Rząd zgodził się na to z góry, a nawet wydał taki nakaz, gdy technokraci przekonali go, że nie ma innego sposobu na powstrzymanie inflacji. Tylko poprzez zatrzymanie wzrostu wydatków i utrzymanie bardzo wysokich stóp procentowych.

Tak też zrobiono. Do końca 2025 r. stopa procentowa pozostała na poziomie 16 proc., a kapitanowie gospodarki cywilnej głośno narzekali na los. Ale humorystyczne w tej sytuacji jest to, że i tak nie udało się związać końca z końcem.

  • “To jest faktyczny rozpad”. Rosja jest w punkcie krytycznym. Ekspert tłumaczy, dlaczego nikt już jej nie uratuje

Droga do katastrofy

Dochody federalne (37,3 bln rubli, czyli ok. 1,75 bln zł) w 2025 r. okazały się absurdalnie niskie. W porównaniu z 2024 r. wzrosły one — w ujęciu nominalnym! — tylko o 1,6 proc., czyli w ujęciu realnym znacznie spadły. Liczyliśmy na coś innego. Specjalnie podnieśliśmy podatek od dochodów i PIT, aby dochody na pewno wzrosły.

Jednak z rosyjskich sektorów cywilnych, poważnie dotkniętych walką z inflacją, udało się wycisnąć znacznie mniej, niż oczekiwano. Co więcej, dochody budżetowe z handlu ropą naftową (8,5 bln, czyli ok. 398 mld zł) okazały się o kilka bilionów skromniejsze, niż planowano.

  • Tak fatalnie nie było od 20 lat. Zła wróżba dla rosyjskiej gospodarki. “Krzyczy, że nie należało rozpoczynać wojny”

Jesienią sytuacja zmierzała wręcz do katastrofy finansowej. Jednak ministerstwo finansów pod kierownictwem Siluanowa wykazało się niezwykłą pomysłowością i w grudniu zdołało wydać o 19,4 proc. mniej niż w grudniu 2024 r. Tylko dzięki tak desperackim środkom udało się uzyskać przedstawione tutaj wyniki.

Nie można jednak wykluczyć, że niektóre nieuniknione wydatki zostały po prostu przeniesione na początek 2026 r. Wtedy wkrótce je zobaczymy.

Topniejący budżet

Podobnie jak w przypadku przeniesienia inflacji z grudnia ubiegłego roku na styczeń bieżącego. Podczas gdy ministerstwo finansów w pośpiechu ograniczało wydatki, Rosstat (Federalna Służba Statystyki Państwowej) równie pośpiesznie wykonywał towarzyszące temu zadanie państwowe — fałszował grudniową inflację. Aby w 2025 r. była ona niższa (ogłoszono, że wyniesie tylko 5,6 proc.), trzeba było przenieść jej część na styczeń 2026 r.

W grudniu 2025 r. odnotowano jedynie 0,3 proc. wzrostu cen, a w styczniu 2026 r. — ok. 2 proc. Część tego wzrostu jest wynikiem najnowszej podwyżki podatku VAT. Jednak w 2019 r, kiedy ostatni raz został podniesiony podatek VAT, styczniowy wzrost nie wyniósł 2 proc., a 1 proc.

Gospodarkę Rosji czeka już tylko droga w dół. Putin musi znaleźć nową ofiarę [OPINIA] Centrum MoskwyYuTphotograph / Getty Images

Pomimo wszystkich starań ministerstwa finansów i Rosstatu deficyt budżetowy w 2025 r. (2,6 proc. PKB) znacznie przewyższył deficyty poprzednich lat wojennych. A inflacja, która w grudniu wyglądała nieźle, w innych okresach wcale nie wydaje się pokonana.

Jeśli spojrzeć na miesięczny wykres inflacji (rok do roku) i nominalnej stopy procentowej, widać, że zarówno jedna, jak i druga były w najlepszym stanie przed nadejściem pandemii COVID-19, pod koniec 2019 r. i na początku 2020 r.: inflacja wynosiła 2-3 proc., stopa procentowa — ok. 6 proc, a różnica między nimi 3-4 p.p. W przededniu wojny, w styczniu 2022 r., napięcie szybko rosło (inflacja wzrosła do 8,7 proc., stopa procentowa do 8,5 proc., różnica wynosiła ok. 0). W grudniu 2025 r. obserwujemy ogromną różnicę między inflacją a stopą procentową (inflacja 5,6 proc., stopa procentowa 16 proc., różnica ok. 10 p.p.).

Dramatyczne liczby

Kiedy realna stopa procentowa, tj. stopa nominalna pomniejszona o wzrost cen, jest tak wysoka jak obecnie, zaciąganie kredytów jest nieopłacalne, a gospodarka w części niewojskowej nieuchronnie podupada. A gwałtowne obniżenie stopy nominalnej oznacza powrót wysokiej inflacji. Jeszcze w marcu 2025 r. inflacja osiągnęła szczyt (10,3 proc. w ujęciu rok do roku) przy ówczesnej stopie nominalnej wynoszącej 21 proc. i realnej — prawie 11 proc.

Oznacza to, że rok 2026, podobnie jak rok 2025, będzie musiał upłynąć w atmosferze tłumienia cywilnej aktywności gospodarczej. Pogodzono się z tym z góry i zaplanowano wzrost gospodarczy na poziomie 1,3 proc., czyli po uwzględnieniu manipulacji — zerowy. Putin zgodził się nawet na ograniczenie wydatków wojskowych.

  • Rosyjski sektor naftowy na minusie. Desperacki ruch giganta zdradza skalę kryzysu. Putin pod ścianą

Oczywiście w symbolicznej wysokości. W nagrodę za te poświęcenia władze zapisały w swoim planie obniżenie rocznej inflacji do 4 proc. Czyli do poziomu, który nazywają docelowym.

Jednak uwzględniono, że bez podwyżki podatków bilans finansowy w 2025 r. byłby bardzo zły. Dlatego kontynuowano ten tak przydatny kurs i w planie na 2026 r. uwzględniono nową serię podwyżek podatków.

Po zsumowaniu wszystkich tych przedsięwzięć dla 2026 r. uzyskano dość dramatyczne liczby: wydatki — 44,1 bln rubli (2 bln zł, łącznie o 2,8 proc. wyższe niż w ubiegłym roku w wartości nominalnej, tj. w rzeczywistości niższe niż były) i dochody — 40,3 bln rubli (1,89 bln zł, w wartości nominalnej wyższe niż w 2025 r. o 8 proc., a w rzeczywistości o 4 proc.).

  • Tak fatalnie nie było od 20 lat. Zła wróżba dla rosyjskiej gospodarki. “Krzyczy, że nie należało rozpoczynać wojny”

Kruche sukcesy

W ten sposób planuje się utrzymać wydatki na nieco niższym poziomie niż w 2024 r., ale wycisnąć z gospodarki narodowej jeszcze więcej niż udało się w minionym 2025 r. Nie ma jednak nadziei na osiągnięcie takiej równowagi, a planowany deficyt budżetowy (1,6 proc. PKB) został obniżony jedynie do poziomu z pierwszych lat wojny.

Projekt rządowy na rok 2026 wygląda jak spełnienie marzeń Putina i jego dostojników o niskiej inflacji w czasie trwającej wojny. Jednak już na starcie ta z trudem stworzona harmonia zaczyna się chwiać.

Zakładając w planach na 2026 r., że baryłka ropy Urals będzie sprzedawana za 59 dol. (208 zł), technokraci uważali się za trzeźwo myślących i umiarkowanych: dochody budżetowe z ropy i gazu wyniosłyby 8,9 bln rubli (417 mld zł). To mniej więcej tyle samo, ile w poprzednich latach wojny (w latach 2022–2025 odpowiednio: 11,6 bln, 8,8 bln, 11,1 bln, 8,5 bln rubli). Nawet poniżej średniej.

  • Nad rosyjską gospodarkę nadciąga sztorm. Kreml ma trzy opcje — wszystkie fatalne

Jednak w grudniu 2025 r. cena baryłki ropy Urals nagle spadła do 39 dol. (137 zł) i w styczniu pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie. Jeśli ta niska cena utrzyma się przez dłuższy czas, roczne dochody z ropy spadną do ok. 5,5 bln rubli (258 mld zł). Ostatni raz miało to miejsce w pandemicznym 2020 r. i spowodowało między innymi wysoki wzrost inflacji.

W tym przypadku nie da się uniknąć czegoś podobnego w 2026 r. Dziurę w budżecie trzeba będzie załatać z Funduszu Narodowego Dobrobytu Federacji Rosyjskiej. Obecnie jego płynna część wynosi 4,1 bln rubli (192 mld zł). W razie czego w ciągu roku zostanie ona prawie całkowicie wyczerpana.

“A dalej — jak pisze bliski bankowi centralnemu i skłonny do dramatyzowania kanał telegramowy MMI — albo konsolidacja (= kryzys), albo wzrost zadłużenia. Bardziej prawdopodobne jest to drugie. A to silnie inflacyjne! Może być konieczne podwyższenie stóp procentowych…”.

Gospodarkę Rosji czeka już tylko droga w dół. Putin musi znaleźć nową ofiarę [OPINIA] Prezydent Rosji Władimir Putin w Petersburgu, 26 stycznia 2026 r.Contributor / Contributor / Getty Images

Marne perspektywy Rosji

Konsolidacja oznacza w rzeczywistości cięcia wydatków. Ostatni raz miało to miejsce w latach 2015-2016. W takiej sytuacji spadają wydatki publiczne, spadają realne dochody społeczeństwa, sektor wojskowy stagnuje, a spadek gospodarstwa domowego przyspiesza.

A bardziej prawdopodobny wzrost długu publicznego jest rzeczywiście inflacyjny, ponieważ jest to po prostu ukryta emisja. Co więcej, zwiększy to roczne wydatki na obsługę długu. Fakt, że sam dług jest na razie niewielki (ok. 20 proc. PKB), nie ma takiego znaczenia, jakie mu się przypisuje. Oprocentowanie jest wysokie, a wydatki na obsługę długu już w obecnym planie na 2026 r. wzrosły do 9 proc. wydatków federalnych. Tyle samo budżet zamierza się wydać na pozycję bezpieczeństwo narodowe i działalność organów ścigania.

Wszystkie możliwe wersje załatania dziur zostaną zniweczone przez połowiczne osiągnięcia 2025 r.

  • Ekonomiści przewidują, że Rosja wpadnie w spiralę kryzysu. “Spadek jest gwałtowny”

Wzrost inflacji towarzyszy każdemu środkowi, który w taki czy inny sposób wyprowadza z kryzysu budżetowego. A na jesień planowany jest jeszcze wzrost opłat za mieszkania o 10-15 proc. To samo w sobie jest wzrostem inflacji. Bardzo możliwe, że rok 2026, wbrew nadziejom władz, będzie kolejnym mało udanym rokiem. A powrót niskich stóp procentowych, normalizacja produkcji cywilnej i przywrócenie równowagi budżetowej zostaną ponownie odłożone.

Putinomia (ekonomia Putina) słynęła z trwałości. Wojna uczyniła ją kruchą. Zgromadzone (i zrabowane) zasoby zostały w większości już wydane w ciągu tych czterech lat. Nie ma sposobów na udawanie dawnego życia. Wojnę tę można kontynuować tylko poprzez otwarte ograbianie jakiejś kategorii poddanych lub wszystkich naraz.

Putinowi pozostało tylko wybrać, kogo uczynić ofiarą.

Podobne artykuły