Gospodarka Rosji wkroczyła w strefę śmierci. Zaczęła kanibalizować sama siebie [OPINIA]
Deficyt budżetowy Rosji w 2025 r. wzrósł do 2,6 proc. PKB — to największy poziom od czasu pandemii. Spadły z kolei dochody z eksportu ropy — również do rekordowego poziomu. Tlen, którym oddycha rosyjska gospodarka, coraz bardziej się wyczerpuje. I prognozy pokazują, że będzie tylko gorzej.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Ilyas Kalimullin; Contributor / Contributor / Getty Images / Shutterstock Władimir Putin, w tle niebo nad Moskwą
Alexandra Prokopenko jest stypendystką Carnegie Russia Eurasia Centre i autorką książki “Od władców do sług: jak wojna z Ukrainą zmieniła rosyjską elitę” (From Sovereigns to Servants: How the War Against Ukraine Reshaped Russia’s Elite).
Wojna Rosji z Ukrainą wkroczyła w piąty rok. Gospodarka, która utrzymuje machinę wojenną Moskwy, uległa transformacji, której odwrócenie bez kolejnego kryzysu będzie trudne — a może wręcz niemożliwe.
- Moskwa odcięta od świata. “Okradliście cały kraj, zrujnowaliście go”
Zachód wciąż czeka na załamanie rosyjskiej gospodarki. Do niego nie dojdzie — ale nie odzyska ona dawnej równowagi. Wkroczyła w strefę śmierci — alpiniści nazywają tak obszar na wysokości powyżej 8000 m, na której organizm ludzki zużywa się szybciej, niż jest w stanie się zregenerować.Rosyjska gospodarka utknęła w stanie, który można by określić mianem równowagi ujemnej — co prawda utrzymuje się w ryzach, ale stopniowo i systematycznie niszczy własny potencjał i możliwości rozwoju. Dochody z eksportu spadają, a kondycja gospodarki jest tak słaba, że ziejących luk budżetowych nie da się już wypełnić dodatkowymi dochodami z podatków. W 2025 r. rosyjska gospodarka wzrosła zaledwie o 1 proc. Prognozy na ten rok są jeszcze gorsze. W ciągu ostatnich czterech lat rosyjska gospodarka podzieliła się na dwa odrębne systemy “metaboliczne”. Pierwszy obejmuje przemysł wojskowy i branże powiązane z wojskiem — najważniejsze organy, które otrzymują priorytetowy dopływ krwi. Sektory te zatrudniają pracowników i inwestują. Mają pierwszeństwo w dostępie do siły roboczej, kapitału i importu. Drugi system obejmuje wszystko inne: prywatne przedsiębiorstwa, małe firmy, branże konsumenckie. To kończyny pozostawione same sobie, na lodzie. Najbardziej niebezpiecznym elementem tej nowej struktury jest paliwo, które spala. Gospodarka Rosji działa obecnie w oparciu o “rentę wojskową” — transfery budżetowe do przedsiębiorstw obronnych, które generują wynagrodzenia i aktywność gospodarczą. Pod względem funkcjonalnym przypomina to nadzwyczajne zyski Rosji z ropy naftowej w pierwszej dekadzie XXI w. Jest jednak różnica. Renty naftowe pochodziły spoza systemu — obcokrajowcy płacili za aktywa zbywalne, a pieniądze krążyły w gospodarce, wywołując rzeczywisty efekt mnożnikowy.
- Rosjanie wchodzą w tryb przetrwania. “Sytuacja jest niepokojąca”
Obecna renta wojskowa to wewnętrzna redystrybucja w kierunku aktywów przeznaczonych do zniszczenia. Organizm metabolizuje własną tkankę mięśniową w celu uzyskania energii.
Pogłębiająca się recesja
Nie jest to cykliczne spowolnienie gospodarcze, które można naprawić za pomocą polityki pieniężnej lub fiskalnej. Recesja jest jak zmęczenie — odpocznij, a wyzdrowiejesz. Stan Rosji przypomina coś gorszego. Jest niczym choroba wysokościowa — im dłużej się w niej przebywa, tym jest gorzej, niezależnie od tego, jak długo się odpoczywa.Rozważmy arytmetykę spadku. Sektor obronny Rosji stanowi obecnie 8 proc. jej PKB. Aby przeprowadzić demobilizację gospodarki bez popadnięcia w kryzys, musiałoby zostać spełnionych pięć warunków jednocześnie. Mowa o wiarygodnych gwarancjach bezpieczeństwa, które odpowiadałyby na zagrożenia widziane przez Kreml, masowej demobilizacji połączonej ze skutecznym przekwalifikowaniem Rosjan służących w armii, złagodzeniu nałożonych na Rosję sankcji w zakresie dostępu do technologii, rewolucji w zakresie zamówień obronnych, która przedkładałaby efektywność nad absorpcję budżetu oraz stworzeniu zdrowego ekosystemu mniejszych firm zdolnych do absorpcji realokowanych zasobów. Prawdopodobieństwo spełnienia wszystkich tych pięciu warunków jest bliskie zeru. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Czy Rosjan stać na prowadzenie wojny? Tlen, którym oddycha rosyjska gospodarka, coraz bardziej się wyczerpuje. Deficyt budżetowy Rosji w 2025 r. gwałtownie wzrósł do 2,6 proc. PKB — to największy poziom od czasu pandemii. W tym roku odsetki od długu publicznego przekroczą łączne wydatki na edukację i opiekę zdrowotną. Ceny ropy zwiększają presję. Ponieważ ropa Urals, główny gatunek rosyjskiej ropy, jest sprzedawana o 25-30 proc. taniej do ropy Brent, dochody Rosji z eksportu w tym roku mogą osiągnąć najniższy poziom od 2020 r.Słabość cen energii nie jest problemem wyłącznie Rosji. Odzwierciedla ona deflacyjne spowolnienie gospodarcze w Chinach, stagnację w Europie i wojny handlowe w Ameryce. Rosja cierpi nieproporcjonalnie, ale podobnie jest w przypadku innych państw naftowych.
- Chaos w rosyjskiej armii wychodzi na jaw. Dowódcy zaczynają tracić kontrolę. Ujawniamy przechwyconą rozmowę
Ten globalny kontekst tworzy niekorzystne zachęty. W teorii pogarszające się warunki powinny skłonić Kreml do podjęcia rozmów w sprawie zakończenia wojny. w Ukrainie. Racjonalny podmiot w obliczu rosnących kosztów szuka rozwiązania. Władimir Putin nie patrzy jednak tylko na siebie — obserwuje też innych.
Wielka niewiadoma
Putin widzi następujący obraz — Europa boryka się z własnym kryzysem strukturalnym, jest podzielona politycznie i niezdolna do porozumienia się w kwestiach strategicznych — w tym tych dotyczących Rosji. Ukraina jest wyczerpana i zależna od wsparcia Zachodu, które zmienia się wraz z każdym cyklem wyborczym. Globalna gospodarka boryka się z trudnościami. Putin widzi więc, że konkurenci również słabną. A jeśli jest w stanie znosić ból dłużej niż oni, kalkulacja się odwraca. Presja gospodarcza, która powinna skłaniać do kompromisu, wzmacnia logikę wytrwałości.Istnieje jeszcze głębsza warstwa. Wśród rosyjskich elit, nie tylko na Kremlu, panuje niemal powszechne przekonanie, że niezależnie od tego, jak zakończy się wojna, ostatecznym celem Zachodu jest trwałe strategiczne blokowanie Rosji, a być może nawet zniszczenie jej potencjału rozwojowego. Trudno jest obalić to przekonanie. Zachodni decydenci otwarcie dyskutują o planach powstrzymywania ekspansji Rosji. Cztery lata wojny doprowadziły do uzależnienia obu stron od dotychczasowego kierunku działania.
- Reakcja Moskwy na oskarżenia o rozrzutność: wysyła na front ciasta i przetwory
Preferencje Rosji — kontynuowanie wojny pomimo rosnących kosztów — w świetle tego wszystkiego wydają się racjonalne. Sensowne jest dla jej przywódców kontynuowanie walk i nadzieja, że coś się zmieni: że koalicja zachodnia ulegnie rozpadowi, że Ukraina się wykrwawi, że priorytety prezydenta Donalda Trumpa ulegną zmianie.Rosja prawdopodobnie będzie mogła kontynuować wojnę w dającej się przewidzieć przyszłości. Żaden alpinista nie jest jednak w stanie przetrwać w strefie śmierci w nieskończoność — i nie wszystkim alpinistom, którzy próbują z niej wyjść, się to udaje. W przypadku Kremla uniknięcie degradacji gospodarczej wymaga co najmniej zakończenia wojny.I samo to nie gwarantuje jeszcze ożywienia gospodarczego. Każdy dodatkowy rok spędzony w tej strefie zwiększa jednak ryzyko systemowe: kryzysu fiskalnego, załamania instytucjonalnego, szkód tak poważnych, że żadna powojenna polityka nie będzie w stanie ich naprawić. Pytanie, które muszą zadać sobie zachodni decydenci, brzmi: jaka Rosja wyłoni się, gdy wreszcie wkroczy w proces transformacji — i czy ktoś ma plan na to, co będzie dalej.© The Economist Newspaper Limited, 16 lutego 2026 r.