Godziny grozy w “strefie śmierci”. Tak Ukraińscy żołnierze polują na śmiercionośne drony. “Jeśli teraz nie trafię, w wiosce zginą ludzie” [REPORTAŻ]
Na południowym froncie 65. brygada armii ukraińskiej walczy z rosyjskimi atakami przy pomocy najnowocześniejszych dronów. Między pozycjami obu armii rozciąga się pas śmierci — ziemia niczyja, nad którą bez przerwy krążą zabójcze bezzałogowce. Reporter serwisu Blick Samuel Schumacher relacjonuje, jak wyglądał dzień spędzony z żołnierzami w okopach zaledwie kilka kilometrów od rosyjskich pozycji.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Samuel Schumacher Żołnierz 65. Brygady Zmechanizowanej armii ukraińskiej z dronem bojowym Kiedyś walczyliśmy halabardami, później armatami i czołgami, ale to już przeszłość. Drony są główną bronią we współczesnej wojnie. Nad polami bitew słychać brzęczenie: na Bliskim Wschodzie tak samo jak w Ukrainie. Zdalnie sterowane maszyny do zabijania niosą terror mieszkańcom Iranu, Dubaju i Europy Wschodniej.Z okopów żołnierze próbują zestrzelić śmiercionośne maszyny. Kto ma lepszych pilotów dronów, kto produkuje szybsze drony, ten wygrywa bitwę.W “strefie śmierci” na południowym froncie Ukrainy, w pobliżu miasta Zaporoże, wojna dronów toczy się dziś z pełną siłą. W ciągu dnia wszystko zamiera w pasie między ostatnimi ukraińskimi wioskami a pierwszymi rosyjskimi pozycjami. Na niebie widać tylko kruki i krążące drony. Daleko pod nimi siedzę w okopach przykrytych pniami drzew. Wiem, że każdy krok poza tę kryjówkę może być śmiertelny. Rosyjskie zabójcze drony widzą wszystko i nie znają litości. Ochronę zapewnia tylko ciemność. Dopóki nie nadejdzie, jestem uwięziony w okopie wraz z żołnierzami z grupy Nietoperz. Obok mnie, na starym krześle kempingowym, siedzi Wołodymyr, pseudonim bojowy Wowa, dowódca grupy, która jest częścią 65. Brygady Zmechanizowanej Sił Zbrojnych Ukrainy. Przed nim świeci pół tuzina ekranów i urządzeń radarowych. Na podłodze naszej drewnianej kryjówki piętrzą się czarne drony bojowe, do których żołnierz o pseudonimie 33 montuje własnoręcznie wykonane ładunki wybuchowe wielkości puszki piwa. Co kwadrans słychać eksplozje dochodzące z zewnątrz. Kot Skóra mruczy spokojnie na kolanach Wowy.
Drony bojowe, za pomocą których członkowie grupy Nietoperz polują na drony rosyjskieSamuel Schumacher 80 proc. spośród setek żołnierzy, którzy codziennie giną na froncie ukraińskim po obu stronach, zostaje zabitych przez drony. Coraz to nowe typy dronów z coraz większymi ładunkami wybuchowymi podpalają całe rzędy domów w wioskach i miastach daleko za linią frontu.
- Czy to początek końca wojny w Ukrainie? Cztery sygnały przełomu [OPINIA]
Zadaniem Wowy i jego ludzi jest zniszczenie własnymi dronami wszystkiego, co Rosjanie wystrzeliwują przeciwko Ukrainie w promieniu 10 km.
12 punktów za zabitego Rosjanina, 10 za zestrzelonego drona
— W dobre dni trafiamy około 20 razy — mówi Wowa. — Każdy dron, który zniszczymy, zapobiega atakowi terrorystycznemu na naszą ojczyznę.Dzisiaj jednak jest mgła. To niekorzystne dla pracy ukraińskich łowców dronów. Jednak tuż po godz. 7 nad naszą pozycją pojawia się pierwszy rosyjski dron-zabójca. 33 wybiega na zewnątrz i umieszcza drona myśliwskiego na kopcu ziemi. Żołnierz Clark sięga po konsolę, jego kolega Ukrop steruje anteną radiową, a Wowa wydaje polecenia.
Żołnierze 65. Brygady Zmechanizowanej armii ukraińskiejSamuel Schumacher Czterech ukraińskich żołnierzy siedzi w pełnej koncentracji przed migoczącymi ekranami, a ja kucam na twardym łóżku za nimi. Wokół nas: drewniane listwy i pianka izolacyjna. Kryjówka wygląda jak ciasna, osadzona w ziemi leśna chatka — bez kominka, ale z błyskawicznym internetem (dzięki Starlinkowi Elona Muska). Byłoby niemal przytulnie, gdyby pierwsze pozycje armii rosyjskiej nie znajdowały się zaledwie sześć kilometrów dalej.
- Rosjanie chcieli zaatakować Zaporoże. Tak zareagowało wojsko Ukrainy
Dron, który Clark wypuszcza w niebo, kosztuje prawie 1000 franków (4 tys. 736 zł). Może latać z prędkością 230 km na godzinę. Dzięki zamontowanej na dronie kamerze o wysokiej rozdzielczości, zdalnie sterowana walka powietrzna pojawia się na żywo na ekranach w zadymionym okopie. Napięcie, kawa instant z plastikowych kubków. Współczesna wojna przypomina grę — ze śmiertelnymi konsekwencjami. — Jeśli teraz nie trafię, w wiosce zginą kolejni niewinni ludzie — mówi Clark. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo "Jesteśmy daleko w tyle z technologią". Marcin Wyrwał o polskich dronach Jeśli jednak żołnierz 65. Brygady Zmechanizowanej armii ukraińskiej trafi w cel, otrzyma papierosy i 10 punktów na cyfrowe konto “Armii Dronów”. W 2024 r. ukraińskie Ministerstwo Obrony zapoczątkowało tę rywalizację między swoimi jednostkami. Każdy wyeliminowany cel daje punkty, za które jednostka może nabyć dodatkowy sprzęt w sklepie internetowym: 40 punktów za zniszczony czołg, 25 za zabitego pilota drona, 12 za wyeliminowanego żołnierza, 10 za zniszczonego drona.
Każdy krok na zewnątrz może być ostatnim
Na razie jednak w okopach “strefy śmierci” nie ma powodu do świętowania. Pierwsza walka powietrzna tego dnia kończy się zwycięstwem Rosjan. Pilot drona Clark nie jest wystarczająco szybki. Rosyjski dron uderza w dom w wiosce oddalonej o dwa kilometry. Puste spojrzenia w bunkrze. Skóra dalej mruczy obojętnie. Dopiero gdy o 10:16 rosyjska bomba szybująca eksploduje dwa kilometry dalej i ziemia drży, podnosi na chwilę wzrok. Wowa tylko wzrusza ramionami. A ja na razie wstrzymuję się z pierwszą od 3 nad ranem wizytą w toalecie. Każdy krok na zewnątrz może być ostatnim. Siku czy przetrwanie? Decyzja jest łatwa. Nie piję kawy. Zamiast tego obserwuję ogromnego pająka, który powoli pełznie po pniu drzewa nad moją głową.
- “Odwilż” na froncie. Ukraina ma szansę. “Rosjanie stopniowo tracą inicjatywę”
Wojna często oznacza po prostu czekanie. Czekanie na następny rozkaz, czekanie na następnego rosyjskiego drona, czekanie na następną bombę szybującą, która pojawi się na migającym radarze na kolanach Ukropa i, miejmy nadzieję, ponownie przeleci obok naszego bunkra.
Żołnierze sterują dronami za pomocą konsoliSamuel Schumacher Podczas gdy obgryzam paznokcie, ukraińscy żołnierze odpoczywają na swoich drewnianych pryczach i opowiadają: o żołnierzu Serhiju Tyszczenko, który musiał czekać na ewakuację w “strefie śmierci” przez 471 dni; o mewie, która kilka dni temu zaatakowała w powietrzu jednego z ich dronów; o tak zwanych dronach czatujących, które Rosjanie ostatnio parkują na skraju błotnistych polnych dróg w “strefie śmierci”. Uruchamiają kamerę drona, obserwują z daleka i czekają. Gdy tylko samochód przejeżdża obok, naciskają przycisk detonatora.
“Zabijają wszystko, co się rusza”
— Ta wojna nigdy nie była tak brutalna jak teraz — przyznaje Ukrop. — Rosjanie nie mają już żadnego szacunku dla naszej ludności cywilnej. Dzieci, osoby starsze, całe rodziny. Swoimi dronami zabijają wszystko, co się rusza. W bunkrze jesteśmy bezpieczniejsi niż ludzie na zewnątrz, w wioskach — mówi.O godz. 15:11 moim towarzyszom w końcu udaje się trafić. Po 27 minutach pościgu Clarkowi udaje się zdetonować ładunek wybuchowy nad rosyjskim dronem bojowym z przymocowaną miną lądową. W okopie panuje radość. Okrzyki, uściski dłoni, ukraińskie przekleństwa pod adresem rosyjskich okupantów, kasza gryczana na wzmocnienie, 10 punktów na koncie, udaremniony atak terrorystyczny.
- Wojen przybywa, zasobów nie. Gdy świat patrzy na Iran, Kijów obawia się najgorszego [OPINIA]
Pytam Wowę, kiedy jego zdaniem wojna w końcu się skończy. — Wczoraj — odpowiada cynicznie. — Do tego czasu będziemy dalej walczyć.O godz. 17:04 kończy się jednak dzisiejszy dzień. Późną zimą noc zapada wcześnie nad “strefą śmierci” na ukraińskim froncie. Cichnie brzęczenie stalowych bojowników. I w końcu mogę wyjść na zewnątrz, żeby się wysikać.