Ekspert ostro o słowach Donalda Trumpa. “Nawet dyktatorzy tak nie robią”

— Niesamowitą łatwość ma prezydent Trump w obrażaniu swoich przyjaciół. Nawet dyktatorzy tak nie robią. To zaskakujące, bo to obrażanie tych, którzy mu dobrze życzą — tak gen. Roman Polko ocenia w rozmowie z Onetem ostatnie słowa Donalda Trumpa. Prezydent USA nazwał “tchórzami” kraje, które nie zadeklarowały Stanom Zjednoczonym wsparcia w walkach o cieśninę Ormuz.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Albert Zawada / PAP Gen. Roman Polko Cieśnina Ormuz stanowi szlak, którym transportowane jest ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej. Władze irańskie utrudniają żeglugę przez nią tym jednostkom, które według Teheranu są związane z wrogimi państwami oraz ich sojusznikami. Jej blokada wywołała gwałtowny wzrost cen surowca na rynkach globalnych.
Trump: tchórze, a my to zapamiętamy!
O pomoc w odblokowaniu cieśniny zaapelowały kilka dni temu Stany Zjednoczone, w tym prezydent Trump oraz ambasador USA przy ONZ Michael Waltz. W czwartek wsparcie działań, które mają zagwarantować swobodny transport morski przez cieśninę Ormuz zadeklarowało tylko pięć krajów NATO (Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Holandia) oraz Japonia. Nie spodobało się to Trumpowi.
- ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pięć krajów Europy i Japonia reagują na apel USA. Chodzi o kluczowy szlak
“Bez Stanów Zjednoczonych NATO jest tylko papierowym tygrysem! Nie chcieli włączyć się do walki o powstrzymanie Iranu przed zdobyciem broni jądrowej. Teraz gdy ta walka została wygrana na polu bitwy, przy znikomym dla nich ryzyku, narzekają na wysokie ceny ropy, które są zmuszeni płacić, ale nie chcą pomóc w otwarciu cieśniny Ormuz” — napisał w piątek Donald Trump w swoim serwisie społecznościowym Truth. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Gen. Polko o działaniach Iranu. "Zachowanie szczura zapędzonego pod ścianę" Prezydent USA ocenił, że “to prosty manewr wojskowy”. “To dla nich tak łatwe, a ryzyko tak niewielkie. Tchórze, a my to zapamiętamy!” — dodał Trump.
- ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ostry wpis Donalda Trumpa. Krytykuje NATO. “Tchórze”
O opinię w tej sprawie poprosiliśmy gen. Romana Polko, eksperta ds. wojskowości, byłego dowódcę GROM-u. — Niesamowitą łatwość ma prezydent Trump w obrażaniu swoich przyjaciół. Nawet dyktatorzy tak nie robią. To zaskakujące, bo to obrażanie tych, którzy mu dobrze życzą. Przecież Niemcy, Wielka Brytania czy Francja mówią: “chłopie, pomożemy ci, tylko jak ci pomóc?” — podkreśla w rozmowie z Onetem.
Gen. Polko: to niepojęte, jaką trzeba mieć zdolność do obrażania sojuszników
— Żeby nie wymieniać się inwektywami, podejdźmy do tej sprawy merytorycznie i przeanalizujmy, jak ta operacja na Bliskim Wschodzie została zaplanowana. Popełniono wszystkie błędy z Iraku i Afganistanu razem wzięte. Błędy z Iraku przede wszystkim z czasu, kiedy doprowadzono do rozstroju państwa, kazano rozwiązać armię i nie zaproponowano nic nowego. Tutaj też nie ma jednoznacznego celu operacji — dodaje.— Już nawet patrząc wycinkowo, nie na całą wojnę, tylko na tą cieśninę Ormuz, to nawet jeżeli ktoś prosi kogoś o pomoc, to zasadnicze wydaje się właśnie pytanie: a w czym ci mogę pomóc? Czego konkretnie oczekuje prezydent Trump? Czy Francja, Wielka Brytania, czy może Unia Europejska ma teraz przeprowadzić inwazję lądową czy jak? Bo generalnie żeby w tej chwili tę cieśninę kontrolować to trzeba opanować nie tylko tę wyspę, ale i nabrzeże. Z tego, co słyszymy, sojusznicy są gotowi na rozmowy na ten temat, natomiast rzeczywiście alergicznie wszyscy reagują na takie oczekiwania, które są co najmniej niedoprecyzowane — ocenia były dowódca GROM.
- ZOBACZ RÓWNIEŻ: “Blokada cieśniny Ormuz może trwać miesiące”. Ekspert wojskowy ostrzega
Gen. Polsko zwraca uwagę, że należy pamiętać, że wojna na Bliskim Wschodzie to nie jest operacja NATO. To Stany Zjednoczone zdecydowały się wspierać Izrael w tamtym regionie.— USA rozpoczęły agresywną wojnę, bo przecież Iran nikomu nie zagrażał. Instalacje nuklearne, o czym informował sam prezydent Trump, zostały zniszczone w czerwcu ubiegłego roku. Teraz ogłasza potężny sukces, zwycięstwo i jednocześnie wyzywa Unię Europejską, a nie zwraca uwagi na Rosję, która przecież przekazuje dane Iranowi i współdziała z nim. Ataki na żołnierzy amerykańskich wyprowadzane są przy wsparciu wywiadowczym samej Rosji, która cały czas ściśle współpracuje z Iranem — zaznacza ekspert.— To jest naprawdę niepojęte, jaką w takiej sytuacji trzeba mieć zdolność do obrażania sojuszników. To ten sam Trump, który tak naprawdę bez uprzedzenia wycofał się z Europy i całą odpowiedzialność za obronę Ukrainy, przynajmniej finansową, przerzucił na stronę europejską. Czy prezydent USA nie pamięta o tym, że Europa jest w to zaangażowana i musi pilnować przede wszystkim północno-wschodniej flanki NATO? — pyta były dowódca GROM.
“Trump codziennie dostarcza materiały do memów. Tylko że to nie jest śmieszne”
Nasz rozmówca podkreśla, że to niebywale trudny obszar do dyskusji dla dyplomatów.— Ja im współczuję, bo oczywiście trzeba przetrwać prezydenturę Trumpa i robić wszystko, by utrzymać te korzystne i dla Europy, i dla USA relacje transatlantyckie, a jednocześnie codziennie mierzyć się z atakami, które Trump wyprowadza przeciwko wszystkim przyjaciołom. Przy premier Japonii w formie żartu rzuca “Pearl Harbor” albo mówi, że jeszcze raz zbombardują irańską wyspę “dla zabawy”. Trump właściwie codziennie dostarcza mnóstwo materiałów do memów. Tylko że to nie jest śmieszne, bo to jest wojna, tam giną ludzie. To ogromne tragedia, załamanie rynków finansowych — mówi gen. Polko.— Standardem przy wszystkich operacjach jest, żeby ten lider, dowódca, słuchał jednak swoich doradców i patrzył, co jest za horyzontem, planował. Europa nie tyle nie chce wspierać Stanów Zjednoczonych, bo chce to robić, ale nie wie, w jakim zakresie. Z pewnością nikt nie chce być przy tym zmanipulowany czy wykorzystany przedmiotowo. Każdy chce mieć dowódcę, który jest dobrym strategiem, nie jest nieobliczalny i traktuje nas po partnersku, a nie takiego, który nas obraża i codziennie rano budzi się z nowym pomysłem — dodaje.
- Przeczytaj także: Tak wojskowy ocenił plan Donalda Trumpa. “Naprawdę zła strategia”
— Trump w tej chwili miota się na wszystkie strony, bo widzi, że przegrał tę wojnę. Bo Iran jest gotowy na 10-letnie zmagania. Natomiast Trumpowi amunicja się prawie skończyła i wystarczy jej na kilka tygodni bombardowań. Potem wojska amerykańskie się stamtąd wycofają, bo nie będą miały czym się bić, a cel jest daleki. Jedyne, do czego mogą doprowadzić, to do destrukcji państwa i jeszcze większego bałaganu — ocenia ekspert.— To blisko 100-milionowy naród, z silną strukturą władzy, odporną na bombardowania, który przejął właściwie inicjatywę. Bo Iran, mimo że jest słabszy, to jednak uderzył w gospodarkę krajów zachodnich, uderzył w Saudów. Trump widzi, że z tym w praktyce nie da się nic zrobić. Bo nawet gdyby pojawiły się tam wszystkie siły europejskie, to co zrobią? Przejdą do ofensywy lądowej? No nie. Trzeba będzie w takiej czy innej formie się dogadać i tą pomoc europejską skierować bardziej do szukania dyplomatycznego rozwiązania, a nie uderzenia siłowego. W tę słuszną stronę idzie chyba zresztą już Macron — tłumaczy Roman Polko.
Gen. Polko o decyzji Tuska: na polu dyplomatycznym lepiej stać krok z tyłu
Premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem Rady Ministrów uciął spekulacje dotyczące ewentualnego udziału naszego kraju w konflikcie na Bliskim Wschodzie, podkreślając, że taki scenariusz nie jest rozważany. — Polska nie wyśle swoich wojsk do Iranu. Ten konflikt nie dotyczy bezpośrednio naszego bezpieczeństwa. Mamy inne zadania w ramach NATO — dotyczy to zarówno naszych sił lądowych, powietrznych, jak i morskich, które są ciągle w budowie — stwierdził.
- ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polskie wojska w Iranie? Stanowcza deklaracja Donalda Tuska
Poprosiliśmy gen. Romana Polko również o opinię w tej sprawie. — Polscy politycy wszystkich opcji mają taką skłonność do takiego krzyczenia: nie wyślemy naszych żołnierzy na Ukrainę! Nie wyślemy ich do Iranu! Pewnie, że nie, ale cóż szkodzi deklarować. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Na polu dyplomatycznym lepiej stać krok z tyłu i nie rzucać przedwcześnie radykalnych haseł, które mogą być źle odebrane. Lepiej poczekać, zadawać pytania o cel czy zakres ewentualnego wsparcia — ocenia były dowódca GROM.— Bo jeżeli wysłalibyśmy tam na przykład oficerów wywiadu, którzy umieją się po tym obszarze poruszać, to przecież nie musimy o tym głośno mówić, a odebrane by to zostało jako wsparcie. Przecież mieliśmy już takie doświadczenia, że Polacy pomogli ewakuować się obywatelom Stanów Zjednoczonych z Iraku. Rzucanie haseł na użytek wewnętrzny nie jest najlepsze wtedy, kiedy gra jest dosyć delikatna, dyplomatyczna, a partner, jakim jest obecny prezydent USA, jest bardzo wrażliwy na swoim punkcie — podsumowuje gen. Roman Polko.