07 March, 2026

Dylemat Europy. Czy Chiny zajmą miejsce USA? Ekspert ostrzega: to strategicznie ryzykowne

Gdy relacje z Waszyngtonem stają się coraz bardziej napięte, Europa zaczyna patrzeć w stronę Pekinu. Przywódcy tacy jak Friedrich Merz i Keir Starmer, a także Mark Carney z Kanady muszą jednak zadać sobie pytanie, za jaką cenę są gotowi zbliżyć się do Chin.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Dylemat Europy. Czy Chiny zajmą miejsce USA? Ekspert ostrzega: to strategicznie ryzykowne Lintao Zhang/Getty Images, Andy.LIU / Getty Images Przywódca Chin Xi Jinping. W tle flagi UE i Chin Jeśli nie chcą nas na Zachodzie, zwrócimy się ku Wschodowi. Jeśli najbliższy sojusznik się oddala, trzeba poszukać nowego partnera.Tak wygląda obecnie dylemat Europy, która coraz bardziej odsuwa się od Stanów Zjednoczonych. Rozwiązanie? Wielu europejskich polityków coraz częściej zwraca się ku nowemu, kontrowersyjnemu sojusznikowi — Chinom.Prezydent USA Donald Trump swoimi cłami i groźbami wobec Grenlandii budzi niepokój wśród elit politycznych w UE. Wielu przywódców świata zachodniego, w tym niemiecki kanclerz Friedrich Merz czy premier Kanady Mark Carney, postanowiło więc działać.Najwyraźniej znaleźli nowego partnera w kraju, który oprócz łamania podstawowych praw człowieka wykazuje również ambicje wobec krajów UE i próbuje wpływać na politykę państw członkowskich. Niedawno czeskie służby specjalne ujawniły chińskiego szpiega w swoim kraju — i nie był to odosobniony przypadek. Według eksperta ds. Azji Wschodniej z Uniwersytetu w Ostrawie Lukasa Lasa zbliżenie liberalnych demokracji, takich jak Niemcy czy Kanada, z komunistycznymi Chinami “jest strategicznie ryzykowne“. Las dodaje jednak, że “biorąc pod uwagę niestabilność obecnych stosunków transatlantyckich i ambiwalentną rolę Chin we wspieraniu Rosji w wojnie na Ukrainie, państwa zachodnie są zmuszone do prowadzenia dwustronnych rozmów z Pekinem”. Zdaniem eksperta należy jednak liczyć się z różnicami interesów w G7, co będzie sprzyjało Rosji i Chinom. Liderzy UE muszą zatem zadać sobie pytanie, za jaką cenę są gotowi zbliżyć się do Chin, aby znaleźć nową superpotęgę i partnera, który zastąpi im już i tak napięte i niestabilne stosunki z USA.Kanclerz Niemiec Friedrich Merz spędził część ostatniego tygodnia lutego w Chinach, gdzie spotkał się m.in. z Xi Jinpingiem. Świat obiegły zdjęcia dwóch przywódców z różnych światów politycznych — jednego reprezentującego liberalną demokrację Unii Europejskiej, drugiego stojącego na czele autorytarnie zarządzanych komunistycznych Chin. Dylemat Europy. Czy Chiny zajmą miejsce USA? Ekspert ostrzega: to strategicznie ryzykowne Kanclerz Niemiec Friedrich Merz i przywódca Chin Xi Jinping w Pekinie, 25 lutego 2026 r.Michael Kappeler-Pool/Getty Images / Getty Images Pomimo odmiennych systemów politycznych przywódcy obu krajów serdecznie się powitali i rozmawiali przede wszystkim o kwestiach gospodarczych dotyczących Niemiec, ale także całej UE.

  • Chińska gra na dwa fronty może zaszkodzić Europie. Ekspertka przestrzega

Dominującym tematem była rosnąca nierównowaga handlowa między Berlinem a Pekinem. Niemiecki deficyt handlowy wobec Chin osiągnął w 2025 r. około 90 mld euro (385 mld zł) i według Merza od 2020 r. wzrósł czterokrotnie. W ubiegłym roku do Niemiec przywieziono towary z Chin o wartości 170,6 mld euro (ok. 730 mld zł), co stanowi wzrost o 8,8 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Natomiast niemiecki eksport do Chin spadł o 9,7 proc. do 81,3 mld euro (ok. 348 mld zł). Import z Chin był więc ponad dwukrotnie wyższy niż eksport.

Chiny zagrożeniem dla europejskiego rynku

W 2025 r. Chiny ponownie stały się największym partnerem handlowym Niemiec, wyprzedzając Stany Zjednoczone. Za tymi danymi kryje się jednak znaczna nierównowaga strukturalna, która według niemieckich instytutów ekonomicznych osłabia rdzeń niemieckiego przemysłu, zwłaszcza sektor motoryzacyjny, maszynowy i chemiczny. Niemiecki przemysł przetwórczy boryka się jednocześnie z około 10-tysięcznymi miesięcznymi stratami miejsc pracy.Strona niemiecka wskazuje na chińskie nadwyżki produkcyjne, dotacje państwowe i preferencyjne ceny chińskich przedsiębiorstw. Analitycy mówią również o zaniżonym kursie chińskiej waluty i presji wynikającej z długotrwałej deflacji w Chinach, która powstała w wyniku nadmiernych inwestycji w moce produkcyjne. Z kolei europejskie koszty produkcji wzrosły w ostatnich latach w wyniku pandemii i rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Wojna handlowa między Chinami a USA. "Chińczycy czują się mocni" Podczas wizyty Merz oświadczył, że celem Niemiec jest zmniejszenie tej nierównowagi i zapewnienie uczciwych warunków konkurencji, w tym większej przejrzystości i przestrzegania wspólnych zasad handlu. Jednocześnie podkreślił, że Niemcy nie są zainteresowane ekonomicznym odcięciem się od Chin, ale chcą lepiej chronić swoje interesy gospodarcze.W składzie delegacji znalazła się również silna grupa przedsiębiorców. Według kanclerza Chiny zobowiązały się do zamówienia nawet 120 samolotów od europejskiego producenta, firmy Airbus, a kolejne umowy handlowe są w przygotowaniu.

  • Kto cłami wojuje, ten od ceł ginie. Tak Chiny rozgrywają partię o dominację. “Nie przerywaj przeciwnikowi, gdy popełnia błąd”

Merz wezwał jednocześnie Pekin do wykorzystania swoich wpływów w Moskwie i przyczynienia się do zakończenia wojny w Ukrainie, w tym poprzez ograniczenie eksportu towarów podwójnego zastosowania, które mogą być wykorzystywane przez rosyjską armię. Według niego sygnały z Chin są traktowane poważnie w Moskwie — nie tylko słowa, ale także konkretne działania. Według eksperta ds. Azji Wschodniej Lukasa Lasa Merz powinien wywalczyć lepsze warunki handlu z Chinami. Las twierdzi, że Chiny aktywnie zagrażają europejskiemu rynkowi, w tym niemieckiemu, zwłaszcza w branży motoryzacyjnej, która ma kluczowe znaczenie dla Niemiec. — Niemcy nie mają takich samych warunków wejścia na rynek chiński — zauważa. Według eksperta Niemcy zaczynają przegrywać z Chinami.

Ryzykowny zwrot

Chociaż w ostatnich dniach widoczne było zbliżenie Merza z Chinami, nie jest on jedynym zachodnim przywódcą, który w ostatnich miesiącach podejmuje tę ryzykowną grę zbliżania się do Pekinu.Podobny ton wybrzmiał również podczas wizyty premiera Irlandii Micheala Martina w Pekinie na początku stycznia 2026 r. Prezydent Xi Jinping podczas spotkania wykonał symboliczny gest i wspomniał, że jego ulubioną książką z młodości była irlandzka powieść “The Gadfly” (“Szerszeń”), nadając rozmowom bardziej osobisty wymiar. Pekin jednocześnie otwarcie wzywa za pośrednictwem mediów państwowych do ściślejszej współpracy z Unią Europejską i przedstawia się jako obrońca porządku multilateralnego. Dylemat Europy. Czy Chiny zajmą miejsce USA? Ekspert ostrzega: to strategicznie ryzykowne Premier Kanady Mark Carney z przywódcą Chin Xi Jinpingiem w Pekinie, 16 stycznia 2026 r.SEAN KILPATRICK / PAP Zbliżenie z Chinami nie jest więc odosobnionym krokiem Berlina, ale częścią szerszej rewizji stosunków między Zachodem a Pekinem.Podczas wizyty w Pekinie premier Kanady Mark Carney ogłosił nową fazę współpracy strategicznej i podjął decyzję o znacznym obniżeniu ceł na chińskie samochody elektryczne. Krok ten sygnalizuje dążenie do dywersyfikacji stosunków handlowych w czasie napięć ze Stanami Zjednoczonymi, kiedy to cła nałożone przez Trumpa na Kanadę na samym początku jego rządów wywołały duży sprzeciw Kanadyjczyków wobec USA i ich prezydenta.Brytyjski premier Keir Starmer spotkał się z Xi Jinpingiem pod koniec stycznia 2026 r. w Pekinie. Obie strony rozmawiały o “resecie” stosunków gospodarczych. Chiny zgodziły się na obniżenie ceł na szkocką whisky i wprowadziły 30-dniowy okres bezwizowy dla obywateli brytyjskich. Częścią wizyty były również umowy inwestycyjne w dziedzinie farmacji, energetyki i usług finansowych.

  • Kanada rzuciła wyzwanie USA i zwróciła się ku Chinom. Europa bije brawo. Jednak dla niej to ślepa uliczka [OPINIA]

Można by pomyśleć, że zbliżenie z Chinami ma charakter głównie ekonomiczny i może sugerować próbę prowokacji ze strony europejskich przywódców wobec Donalda Trumpa.Jednak według Lasa jest to raczej pragmatyczny krok gospodarczy ze strony Unii. Ekspert twierdzi, że “biorąc pod uwagę wzajemną zależność, która działa na niekorzyść obszaru transatlantyckiego, rzeczywiste pogłębienie współpracy rozpocznie się w momencie, gdy Chiny przestaną po cichu wspierać politykę Rosji i zaczną ustanawiać bardziej wyrównane warunki dla zachodnich podmiotów gospodarczych”.Las dodaje jednak, że taka przyszła współpraca nie będzie odbywać się za darmo.

Podobne artykuły