07 March, 2026

Dotychczasowy kryzys migracyjny to przy tym nic. Wojna w Iranie może wywołać falę uchodźców na niespotykaną dotąd skalę. “W ciągu kilku dni”

Wojna domowa w Syrii zmusiła ponad 6 mln ludzi do ucieczki, wywołując największy kryzys uchodźczy ostatnich dziesięcioleci. W przypadku Iranu skala migracji może być dużo większa.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Dotychczasowy kryzys migracyjny to przy tym nic. Wojna w Iranie może wywołać falę uchodźców na niespotykaną dotąd skalę. "W ciągu kilku dni" Murat Bay / Welt Przejście graniczne Kapikoy-Razi na granicy turecko-irańskiej

Carolina Druten to dziennikarka “Die Welt”. Obecnie przebywa w Iraku, skąd relacjonuje wydarzenia w regionie dla sieci Axel Springer Global Reporters Network.

Droga ucieczki z ogarniętego wojną Iranu do bezpiecznej Turcji prowadzi przez ośnieżone góry. W nocy ze środy na czwartek 27 autobusów przewiozło Irańczyków i Iranki z granicy do najbliższego większego miasta w Turcji — mówi kierowca, który czeka na pasażerów po tureckiej stronie przejścia granicznego.

  • Klucz do zrozumienia Iranu. Iranista wytyka błąd Zachodu. “Teheran zyska argument”

W minibusie mieści się około 20 osób, więc w jedną tylko noc Iran opuściło około 540 osób. Jak dotąd nie doszło do wielkiego napływu ludności na przejście graniczne Kapikoy-Razi. Ale tak się może stać. Wojna w Iranie może wywołać potężną falę uchodźców — znacznie większą niż ta po wojnie w Syrii. 17-letnia Narges, która tego ranka przekracza granicę pieszo, szybko nie wróci do Iranu. Wraz z matką i siostrą jest w drodze do Holandii, gdzie mieszka jej ojciec. W swojej kurtce bomberce, zielonych słuchawkach w uszach i z plecakiem Adidasa na plecach pasowałaby wizualnie do niemal każdej międzynarodowej metropolii. Ale nie do Iranu. W jej ojczyźnie obowiązują surowe przepisy dotyczące ubioru. Sytuacja kobiet jest tam bardzo zła. — Nie wolno nam robić wielu rzeczy, które dla mężczyzn są oczywiste. To jeden z powodów, dla których opuszczamy Iran — mówi. Drugim powodem jest wojna.

“Największy kryzys uchodźczy ostatnich dziesięcioleci”

Według ONZ w ciągu pierwszych dwóch dni wojny stolicę Iranu, Teheran, opuściło 100 tys. osób. Dyrektorka Generalna Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) Amy Pope powiedziała, że ludzie najpierw opuszczają większe miasta i zatrzymują się u członków rodziny. Jak dotąd jest to więc w większości ucieczka wewnątrz kraju.

  • Tekst powstał dzięki uprzjemości “Die Welt”

W wielu konfliktach jest to pierwsza faza migracji. Gdy w kraju załamują się systemy zaopatrzenia lub walki przybierają na sile, zaczynają się większe przepływy ludności przez granice. Pope stwierdziła, że kryzys migracyjny może rozwinąć się w ciągu kilku dni.Skutki najgorszego scenariusza, zakładającego, że kraj pogrąża się w wojnie domowej, byłyby bardzo poważne. Iran ma około 90 mln mieszkańców — cztery razy więcej niż Syria przed wybuchem tam wojny domowej. Ówczesne walki zmusiły ponad 6 mln ludzi do ucieczki za granicę, wywołując największy kryzys uchodźczy ostatnich dziesięcioleci. Jego skutki odczuwalne są w regionie i w Europie do dziś. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jak wojna w Iranie wpłynie na Polskę? "Przed nami trudne wybory" Autorzy najnowszego raportu Agencji Unii Europejskiej ds. Azylu poświęconego Iranowi stwierdzili: “wypędzenie zaledwie 10 proc. ludności Iranu doprowadziłoby do największego napływu uchodźców ostatnich dziesięcioleci”. To scenariusz, który budzi szczególne zaniepokojenie w Ankarze. Kraj ten ma ciągnącą się na ponad 500 km granicę z Iranem. Dla wielu uchodźców z Iranu Turcja byłaby więc prawdopodobnie pierwszym punktem docelowym — a jednocześnie najważniejszym krajem tranzytowym na drodze do Europy.Nie tylko Irańczycy mogą jednak uciekać z kraju z powodu wojny. Sam Iran gości wielu migrantów, w tym choćby 2,5 mln Afgańczyków. Wielu z nich nie ma uregulowanego statusu pobytu. Gdyby Iran pogrążył się w chaosie, oni również mogliby próbować opuścić kraj.

Tęsknota za normalnością

Narges pochodzi z Raszt, miasta położonego na północny zachód od stolicy Teheranu nad Morzem Kaspijskim. Stało się ono symbolem brutalnych represji irańskiego reżimu wobec demonstrantów.Pod koniec ubiegłego roku uformował się tam szeroki ruch polityczny przeciwko irańskiemu reżimowi — handlowcy, studenci i działacze na rzecz praw kobiet wzięli udział w protestach przeciwko znacznemu wzrostowi kosztów utrzymania i w obronie praw obywatelskich. W Raszt siły bezpieczeństwa bezlitośnie rozprawiły się z protestującymi, zwłaszcza w okolicy miejskiego bazaru.

  • Duża nerwowość na Bliskim Wschodzie. Kraje arabskie boją się scenariusza irackiego

Według doniesień mediów użyły gazu łzawiącego, gumowych kul i ostrej amunicji. Część rynku została podpalona — siły porządkowe miały strzelać do uciekających ludzi. Według naocznych świadków funkcjonariusze reżimu nie dopuścili również do interwencji straży pożarnej. Szacuje się, że w wyniku tych wydarzeń zginęło od 392 do ponad 3000 osób.Narges twierdzi, że śledziła demonstracje, ale sama w nich nie uczestniczyła, bo była zbyt młoda. Chce zostać w Europie i studiować. — Chcę mieć dobre życie — mówi. — Normalne.

Za długo

W środę granicę przekracza również 80-letni irański architekt. Kilkadziesiąt lat temu wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Do Teheranu przyjechał, by odwiedzić swoją 100-letnią matkę. Mówi, że kobieta czuje się dobrze. Podczas jego pobytu w Teheranie Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły bombardowanie Iranu. Architekt, który ze względów bezpieczeństwa nie chce ujawnić swojego nazwiska (krytyka reżimu w Iranie ma wysoką cenę), utknął w kraju. Nie mógł wrócić samolotem do Ameryki.Mówi, że większość mieszkańców Teheranu została w domach. Nie ma ostrzeżeń przed nalotami, nie ma schronów. Nie ma też internetu ani telewizji, z wyjątkiem pojedynczych kanałów satelitarnych. Na szczęście nie brakuje woday, prądu i żywności — sam regularnie chodził na zakupy.

  • Irańczycy w pułapce. “Módlcie się, żebyśmy przeżyli tę noc”

Amerykańskie ataki ocenia pozytywnie. Mówi, że Waszyngton działa wprawdzie jak zawsze w swoim własnym interesie, ale tym razem pokrywa się on z interesem irańskiej ludności. Irańczycy od dziesięcioleci są zakładnikami systemu, który za nic ma ludzkie życie. Taki reżim nie powinien mieć, jego zdaniem, broni atomowej. — Ludzie w Iranie zasługują na wolność. Zasługują na prawdziwe życie. Od wielu, wielu, wielu lat są zakładnikami. Wystarczy — mówi.Nie boi się mówić tego otwarcie — już nie. Mając 80 lat, nie ma nic do stracenia. Jego dzieci i wnuki mieszkają w Stanach Zjednoczonych, ale mają irańskie paszporty. Jak wielu innych członków diaspory, czekają na możliwość powrotu do wolnego Iranu.

Podobne artykuły