23 March, 2026

Doda o wygranej z Polską. “Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam” [WYWIAD]

— Nie mam zamiaru dezerterować i cieszyć się życiem na wyspie hiszpańskiej. To jest wbrew mojej naturze. Ojciec by mi napluł w twarz. Mój ojciec nigdy by nie opuścił Polski — mówi Dorota “Doda” Rabczewska pytana, czy wyjedzie z kraju, gdyby Polsce groziło niebezpieczeństwo. Piosenkarka w “Rachunku Sumienia” opowiada też o “najbardziej idiotycznej wojnie, jaką przeprowadziła”.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] Onet Dorota "Doda" Rabczewska Magdalena Rigamonti: Pani Dodo…Dorota Rabczewska: Niektórzy odmieniają i mówią: pani Dodu.Pani jest potworem?Jak trzeba, to jestem.Kiedy?Kiedy wymaga tego sytuacja. Kiedy trzeba tupnąć nogą, trzeba postawić granice, wejść w mocną konfrontację, nastraszyć.To się zdarza raz w tygodniu, raz w roku?Zależy, ilu odważnych się pojawi. Zależy od odwagi. Nie mojej, tylko tych, którzy chcą wchodzić ze mną w jakąś polemikę.Mogą wchodzić z panią w polemikę, czy to jest zawsze “śmierć” dla nich?Raczej z natury nie jestem osobą, która szuka sprzeczki, wojny. Raczej dążę do tego, żeby mieć święty spokój. Ale jak już ktoś wejdzie mi na odcisk, to nie daję sobie w kaszę dmuchać. Nigdy nie dawałam.

W dalszej części wywiadu przeczytasz o “najbardziej idiotycznej wojnie”, którą Doda przeprowadziła w swoim życiu, nierównej walce o zwierzęta, słabościach. Piosenkarka opowiada też o swoich poglądach politycznych i dylematach. Poniżej rozmowa także w formacie wideo.

Ostatni raz rozmawiałyśmy chyba 15 lat temu.Miałyśmy bardzo dobry, fajny wywiad.W Newsweeku. Do tego okładka. W filmie dokumentalnym o mnie pojawia się ta okładka.Wtedy rozmawiałyśmy o Bogu, o Kościele, o duchowości. Wtedy byłam oskarżona o obrazę uczuć religijnych. I przegrałam proces, a po 10 latach go wygrałam. Jak się okazuje, jestem dosyć cierpliwa. Dużo się pozmieniało od tamtego czasu.

  • Czytaj: Doda skazana za obrazę uczuć religijnych

Nie obraża pani już uczuć religijnych innych? Wtedy też nie obraziłam. Wszyscy teraz możemy zgodnie stwierdzić, że pogwałcona została wolność słowa. Każdy ma swoje zdanie, każdy może wyrażać je w różny sposób. Bardziej żartobliwy, frywolny. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Rachunek Sumienia Dorota Rabczewska A jak obraża innych, to jest problem. To jest kwestia obrażalskich. Wszystko teoretycznie może być powodem do obrażenia się, więc trzeba ustalić takie normy, które będą mówiły, co faktycznie jest obrazą. Ja się też mogę obrazić. Wtedy określiła pani autorów Biblii jako naprutych winem i palących zioło.Co było faktem, bo pito wino. Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] Doda — premiera serialu dokumentalnegoFOTON/PAP / PAP I palono zioło?Posiłkowano się różnymi ziołami. To były te czasy, kiedy ziołolecznictwo było codziennością.Sąd skazał panią na 5 tys. zł grzywny. To był prawomocny wyrok. A pani się odwołała.Dopiero Trybunał Praw Człowieka uznał, że jestem niewinna i Polska musiała mi zapłacić dziesięciokrotną cenę odszkodowania. To jest to dla mnie najbardziej idiotyczna wojna, którą przeprowadziłam w swoim życiu. Jako patriotka musiałam walczyć z własnym krajem, który z własnych podatków musiał mi zapłacić odszkodowanie skazanie.To jest tak, że jak się już pani czymś zajmuje…Mów mi po imieniu, bo mnie to tak denerwuje… Byłyśmy po imieniu, pamiętasz?Pani Dodu, jestem starsza, to ja powinnam zaproponować. Nie widać.Mówmy sobie po imieniu, Magda jestem. Dorota, to jest tak, że jak się za coś złapiesz, to trochę jak taki waleczny pies, już nie puszczasz?Pies jak chwyci, to bezmyślnie trzyma.Nie mówię o bezmyślności.Ja po prostu chciałam dotrzeć do sprawiedliwości i byłam bardzo konsekwentna. Cieszę się, że to zrobiłam, że się nie poddałam się po drodze, bo miałam rację.Dorota, ty masz teraz 42 lata.Hm.Niedobrze, że wypomniałam? To jest napisane wszędzie.Nie, luz.Masz 42 lata, twoi rodzice dobiegają 80. Jesteś pomiędzy młodością i starością. Nie gadaj. W ogóle o tym tak nie myślę.Rodzicom przygotowałaś domowy dom spokojnej starości. Chcę z tobą porozmawiać o przemijaniu w kontekście Boga, Opatrzności, tego, gdzie ty masz oparcie.Rozumiem, że trzeba jakieś mieć, w czymś wyższym?Nie wiem, pytam. Niektórzy nie potrzebują. Jestem bardzo duchową osobą i dbam o rozwój duchowy. Podejrzewam, że chyba nawet bardziej niż o fizyczny. Mimo że chodzę na siłownię i uprawiam sport pięć razy dziennie, to jeszcze częściej i intensywniej ćwiczę ducha.

  • Czytaj także: Doda odnowiła relację z Bogiem. Te gwiazdy też się nawróciły!

Jak?Są na to różne sposoby. Ale chciałabym odpowiedzieć, chociaż na jedno pytanie pełnym zdaniem i do końca. Po wielu latach różnych moich podróży duchowych, żeby koniecznie upatrywać swojego sensu istnienia w jakiejś wyższej postaci, która nade mną czuwa, która mnie chroni, karze bądź nagradza. System kar i nagród jest mi obcy, ale rozumiem, że jest niezbędny do tego, żeby ludzkość nie popadała w chaos, żeby się rozwijała.Dużo podróżowałam, poznałam różne kraje, w których ludzie mają swojego boga, który roztacza nad nimi swoją opiekę. Dzięki temu zrozumiałam, że każdą wiarę należy szanować, bardziej w kontekście czułości do człowieka, zrozumienia, że każdy potrzebuje mieć coś nad sobą, by nie zwariować. Rzadko kiedy człowiek, któremu da się wolność i powie, że wszystko zależy od niego, nie dostaje jakiejś wariacji i wszystkiego nie traci. A paradoksalnie powinno być odwrotnie. Stety i niestety ludzie muszą wiedzieć, że nic nie zależy od nich. Jeżeli zrobią coś źle, zostaną ukarani. Jeżeli zrobią coś dobrze — nagrodzeni. A jeżeli wszystko się skończy, pójdą do miejsca, w które wierzyli. Na przykład do piekła. To piekło jest dosyć męczące, jeżeli chodzi o chrześcijaństwo. Nie staram się nikomu tego tłumaczyć, wypierać, kwestionować. Rozumiem to, naprawdę to rozumiem. Chociaż ja jestem w zupełnie innym momencie swojego życia, jeżeli chodzi o pojmowanie… Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] Dorota RabczewskaFOTON/PAP / PAP

“Musi być ten mrok, żebyśmy dobrze przyswajali to światło”

Ale jak trwoga, to wtedy do kogo ty się zwracasz? Do mamy dzwonisz?Często tak, ale moja mama potrzebuje coraz częściej ratunku. Wydaje mi się, że sensem życia jest nauczenie się wejścia w taką energię i w taką wibrację, żeby zrozumieć, że wszelka trwoga jest tylko po to, by móc docenić to, kiedy jej nie ma i przede wszystkim cieszyć się światłem… Musi być ten mrok, żebyśmy dobrze przyswajali to światło.Pytanie, ile ty masz w sobie tego mroku. Kiedy słucham, jak śpiewasz “… tylko nie mam z kim…”, to smutno do jasnej cholery, że dziewczyna, jak ty, jest w takim stanie. Mam nadzieję oczywiście, że to jest szczere, prawdziwe. To najpiękniejszy komplement, jaki mogłam dostać na temat mojego ostatniego singla. Cieszę się, że wywołuje takie emocje. Smutek jest piękną emocją.Dorota, to jest smutek, który jest trwogą, wołaniem nie wiem do kogo.Od 10. do 22. roku życia pisałam pamiętniki, a potem zamieniłam je na piosenki. Na ostatniej płycie do wszystkich 11 utworów napisałam teksty i cieszę się, że mogę się poprzez swoją twórczość podzielić takimi intymnymi wyznaniami. Nie widzę w tym trwogi.Samotność.Nie widzę tam samotności, tylko dojrzałe, dobre, zdrowe, emocjonalne podejście. Jak się nazywa ten program? Rachunek?Rachunek sumienia.To jest rachunek serca.A rachunek sumienia robisz?Robię.Plusy i minusy, co dobrze zrobiłam, co źle — taki? Nie kalkuluję. Wiem, że robię dużo rzeczy źle, więc już nawet nie zastanawiam się, ile źle, tylko staram się trochę rzeczy dobrze, żeby się z tym lepiej czuć. Żeby zniwelować to, co zrobiłaś źle?Nie boję się żadnego systemu kar, ani tym bardziej karmy. Chodzi o to, żebym czuła się sama ze sobą dobrze.Po tym wyśpiewaniu “tylko nie mam z kim” nie mam poczucia, że czujesz się dobrze sama ze sobą, raczej to jest cierpienie. Jakbyśmy się mieli uczepić tej piosenki, to faktycznie.Nie uczepiam się.No tak, jakbyśmy mieli się jej uczepić, nie w kontekście całego mojego życia czy rachunku serca czy sumienia, to przez pierwsze zwrotki, jeżeli się nie dotrwa do czwartej, opowiada o drodze kobiety, której zmarszczki wymalowały całą historię na jej twarzy. Historię różnych wzlotów i upadków. Przy czym całą tę podróż, mimo że zawsze ktoś był obok niej, odbywała sama.

  • Czytaj: Doda o zdradzie ojca. Tak mówi o swoim przyrodnim rodzeństwie

Ty nie masz żadnych zmarszczek. Dziękuję, ale botoks skończy się za jakieś trzy tygodnie, więc…Trzeba będzie robić drugi.Raczej tysięczny drugi… Wiele osób utożsamia się z tym utworem. Wiele kobiet. O dziwo trafił też do serc mężczyzn. A wiesz, że w tym tekście pomogła mi Ola Kwaśniewska? Ona ma talent pisarski, tekściarski. Zresztą pisała też dla swojego męża.Zrozumiałyście się?Jest wodnikiem jak ja.Zakolegowałyście?Z kolegowaniem nie za bardzo, natomiast zawsze mi się podobał jej sposób wypowiadania się, metafory, różne porównania. Jest taka nietypowa, nietuzinkowa, jak to z wodnik i pomyślałam sobie, że mogłaby mi pomóc przy tym tekście.Zadzwoniłaś i powiedziałaś… O czym chcę napisać utwór, jak chcę, żeby brzmiał i jakie mam pomysły na to, co już wymyśliłam.Ile napisała?Nie będę teraz mówić, żeby w jakikolwiek sposób albo nie umniejszać innym, albo jej. Ma tantiemy z tego utworu? Ma. A dlaczego miałaby nie mieć?Powiedziałaś, że z kolegowaniem z Aleksandrą Kwaśniewską nie za bardzo. Bo kolegowanie to jest coś więcej niż sporadyczne kontaktowanie się raz na jakiś czas.Z kim ty się kolegujesz?Z branży?Tak.Ojej, ale za karę?Nie, tylko, że myślisz: o, lubię tę osobę. Lubię Ninę Terentiew. Nawet bardzo lubię.

“Nie obrażam się za te jej słowa, bo wiem, co poprzedzały”

To ona mówi o tobie, że jesteś potworem.Bo się bardzo dobrze znamy, więc wie, że potrafię być. Nie obrażam się za te jej słowa, bo wiem, co poprzedzały. Wiesz co, lubię parę osób.A one ciebie?A mają wyjście?Nie wiem, czy ty się dajesz lubić, bo ty jesteś tak nieprzewidywalną osobą.Jako Dorota daję się na pewno lubić.A jako Doda?To nie szukam sympatii.Dlaczego?Nie potrzebuję w show-biznesie. A czego potrzebujesz?Sprawiedliwości, docenienia i fair play, czyli tego, czego tutaj nie ma. To jest taka trochę walka z wiatrakami. Sportowo do tego podchodzę, a nie powinnam. Wiem, że mnie to gubi.Masz w sobie taką naturę sprinterki. Mhm.Ale też nie zostawiasz jeńców. Widziałam twoje komentarze na temat Magdy Gessler.Jeden komentarz.Jeden, ale mocny. Czupiradło — to o niej. Wredne czupiradło.Dziękuję za podpowiedź. Samo słowo czupiradło nie musi wcale być pejoratywne, prawda? Może być też słodkie czupiradło.A ona jest wrednym czupiradłem?Akurat to, co powiedziała, było wredne.Powiedziała o tym, że promujesz się, walcząc o prawa zwierząt.Tak. Zielonego pojęcia nie mam, dlaczego ona to powiedziała. Też mnie to zszokowało. Uważam, że to jest bardzo szkodliwe. Zwłaszcza że ten ruch, który się stworzył, zupełnie spontanicznie wokół ratowania zwierząt dawał tyle emocji ludziom… Czytaj: Doda rusza z aukcją na rzecz zwierząt. Dzieła artystów trafią na licytacjęRuch pomocy zwierzętom, za którym stoisz.Jątrzenie, zasiewanie w ludziach wątpliwości co do intencji, powoduje po prostu podział. I ten ruch słabnie. Zaczynamy być grupą, która się kłóci między sobą o jakąś głupotę, o intencje. A psy to w ogóle nie obchodzi. Zresztą dla mnie każda taka wypowiedź, czy to Magdy Gessler, czy anonimowego hejtera, czy jakiegoś dziennikarza jest desperackim krzykiem nieroba, który nigdy w życiu nie zrobił nic za darmo dla drugiej osoby, jest lustrem swojej wypowiedzi. Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] Dorota Rabczewska na spotkaniu z Karolem NawrockimKancelaria Prezydenta Byłaś w Sejmie w sprawie zwierząt, potem spotkałaś się z prezydentem Karolem Nawrockim.Najpierw z ministrem sprawiedliwości.Z ministrem Żurkiem. Kiedy zrozumiałaś, że masz siłę polityczną?A myślisz, że mam?Myślę, że politycy się ciebie boją, liczą się z tobą, bo masz ogromną siłę rażenia. Kiedy sobie zdałaś z tego sprawę? Nie sądzę, żebym sobie zdawała z tego sprawę. Zaprosili mnie, to fakt. I minister, i prezydent. Nie wiem, czy to jest kwestia strachu, czy być może tego tematu, który zaczął być bardzo nośny, a politycy lubią ugrać coś przy jakimś nośnym temacie. Przy czym zarówno po rozmowie z ministrem, jak i z prezydentem byłam zadowolona i podobały mi się ich późniejsze reakcje. Byli słowni. Nie oczekiwałam też nie wiadomo czego, żeby mieli zaraz kijem rzekę zawrócić. To, co ustaliliśmy, zostało w 80 proc. wykonane. To było dla mnie szokujące, bo ja za politykami nie przepadam ze względu na ich gołosłowność.

“Zwierzęta nie mają barw politycznych”

Zwracasz uwagę na to, z których są obozów politycznych?Zupełnie nie.Jesteś zorientowana w polityce. Oczywiście, że tak, ale co mi to da? Zwierzęta nie mają barw politycznych. Jestem, muszę być takim magnesem, który ściąga wszystkie partie polityczne do jednego centrum, którym jest dobro zwierząt. Opowiadanie się po którejkolwiek ze stron powoduje to, o czym mówiłam w przypadku Gessler — podział. A ja nie mogę mieć teraz podzielonego społeczeństwa. W każdej innej sprawie tak, ale nie w tej. Były takie momenty w tej twojej ponad 20-letniej karierze, że politycy próbowali przeciągnąć cię na swoją stronę?Tak, i nigdy się nie zgodziłam.I jedna, i druga strona próbowała?Tak. Nigdy nie dzielę swoich widzów i swojej widowni. Mam pod swoją sceną i gejów, i heteryków, i ateistów, i chrześcijan. Faworyzowanie którejkolwiek grupy powoduje, że druga strona czuje się odepchnięta, poniżona, niezrozumiana. Muzyka ma łączyć. Ja chcę łączyć swoich fanów.Ale masz jasne poglądy polityczne.Ale to jest bardzo pomieszane.Co to znaczy?Z jednej strony mam bardzo prawicowe poglądy, a z drugiej strony dosyć lewicowe.Lewicowe to jakie?Zależy, o co pytasz.O aborcję.Uważam, że powinna być dozwolona.Związki partnerskie?Uważam, że powinny być.Chciałabyś mieć możliwość adoptowania dzieci, gdybyś była w związku nieheteroseksualnym? Chciałabym, ale jeżeli pytasz, czy uważam to za zgodne z moimi poglądami, to jeszcze muszę się nad tym zastanowić. Od co najmniej 15 lat jeżdżę do domów dziecka. Uwierz mi, że każde z tych dzieci wolałoby być z dwiema mamami, w rodzinie homoseksualnej, w jakiejkolwiek rodzinie niż tam, w domu dziecka.

  • Czytaj: Hakersi i SuperBohakerowie. Logują się do systemu, aby dmuchać pod skrzydła

Psychologowie twierdzą, że musi być ojciec, musi być matka. Powiedz mi, ilu z naszych rówieśników wychowywało się bez ojca? Sama mierzę się czasami z takimi myślami, czy dziecko może być wychowywane z psychologicznego i etycznego punktu widzenia przez dwie takie same płcie. A co mnie to obchodzi? Przecież ten dzieciak potrzebuje miłości, opieki i poczucia bezpieczeństwa. To jest priorytet. Zastanawiam się nad tym, myślę o tym. Ale uważam, że jako piosenkarka nie mam prawa wypowiadać się na ten temat, ponieważ mogłabym jako osoba wpływowa, jak mówiłaś, niepotrzebnie mogłabym namawiać kogoś do myślenia w ten sposób, nie znając się na tym kompletnie. Powiedziałaś też o swoich prawicowych poglądach. Jestem bardzo dużą patriotką.A to nie jest prawicowe. Też jestem patriotką, a nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem prawicowa.Ale jak byśmy porozmawiały na tematy…Uchodźców?Różnych rzeczy związanych z patriotyzmem, to już idę, że tak powiem…Po bandzie?Po bandzie. Ale to są moje prywatne przemyślenia, więc jestem mieszana, prawicowo-lewicowa. Ojciec z matką wychowali mnie na wielką patriotkę, która swojego kraju nigdy nie sprzeda nikomu.I nie opuści, gdyby była wojna?Nie.Nie uciekniesz do swojego domu za granicą?W końcu będę mogła się wyżyć i nie będę miała żadnego wyroku za obronę…

Doda o uciecze z Polski: dlaczego bym miała?

Na pewno Dorota nie wyjedziesz, gdyby Polsce groziło niebezpieczeństwo?Dlaczego bym miała? Po pierwsze, jakbym miała zapakować cały swój… majdan. W tym studio mówienie tego słowa…Jest zakazane?Nie, Radek Majdan nagrywa tu swoje programy.Cudownie. Nie mam zamiaru dezerterować i cieszyć się życiem na wyspie hiszpańskiej. To jest wbrew mojej naturze. Ojciec by mi napluł w twarz. Mój ojciec nigdy by nie opuścił Polski. Nigdy bym nie opuściła ojca. Nigdy.Strach nami kieruje. W moim przypadku strach budzi troszeczkę inne emocje. Jestem dzieckiem, które wychował show-biznes, które wychował strach. Od strachu jestem trochę uzależniona. Od 13. roku życia się boję. Lubię ten strach. On mnie ekscytuje, wyzwala we mnie pokłady i błyskotliwości, i pomysłów, i weny, siły, energii. Jako trzynastolatka pracowałam w Teatrze Buffo, gdzie Janusz Józefowicz na co dzień posługiwał się językiem strachu. Musiałam nauczyć się przebudowywać ten strach na coś pozytywnego. A teraz jest strach w tobie? Jest wojna w Ukrainie, w Iranie, Polacy są podzieleni. Ale jesteśmy, póki co, jedynym pokoleniem, które jest jednym z najszczęśliwszych.Bo nie doświadczyliśmy wojny?Dokładnie. Nie ulegam propagandzie, zastraszaniu.Z jednej strony mówisz o pancerzu, o tym, że strach cię buduje, z drugiej widziałam cię słabą, wykończoną, kiedy robiłaś kolejne akcje na rzecz zwierząt. Nie miałam strachu, tylko bezradność, smutek i ogromny zawód. Nie lubię ludzi, jestem zawiedzioną rasą ludzką od wielu, wielu lat. To, co się działo w ostatnim czasie, tylko potwierdziło moje przekonanie o tych zwyrodnialcach i psychopatach, którzy znęcają się nad zwierzętami i czerpią przyjemność, kiedy słyszą skowyt cierpiących, umierających w męczarniach psów. Ich to podnieca. Jesteśmy w takiej sytuacji prawnej, że każdy, kto znęca się nad zwierzętami, ma prawo mieć zwierzę albo po jakimś czasie powrócić do robienia biznesu schroniskowego. Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] Dorota Rabczewska w Sejmie podczas dyskusji o ochronie zwierzątMarcin Obara / PAP Dlatego rozmawiałam o tym z ministrem sprawiedliwości. Są ludzie, którzy nie mogą się doczekać, żeby znów podciąć psu ścięgno Achillesa. Jak w kalendarzyku adwentowym zaznaczają sobie, kiedy znowu będą mogli się znęcać.Potrzebowałaś wsparcia?Potrzebuję ludzi.Pytam o psychologa, o psychiatrę. Nie miałabym czelności.Dlaczego?Bo uważam, że to by było żałosne, gdybym się jeszcze nad sobą rozczulała.Czyli ty jesteś z tego pokolenia, że jak się prosi o pomoc, to się nad sobą rozczula?Nie, chodzi mi o to, że nie jestem w połowie swojej pracy, dopiero na wierzchołku i już mam prosić o pomoc. Ok, widziałam straszne rzeczy, budziłam się o trzeciej, czwartej rano, nie spałam dwa tygodnie. Bardzo kocham zwierzęta i to jest mój czuły punkt. Nie umiałam sobie z tym poradzić. Musiałam na chwilę zawiesić wjazdy do schronisk, bo mnie to rozwaliło psychikę. Niemniej cały czas prężnie działałam w tej kwestii. Wysłałam za półtora miliona złotych budy i karmę do schronisk, fundacji. Być może za jakiś czas się odbuduję i znowu pojadę do jakiegoś patoschroniska. Muszę to zrobić, ponieważ Sobolewo czy Bytom, czy Pawłowo to jedna dziesiąta tego, co się dzieje. A te psy ciągle tam są. Sama sobie potrafiłam wytłumaczyć, że wpadłam w rodzaj takiej paranoi, że budziłam się o tej piątej rano i mówiłam sobie: nie, nie, nie, no jak ja tego nie zrobię, to nikt tego nie zrobi. Zapomniałam o moich przyjaciołach, o mojej pracy. Dostałam dwa maile z Amazona z przypomnieniem, że jeśli nie wrócę do roboty, to będzie kara. Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] Doda na posiedzeniu komisji sejmowejWojciech Olkusnik/East New / East News Teraz zbierasz siły do kolejnego skoku?Uderzenia. Drażni mnie i doprowadza do szału, kiedy ludzie podchodzą do mnie na ulicy i mówią: gratuluję pani Dodu, że w końcu się coś zmieniło. Nic się nie zmieniło. Nic! Przestańcie ulegać jakiejś takiej masowej manipulacji, bo zobaczyliście parę moich zdjęć w schronisku. W Sobolewie się zmieniło.No i dobrze. Ale takich miejsc jest dziesięć. One mają tam cały czas czekać na śmierć albo być zabijane, żeby 3 tys. zł za każde truchło szło do takiego gościa?

  • Czytaj: Głośna sprawa schroniska w Sobolewie. Służby prowadzą ewakuację zwierząt

A może jest tak, że pod twoją presją, że możesz wyjechać do schroniska, sytuacja się zmienia?Wiem, że tak jest. Była nawet tzw. moda na tchórzostwo. Skrzyknęli się właściciele tych schronisk, że będą udawać teraz ofiary hejtu i pozamykali parę schronisk, bo się bali, że po prostu CBŚ tam wjedzie albo urząd skarbowy. Uznali, że lepiej już zamknąć to całe tałatajstwo. W Suchedniowie na przykład jest taka sytuacja, że jest tam kobieta, która po 10 latach przejęła patoschronisko, zajęła się psami, ale burmistrz nie chce z nią podpisać umowy… Starałam się nagłośnić ten temat. Tylko zarówno media, jak i zwykli ludzie idą za modą, ruchem klikalności. Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] Pikieta przed schroniskiem dla zwierząt "Happy Dog" w SobolewiePaweł Supernak / PAP Interesuje mnie efektywność, czyli to, czy doprowadzamy rzeczy do końca. Przyszła wiosna, przeszła moda na prawa zwierząt. Mnie nie przeszła, mnie się nie znudzi. Jestem bardzo konsekwentna i mam w dupie, że ktoś pluje mi w twarz i mówi, że ja coś robię, bo sobie chcę wypromować PGE Narodowy. To w takim razie w ogóle nie mogę zarabiać na chleb i nie mogę pracować jako artystka, bo za każdym razem mam coś do wypromowania.Ale jak mnie pytasz, czy potrzebuję psychologa? Nie, nie potrzebuję. Potrzebuję ludzi. Oni będą dla mnie najlepszym psychologiem, bo będą dla mnie wsparciem, nadzieją, że nie jestem w tym sama. 26 marca o godz. 15 jest protest pod Sejmem. Nawet ty o tym nie wiedziałaś. Wszystkie organizacje, wszystkie fundacje, zwierzoluby, wszyscy ludzie, którzy mają odwagę stanąć i być głosem zwierząt, powinni się tam pojawić. Wszyscy musimy o to walczyć. Najważniejsza jest kwestia kastracji i sterylizacji. Jak sprawdzić, czy polityk, czy fundacja, która głosi, że chce zniszczyć bezdomność, naprawdę tego chce? Odkąd jestem w tych komisjach sejmowych zauważyłam coś strasznego. Od 1997 r. organizacje prozwierzęce tworzą ustawy dla siebie, nie dla zwierząt. Jeżeli gminy ze swoich dotacji przeznaczyłyby chociaż 40 proc. na przymusową kastrację i sterylizację, to zmniejszyłaby się liczba bezdomnych zwierząt. I tak krok po kroku. Wiesz, że dobre schronisko to puste schronisko?Ale to nie jest tak, że ty jesteś jedyna, a cały świat jest w tej kwestii przeciwko tobie.To jest garstka ludzi, bo większość na tym zarabia i tylko pieniądz tym rządzi. Poudajemy, że nam zależy na pieskach, ale tak naprawdę zarabiamy na swój byt, na swoje kredyty, na dzieci… To się liczy, prawda? Teraz jest czipowanie zwierząt. Bardzo dobrze, w końcu. Żyjemy w cywilizowanym kraju. Dobrze, że w końcu będzie Krajowy Rejestr Oznakowania Psów i Zwierząt. Ale jak to się ma do bezdomności? Srak. Jak to zmniejsza bezdomność? Zarobi firma od czipów. Nikomu nie zazdroszczę pieniędzy. Super, że będą oznakowane te psy i koty, że patoschroniska nie będą cztery razy odławiać tego samego psa, ale pytam się jeszcze raz, jak to zmienia bezdomność zwierząt. Ludzie, otwórzcie oczy i pytajcie się wprost: gdzie jest kastracja i sterylizacja. Przecież te szczenięta i kocięta to nowy towar dla biznesu. Oczekuję od polityków, żeby była obowiązkowa kastracja i sterylizacja zwierząt. To będzie dla mnie jasny dowód, że nie zarabiają na bezdomności i że nie są w tej klice.Mówisz, że nie lubisz ludzi, ale tak naprawdę ich potrzebujesz. Ale ja nie siedzę w tym schronisku, to nie mnie musicie przynosić karmę ani wyprowadzać na spacery. Nie robicie tego dla mnie. Ja tylko dałam temu siłę, bo nikt od 1997 r. nie potrafił. Nagłośniłam coś, co każdy to bagatelizował. Nie można doprowadzić, żeby ten temat ucichł, bo już nigdy nie będzie takiej kolejnej szansy dla tych zwierząt.

  • Doda o akcjach pomocowych w “patoschroniskach”. “Nie mogę dalej w tym zostać”

Z jednej strony jesteśmy katolickim społeczeństwem, z drugiej trzymamy psy na łańcuchach, znęcamy się nad zwierzętami. Pochodzę z bardzo katolickiej rodziny. Mój ojciec zaszczepił we mnie miłość do zwierząt. Moja mama natomiast nie miała nigdy zwierząt. Rozmawiałam z nią na ten temat. Powiedziała, że za czasów komuny wielu ludzi nie myślało, żeby mieć jakieś zwierzę domowe, bo myślało się o tym, żeby wykarmić dzieci, zabezpieczyć byt. Poza tym mówiło się, że psy masowo przenoszą wściekliznę. I nikt nie miał tej świadomości, że psy mogą być istotami społecznymi, odczuwać, tęsknić, bać się, przeżywać jakiekolwiek emocje.W szkołach powinno być od samego początku uczenie, że trzeba dbać o istoty słabsze. I nie mówię tylko o zwierzętach, tylko o wszystkich, którzy są zależni od nas. Miałam dziewczynkę niepełnosprawną w klasie. Bardzo dużo mnie to nauczyło. Może dlatego teraz tak chętnie jeżdżę do szpitali, nie boję się, nie brzydzę. Trzeba od dziecka wpajać takie rzeczy. A nie, że „Warszawka” jedzie sobie na wakacje nad morze. Hotelik Kołobrzeg, pięć gwiazdek i 16-letniego psa odpina na plaży i zostawia. A dziecku mówią: zgubił się nasz mały Pimpuś, ale nie martw się, kupimy nowego, i po wakacjach kupują dokładnie takiego samego. A piesek zaraz trafia do patoschroniska, gdzie jest natychmiast usypiany. To nie jest kwestia religii, to jest jakaś bezdenna głupota, brak moralności, etyki i kręgosłupa. Dramat. Doda o wygranej z Polską. "Najbardziej idiotyczna wojna, jaką przeprowadziłam" [WYWIAD] DodaMW Media Mówiłaś, że jeździsz do domów dziecka. Wszystkie dzieci chcą się przytulić, wszystkie chcą na ręce, chcą, żebyś je zabrała.Nie lubię, gdy ludzie mnie przytulają, ale tam nie mam z tym żadnego problemu.Miałaś myśl, że zabierzesz i adoptujesz?Pytasz mnie, czy chcę adoptować dziecko? Nie, ja nie mam instynktu macierzyńskiego.Nie mówię o instynkcie, tylko o uratowaniu takiego dziecka. Do tego potrzebny jest instynkt. Uważam, że dziecko musi być chciane i nie dlatego, że jest rozbitkiem, którego trzeba uratować z tonącej tratwy czy bezludnej wyspy, tylko to jest dziecko, które musi czuć miłość i zasługuje na miłość, na poczucie bezpieczeństwa i opiekę, która płynie z bezgranicznej miłości matki i ojca.Taką jak ty masz od swoich rodziców. Jeżeli by mnie ktoś uratował tylko po to, żeby odhaczyć swój gest szlachetności, a potem nie czuć do mnie żadnej miłości, to nie chciałabym takiego ratunku.

Podobne artykuły