“Do tanga trzeba dwojga”. Zaufany człowiek Grzegorza Brauna mówi o koalicji z PiS

Bez skrajnej prawicy Jarosław Kaczyński do władzy nie wróci, ale PiS nie chce w przyszłej koalicji Grzegorza Brauna. — Do tanga trzeba dwojga — komentuje dla Onetu poseł Roman Fritz, jeden z najbardziej zaufanych ludzi Brauna. Nie precyzuje, jednak kiedy byłby gotowy zatańczyć z Kaczyńskim. I na jakich warunkach dałby mu się prowadzić.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Jarek Praszkiewicz / PAP Roman Fritz W Koronie Grzegorza Brauna wiedzą, że po wyborach “nowy premier” Przemysław Czarnek będzie kusił ich posłów pieniędzmi i stanowiskami w rządzie. Nie mają pewności, czy w ich środowisku nie dojdzie do zdrady.W Koronie trudno uzyskać oficjalne odpowiedzi. Z dwóch powodów. Po pierwsze, kłóci się to z narracją wielu wyborców Brauna, którzy wierzą w nieomylność swojego lidera, ale też spiski i zdrady dookoła. Z mediami, które kwestionują zdanie Brauna, po prostu się nie rozmawia. Przynajmniej, nie oficjalnie.
- Odkrywamy karty Grzegorza Brauna. Szara eminencja, “ochroniarz Putina” i “koń trojański”
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Czy PiS wejdzie w koalicję z Braunem?
Na prawicy trwa przeciąganie liny. Do czasu
Po drugie, w Koronie panuje jeden wielki chaos, także jeśli chodzi o politykę informacyjną. Partia, która w sondażach regularnie jest czwartą siłą w Polsce, funkcjonuje bardziej na zasadach pospolitego ruszenia. Koronę napędzają media społecznościowe i ostre wypowiedzi jej lidera, a nie wiedza i doświadczenie jej działaczy. Gdy rozmawia się z ludźmi z Korony, można odnieść wrażenie, że nie do końca wiedzą, jak mają się zachowywać w sytuacji, gdy za kilkanaście miesięcy ich przedstawiciele mają szansę na objęcie rządów.
- Ujawniamy: Miliardy na amunicję od spółki, która dopiero rozpoczyna jej testy
A rzeczywiście mają. Bez skrajnej prawicy Jarosław Kaczyński do władzy nie wróci. Patrząc na sondaże, widać, że nawet koalicja z Konfederacją Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena może nie wystarczyć PiS do stworzenia przyszłej większości.
- Nowy sondaż partyjny. Ból głowy Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego
Naturalnie na prawicy nikt o żadnej wspólnej koalicji nie mówi. Trwa za to przeciąganie liny, bo — co zrozumiałe — zarówno PiS, Konfederacja, jak i Korona walczą o jak najlepszy wynik w przyszłym Sejmie. A że wyborcy tych trzech partii mają zbliżone poglądy, oznacza to, że wzrost jednej z tych partii odbywa się często kosztem drugiej. Mamy więc wojnę na prawicy.
Grzegorz BraunMaciej Kulczyński / PAP
“Drugi Nawrocki” byłby dla Brauna gorszy
Po wyborach rozpoczną się negocjacje. Nie będzie łatwo pogodzić w jednej koalicji Mentzena z Kaczyńskim ani Czarnka z Braunem. Na prawicy słyszę nieoficjalnie, że będzie to trudne, ale nie niemożliwe.Są też oficjalne wypowiedzi. Te udaje mi się uzyskać po wielu bojach z ludźmi Brauna.Chcę wiedzieć, czy namaszczenie ultrakonserwatywnego Przemysława Czarnka “na nowego premiera” ze stajni PiS będzie miało wpływ na wynik Korony. Czy taki skręt PiS w prawą stronę może ponownie przyciągnąć do Kaczyńskiego część wyborców, którzy uciekli do Korony.
- Przemysław Czarnek idzie po elektorat Grzegorza Brauna. “OZE-sroze? Półchłopy? Litości!”
Odpowiada mi poseł Korony Roman Fritz, który pełni też funkcję rzecznika tej partii. Mój zestaw pytań kwituje krótko: “nie”.Nieoficjalnie od ludzi Brauna słyszę, skąd tutaj taka pewność. — Gdyby Kaczyński wziął “na premiera” kogoś nowego z PiS, kogoś, kto nie robił tych wszystkich błędów z czasów ich rządzenia, to byłoby dla nas gorzej. Kaczyński powinien po prostu wyciągnąć z kapelusza “drugiego Nawrockiego”, a tego nie zrobił. Czarnek nie jest dla nas trudnym przeciwnikiem — mówi jeden z działaczy Korony.
“Do tanga trzeba dwojga”
Odpowiedzi na drugi zestaw pytań różnią się już w oficjalnej i nieoficjalnej narracji.Zauważam, że Czarnek wprost mówi, że nie chce wchodzić w żadną koalicję z Braunem. PiS daje jednak do zrozumienia, że z ludźmi Brauna mógłby współrządzić. Pytam, czy Braun nie obawia się scenariusza, w którym po wyborach PiS będzie wyciągał na swoją stronę poszczególnych posłów Korony. Poseł Fritz odpowiada nieco dłużej, ale nadal dość tajemniczo: “Do tanga trzeba dwojga”.Rzecznik Korony nie precyzuje jednak, kiedy byłby gotowy zatańczyć z Kaczyńskim ani na jakich warunkach dałby mu się prowadzić.Nieoficjalnie od działaczy Korony słyszymy: — Wiemy, że po wyborach PiS będzie robił wszystko, by wyciągać naszych posłów do siebie. Trudno się do tego przygotować, ale robimy wszystko, by na naszych listach były osoby ideowe.
Brauniści chcą “odzyskania niepodległości”. Może z PiS, który rządził wiele lat
To nie będzie łatwe. Braun ma ambicję, by przed wyborami stworzyć szerszy “front gaśnicowy” i wpuścić na listy także ludzi spoza Korony. To już teraz rodzi pytania i niesnaski w partyjnych dołach. Słychać obawy, że przed wyborami (jeśli Korona utrzyma wysokie poparcie w sondażach) pojawią się w otoczeniu Korony “spadochroniarze” z innych prawicowych środowisk, dla których to nie idee Brauna będą najważniejsze. Jeśli tak się stanie, PiS będzie miał z kogo łowić po wyborach. Stawiamy jeszcze jedno pytanie: która partia jest teraz największym politycznym zagrożeniem dla Korony?Tu poseł Fritz jest najbardziej rozmowny, ale na pytanie wprost nie odpowiada: “Najważniejszą i najpilniejszą sprawą jest to, aby Polska odzyskała niepodległość i my, abyśmy byli rzeczywistymi gospodarzami w naszej Ojczyźnie” — pisze.Poseł Fritz nie odpowiada, czy jego partia będzie “odzyskiwała niepodległość” razem z PiS, który rządził przez osiem lat.