04 February, 2025

Przychody liczą w milionach, ale na ZUS ogłosili zbiórkę. Tak tłumaczy się DIOZ

Przychody liczą w milionach, ale na ZUS ogłosili zbiórkę. Tak tłumaczy się DIOZ

Przychody liczą w milionach, ale na ZUS ogłosili zbiórkę. Tak tłumaczy się DIOZ

Jeden z psów w ośrodku DIOZ w Wojtyszkach Źródło: Wprost / Piotr Barejka Ponad 21 milionów złotych. Taki przychód w 2023 roku zanotował Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Organizacja założyła jednak zbiórkę na spłatę długu w ZUS-ie. Konrad Kuźmiński, prezes stowarzyszenia, tłumaczy nam, że DIOZ „nie dysponuje żadnymi zapasami finansowymi”.

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ) twierdzi, że stoi „na skraju upadku”, czego przyczyną są „koszty narzucane przez państwo”. A konkretnie „170 tysięcy złotych miesięcznie na składki ZUS i inne daniny”. „Mimo że jesteśmy organizacją charytatywną, której celem jest pomoc zwierzętom, ciąży na nas obowiązek uiszczania tych opłat – na poziomie, który jest dla nas niemal niemożliwy do udźwignięcia” – alarmuje DIOZ.

Na zbiórce pod hasłem „ZUS likwiduje DIOZ” po tygodniu pojawiło się ponad 270 tysięcy złotych. Organizacja chce zebrać niemal dwa raz tyle, 510 tysięcy. To, jak czytamy dalej, kwota długu, na którego spłatę organizacja nie ma pieniędzy.

Interwencje, śledztwa i zarzuty

Działalność DIOZ-u opisywaliśmy szeroko we „Wprost”.

To jedna z największych i najbardziej kontrowersyjnych organizacji pozarządowych, która ma nieść pomoc zwierzętom. Interwencje prowadzi w całej Polsce. Członkowie DIOZ, ubrani niczym państwowa służba, jadą tam, gdzie namierzyli zaniedbane zwierzęta. Skrajnie wychudzone i schorowane, niekiedy z guzami wielkości futbolówki. Zdjęcia takich zwierząt trafiają potem na profile organizacji, ruszają zbiórki. DIOZ zarządza też swoimi ośrodkami w Pietrzykowie oraz Wojtyszkach, w miejscu dawnego schroniska nazywanego przez aktywistów „obozem koncentracyjnym” dla zwierząt.

Na konta zbiórek prowadzonych przez DIOZ trafiają setki tysięcy złotych. Z drugiej strony pojawiają się zarzuty, że interwencje często są bezzasadne, kończą się linczem urzędników, weterynarzy czy właścicieli, którzy uważali, że zwierzęta odebrano im niesłusznie. Część spraw kończyła się w prokuraturze.

Największe śledztwo dotyczące DIOZ-u ruszyło na początku tego roku. Pod nadzorem świdnickiej Prokuratury Okręgowej prowadzi je CBŚP. Śledczy sprawdzają, czy podczas interwencji zwierzęta odbierano zgodnie z prawem, a także co działo się z pieniędzmi ze zbiórek. Wcześniej działalnością aktywistów zajmowała się tamtejsza Prokuratura Rejonowa, która do toczącego się śledztwa dołączyła we wrześniu ubiegłego roku dziewięć postępowań z całej Polski. W kolekcje czekało wówczas kilkanaście kolejnych.

Podobne artykuły