Cztery kryzysy pogrążają Trumpa. Kumulacja porażek odbija się na sondażach. To najtrudniejszy moment Białego Domu
Obecnie sprawy nie układają się dobrze dla prezydenta USA Donalda Trumpa — a na horyzoncie pojawiają się nowe kłopoty. Jeszcze nie ucichły echa brutalnych zabójstw Amerykanów z rąk służb migracyjnych, a afera Epsteina po raz kolejny pomieszała szyki Republikanów. Niemal codziennie wychodzą na jaw nowe skandale, a słabe wyniki sondaży i krytyka ze strony własnego obozu to tylko symptomy niezadowolenia Amerykanów. Największym problem stają się w USA rosnące koszty utrzymania. Flagowa polityka Trumpa dotycząca ceł okazała się niewypałem — a jego wyborcy mają już wyraźnie dosyć zamieszania.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Andrew Harnik / Staff / Getty Images Prezydent USA Donald Trump
Rok po objęciu urzędu Donald Trump po raz pierwszy spotyka się z wyraźnym sprzeciwem wyborców. Według sondaży dotyczących wyborów śródokresowych, które odbędą się na początku listopada, Demokraci mają obecnie ok. pięciu punktów przewagi nad Republikanami. Objawem niezadowolenia jest ostatnia porażka Republikanów w Teksasie.
Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Tak wiele, jak zamieszania wokół prezydenta, który każdego dnia zaskakuje swój kraj i świat nowymi działaniami. Najnowsza afera, która wybuchła wczoraj, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej.
Teraz w USA dotyczy się dyskusja na temat filmu udostępnionego na profilu Donalda Trumpa na Truth Social. M.in. przedstawia on Baracka Obamę i jego żonę Michelle jako małpy. Wywołało to falę oskarżeń o rasizm.
Kontrowersje wokół Trumpa pojawiają się niemal każdego dnia. Podczas gdy partia prezydenta ma szanse na utrzymanie Senatu, walka o zachowanie obecnej większości republikańskiej w Izbie Reprezentantów będzie niezwykle trudna. W związku z ostatnią porażką wyborczą w Teksasie, w ruchu MAGA [“Make America Great Again”, “Uczynić Amerykę Znowu Wielką”] pojawiły się nawoływania do znacjonalizowania wyborów w USA.
Pokazuje to panikę, jaka wybuchła wśród Republikanów w związku z ostatnimi wydarzeniami.
Kryzys pierwszy. Afera Epsteina wstrząsa Ameryką
Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad 3 mln stron akt, 2000 filmów i 180 tys. zdjęć dotyczących sprawy Jeffreya Epsteina. Od tego czasu nie ma dnia bez nowych rewelacji. Donald Trump już wcześniej reagował na ten temat alergicznie, a teraz wydaje się, że prezydent USA wkrótce straci cierpliwość.
- Tekst publikujemy dzięki uprzejmości serwisu “Die Welt”
“Naprawdę nadszedł czas, aby nasz kraj zajął się innymi sprawami. Na przykład opieką zdrowotną lub innymi kwestiami, które naprawdę interesują ludzi” — odpowiedział Trump w połowie tygodnia, wyraźnie zirytowany, na pytania dziennikarzy podczas spotkania w Gabinecie Owalnym. Ponadto część dokumentów została usunięta ze strony Departamentu Sprawiedliwości USA, co wzbudza dodatkowe wątpliwości Amerykanów co do sposobu, w jaki administracja prezydenta radzi sobie z tym kryzysem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Afera Epsteina zaszkodzi Donaldowi Trumpowi? "Zwolennicy nie chcą go słuchać"
Jednak ruch MAGA nie chce porzucić sprawy Epsteina. Dla wyborców Trumpa postać Epsteina jest dowodem na to, że elity mogą bezkarnie popełniać najcięższe przestępstwa i chronić się nawzajem.
Dla Trumpa, wobec którego nie ma zarzutów o współudział, a nawet udział w przestępstwie, afera Epsteina jest pod wieloma względami niewygodna. Sam należy do amerykańskich elit, które zamieszane są w sieć przestępcy seksualnego.
W kampanii wyborczej w 2024 r. Trump, pod presją ruchu MAGA, obiecał udostępnić akta sprawy Epsteina. Długo jednak się przed tym wzbraniał. W połowie listopada Kongres USA musiał zmusić prezydenta głosowaniem do zapewnienia przejrzystości poprzez ujawnienie akt. Jednak według sondaży obecnie tylko 6 proc. obywateli USA jest zadowolonych z tego, jak jego rząd radzi sobie z realizacją tej obietnicy. 67 proc. nadal twierdzi, że uważa, iż rząd celowo ukrywa informacje, które powinny zostać opublikowane.
Kontrowersyjna polityka zagraniczna
Również skupienie prezydenta USA na działaniach na arenie międzynarodowej spotyka się z coraz większym niezadowoleniem wśród zwolenników Trumpa. Przed świętami Bożego Narodzenia znana republikanka Marjorie Taylor Greene zrezygnowała ze swojego mandatu. Zrobiła to nie tylko z frustracji spowodowanej uporem Trumpa w sprawie akt Epsteina. Była niezadowolona ogólną postawą administracji, a teraz otwarcie przeciwko niej występuje.
“Naprawdę chciałabym, aby w Białym Domu nieustannie odbywały się narady dotyczące polityki wewnętrznej, a nie polityki zagranicznej i spotkań z głowami państw innych krajów” — stwierdziła Greene.
Schwytanie przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro spotkało się z dużym poparciem jego zwolenników.
Schwytany przez USA wenezuelski dyktator Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores, Nowy Jork, 5 stycznia 2026 r.XNY/Star Max/GC Images / Contributor / Getty Images
Ale już groźby dotyczące przejęcia Grenlandii zostały przyjęte znacznie mniej pozytywnie.
- Trump wycofuje się na wszystkich frontach. Grenlandia, Minneapolis, Iran. Biały Dom powtarza jeden schemat
“Skupienie się na polityce zagranicznej mu [Trumpowi] nie zaszkodziło, w przeciwieństwie do tego, że w USA ceny artykułów codziennego użytku utrzymują się na wysokim poziomie. Właśnie to ma najważniejsze znaczenie” — twierdzi znany socjolog Frank Luntz.
Kryzys drugi. Wysokie koszty utrzymania
Trump ma rację, twierdząc, że galon benzyny stał się tańszy. Podczas gdy rok temu średnia cena paliwa wynosiła ok. 3,20 dol. (ponad 11 zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej), obecnie 3,785 litra można kupić za mniej niż trzy dolary (ok. 10 zł 70 groszy). Jest to ważna kwestia dla konsumentów, ale nie jedyna.
Ceny wszystkich innych dóbr konsumpcyjnych utrzymują się na wysokim poziomie lub nawet rosną. Poważnym problemem są także składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Ich wzrost został częściowo spowodowany przez samego Trumpa poprzez duży pakiet ustaw, który przeforsował w Kongresie latem ubiegłego roku. Ponieważ administracja obcięła dotacje w wysokości 1 bln dol. (ok. 3 bln 570 mld zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej), wielu ubezpieczonych musi płacić więcej — o ile w ogóle stać ich jeszcze na ubezpieczenie.
Obywatele muszą również wydawać więcej na mieszkanie, gaz, prąd i żywność. Chociaż realne średnie wynagrodzenie godzinowe wzrosło o 0,7 proc. w pierwszych pięciu miesiącach 2025 r., od tego czasu wzrost dochodów uległ spowolnieniu. Dodatkowo pojawiają się problemy na amerykańskim rynku pracy.
Konfrontacja z Sądem Najwyższym
Żaden prezydent od czasów Franklina D. Roosevelta nie wydał tak wielu dekretów wykonawczych, jak Trump i nigdy tak wielu w tak krótkim czasie. Na koniec stycznia było ich 235, średnio 1,15 dekretu na dzień roboczy. Dziesiątki z nich trafiły do sądów. Amerykańskie media obliczyły, że w większości przypadków sędziowie przyznali rację Trumpowi.
Jednak w niektórych ważnych sprawach tak nie było. Prezydent USA próbował na przykład usunąć ze stanowiska prezes Rezerwy Federalnej Lisę Cook. Jednak Sąd Najwyższy wstrzymał jej odwołanie w październiku. W styczniu odbyła się rozprawa w tej sprawie, podczas której sędziowie dali do zrozumienia, że nie uznają działań Trumpa za zgodne z konstytucją.
Prezydent ma wprawdzie prawo zwalniać pracowników agencji rządowych, ale w przypadku banku centralnego sędziowie najwyższego szczebla dokonują rozróżnienia, ponieważ uważają, że zagraża to jego niezależności. Wyrok nie został jeszcze wydany.
Kolejną bardzo kontrowersyjną kwestią prawną jest to, czy cła Trumpa są zgodne z konstytucją Stanów Zjednoczonych. Podczas rozprawy w listopadzie sędziowie wyrazili wyraźny sceptycyzm co do tego, czy prezydent miał prawo zastosować nadzwyczajne rozporządzenie, które posłużyło mu do wprowadzenia ceł. Wyrok również nie został jeszcze wydany.
Kryzys trzeci. Spór o działania ICE
Trump niedawno zaskoczył opinię publiczną, przyznając w wywiadzie dla stacji NBC, że w Minneapolis należało postąpić “nieco łagodniej”. W stolicy stanu Minnesota, rządzonego przez Demokratów, od początku stycznia z rąk służb migracyjnych zginęła Amerykanka Renee Good oraz Amerykanin Alex Pretti.
Protestowali oni przeciwko interwencji zamaskowanych funkcjonariuszy. Nagrania dowodzą, że osoby te nie stanowiły zagrożenia dla personelu ICE. Przedstawiciele Trumpa twierdzili coś zupełnie przeciwnego — wywołało to falę oburzenia opinii publicznej.
- Trump bawi się kursem dolara. Dla niego jest “jak jojo”. Inwestorzy uciekają, eksperci tłumaczą, ile można zarobić
Po świętach Bożego Narodzenia prezydent USA wysłał do Minnesoty 3000 funkcjonariuszy służby migracyjnej ICE i Straży Granicznej rzekomo w celu opanowania nadmiernego problemu przestępczych imigrantów. Minneapolis jest tzw. miastem sanktuarium. Oznacza to, że nie ściga cudzoziemców bez dokumentów pobytowych i nie współpracuje z federalnymi organami, takimi jak ICE.
W mieście liczącym prawie 500 tys. mieszkańców i 600 funkcjonariuszy policji, które w 2005 r. zyskało światową sławę z powodu zabójstwa George’a Floyda przez białego policjanta, operacja ta natychmiast wywołała gwałtowny sprzeciw.
Zdjęcia szefa Straży Granicznej Grega Bovino, który pojawił się w długim płaszczu wojskowym i własnoręcznie rzucał granaty z gazem łzawiącym w demonstrantów, przyczyniły się do pogorszenia wizerunku funkcjonariuszy. Trump odwołał Bovino i pod koniec stycznia wysłał do Minnesoty swojego zaufanego doradcę do spraw ochrony granic i imigracji, Toma Homana.
Homan prowadził negocjacje za kulisami i ogłosił w tym tygodniu, że po osiągnięciu porozumienia z lokalnymi władzami, liczba funkcjonariuszy zostanie zmniejszona o 700.
Trump musi reagować na nastroje wyborców, z których według sondaży 65 proc. twierdzi, że ICE posuwa się za daleko. Zabezpieczenie granicy i deportacja nielegalnych imigrantów to obietnica wyborcza, która miała przynieść Trumpowi duże poparcie. Prezydent zarządził jednak korektę kursu.
Kryzys czwarty. Kongres staje się coraz bardziej uparty
Przez prawie cały rok 2025 Trump mógł polegać na Republikanach w Kongresie. Forsował swoje projekty ustaw w Izbie Reprezentantów, gdzie ma niewielką większość, dzięki lojalnemu wobec niego spikerowi Mike’owi Johnsonowi.
Jednak od kilku tygodni opór rośnie. Najnowszy przykład pochodzi z tego tygodnia, w którym ponownie pojawiła się kwestia zbliżającego się “shutdownu” [zamknięcia rządu]. Pół tuzina senatorów głosowało wraz z Demokratami, którzy uzależniają finansowanie budżetu od natychmiastowych reform służby imigracyjnej ICE.
Sprzeciw na Kapitolu pojawił się również, gdy Trump dążył do konfrontacji z Europejczykami, zgłaszając roszczenia terytorialne do Grenlandii. Republikańscy senatorowie ponownie wyrazili krytykę, a nawet oburzenie z powodu działań prezydenta wobec najbliższych sojuszników USA.
Zamieszanie wokół ceł
Już 30 lat temu Donald Trump publicznie krytykował fakt, że jego kraj jest oszukiwany przez inne kraje — w tym konkretnym przypadku Japonię — poprzez zawyżone cła, podczas gdy rynek amerykański zalewają tanie towary produkowane za granicą. Jego kraj musi się bronić, również poprzez podwyższenie ceł — tak brzmiało jego credo.
Jednak “Dzień Wyzwolenia” na początku kwietnia 2025 r. nie przyniósł dotąd odczuwalnego ożywienia gospodarczego, które Trump obiecał swoim wyborcom. Ekonomiści nadal nie są zgodni co do wpływu ceł na ceny. W 2025 r. przyczyniły się one do wzrostu cen niektórych towarów, np. mebli i narzędzi.
Według nowego badania sondażowni Pew 52 proc. Amerykanów uważa, że polityka Trumpa od momentu objęcia przez niego urzędu pogorszyła warunki gospodarcze w kraju.