Cena ropy na świecie szaleje. Oto co to oznacza dla polskich kierowców
Z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie globalne ceny ropy biją rekordy. To ma bezpośrednie przełożenie na kieszenie polskich kierowców. — Kluczowe jest to, jak długo utrzymają się na rynku wysokie ceny ropy i ile potrwa powrót do równowagi — ocenia w rozmowie z Onetem Urszula Cieślak, starszy analityk rynku paliw z firmy Reflex.
Posłuchaj artykułu
x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Jakub Kaczmarczyk / PAP Mapa skąd Polska sprowadza ropę oraz jako główne zdjęcie stacja paliw Orlen w Poznaniu Od rozpoczęcia ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran cena ropy na świecie rośnie. Przed wojną za baryłkę ropy Brent płacono poniżej 70 dol. W niedzielę cena przekroczyła 100 dol. Polscy kierowcy, odwiedzając stacje paliw, już odczuwają zawirowania na światowych rynkach.Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym zamknięcie ruchu w Cieśninie Ormuz, ma poważne konsekwencje dla światowej gospodarki. To jeden z kluczowych szlaków transportowych na świecie — przez cieśninę przepływa około 20-25 proc. globalnych dostaw ropy naftowej oraz znacząca część skroplonego gazu ziemnego. Zamknięcie tego szlaku błyskawicznie uderzyło w rynek energii. 6 marca władze Kataru ostrzegły, że jeśli wojna się przedłuży, państwa Zatoki mogą wstrzymać eksport. Dzień później Kuwejt zapowiedział ograniczenie wydobycia. Zjednoczone Emiraty Arabskie również zmniejszyły produkcję. Wydobycie na trzech głównych polach naftowych w południowym Iraku spadła o 70 proc. od początku działań zbrojnych — z około 4,3 mln baryłek dziennie do 1,3 mln. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jak wojna w Iranie wpłynie na Polskę? "Przed nami trudne wybory"
Poznaj kontekst z AI
Jak długo mogą utrzymać się wysokie ceny ropy? Jakie są obecne ceny ropy na świecie? Co rząd może zrobić w tej sytuacji? Skąd Polska importuje ropę naftową?
“Kryzys, jakiego jeszcze nigdy nie widzieliśmy”
Neil Atkinson, były szef działu Rynku Ropy i Przemysłu Naftowego w Międzynarodowej Agencji Energetycznej, zaznaczył w rozmowie z amerykańską stacją CNBC, że faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz to sytuacja, z jaką rynki energii nigdy wcześniej się nie spotkały. Jak stwierdził, jeśli w najbliższym czasie nic się nie zmieni, “stoimy w obliczu potencjalnie przełomowego i bezprecedensowego kryzysu energetycznego”.
- Złe wieści dla kierowców w Polsce. Chodzi o paliwa. “Cenowy szok”
— Na świecie istnieją zapasy ropy, ale problem polega na tym, że jeśli zamknięcie cieśniny będzie się utrzymywać, zapasy te — nawet jeśli zostaną uruchomione — szybko się wyczerpią. W sytuacji, gdy produkcja jest już wstrzymywana w Iraku, być może w Kuwejcie, a z czasem nawet w Arabii Saudyjskiej, możemy znaleźć się w obliczu kryzysu, jakiego jeszcze nigdy nie widzieliśmy — dodał Atkinson.
Skąd importujemy ropę?
W 2024 r., jak wynika z raportu Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, krajowe rafinerie przerobiły około 27,6 mln ton ropy naftowej. Blisko 90 proc. surowca trafiło do Polski z trzech kierunków: Arabii Saudyjskiej, Norwegii i Stanów Zjednoczonych. Największym dostawcą pozostaje Arabia Saudyjska, która odpowiadała za 50,7 proc. całkowitej masy dostarczonego surowca, czyli około 14,1 mln ton. Drugie miejsce zajęła Norwegia z udziałem 31,2 proc., a trzecie Stany Zjednoczone — 7,9 proc. Poza główną trójką są to Nigeria (3,4 proc. dostaw) i Gujana (2,8 proc.). Kolejne miejsca zajmują Wielka Brytania i Algieria — po 1 proc. każda — oraz Kazachstan, który odpowiadał za 0,8 proc. dostaw. Ropa wydobywana w Polsce stanowiła 1,1 proc. zaopatrzenia rafinerii. Symboliczny udział miała także Wenezuela — 0,1 proc. HtmlCode Najważniejszą zmianą o znaczeniu strategicznym pozostaje jednak całkowite odejście od ropy z Rosji. W 2024 r. do Polski nie trafiła ani jedna dostawa tego surowca. Jeszcze w 2014 r. rosyjska ropa REBCO stanowiła 91 proc. importu, a w 2021 roku 61 proc. W 2023 r., a więc w rok po pełnoskalowym ataku Rosji na Ukrainę, jej udział spadł do 2 proc., by rok później zniknąć całkowicie z bilansu przerobu.O to, co może nas czekać, pytam Urszulę Cieślak, starszego analityka rynku paliw z firmy Reflex. — Konsekwencje dla Polaków mogą być łagodne albo bardzo dotkliwe — wszystko zależy od tego, jak długo utrzyma się konflikt. Kluczowe jest to, jak długo utrzymają się na rynku wysokie ceny ropy i ile potrwa powrót do równowagi. Ceny rosną szybko, ale pytanie brzmi: co będzie dalej. Nawet jeśli się ustabilizują, to na jakim poziomie — mówi moja rozmówczyni.
- Rynek ropy w niepokoju. Główny ekonomista Orlenu zabrał głos
Ekspertka zaznacza, że trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, czy będzie to czynnik trwale napędzający inflację. — Jeśli wzrost cen okaże się krótkotrwały, odczujemy go mocniej w jednym miesiącu. Gdyby ceny później spadły, sytuacja mogłaby się uspokoić. Problem polega na tym, że choć ceny paliw mogą się obniżyć, to ceny usług, które wcześniej zostały podniesione w oparciu o droższe paliwo, zazwyczaj spadają wolniej. Przywrócenie wcześniejszych stawek może więc zająć więcej czasu — mówi.Czy rosnące ceny na rynkach światowych uderzą w kieszenie polskich kierowców? Dr Jakub Bogucki (analityk rynku paliw e-petrol.pl) w swojej analizie przewiduje, że tak. — Jeśli chodzi o diesla, w tym momencie niestety zmierzamy w kierunku 8 zł za litr. W przypadku benzyny aż tak drastycznych zmian nie ma, ale podwyżki są odczuwalne. Dla benzyny 95-oktanowej normą mogą stać się poziomy przekraczające 6,50 zł za litr. W najbliższych dniach rysuje się wyraźna zwyżka — najpierw cen hurtowych, a następnie cen na stacjach — opowiada.
Co może zrobić rząd?
Co w takiej sytuacji może zrobić rząd? — pytam Urszulę Cieślak. — Rząd ma ograniczone możliwości działania. Nie może ingerować w marże producentów czy właścicieli stacji, lecz może zadziałać poprzez obciążenia podatkowe, na które państwo ma bezpośredni wpływ. Możliwe jest obniżenie podatków do unijnego minimum — to daje przestrzeń do około 30 groszy na litrze — zaznacza.
- Drastyczny wzrost cen paliw na stacjach. Minister energii zapowiada działania
Urszula Cieślak zastanawia się, czy dałoby się również obniżyć VAT i czy wymagałoby to zgody Komisji Europejskiej. — Nie wiadomo, czy takie rozwiązanie można byłoby wprowadzić szybko. Przykładem jest tarcza antyinflacyjna z 2022 r., kiedy stawka VAT została obniżona z 23 proc. do 8 proc. Gdyby podobne rozwiązanie zastosowano ponownie, cena przy dystrybutorze mogłaby spaść — mówi. Drugiego marca Ministerstwo Energii poinformowało, że “stan zapasów interwencyjnych pozostaje na wysokim poziomie i przekracza wymagane 90 dni zabezpieczenia w ropę naftową i paliwa”. O stan zapasów pytam moją rozmówczynię. — Pod tym względem jesteśmy zabezpieczeni. Jednak na uwalnianie rezerw strategicznych jest prawdopodobnie za wcześnie. Trudno uznać tygodniowy wzrost cen za wystarczający powód do ich naruszenia. Nadal możemy korzystać z bieżących dostaw, a nie wiemy, jak długo potrwa konflikt ani czy dostawy z Bliskiego Wschodu będą wstrzymane — podkreśla.Urszula Cieślak zaznacza, że możliwa jest taka sytuacja, by w ramach istniejących kontraktów zwiększyć wolumen dostaw, na przykład ze Stanów Zjednoczonych, które mają takie możliwości. — Nie zmienia to jednak faktu, że nie jesteśmy w stanie ominąć globalnych cen ropy. Nawet przy zabezpieczonych dostawach pozostajemy pod wpływem sytuacji na światowym rynku — konkluduje.Grafika: Mateusz Straszewski