24 March, 2026

“Były sygnały, by w planach dotyczących neosędziów nie iść za daleko”. Profesor wskazuje na błąd

— Politycy najnowszy wyrok TSUE powinni odczytać jako przestrogę i odłożyć na bok myślenie, że wszystkich neosędziów odeślą tam, skąd przyszli — mówi Onetowi prof. Maciej Gutowski, prawnik, adwokat, wykładowca na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Posłuchaj artykułu

x1 x2 x1.75 x1.5 x1.25 x1 x0.75 00:00 / 00:00 Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy "Były sygnały, by w planach dotyczących neosędziów nie iść za daleko". Profesor wskazuje na błąd PAP/Leszek Szymański Waldemar Żurek Profesor zwraca uwagę na kilka ważnych faktów. Choćby ten, że neosędziów jest w sądach powszechnych niemal 1/3. Sądy mają gigantyczne problemy kadrowe. I dlatego nie możemy pozwolić sobie na hurtowe cofanie awansów neosędziów. A taki w założeniu był plan kierownictwa resortu sprawiedliwości.

Zmiana planów w sprawie neosędziów

Nieprawidłowość, której dopuszczono się przy powołaniu sędziego, nie wystarczy sama w sobie, aby stwierdzić, że sędzia ten nie jest niezawisły — orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Oznacza to, że polscy politycy, głównie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, muszą zmienić plan dotyczący tzw. neosędziów. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Ostra dyskusja w studiu. Poseł PiS mówił o "gettach" dla sędziów Neosędziowie to nominaci upolitycznionej, niekonstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa, którą PiS ukształtował po 2017 r., za swoich rządów. Takiej KRS, nazywanej “neoKRS”, nie uznają ani europejskie organizacje, ani polscy sędziowie broniący praworządności. Tyle że podejście ministra Żurka, który chciał, aby neosędziowie hurtowo powrócili na dawne stanowiska, te sprzed ich awansu, właśnie zakwestionował unijny Trybunał Sprawiedliwości.

  • Minister Żurek ma sposób na neosędziów? W grze 50 mln zł

“Rządzący muszą zrozumieć”

— Dostaliśmy od TSUE pierwszego gola, a ciąg dalszy może nastąpić. Rządzący muszą zrozumieć, że rozwiązanie problemu neosędziów naprawdę nie musi polegać na rozlaniu ich krwi — mówi Onetowi prof. Maciej Gutowski, prawnik, adwokat, wykładowca na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. — Od dawna polski rząd i Ministerstwo Sprawiedliwości dostawali sygnały zarówno od TSUE, jak i od Komisji Weneckiej, aby w planach dotyczących neosędziów nie szli za daleko. Bo nie jest prawdą, że tylko anulowanie nominacji jest sposobem na rozwiązanie problemu wadliwych powołań — zaznacza prof. Gutowski.I wskazuje: — My w jakiś sposób musimy pogodzić się z faktem, że mamy dziś w sądach powszechnych niemal 1/3 neosędziów, a sądy mają ogromne problemy kadrowe. Gdyby w takiej sytuacji hurtowo wyrzucić z systemu te 3 tys. neosędziów, to mielibyśmy całkowitą zapaść.

“To nie sędziowie powinni się brać za reformy sądownictwa”

Ekspert zaznacza, że błędem kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości, że szukanie rozwiązania problemu powierzono innym sędziom. — Nie działa się we własnej sprawie. To zasada w sądach doskonale znana. Znika obiektywizm, gdy ktoś sam jest dotknięty problemem, a konflikty między “neonami” a legalnymi sędziami przeszły już chyba do legendy — mówi prof. Gutowski. — Ktoś inny musi na to spojrzeć z zewnątrz. A przede wszystkim politycy muszą dostrzegać, że sprawy dziś grzęzną w sądach na lata, bo sądy są całkowicie niewydolne. I zarówno strona rządowa, jak i prezydencka muszą usiąść do stołu i ustalić sobie jakiś pakiet minimum. Bo inaczej przysłowiowy Kowalski, jak był bezradny w starciu z niewydolną machiną sądową, tak nadal bezradny pozostanie. A na to nie można pozwolić — przekonuje prawnik.

“Wyrok TSUE to przestroga”

— Politycy najnowszy wyrok TSUE powinni odczytać jako przestrogę i odłożyć na bok myślenie, że wszystkich neosędziów odeślą tam, skąd przyszli. To jest dziś przeciwskuteczne — zaznacza.— Jeśli mamy jakichś neosędziów, którzy ewidentnie awansowali dzięki kontaktom z politykami, to trzeba ich rozliczyć indywidualnie, przez postępowania dyscyplinarne. I jeśli ktoś poważnie naruszył zasady, powinien wylecieć z zawodu, narzędzia są dostępne. Ale wielu neosędziów ma niewiele albo nic wspólnego z polityką, orzekają normalnie i należy myśleć nad uzdrowieniem, a nie zakwestionowaniem ich statusu. Bez tego nie pójdziemy do przodu — podsumowuje prof. Gutowski.

Podobne artykuły