23 August, 2024

Byli świadkowie Jehowy opowiedzieli swoją historię. „Ostracyzm we własnej rodzinie”

Byli świadkowie Jehowy opowiedzieli swoją historię. „Ostracyzm we własnej rodzinie”

Byli świadkowie Jehowy opowiedzieli swoją historię. „Ostracyzm we własnej rodzinie”

Biblia Źródło: Shutterstock Sara Andrychiewicz i Edwin Kozub w rozmowie z portalem gazeta.pl opowiedzieli o swoim odejściu z grona świadków Jehowy. Podkreślali, że wbrew oficjalnej narracji, związane jest to z grupowym ostracyzmem.

Pytana o okoliczności zerwania ze świadkami Jehowy, Sara Andrychiewicz mówiła o długim procesie. Przyznała, że długo była nieszczęśliwa, ale wierzyła, że ludzie niewierzący i niewybrani przez Boga są w jeszcze gorszym położeniu. Zaczęła zmieniać zdanie przez wzgląd na męża, Edwina. Ten z kolei swoje „wybudzenie” zaczął przez dostrzeżenie nieścisłości historycznych w oficjalnych tekstach świadków Jehowy. Później miały miejsce rozmowy z innymi wątpiącymi członkami organizacji.

Świadkowie Jehowy po odejściu z organizacji

– Jak zapytasz rzecznika prasowego świadków Jehowy, to on ci powie, że członkowie zboru mają wolną wolę i mogą czytać, co im się podoba, ale w praktyce ma to swoje konsekwencje. Po pierwsze sam masz poczucie, że grzeszysz, co dla wierzących jest trudne. Po drugie, jeśli opowiadasz o tym swoim braciom i siostrom, może zebrać się w twojej sprawie komitet sądowniczy i cię wykluczyć – mówił Edwin.

– Gdy oglądał jakieś krytyczne filmy o organizacji, musiałam wyjść z pokoju, nie mogłam tego słuchać. Zaczęłam myśleć o separacji, myślałam, żeby pójść z tym do starszych. W końcu Edwin pokazał mi stronę internetową, na której były usystematyzowane cechy grup destrukcyjnych – opowiadała Sara. Specyficzny język, określony ubiór, ograniczanie kontaktów poza grupą, te kwestie zmusiły ją do zastanowienia. – Odważyłam się sięgnąć również po inne materiały i 25 lat mojego życia legło w gruzach – przyznała.

Jak tłumaczyła, porzucenie organizacji jest też trudne, ponieważ świadkowie zwykle nie utrzymują kontaktów z osobami spoza swojego grona. Jest to niemile widziane w organizacji. – Jak odchodzisz, porzucasz całą sieć powiązań życiowych. Niektórzy mówią, że to jest jak wyjście z więzienia po wielu latach, na nowo trzeba układać sobie życie. Dlatego dla wielu osób to jest takie trudne – dodawała.

Światusy. Spostrzeżenia byłych świadków Jehowy

Sara i Edwin prowadzą na YouTube kanał Światusy i od 5 lat rozmawiają z innymi byłymi członkami organizacji. Przyznają, że większość ich rozmówców ma podobne doświadczenia. – Świadkowie tak postrzegają tych, którzy opuścili organizację, jesteśmy dla nich odrażający. Znam przypadki, że w domu nie jadano przy jednym stole z osobą wykluczoną. Człowiek doświadczał ostracyzmu we własnej rodzinie – podkreślali.

Jednocześnie zwrócili uwagę na liberalizację zasad świadków Jehowy. Mężczyznom pozwolono np. zapuszczać brody, a kobietom nosić spodnie. Cały proces rozpoczął się w trakcie pandemii, kiedy nie można było spotykać się w zborach. Wtedy wiele osób zauważyło, jak dużo czasu zabierały im zadania związane z organizacją. – Do ludzi dotarło, w jakim żyli kieracie – tłumaczyła Sara.

– Chciałabym podkreślić, że my nie chcemy i nigdy nie chcieliśmy odciągać ludzi od tej organizacji. Niech każdy wierzy, w co chce. Apeluję tylko do świadków, żeby się zastanowili, na ile ich styl życia wynika z wiary, a na ile z opresyjności organizacji, w której żyją – zaznaczyła.

– Im więcej osób zacznie kwestionować zasady świadków, tym szybciej oni będą się liberalizować i przestaną wywierać tak destrukcyjny wpływ na swoich członków – podsumowała.

Czytaj też:
Archidiecezja Warszawska ukarała księdza. Miał nagradzać wiernych nocowaniamiCzytaj też:
„Sekta” wewnątrz Kościoła katolickiego? Podwarszawską wspólnotą zajmie się Watykan

Podobne artykuły