Stolica Niemiec sparaliżowana. Blackout w Berlinie z „motywem politycznym”?

Niemiecka policja Źródło: Newspix.pl / ZUMA Berlin w oka mgnieniu zamienił się w czarną plamę na mapie Niemiec. Dziesiątki tysięcy mieszkańców miasta zostało bez prądu, a służby badają, czy gigantyczna awaria nie była efektem celowego ataku o podłożu politycznym. Do masowej awarii zasilania doszło w nocy z 8 na 9 września. Jak podają niemieckie media, nawet 50 tysięcy gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw zostało pozbawionych energii elektrycznej. Do zdarzenia doszło około godziny 3. W rozmowie z AFP rzeczniczka berlińskiej policji poinformowała, że powodem blackoutu był pożar dwóch słupów linii wysokiego napięcia. Jak podały służby, brak prądu dotknął nie tylko prywatnych odbiorców i firmy, ale również szkoły, przedszkola i szpitale. Część linii tramwajowych została zatrzymana, a kilku pacjentów z domu opieki trzeba było przewieźć do innej placówki medycznej, która wciąż miała dostęp do energii. Operator sieci przekazał, że prąd przywrócono dotąd jedynie u około 15 tysięcy odbiorców. Reszta mieszkańców i firm może czekać na naprawy aż do środy. Według dziennika Tagesschau policja nie wyklucza, że nie był to zwykły wypadek. Podejrzewa się umyślne podpalenie z możliwym „motywem politycznym”. Agencja Bezpieczeństwa Państwowego prowadzi śledztwo w tej sprawie. Organ jest wspierany przez wydział do walki z przestępczością polityczną. Zgodnie z ustaleniami, sprawczy mogli użyć łatwopalnych substancji – takich jak benzyna. Przez to akcja straży pożarnej była utrudniona, bowiem gaszenie trwało około godziny.
Chaos w mieście i ewakuacja pacjentów
Podejrzenie celowego ataku