21 July, 2021

MW zawiesiła baner przed uniwersytetem w Poznaniu dot. faworyzowania Ukraińców. Rektor odpowiada

Jak możemy przeczytać na portalu kresy.pl w środę w odpowiedzi na oskarżenia o faworyzowanie obcokrajowców, rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu opublikowała list z wyjaśnieniami. Przywołuje w nim getta ławkowe i zasady numerus clausus.

 

W opublikowanym przez siebie liście, rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Bogumiła Kaniewska odpowiedziała na krytykę, która pojawiła się w związku rzekomym faworyzowaniem obcokrajowców na uczelni. Przywołuje w liście getta ławkowe i zasady numerus clausus.

 

„Chciałabym poinformować całą społeczność akademicką, że proces rekrutacji na UAM przebiega zgodnie z prawem, a zasady przyjęć cudzoziemców są transparentne i zostały ogłoszone na stronach UAM przed rozpoczęciem rekrutacji. Nasza uczelnia nie przyjęła żadnych wyjątkowych procedur dla kandydatów pochodzących z zagranicy, wszystkich obejmują identyczne zasady przeliczania wyników matur, a także takie same warunki odpłatności w przypadku cudzoziemców, którzy podejmują studia płatne”. Rektor zapewnia, że uczelnia przekazała wszelkie informacje i wyjaśnienia Ministerstwu Edukacji i Nauki.

 

„Zwiększenie liczby kandydatów z zagranicy jest wynikiem wieloletnich starań o umiędzynarodowienie Uniwersytetu, w tym naszej aktywności w ramach programu ERASMUS+, zwiększenia liczby umów bilateralnych, statusu uczelni badawczej i uniwersytetu europejskiego – wszystkie te działania zakładają wzrost mobilności oraz liczby studiujących i pracujących na UAM cudzoziemców” – czytamy.

 

Rektor powołuje się na „ideę mobilności”: „towarzyszyła ona idei universitas od zarania – tak długo jak istnieją uniwersytety, istniała tradycja pobierania nauk w różnych, często odległych ośrodkach. Jan Kochanowski studiował w Padwie, Mikołaj Kopernik w Padwie i Bolonii, Maria Skłodowska-Curie na Sorbonie w Paryżu, także Akademia Lubrańskiego zorganizowana była na włoskich wzorach, a staropolskie uniwersytety w Krakowie, Wilnie i Lwowie przyjmowały wykładowców i żaków z zagranicy”.

 

Bogumiła Kaniewska wskazuje na dużą liczbę studentów polskich, którzy mają kształcić się poza granicami kraju. „Szlachetna uniwersytecka tradycja zakłada równość w dostępie do wiedzy, otwartość i szacunek dla różnorodności – będę ją podtrzymywać i dbać o to, by nie dochodziło na UAM do przypadków wykluczeń” – dodaje.

 

„Pojawienie się hasła „UAM dla Polaków”, jakie zawisło na banerze przy Collegium Minus oraz niektóre reakcje publikowane w mediach zbliżają się niebezpiecznie do myślenia, które przed laty doprowadziło do powstania getta ławkowego czy zasady numerus clausus. Wszyscy pamiętamy lekcję, której udzieliła nam wówczas historia i znamy cenę, jaką przyszło za nią zapłacić całej ludzkości, a w szczególności nam, Polakom. Dlatego nasz Uniwersytet jest i będzie uczelnią dla wszystkich. Tylko w ten sposób może służyć społeczeństwu, Polsce, Europie i światu” – zakończyła.

 

Baner, o którym mówi rektor uczelni zawiesiło poznańskie koło Młodzieży Wszechpolskiej. Na swojej stronie wyrazili zaniepokojenie wynikami rekrutacji na uniwersytet. „Liczba przyjętych cudzoziemców w porównaniu do polskich studentów jest niezwykle duża, co ogranicza możliwości dostania się na studia naszych rodaków. Maturzyści, którzy często marzyli by kształcić się na Uniwersytecie, zostali pozbawieni miejsc poprzez cudzoziemców, zdających inne testy maturalne, wymagające innego poziomu wiedzy. Młodzi, ambitni ludzie zmuszani są do wyjazdu z miasta, by podjąć studia na wybranym przez siebie kierunku. Wielu z nich nie wróci już do Poznania. Zastanawiające pozostaje także, w jaki sposób przeprowadzona była rekrutacja na podstawie tak różnych egzaminów dojrzałości. Masowa imigracja do Polski, zwłaszcza zza granicy wschodniej, jest poważnym problemem w ostatnich latach. Braki kadrowe w Polsce są faktem, a tego typu działania na polskich uczelniach wyższych przyczyniają się do kosztownego kształcenia cudzoziemców i pogłębiania tego problemu społecznego” – czytamy.

 

Portal Kresy.pl zwrócił się do UAM w Poznaniu z pytaniami w związku z zaistniałą sytuacją. „Podstawą ustalenia kolejności kandydatów na listach rankingowych jest więc wynik kwalifikacji ustalany na podstawie wyników egzaminów maturalnych/ ich zagranicznych odpowiedników lub ocen na dyplomach. Sposób obliczenia wyniku kwalifikacji zależy od ustalonych przez jednostkę zasad rekrutacji dla danych studiów, które określają jakie przedmioty z jaką wagą i w jakiej liczbie będą uwzględniane. Na niektórych kierunkach konieczne są również dodatkowe egzaminy. Na pierwszych miejscach list rankingowych znajdują się zatem nazwiska osób, które uzyskały najwyższą liczbę punktów” – poinformowała rzecznik UAM Małgorzata Rybczyńska. Wskazała, że „jeśli chodzi o kandydatów z Ukrainy,  podstawą prawną do uznawania świadectw, dyplomów i tytułów naukowych jest obecnie obowiązująca Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Gabinetem Ministrów Ukrainy o wzajemnym uznawaniu akademickim dokumentów o wykształceniu i równoważności stopni podpisana dn. 11 kwietnia 2005 r. (weszła w życie 20 czerwca 2006 r.) Gwarantuje osobom, które uzyskały wykształcenie w jednym z państw-stron tej umowy, możliwość kontynuacji kształcenia w placówkach drugiego państwa (jest to tzw. uznanie do celów akademickich). Osoby te nie otrzymują żadnego dokumentu stwierdzającego równoważność ich dyplomów z odpowiednimi dyplomami polskimi”. Warto w tym kontekście przywołać skalę korupcji na Ukrainie.

 

We wspomnianej umowie pomiędzy rządami Polski i Ukrainy zaznaczono, że „’świadectwa dojrzałości’ wydane w Rzeczypospolitej Polskiej oraz ‘świadectwa o pełnym wykształceniu średnim’ wydane na Ukrainie uprawniają do ubiegania się o przyjęcie na studia w szkole wyższej państwa drugiej Strony”.

 

Niejasna jest odpowiedź uczelni w kwestii funduszy dotyczących kształcenia obcokrajowców. „Cudzoziemcy podejmujący kształcenie na studiach stacjonarnych w języku polskim rozpoczętych w roku akademickim 2021/2022 wnoszą opłatę semestralną w wysokości 3000 zł. Istnieje jednak szereg przypadków, w których nie pobiera się takowych opłat za studia stacjonarne w języku polskim od cudzoziemców – ich szczegółowa lista znajduje się na stronie uczelni” – wskazuje rzeczniczka UAM.

 

Do wyjątków należy m.in. sytuacja, w której obcokrajowcowi „udzielono zezwolenia na pobyt stały lub rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej i posiadają dokument, który może to potwierdzić – Kartę Pobytu„, posiada status uchodźcy, certyfikat znajomości języka polskiego na poziomie C1 lub dysponuje Kartą Polaka.

 

Źródło: kresy.pl

Podobne artykuły