09 March, 2021

Tulipany i nieszczere życzenia od polityków to ostatnie, czego potrzebują polskie kobiety. Z co najmniej pięciu powodów

Niedobrze mi się zrobiło jak zobaczyłem dziś wysyp życzeń z okazji 8 marca na kontach polityków partii rządzącej. Tych samych, którzy przyłożyli w ostatnich miesiącach rękę do zgotowania kobietom piekła. Dzień Kobiet w Polsce 2021 roku jest świętem szalenie smutnym. Powodów jest wiele. Oto najważniejsze z nich.

 

Dzień kobiet w Polsce 2021

 

Po pierwsze, prawo aborcyjne

 

Nie można nie zacząć od sprawy, która od miesięcy elektryzuje opinię publiczną. W październiku 2020 roku upolityczniony Trybunał Konstytucyjny wprowadził w Polsce niemal całkowity zakaz aborcji. Spełnił w ten sposób życzenie ultrakonserwatywnej części społeczeństwa, ale też zdominowanego przez mężczyzn polskiego kościoła katolickiego. Obalenie kompromisu aborcyjnego nie tylko wywołało burzę na ulicach. Sprawiło też, że obecny stan prawny staje się szalenie trudny do naprawienia.

 

Dziś dokonanie aborcji z powodu nieuleczalnych wad płodu jest dla wykonującego zabieg lekarza przestępstwem. Oznacza to, że kobiety, które stać na to by zrobić to za granicą, są skazane na często traumatyczne wyjazdy na przykład do naszych południowych sąsiadów. A te, które nie mają pieniędzy na taką operację, są skazane na psychiczne cierpienie, związane z urodzeniem dziecka, które może umrzeć chwilę po porodzie. Dopuszczalne są wciąż dwie przesłanki aborcji – w przypadku ciąży z gwałtu i zagrożenia życia kobiety. Wiadomo jednak, że takie zabiegi były do tej pory w Polsce jedynie ułamkiem całości. A już słychać głosy ze strony skrajnej prawicy, że i te przesłanki należałoby usunąć w ramach konstytucyjnej obrony życia.

 

Po drugie, kobiety „na rękach” policjantów

 

Październikowy wyrok TK wywołał w Polsce ogromne manifestacje aborcyjne, nie tylko w dużych miastach, ale i w setkach mniejszych miejscowości. Rządzący najpierw się przestraszyli, ale po jakimś czasie uznali że rozprawią się z nimi w stylu bazującym na wschodnich wzorcach. Wszyscy doskonale pamiętamy te sceny – mundurowi zamykający kobiety w ciasnym kręgu, nie pozwalający im wyjść, nieumundurowany policjant z pałką teleskopową, funkcjonariusze pryskający manifestującym gazem pieprzowym prosto w twarz, brutalnie niosący je do radiowozów.

 

Policjanci jak zwykle tłumaczą się tym samym. Że „tylko wykonywali rozkazy”. Ale to wykonywanie rozkazów było tak naprawdę pokazaniem co polskie władze myślą o kobietach, domagających się realizacji ich podstawowych praw. Na tym zresztą się nie skończyło. Organy państwowe cały czas ciągają kobiety (również bardzo młode) po sądach, za pomocą absurdalnych zarzutów próbując osiągnąć efekt mrożący. Co niestety częściowo im się udaje, bo kobiece strajki są dziś o wiele mniej intensywne niż jesienią. To jednak wcale nie oznacza, że władza odniosła w tej sprawie zwycięstwo. A nawet jeśli, to jest ono krótkotrwałe.

 

Po trzecie, władza bez kobiet

 

Wiecie ile w naszej 21-osobowej Radzie Ministrów jest kobiet? Jedna. To Marlena Maląg, minister rodziny i polityki społecznej, która w dodatku jest osobą o praktycznie zerowym znaczeniu politycznym dla obozu, z którego się wywodzi. Pod tym względem Prawo i Sprawiedliwość przeszło negatywną ewolucję. Na początku swoich rządów rola kobiet (przynajmniej na papierze, bo wszyscy wiemy kto ciągnie za sznurki) była znacznie większa. Rządem kierowała przecież kobieta – Beata Szydło, resort pracy (odpowiedzialny za 500+) był w rękach Elżbiety Rafalskiej, a edukacji Anny Zalewskiej. Dziś rząd już nie bawi się w pozory i wprost pokazuje: w świecie polskich władz tylko mężczyźni mają predyspozycje do podejmowania najważniejszych decyzji.

 

Niedawno powołano Radę Doradców Politycznych przy premierze. Liczy ona 21 osób. Wśród nich ani jednej kobiety. W ostatnich wyborach prezydenckich nie startowała żadna kobieta (pierwotnie KO miała reprezentować Małgorzata Kidawa-Błońska, ale partia zdecydowała się ją wymienić). A niedawny raport Instytutu Zamenhofa pokazał, że średnio w mediach informacyjnych kobiety stanowią 20% zaproszonych gości. Jak widać, do marginalizacji roli kobiet w Polsce przyczyniają się wszyscy.

 

Po czwarte, konwencja antyprzemocowa

 

Co prawda wypowiedzenie konwencji stambulskiej wciąż jest tylko w sferze zapowiedzi, ale samo to że polski rząd tańczy wokół tego tematu, jest niesamowicie smutne. Zawarte w konwencji antyprzemocowej słowo „gender” tak bardzo boli polską prawicę, że jest ona w stanie poświęcić polski podpis na tym dokumencie.

 

Warto jednak uczciwie przyznać, że polski rząd ma pewne zasługi w walce z problemem, jakim jest przemoc domowa. Nakaz opuszczenia mieszkania przez agresywnego partnera to jedno z dobrych rozwiązań, zainicjowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Szkoda, że członkowie właśnie tego resortu najgłośniej postulują wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej.

 

Po piąte, „zostań w domu”, czyli socjal po polsku

 

Program 500+ jest przedstawiany jako wielka finansowa ulga dla polskich rodzin. I taką ulgą z pewnością jest. Jednak konstrukcja polskiej polityki socjalnej prowadzi niestety do sytuacji, w której kobiety coraz częściej porzucają ambicje zawodowe na rzecz wychowywania dzieci. Można by rzec, że jest to sytuacja wymarzona dla dużej części polskiego społeczeństwa. No tak, ale nie jesteśmy społeczeństwem żyjącym w realiach drugiej połowy XX wieku. Jesteśmy nowoczesną europejską nacją, w której każdy ma prawo do realizacji swoich marzeń i planów zawodowych.

 

Tymczasem takie skonstruowanie systemu pomocy społecznej, który często zniechęca do podejmowania przez kobiety coraz lepszej pracy, sprawia że nasz rozwój szybko może się zatrzymać. Tamę temu stawiają na szczęście rosnące ambicje Polek, których efektem jest niezła pozycja naszego kraju w rankingach pokazujących równość płac kobiet i mężczyzn. Dysproporcja wciąż jest spora, bo wynosi niecałe 9%. Ale i tak jesteśmy w tej materii znacznie lepsi od wielu naszych zachodnich sąsiadów.

 

To nie jest dzień na goździki

 

Także drodzy panowie posłowie. Darujcie sobie dzisiaj te goździki i całowanie rączek. Jako facet czuję się zażenowany waszym zachowaniem. Szczególnie po tym, co zrobiliście ostatnio moim koleżankom, znajomym, przyjaciółkom i bliskim.

 

I wybaczcie, drogie panie, że ten tekst napisał facet. Akurat wszystkie panie w redakcji Bezprawnika pracują dziś nad ważnymi artykułami o polskim prawie i zmianach w przepisach. Znają się na tym lepiej od wielu facetów.

 

Źródło: bezprawnik.pl

 

 

Podobne artykuły